Mentionsy Mentionsy
Zbrodnie Bez Cenzury
Zbrodnie Bez Cenzury

229. Bombowy dostawca pizzy

18.11.2025 ·33 min 29 s

FBI opisuje przypadek, który za chwilę Wam przedstawię, jako „jedną z najbardziej skomplikowanych i dziwacznych zbrodni w historii Federalnego Biura Śledczego”. Układając historiędla Was starałam się bardzo uważać, by każdy jej detal był czytelny i odpowiednio umiejscowiony w czasie. Opierałam się o materiały ze śledztwa prowadzonego przez FBI. Mam nadzieję, że podobnie jak ja kilka razy złapieciesię za głowę, jak mogło dojść do tak niewiarygodnych planów, czemu ktokolwiek przystał do - mówiąc wprost - głupiego spisku ryzykując swoją wolnością i życiem.

Gdy piszę i mówię do was te słowa, są akurat urodziny kozła ofiarnego, który wziął na siebie największe ryzyko nieudanego napadu na bank. Inna kwestia, czy sam zdecydował o swoim losie, czy też pod groźbą śmierci odebrano mu możliwość wyboru. Brian Douglas Wells przyszedł na świat w Warren w Pensylwanii 15 listopada 1956 roku. Wychowywał się wraz z piątką rodzeństwa w średnio zamożnej rodzinie w mieście Erie, liczącym 103 tysiące mieszkańców na południowym brzegu jeziora Erie.

Rodzina Wellsów była zżyta i kochała się. Ojciec przez ponad 22 lata pracował w jednej firmie jako serwisant w National Fuel Gas Company. W 1973 roku Brian porzucił naukę w szkole średniej i podjął się pracy mechanika. Od tamtej pory chwytał się różnych prac. Ostatnim miejscem zatrudnienia, w którym przepracował niemal 10 lat, Była pizzeria. Mamma mia z pizzeria. Otoczenie postrzegało go jako osobę bardzo dziecinną, ale też sympatyczną. Kierował się w życiu prostymi zasadami. Był lubiany. W sierpniu 2003 roku 46-letni Brian został wciągnięty do spisku, za którym stali Kenneth Barnes, Marjorie Deal Armstrong oraz William Rothstein –

Cała trójka, poza Wellsem, cierpiała na rozliczne zaburzenia. Należało do nich m.in. zbieractwo, tzw. sylogomania, czyli zaburzenie psychiczne, charakteryzujący się nieumiejętnością pozbywania się przedmiotów, nawet jeśli są one bezużyteczne lub bezwartościowe. Patologiczne zbieractwo prowadzi do zagracania przestrzeni życiowej, utrudnia codzienność, wiąże emocjonalnie zaburzoną osobę z nagromadzonym, zbędnym dobytkiem. Marjorie cierpiała ponadto na chorobę, afektywną, dwubiegunową, która ujawniła się, gdy miała dwadzieścia kilka lat. Przedtem była wzorową uczennicą i skończyła studia magisterskie.

Nic z tego nie wyszło, ponieważ za dużo paliłem własnego produktu. Zeznawał przeciwko swojej koleżance, ponieważ myślał już o śmierci, chory na cukrzycę i serce. Chodzi mi o to, że chcę mieć jasność wobec Boga, być po właściwej stronie Boga, zanim umrę. Wyznał Barnes. William Rothstein, twórca bomby, która zabiła Briana Wellsa, spotykał się z Marjorie na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. On też nie był niewiniątkiem. Miał za sobą kryminalną przeszłość. Swego czasu dał pistolet przyjacielowi, który użył broni do pozbycia się swojego miłosnego konkurenta.

