Mentionsy Mentionsy
Zaklinacze czasu | Czwórka
Zaklinacze czasu | Czwórka

Ukraińcy są inni

15.04.2022 ·42 min 16 s · 13 rozdziałów

Aleksandra Poźniak jest Ukrainką mieszkającą w Polsce. Najpierw studiowała w Lublinie, potem przeprowadziła się do Warszawy. Kiedy wybuchła wojna od razu zdecydowała, że będzie pomagać Ukraińcom, którzy próbują przedostać się do Polski. Można ją spotkać m.in. na Dworcu Zachodnim, gdzie zajmuje się praktycznie wszystkim. Od kierowania na przystanki kolejowe i autobusowe, przez koordynowanie zbiórek żywnościowych po pomoc medyczną. Spędza tam całe dnie, czasami nawet nocuje. Walczy w Polsce, ale na Ukrainie jest jej rodzina. Z Weroniką Puszkar rozmawiała o tym jak wygląda życie w kraju pochłoniętym wojną. 

0:34 · Początek wojny 1

Inaczej się nie dało, bo w mieszkaniu to było strach i gwoźno i strzelali i nawet jak rozmawiałam z rodzicami, też słyszałam te postrzały, więc ciężko po prostu wytłumaczyć, jak to brzmi i no i było strach, strach. A wcześniej nie spodziewaliście się, że może do tej wojny dojść? Bo właściwie od kilku tygodni w Polsce już się o tym mówiło. Właściwie kilka dni wcześniej i to już mam wrażenie, że u nas już czekaliśmy tylko kiedy to nastąpi, bo wiedzieliśmy, że do tego dojdzie. Ja uważam, że ta wojna się toczy już od 2014 roku. Jak się zaczęło to z Krymem, później jeszcze ten Donbas, więc ta wojna była. Tyle, że po prostu nie była aż tak duża. Zaniedli terytorium Donbasu, walczyli na tym terytorium przez te 8 lat czy tam 7. Ale szczerze mówiąc to mi się wydawało, że jednak moje miasto zostanie tak bardziej odsłonięte od tego ze względu na to, że to jest granica z Białorusią.

13:28 · Komunikacja i technologia 1

Tak, ten Instagram był tak jakby bardziej popularny, bo ja na przykład osobiście znam dużo osób z Czernichowa, którzy się zajmowali tym właśnie wolontariuszami. Byli, znaczy zostali, nie byli, tylko zostali wolontariuszami w czasie wojny. I ja po prostu znałam dużo takich osób, więc ja byłam pewna, że przez Instagram to dotrze na pewno szybciej. W moim przypadku w tej piwnicy, w której my siedzieliśmy, tam było jeszcze parę piwnic i tam na przykład była mama z pięcioro dziećmi. Tata tych dzieci poszedł na wojnę i ta matka została sama, bo one kiedyś przyjechali do nas z Donbasu. Więc one po raz drugi tak jakby przeżywali tą wojnę i ta mama już była na tyle pogniecona, tak psychicznie, że ona po prostu powiedziała, że ja nigdzie nie wyjdę, bo ja tam umrę. Te dzieci no oczywiście chcieli jeść, a ta matka powiedziała, że nie będzie nigdzie wychodzić, bo się boi i to było tak, że no musieliśmy też o nich pomyśleć.

16:24 · Sąsiedzi i wspólne działania 2

Ale chodzi o te baterie? No, ale baterie oczywiście trzymał ze tydzień, dwa, więc... Wiadomo, że to nie iPhone, który jadę na maksymalnie dwa dni, tak? Więc no, ten babci telefon to ratował, chociaż zawsze się z niej śmiałam, że już czasy pora dawno na to, by kupić sobie nowego. Przyznaję, tak mówiłam, no ale się okazało, że akurat to uratowało tak naprawdę nieco nam Kontakt, bo wiem, że dużo osób nie mogło się dodzwonić do swojej rodziny właśnie ze względu na to, że nie było światła, powerbanki się rozładowały, więc w żaden sposób się nie dodzwonić. Ten telefon babci to uratował nam tam jakikolwiek w ogóle komunikację ze sobą, bo inaczej to bym się zwariowała pewnie. Powiedziałaś, że pomagaliście też swoim sąsiadom, tej pani z dziećmi, którzy przyjechali z Donbasu. Czyli rozumiem, że w ogóle sąsiedzi sobie jakoś pomagali, że oni się komunikowali między sobą?

Tak. Może ja wytłumaczę. Ta piwnica to jest tak, że się wchodzi do piwnicy i ma na przykład parę takich komórek mniejszych. No i właśnie mieliśmy parę tych takich komórek mniejszych i w każdej ktoś był. I na przykład w jednej z tych komórek, tak jak wspomniałam, była ta mama z dziećmi. One się przeprowadzili do nas z Donbasu jeszcze jak tam wojna się zaczęła. Więc one mieszkali u nas w Czernichowie od dłuższego czasu. I to nie była jakaś zła rodzina czy coś, one byli porządni, no tyle, że po prostu już przeżyli to raz i pewnie mama się zestresowała, no i no tak się zachowała, bo się bała. Nie możemy jej posądzać, no bo nie wiadomo, jak byśmy my się zachowywali w takiej sytuacji. No ale pomagaliśmy, bo też na przykład w tej piwnicy była moja nauczycielka z przedszkola. Też ją znam, ona jest przemiła pani i ona też pomagała i się starała w jakikolwiek sposób na przykład rozdzielić, podzielić, tak, bo miała do czynienia w przedszkolu z dziećmi, więc ona, że no dla ciebie dam jeden kawałeczek, dla ciebie jeden, a ci zabrakło, to ja ci dam inny kawałeczek.

34:05 · Pewność i nadzieja 1

Już mamy chyba 43. dzień wojny. Tak, ale moje zdanie się nie zmieniło. No nie ma szansy, żeby Rosja wygrała tą wojnę. Mamy takie wsparcia od osób cywilnych, mamy tak fajnych chłopaków, którzy tam walczą, dziewczyn, które poszli na walkę, dziewczyny poszli walczyć, wzięli broń. Aczkolwiek z kolei mam dużo znajomych w wojsku, więc ja nie mogę mówić, że będzie źle, bo ja im ufam. Ja wiem, że to są dobre, fajne osoby, którzy naprawdę wiedzą, co robią. I też biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia, że na przykład Czernichowski obwód, Kijowski obwód, jeszcze dzisiaj rano chyba popatrzyłam, że Sumy i obwód już jest całkowicie pod kontrolą naszego wojska. Więc ja uważam, że to jest dobry wynik. Owszem, teraz tak jak powiedzieli w takich niezależnych stronach, no to podobno za parę dni się zacznie taka kluczowa walka o Donbass.

Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.