"GORDON TO MOJA WŁASNA, ŻYWA LALKA", CZYLI NAJMŁODSZE MATKI ŚWIATA
Postaw mi kawę: https://buycoffee.to/zbrodniezapomnianeWspieranie kanału:https://patronite.pl/ZbrodnieZapomnianehttps://www.youtube.com/channel/UCZsXqcUbVi03jDKVS-a2Dlg/joinŹródła:San_Antonio_Light_1939_07_17Chicago_Tribune_1949_09_18The_Gazette_1955_10_30The Sacramento Union, Jul 10, 1980Evening Despatch, Jul 09, 1980The Daily Item, Jul 10, 1980 The Beaumont Enterprise, Apr 01, 1923 Times Record News, Mar 22, 1923 Times Record News, Mar 13, 1923Victoria Advocate, May 23Społeczność:Grupa na fb: https://www.facebook.com/groups/1120954551591543Instagram: https://www.instagram.com/zbrodniezapomniane/kontakt:✉️ e-mail: [email protected]🎙️spotify: https://open.spotify.com/show/3sIQIldYKTitI2AF9tRMOI🎙️iTunes: https://podcasts.apple.com/us/podcast/zbrodnie-zapomniane/id1506114950🎙️Google podscast: https://podcasts.google.com/?feed=aHR0cHM6Ly9hbmNob3IuZm0vcy8xYTY4ZDJiNC9wb2RjYXN0L3Jzcw&ep=14Autorem wykorzystanej muzyki jest Darren Curtis.Wstęp: Destiny by Darren-CurtisIntro: Journey's Reflection by Darren-CurtisTło: Soul's Departure by Darren-Curtis | https://soundcloud.com/desperate-measurezMusic promoted by https://www.free-stock-music.comCreative Commons Attribution 3.0 Unported Licensehttps://creativecommons.org/licenses/by/3.0/deed.en_US
Była dzieckiem, które urodziło dziecko, nazwijmy sobie rzeczy po imieniu. Dziewczynką, która sama jeszcze wymagała opieki, a jednocześnie miała obok siebie noworodka. Chłopiec, jej syn, otrzymał imiona Gordon Joe. Gordon Joe urodził się na początku marca 1923 roku. Najpewniej w pierwszej połowie miesiąca, chociaż nie udało mi się odnaleźć dokładnej daty. Przyszedł na świat przez zabieg cesarskiego cięcia i ważył niecałe 2 kg. Jego rozwój fizyczny przebiegał prawidłowo i w niecały miesiąc przybrał kolejne 1,5 kg. I to są chyba jedyne konkrety, jakie udało mi się wyciągnąć. Mary była nim zachwycona.
Nie oczywiście w taki sposób, w jaki matka zachwyca się dzieckiem. Raczej tak jak dziewczynka, która zachwyca się nową zabawką, której funkcjonowania jeszcze do końca tutaj nie zrozumiała. Kiedy sprawa stała się głośna, a dziennikarze odwiedzili ją w San Antonio, opowiadała o Gordonie Joe z ekscytacją właściwą dziewczynce, która, tak jak wspomniałam, właśnie dostała nową zabawkę. Pokazywała go, chwaliła się, że rośnie, że przybiera na wadze i że pielęgniarka nie pozwala jej brać go już na ręce, bo tutaj cytat, jest tak ciężki, że pielęgniarka nie pozwala mi go więcej nosić. Dla prasy zrobiono jednak wyjątek i chłopiec wylądował w matczynych objęciach. Mary przytulała go do siebie i nuciła piosenki, ale nie tak jak się nuci małemu dziecku, tylko tak jak małe dziewczynki, które biorą lalki i bawią się w domu.
Tłumaczyła przy tym dorosłym, że Gordon różni się od pozostałych zabawek tym, że trzeba na niego trochę bardziej uważać. Pielęgniarka miała ją ostrzec, że musi być ostrożna, ponieważ przypadkiem mogłaby wyrządzić mu krzywdę. Mimo to zdaje się, że te niedogodności nie miały dla Mary większego znaczenia, bowiem, jak mówiła, to najmiększa, najmilsza lalka, jaką kiedykolwiek miałam. I właśnie ten szczegół uderza moim zdaniem najmocniej. Mary nie rozumiała, że ta najmilsza lalka, w cudzysłowie, to po prostu żywy człowiek, w dodatku jej syn. Traktowała go jak przedmiot, z tym że wymagający wzmożonej ostrożności. Inną lalkę można było rzucić na łóżko i nie przejmować się tym, że odpadła jej noga.