Zapiski dotyczyły również konstrukcji bomby zakładanej przez zamachowca na szyję i rozbrojenie jej. Na podstawie dowodów udało się ustalić, że Wells brał udział w przygotowywaniu napadu na bank. Wiedział, że cała sprawa jest dość skomplikowana. Był przekonany, że na szyję zostanie mu założony rodzaj metalowej obroży z fałszywą bombą. Konspiratorzy wmówili mu, że w przypadku, gdy zostanie złapany, to go uratuje. Biedny Brian nie wiedział, że jest podwójnie wrabiany. Dzień przed napadem najprawdopodobniej dokonano próby przedsięwzięcia w domu Rothsteina. Od samego początku Wspólnicy planowali zabić Wellsa, by zmniejszyć liczbę osób wtajemniczonych w spisek.

Adres był podejrzany, bo znajdowała się tam telewizyjna wieża nadawcza, naszpikowana antenami satelitarnymi, na samym końcu gruntowej polnej drogi. Wieża stoi tam do dziś, w odludnej południowej części miasta. Dodam, że Rothstein mieszkał dosłownie obok, przy 86-45 Peach Street i to on prawdopodobnie dzwonił ze stacji Shella po pizze. Brian zabrał zamówienie i pojechał swoim samochodem Gio Metro. Po przybyciu na miejsce, Wells dowiedział się od spiskowców, że nadszedł czas montażu obroży. Nie wiadomo w jaki sposób przymocowano ją do szyi Briana.

Czy zgodził się na to, czy też mu grożono? Wiele wskazuje na to, że doszło do bójki. Kto z kim walczył? Również nie wiadomo. Na miejscu byli... Marjorie, Kenneth, Rothstein i Stockton. Później Stockton powie policji, że to on zamocował bombę na szyi Briana. Kiedy mężczyzna odkrył, że ma na sobie prawdziwy ładunek wybuchowy, wpadł w panikę. Ktoś z obecnych wystrzelił z pistoletu, by się uspokoił i słuchał poleceń. Po montażu bomby Wells został jeszcze wyposażony w domowej roboty strzelbę, która wyglądała jak nietypowa laska. mógł z niej wystrzelić tylko jeden pocisk. Gdyby ktoś go złapał, Wells miał powiedzieć, że zrobili to trzej czarnoskórzy mężczyźni, a on był ich zakładnikiem.

W samochodzie Wellsa znaleziono potem dziewięć stron odręcznie zapisanych instrukcji, listę poleceń dla rzekomego zakładnika, w jaki sposób miał obrabować bank oraz rozbroić ładunek. Autorzy wskazówek ostrzegali, że Wells będzie stale obserwowany, a jeśli spróbuje wezwać policję, bomba eksploduje. Na samym dole zapisano słowa, działaj teraz, pomyśl później, bo inaczej zginiesz. Wells miał bez zwracania na siebie uwagi wejść do banku PNC w Summit Township, podejść do kasy, przekazać kasjerowi kartkę z napisanym żądaniem 250 tysięcy dolarów.

Strzelbą miał grozić każdemu, kto spróbuje mu się przeciwstawić. Rothstein towarzyszył mu aż pod drzwi banku. Dalej mężczyzna radził sobie sam. 50 minut przed wybuchem bomby o godzinie 14.28 Brian Wells wszedł do środka oddziału przy Peach Street. Bomba była ukryta pod jego białym t-shirtem, na którym ktoś wymalował sprejem słowo Zgadnij. Stanął w kolejce. Gdy dotarł do kasy, przesunął kartki po kontuarze w stronę kasierki. Zarządzał rozmowy z kierownikiem. Kobieta odparła, że będzie dostępny dopiero po piętnastej.

Wells powiedział, że nie ma tyle czasu i podniósł koszulkę, ukazując ciężkie, pudełkowate urządzenie zwisające z jego szyi. W notatkach przekazanych kasierce zawarta była groźba, że jest to bomba, która wybuchnie w ciągu piętnastu minut. Pracownica banku miała się spieszyć, by w tym czasie przekazać całą żądaną kwotę. Było to jednak ponad fizyczne i techniczne możliwości. Tak szybko żaden pracownik banku nie dostałby się do skarbca. Kobieta przekazała Wellsowi jedynie foliowy worek na śmieci z kwotą dokładnie 8 702 dolarów. Nie miała więcej gotówki. Brian zabrał worek, zgarnął lizaka z lady, włożył go do ust i wyszedł.

