Mentionsy Mentionsy
Zbrodnie Bez Cenzury
Zbrodnie Bez Cenzury

229. Bombowy dostawca pizzy

18.11.2025 ·33 min 29 s

FBI opisuje przypadek, który za chwilę Wam przedstawię, jako „jedną z najbardziej skomplikowanych i dziwacznych zbrodni w historii Federalnego Biura Śledczego”. Układając historiędla Was starałam się bardzo uważać, by każdy jej detal był czytelny i odpowiednio umiejscowiony w czasie. Opierałam się o materiały ze śledztwa prowadzonego przez FBI. Mam nadzieję, że podobnie jak ja kilka razy złapieciesię za głowę, jak mogło dojść do tak niewiarygodnych planów, czemu ktokolwiek przystał do - mówiąc wprost - głupiego spisku ryzykując swoją wolnością i życiem.

Bombowy dostawca pizzy. FBI opisuje przypadek, który za chwilę Wam przedstawię jako, cytuję, jedną z najbardziej skomplikowanych i dziwacznych zbrodni w historii Federalnego Biura Śledczego. Układając historię dla Was, starałam się bardzo uważać, by każdy jej detal był czytelny i odpowiednio umiejscowiony w czasie. Opierałam się o materiały ze śledztwa prowadzonego przez FBI. Mam nadzieję... że podobnie jak ja, kilka razy złapiecie się za głowę, jak mogło dojść do tak niewiarygodnych planów, czemu ktokolwiek przystał do, mówiąc wprost, głupiego spisku, ryzykując swoją wolnością i życiem.

Rodzina Wellsów była zżyta i kochała się. Ojciec przez ponad 22 lata pracował w jednej firmie jako serwisant w National Fuel Gas Company. W 1973 roku Brian porzucił naukę w szkole średniej i podjął się pracy mechanika. Od tamtej pory chwytał się różnych prac. Ostatnim miejscem zatrudnienia, w którym przepracował niemal 10 lat, Była pizzeria. Mamma mia z pizzeria. Otoczenie postrzegało go jako osobę bardzo dziecinną, ale też sympatyczną. Kierował się w życiu prostymi zasadami. Był lubiany. W sierpniu 2003 roku 46-letni Brian został wciągnięty do spisku, za którym stali Kenneth Barnes, Marjorie Deal Armstrong oraz William Rothstein –

Trójka spiskowców najpierw hipotetycznie rozważała, jak zdobyć szybko pieniądze, niekoniecznie w uczciwy sposób. Marjorie rzuciła, że Barnes mógłby zabić jej ojca, Harolda, wówczas otrzymałaby po nim spadek, przyspieszając naturalny bieg wydarzeń. Kobieta uważała, że ojciec, domokrążca z zawodu, handlujący seedingami, markizami i oknami, Trwoni należny jej majątek i postanowiła go powstrzymać ze wszelką cenę. Harold Dill i jego żona, nauczycielka w szkole podstawowej, uważali, że mają śliczną i mądrą córkę, ale łatwowierną i niestabilną psychicznie. Jej dziadek od strony matki pracował przez lata w lokalnej policji.

Rodzina należała do miejscowej wspólnoty prezbiteriańskiej. Nikt nie przypuszczał, że jedyna córka państwa Dillów mogłaby wpaść na tak niecny pomysł i zlecać zabójstwo własnego ojca. Kenneth Barnes nie miał nic przeciwko przyjęciu zlecenia od Marjorie. Wszystko było kwestią ceny, a ta w jego opinii wynosiła 250 tysięcy dolarów. Dziś to niemal wartość pół miliona. Kobieta przystała na taki deal. Jednak w tej dziwnej, skomplikowanej układance musiał pojawić się jeszcze jeden zbrodniczy element. Zdobycie pieniędzy na wynagrodzenie dla Barnesa. Spiskowcy wpadli na pomysł napadu na bank, choć już po ujawnieniu zbrodni sam Barnes stwierdził, że to Marjorie uknuła wszystko sama i włączyła mężczyzn do swoich planów.