Z Gordonem trzeba było jednak uważać. I to w zasadzie tyle, co różniło go od pozostałych zabawek, przynajmniej w głowie Mary. Kiedy Stany Zjednoczone usłyszały o dziewczynce, która została matką, zainteresowanie sprawą przerosło wszelką skalę. Do placówki przychodziły listy z całego kraju. Ludzie oferowali adopcję chłopca, a czasem również i samej Mary. Chcieli zabrać ich z placówki misyjnej, dać im prawdziwy dom, rodzinę i gwarancję lepszej przyszłości. I w teorii to brzmi całkiem sensownie i logicznie. Dla dorosłych, którzy kierowali się emocjami i współczuciem, takie rozwiązanie mogło wręcz wydawać się idealne, ale Mary widziała w tym zagrożenie.
Bo kiedy usłyszała, że ktoś mógłby rozdzielić ją oraz Gordona, zalała się łzami. Błagała dyrektorkę domu misyjnego, by ta dołożyła wszelkich starań, aby nie rozdzielano jej i dziecka . Powtarzała, że Gordon jest jej własną najładniejszą lalką i że nie wolno go nikomu oddawać. To nie była prosta sytuacja. Z jednej strony Mary nie rozumiała macierzyństwa, z drugiej była jakoś do tego dziecka przywiązana i reagowała paniką na myśl, że ktoś mógłby je od niej zabrać. Nie można więc powiedzieć, że Gordon był jej całkowicie obojętny, bo był dla niej ważny, tylko w sposób właściwy dziecku, które nie potrafiło nazwać relacji między matką a synem.
Willie porządkowo wypierał się nieprzyzwoitych kontaktów z dzieckiem. Ostatecznie w końcu przyznał, że to on jest ojcem Gordona. Próbował jednak przedstawić sytuację w jak najkorzystniejszy dla siebie sposób. Mary miała przyjść do niego do pokoju, no i cóż, no, stało się. Nieszczęśliwy splot okoliczności sprawił, że dziewczynka była już w fazie dojrzewania, a ich kontakt zaowocował ciążą. Więcej szczegółów nie podał, albo też dziennikarze tym razem mieli nieco przyzwoitości i postanowili nie wprowadzać swoich czytelników w detale sprawy. Tyle tylko, że Mary może i była jeszcze mentalnie dzieckiem, ale na swój sposób również mogła opowiedzieć, jak sytuacja wyglądała z jej perspektywy.
Czyli życie ocalił, ale raczej na wczasy nie wyjeżdżał. A kiedy miał już wyjść na wolność, to jego dzieci byłyby już dorosłe. Ale patrząc na to, o jakiej sprawie mówimy, to może to i lepiej. Tutaj wątek w zasadzie się urywa. Prasa przestała pisać o dziewczynce, o jej oprawcy oraz żywej lalce, która była ich dzieckiem. Nie wiadomo, co później stało się z Mary, ani jak potoczyły się losy małego Gordona. Wiadomo tylko tyle, że dziewczynka marzyła o życiu na farmie, w ładnym domu, z biegającymi po podwórzu kurczakami. I oczywiście ze swoją lalką u boku. Ale czy te plany udało się zrealizować, to pozostaje dla nas zagadką.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Postaw mi kawę: https://buycoffee.to/zbrodniezapomnianeWspieranie kanału:https://patronite.pl/ZbrodnieZapomnianehttps://www.youtube.com/channel/UCZsXqcUbVi03jDKVS-a2Dlg/joinŹródła:San_Antonio_Light_1939_07_17Chicago_Tribune_1949_09_18The_Gazette_1955_10_30The Sacramento Union, Jul 10, 1980Evening Despatch, Jul 09, 1980The Daily Item, Jul 10, 1980 The Beaumont Enterprise, Apr 01, 1923 Times Record News, Mar 22, 1923 Times Record News, Mar 13, 1923Victoria Advocate, May 23Społeczność:Grupa na fb: https://www.facebook.com/groups/1120954551591543Instagram: https://www.instagram.com/zbrodniezapomniane/kontakt:✉️ e-mail: [email protected]🎙️spotify: https://open.spotify.com/show/3sIQIldYKTitI2AF9tRMOI🎙️iTunes: https://podcasts.apple.com/us/podcast/zbrodnie-zapomniane/id1506114950🎙️Google podscast: https://podcasts.google.com/?feed=aHR0cHM6Ly9hbmNob3IuZm0vcy8xYTY4ZDJiNC9wb2RjYXN0L3Jzcw&ep=14Autorem wykorzystanej muzyki jest Darren Curtis.Wstęp: Destiny by Darren-CurtisIntro: Journey's Reflection by Darren-CurtisTło: Soul's Departure by Darren-Curtis | https://soundcloud.com/desperate-measurezMusic promoted by https://www.free-stock-music.comCreative Commons Attribution 3.0 Unported Licensehttps://creativecommons.org/licenses/by/3.0/deed.en_US