Na zewnątrz wsiadł do samochodu i odjechał. O godzinie 14.38 świadek zadzwonił pod 911. Powiedział dyspozytorowi, że widzi mężczyznę wychodzącego z banku, cytuję, z bombą lub czymś owiniętym wokół szyi. Tajemniczy typ wyglądał na pewnego siebie, wymachiwał wstrzelbą i torbą, naśladując ruchy Charlie'ego Chaplina. Po około 15 minutach od opuszczenia banku aresztowała Wellsa policja, gdy stał obok swojego samochodu na parkingu przy sklepie z okularami. Otoczono go, powalono na ziemię i skuto w kajdanki. Wells dokładnie, tak jak go pouczono, przedstawił się, powiedział, że został porwany i zastraszony przez trzech czarnoskórych mężczyzn, którzy założyli mu bombę na szyję i kazali dokonać napadu na bank.

Kiedy zdjęto mu t-shirt, ukazała się dziwna konstrukcja przyczepiona do szyi mężczyzny. Stróże prawa najpierw oddalili pieszych i gapiów od miejsca zatrzymania. Upewnili się, że Brian sam nie może zdetonować ładunku. Mężczyzna siedział na jezdni ze skrzyżowanymi nogami, oparty plecami obrzut policyjnego wozu. Na jego szyi wciąż tkwiła bomba. Ręce miał skute z tyłu. Wokół niego skrywało się za radiowozami kilkudziesięciu zdenerwowanych policjantów. Wells wołał do nich z rozpaczą w głosie, czemu nie zdejmą mu ładunku z szyi. O godzinie 15.04 wezwano saperów.

Trzy minuty przed ich przybyciem, o 15.18, bomba eksplodowała. Dosłownie wyrwała dziury wielkości pięści w klatce piersiowej Wellsa. 46-latek zginął w ułamku sekundy. Zginął, błagając o pomoc. Po wybuchu obroża bomby pozostała nienaruszona. By ją zdjąć, trzeba było odciąć głowę ofiarę. Telewizja WCTV, filia ABC Viri, transmitowała całe wydarzenie na żywo. Nie pokazano jednak samego wybuchu. Nie z powodów etycznych, lecz technicznych. Nagranie przekazano potem FBI, centrali ABC i jeszcze jednej stacji.

Film niestety wyciekł do sieci. Ponieważ był to napad na bank, sprawę przejęła FBI. Szybko stworzono grupę zadaniową złożoną z 50 funkcjonariuszy, agentów stanowych, federalnych i lokalnych. Po przestudiowaniu i przetestowaniu wskazówek podanych w notatkach dla Wellsa przez specjalistów z Quantico, okazało się, że twórcy bomby nie przewidzieli bezpiecznego końca tej historii. Nawet postępując zgodnie z ich poleceniami, nikt nie zdołałby rozbroić ładunku w ustawionym czasie. Trzy dni po eksplozji Robert Pinetti, przyjaciel Wellsa, który pracował z nim jako dostawca pizzy, został znaleziony martwy przez swoją rodzinę.

Był w podobnym wieku co Wells, zmarł w wyniku śmiertelnej kombinacji narkotyków i alkoholu w organizmie. Raport koronera uznał śmierć Pinettiego za przypadkową. Pomimo niezwykłego zbiegu okoliczności, że dwóch mężczyzn pracujących w tej samej małej pizzerii zmarło w tajemniczy sposób w odstępie kilku dni, dokładne śledztwo nie wykazało, by cokolwiek łączyło te dwa tragiczne zgony. Brian Wells nie był ostatnią ofiarą dziwacznego spisku. Na razie jeszcze nie wyszło na jaw, kto założył mu bombę, kto zaplanował nieudany skok na bank. Na rozwiązanie zagadki trzeba było jeszcze poczekać.