Cała trójka, poza Wellsem, cierpiała na rozliczne zaburzenia. Należało do nich m.in. zbieractwo, tzw. sylogomania, czyli zaburzenie psychiczne, charakteryzujący się nieumiejętnością pozbywania się przedmiotów, nawet jeśli są one bezużyteczne lub bezwartościowe. Patologiczne zbieractwo prowadzi do zagracania przestrzeni życiowej, utrudnia codzienność, wiąże emocjonalnie zaburzoną osobę z nagromadzonym, zbędnym dobytkiem. Marjorie cierpiała ponadto na chorobę, afektywną, dwubiegunową, która ujawniła się, gdy miała dwadzieścia kilka lat. Przedtem była wzorową uczennicą i skończyła studia magisterskie.

W 1984 roku zabiła swojego chłopaka, Roberta Thomasa. Strzeliła do niego sześć razy. Ofiara leżała wówczas na kanapie. Uniewinniono ją od zarzutu morderstwa. Obrońca przeforsował argument samoobrony. Kolejni partnerzy zginęli w podejrzanych okolicznościach. Jeden się powiesił, drugi podobno potknął się, uderzył głową o stolik kawowy i zmarł. Los ostatniego chłopaka Marjorie, Jamesa Rodena, również był tragiczny, ale do tego jeszcze wrócę za parę chwil. Kolejna osoba dramatu to Kenneth Barnes, w którego domu toczono rozmowy na temat morderstwa i napadu na bank.

Był emerytowanym serwisantem telewizorów i dealerem, handlującym kokainą i krakiem. Gdybyście na niego spojrzeli, na mężczyznę z otyłością, przydługimi włosami, dużymi zakolami i w okularach o grubych oprawkach, Uznalibyście, że to najzwyklejszy facet pod słońcem, a jednak ten zwykły facet wplątał się w historię, która stanowczo go przerosła. Podczas późniejszego procesu wytoczonego Marjorie będzie zeznawał przeciwko niej. Nie zamierzałem zabić jej taty, zeznał Barnes odnosząc się do D. Armstrong. Wszystko, co zamierzałam zrobić, to wziąć połowę pieniędzy, pojechać do Buffalo, kupić za to dużo kraku, a potem wrócić i zostać milionerem.

Nic z tego nie wyszło, ponieważ za dużo paliłem własnego produktu. Zeznawał przeciwko swojej koleżance, ponieważ myślał już o śmierci, chory na cukrzycę i serce. Chodzi mi o to, że chcę mieć jasność wobec Boga, być po właściwej stronie Boga, zanim umrę. Wyznał Barnes. William Rothstein, twórca bomby, która zabiła Briana Wellsa, spotykał się z Marjorie na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. On też nie był niewiniątkiem. Miał za sobą kryminalną przeszłość. Swego czasu dał pistolet przyjacielowi, który użył broni do pozbycia się swojego miłosnego konkurenta.

Uciekając przed stróżami prawa, schronił się w domu Williama Rothsteina. Chociaż zapewniono mu ochronę w zamian za zeznania przeciwko Marjorie, Nie musiał nigdy pojawiać się w sądzie z powodu choroby. Doznał udaru mózgu podczas procesu i przeszedł operację potrójnych bajpasów serca w swoim rodzinnym stanie Waszyngton. Stockton nigdy nie mówił publicznie o historii napadu. Poznaliście już antybohaterów mojej historii. Przejdźmy do najważniejszego wydarzenia. Do napadu na bank. Spiskowcy Marjorie Deal Armstrong, Kenneth Barnes i William Rothstein stworzyli serię notatek, które zawierały instrukcje, jak dokonać napadu na bank.

Czy zgodził się na to, czy też mu grożono? Wiele wskazuje na to, że doszło do bójki. Kto z kim walczył? Również nie wiadomo. Na miejscu byli... Marjorie, Kenneth, Rothstein i Stockton. Później Stockton powie policji, że to on zamocował bombę na szyi Briana. Kiedy mężczyzna odkrył, że ma na sobie prawdziwy ładunek wybuchowy, wpadł w panikę. Ktoś z obecnych wystrzelił z pistoletu, by się uspokoił i słuchał poleceń. Po montażu bomby Wells został jeszcze wyposażony w domowej roboty strzelbę, która wyglądała jak nietypowa laska. mógł z niej wystrzelić tylko jeden pocisk. Gdyby ktoś go złapał, Wells miał powiedzieć, że zrobili to trzej czarnoskórzy mężczyźni, a on był ich zakładnikiem.