W styczniu 2005 roku Dill Armstrong przyznała się do win i do morderstwa trzeciego stopnia oraz okaleczenia zwłok Rodena. Skazano ją na karę 20 lat więzienia z możliwością ubiegania się o zwolnienie warunkowe po siedmiu. Zapewne zabiła partnera, bo zamierzał powiadomić władzę o jej udziale w nieudanym napadzie na bank. No dobrze, ale jak to się stało, że ujawniono cały spisek? W kwietniu 2005 roku przebywająca w więzieniu Marjorie zgłosiła policji, że posiada informacje na temat tragicznej historii Wellsa. Spotkała się z agentami FBI i obiecała wszystko wyjawić w zamian za przeniesienie z zakładu Muncie do więzienia w Cambridge Springs.

Opowiedziała, że dostarczyła zegary potrzebne do zbudowania bomby. Według niej pomysłodawcą miał być Rothstein. Wells z kolei w jej opowieści był zaangażowany w spisek niemal od samego początku. Rothstein już nie żył. Wells tragicznie zginął podczas eksplozji, więc kobieta czuła, że może zwalić całą winę na nich. Nie mogli się bronić zza grobu. Pod koniec 2005 roku Kenneth Barnes, który trafił również do więzienia, ale za lżejsze przewinienia, posiadanie narkotyków, doigrał się poważniejszych kłopotów. Wydał go szwagier, któremu zdradził cały plan. W lipcu 2007 roku prokurator Mary Beth Buchanan przygotowała oskarżenie.

Według niej mózgiem skomplikowanej operacji miała być Marjorie Deal Armstrong. Zarzuty usłyszał także Barnes. Nieżyjący Rothstein i Wells mieli być wspólnikami, w tym Wells od samego początku, chociaż jego kompani oszukali go co do bomby. Dopiero 3 września 2008 roku, gdy minęło już ponad 5 lat od tragicznego sierpniowego popołudnia, Kenneth Barnes przyznał się do udziału w spisku. 3 grudnia sędzia federalny skazał go na 45 lat więzienia. Za złożenie zeznań przeciwko Marjorie na mocy ugody, karę obniżono mu o połowę, do 22,5 roku.

Wyrok nie ulegał zmianie. Floyd Stockton wyprowadził się od Rothsteina krótko po napadzie we wrześniu 2003 roku. Później został skazany za gwałt, karę odsiedział. Zmarł w 2023 roku na ostrą niewydolność oddechową w Bellingham w stanie Waszyngton w wieku 74 lat. Jeszcze nie koniec tej historii. Wspomniana już Jessica Hupsik przyznała się do udziału w spisku w 2018 roku. To niby ona miała polecić Barnesowi Wellsa w roli popychadła. Potwierdziła, że Wells nie był świadomy, co go czeka. Władze ostrożnie odnoszą się do jej rewelacji.

Czyżby aż tak jej ufali, a może trzeźwe spojrzenie na sytuację utrudniały im różne zaburzenia osobowości? Nie będę w ciemno stawiać diagnoz, przyznam jednak, że wierzę w istnienie kobiet-modliszek. Z jednej strony wiadomo, jaki los czeka mężczyznę w ich bliskim otoczeniu, z drugiej ofiara doskonale o tym wiedząc pcha się prosto w niebezpieczne sidła, ryzykując wszystkim, nawet życiem. Marjorie Deal Armstrong była seryjną morderczynią, której udawało się oszukiwać wymiar sprawiedliwości. Przez lata. Najsmutniejszy i zarazem najbardziej zagadkowy w tej historii jest los Briana Wellsa. Chyba nigdy nie poznamy odpowiedzi na pytanie, czy sam dobrowolnie wplątał się w pokraczną historię zbrodni, której był pierwszą i najtragiczniejszą ofiarą.

Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.