Jednak niecały miesiąc po śmierci Briana banda nieudaczników zaczęła się od siebie odwracać. 21 września 2003 roku Rod Stein, mieszkający w pobliżu wieży telewizyjnej, zadzwonił pod numer alarmowy 911. Przekazał, że w zamrażarce w garażu przy jego domu znajduje się ciało zamordowanego mężczyzny, 45-letniego Jamesa Rodena. Zanim przyjechała policja, Rod Stein próbował sfingować samobójczą próbę. Napisał nawet pożegnalny list. Kim był Roden? Kolejnym tragicznie zmarłym partnerem Marjorie Dill Armstrong.

W styczniu 2005 roku Dill Armstrong przyznała się do win i do morderstwa trzeciego stopnia oraz okaleczenia zwłok Rodena. Skazano ją na karę 20 lat więzienia z możliwością ubiegania się o zwolnienie warunkowe po siedmiu. Zapewne zabiła partnera, bo zamierzał powiadomić władzę o jej udziale w nieudanym napadzie na bank. No dobrze, ale jak to się stało, że ujawniono cały spisek? W kwietniu 2005 roku przebywająca w więzieniu Marjorie zgłosiła policji, że posiada informacje na temat tragicznej historii Wellsa. Spotkała się z agentami FBI i obiecała wszystko wyjawić w zamian za przeniesienie z zakładu Muncie do więzienia w Cambridge Springs.

Według niej mózgiem skomplikowanej operacji miała być Marjorie Deal Armstrong. Zarzuty usłyszał także Barnes. Nieżyjący Rothstein i Wells mieli być wspólnikami, w tym Wells od samego początku, chociaż jego kompani oszukali go co do bomby. Dopiero 3 września 2008 roku, gdy minęło już ponad 5 lat od tragicznego sierpniowego popołudnia, Kenneth Barnes przyznał się do udziału w spisku. 3 grudnia sędzia federalny skazał go na 45 lat więzienia. Za złożenie zeznań przeciwko Marjorie na mocy ugody, karę obniżono mu o połowę, do 22,5 roku.

Kobieta nazywała dawnego wspólnika kłamcą, oboje okazywali sobie wzajemną pogardę, ale to Barnes był w lepszej sytuacji. Nieco wcześniej, 29 lipca 2008 roku, sędzia sądu okręgowego Sean Jane McLaughlin ustalił, że Marjorie nie może stawić się przed sądem z powodu zaburzeń psychicznych. Skierowano ją na leczenie do Federalnego Szpitala Psychiatrycznego w Teksasie. Ponad dwa lata później, 9 września 2010 roku uznano, że może już odpowiadać przed sądem. Sędzia nie był przychylny jej prośbie, by przenieść proces do innego miasta. Kobieta uważała, że całe miasto Erie jest do niej wrogo nastawione i będzie miało to wpływ na werdykt przysięgłych.

Marjorie Deal Armstrong zmarła na raka piersi w teksaskim więzieniu 4 kwietnia 2017 roku. Miała 68 lat. Ostatnie chwile życia spędziła w Federalnym Centrum Medycznym Carswell w Fort Worth. Została zapamiętana jako osoba trudna w kontakcie do samego końca. Cytuję. Pacjentka miała osobowość antyspołeczną, była agresywna w stosunku do personelu i asystentów pielęgniarskich osadzonych oraz odmawiała jakiejkolwiek opieki medycznej, którą jej zaoferowano. Odmówiła chemioterapii, jedzenia, higieny i przyjmowania leków. Przytoczyłam jeden z zapisów w raporcie medycznym Federalnego Biura Więziennictwa.

Konsekwentnie odmawiała leczenia i jedzenia, poza galaretką, aż do swojej śmierci. Kobieta, której usta się nie zamykały, bez przerwy opowiadała o sobie i o swoich przestępczych perypetiach, na dwa tygodnie przed śmiercią zamilkła. Znaleziono ją w jej celi, leżała bez ruchu, oddychała, ale nie odpowiadała na żadne pytania. Dwa tygodnie później zmarła. spoczęła w nieoznakowanym grobie w Arlington, w Teksasie. Koszty zabalsamowania zwłok, wykupienia działki na cmentarzu i pogrzebu pokryły władze federalne. Jej ciało próbował przejąć pewien mężczyzna z Nowego Jorku, Mark Marvin, który twierdził, że był jej konkubentem, choć jedynie ze sobą korespondowali w ostatnim okresie życia Marjorie.

Kilka miesięcy po jej śmierci, w sierpniu, skierował wniosek w tej sprawie do Sądu Okręgowego w Erie. Chciał pochować Marjorie na cmentarzu Kwakrów, niedaleko Walden. Podważał nawet fakt, że kobieta zmarła, a jeśli rzeczywiście nie żyła, to pewnie jej zwłoki wyrzucono na wysypisko. W wypowiedzi dla mediów z kolei rozważał głośno możliwość oddania jej zwłok nauce. Nie miał jednak żadnych szans na odzyskanie ciała. Przegrał z kretesem, poformalnie nie miał żadnych praw do rozporządzania doczesnymi szczątkami Marjorie Deal Armstrong. Nigdy się nawet nie spotkali na żywo. Chory na cukrzycę i serce Kenneth Barnes zmarł na raka płuc, który zaatakował także mózg.

Zgon nastąpił w Federalnym Centrum Medycznym w Butner w północnej Karolinie 20 czerwca 2019 roku. Miał 64 lata. Gdyby żył, planowo wyszedłby na wolność w 2027 roku. Nikt nie chciał odebrać jego ciała. Jedyny brat zmarł kilka lat wcześniej. Barnes nie był żonaty. Tak jak w przypadku Marjorie, jego zwłoki poddano balsamacji i pochowano na koszt federalny. Spoczął na cmentarzu w Butner w Karolinie Północnej. Rod Stein 23 lipca 2004 roku trafił do Mill Creek Community Hospital po zdiagnozowaniu złośliwego chłoniaka.

Rak dosłownie pożerał jego ciało. Zmarł tydzień później, 30 lipca w wieku 60 lat. Ojciec Marjorie, od którego wszystko się zaczęło, przeżył wielu ze spiskowców. Dożył 95 lat. Zmarł 8 stycznia 2014 roku. Marjorie była jego jedyną córką. Nie otrzymała spadku po nim, choć zostawił po sobie ponad 1,6 mln dolarów. Już wcześniej, zanim doszło do planowania napadu na bank, uniemożliwił córce dziedziczenie majątku. Nie pochwalał jej stylu życia, nieumiejętności utrzymania pracy i przestępczych wybryków. Zapisał jej w testamencie jedynie dwa tysiące dolarów.

Nie dostała jednak nic. Koszty leczenia Harolda pochłonęły cały jego kapitał. Mój znajomy, były funkcjonariusz operacyjny Wydziału do Walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw Komendy Stołecznej Policji w Warszawie, twierdzi, że im bardziej skomplikowany plan zbrodni, tym częściej stoi za nim kobieta. Przyznam, że jest to dość ciekawa teza i znajduje potwierdzenie w wielu historiach, które Wam już opowiedziałam. Marjorie potrafiła zmanipulować mężczyzn ze swojego otoczenia. Mimo iż kilku jej partnerów straciło życie w podejrzanych okolicznościach, zjawiali się kolejni, którzy wierzyli jej słowom i snuli wraz z nią przestępcze spiski.

Czyżby aż tak jej ufali, a może trzeźwe spojrzenie na sytuację utrudniały im różne zaburzenia osobowości? Nie będę w ciemno stawiać diagnoz, przyznam jednak, że wierzę w istnienie kobiet-modliszek. Z jednej strony wiadomo, jaki los czeka mężczyznę w ich bliskim otoczeniu, z drugiej ofiara doskonale o tym wiedząc pcha się prosto w niebezpieczne sidła, ryzykując wszystkim, nawet życiem. Marjorie Deal Armstrong była seryjną morderczynią, której udawało się oszukiwać wymiar sprawiedliwości. Przez lata. Najsmutniejszy i zarazem najbardziej zagadkowy w tej historii jest los Briana Wellsa. Chyba nigdy nie poznamy odpowiedzi na pytanie, czy sam dobrowolnie wplątał się w pokraczną historię zbrodni, której był pierwszą i najtragiczniejszą ofiarą.

Pokazano wszystkie 21 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.