Marta Niedźwiecka: Faceci byli twardsi?
„Za moich czasów... Faceci byli twardsi". Serio? Słyszeliśmy takie zdania wiele razy. Ile w tym prawdy, a ile nieaktualnych przekonań?A może mężczyźni od pokoleń "nie mogli" mówić, że coś ich boli i musieli zawsze zachować kamienną twarz? Joanna Flis i Marta Niedźwiecka rozbrajają mit męskości, która nie odczuwa emocji. Rozmawiają o chłopcach wychowywanych do rywalizacji oraz o mężczyznach, którzy nie sięgają po pomoc – aż w końcu pękają. Może nie potrzebujemy budować wizji męskości opartej na tym, że "trzeba być twardym, żeby przetrwać"? Czy taka w ogóle jeszcze jest aktualna? Dlaczego to dorośli muszą najpierw ogarnąć siebie, zanim zaczną „naprawiać” młodych i czy wychowywanie chłopców bardziej jak dziewczynki to ślepy zaułek? Jeśli interesuje Cię psychologia, wychowanie, męskość bez przemocy i budowanie emocjonalnej odporności – ten odcinek jest dla Ciebie. Podcast Fundacji UNAWEZA i projektu MŁODE GŁOWY. Partnerem tego odcinka jest BitterSweet Festival [płatna współpraca]
Oni byli wychowywani w takim kodzie, w którym mężczyzna... w ogóle nie ma kontaktu ze swoimi emocjami. Co więcej, jak przez chwilę ma na skutek jakiejś pomyłki albo niedopatrzenia, to powinien natychmiast ten kontakt usunąć. Dlatego, że cokolwiek ze świata emocji przedostanie się do świata mężczyzn, to go pobrudzi. Oczywiście nikt nie formułował wprost tego przekonania, ale mężczyzna miał być silny, co polegało na znoszeniu niewygód, cierpienia, bardzo wielu rzeczy z kamienną twarzą i do tego były takie ikony kina, czy superbohaterowie w typie Bonda, którzy po prostu...
No bo taki wzorzec męskości wokół mnie był promowany, tacy mężczyźni byli nazywani prawdziwymi mężczyznami. W Bondach się nie kochałam, ale też mi imponowały oczywiście te postaci, znaczy postać i aktorowie. I to była taka opowieść o mężczyźnie, która w Mad Menie też to bardzo dobrze widać, w takim serialu, który pewnie znacie. To była taka opowieść o mężczyźnie, która zaczęła się kruszyć wraz z komplikacją naszego świata. Ona jeszcze trwa i niektórzy nadal w nią wierzą, co zakrawa trochę o groteskę, ale ona zaczęła się chwiać już w latach 80-tych. Jak po pierwsze różne narracje queerowe doszły do głosu i powiedziały dobra, dobra, ale męskość to jest w ogóle bardzo dużo.
Jak ja mogę się bardziej dogadywać ze światem? jak ja się mogę określić w ogóle w zakresie mojej męskiej tożsamości trochę na innych zasadach niż mój ojciec. No i to jest ta awangarda zmian, która się powiększa i w ogóle ja to witam z wielką radością. No ale są tacy mężczyźni, których to wpędza w głęboki dyskomfort i oni czując ten strach mówią, niech mi ktoś odda dawny porządek. Niech mi ktoś odda Bonda, Clinta Eastwooda i Sylwestra Stallone. na których mogę budować mój wzorzec męskości, moje myślenie właśnie o tym. Syna, dom, drzewo, nie? Tak, tak. Jakiś taki porządek. Kariera zawodowa w pewnym stylu zrobiona. Zresztą nie tylko mężczyźni, wiesz, za tym tęsknią, bo jest też przecież cały ruch kobiet, które też próbują, ja je nazywam strażniczkami patriarchatu, które też próbują jakby przywrócić ten stary porządek, bo jest to trochę taki mit, że tylko mężczyźni się nie odnajdują w tym nowym wzorcu.
Im mniejsza ta polaryzacja na męskie i żeńskie i na te sztywne role społeczne związane z genderem, tym wszystkim nam będzie łatwiej, paradoksalnie. A może wtedy, jak przestaniemy się skupiać na płciach, tłuc po głowie wokół płci, to zaczniemy... to zaczniemy rozwiązywać te problemy, które naprawdę są wiodące, które mamy za progiem i trochę staramy się ich nie zauważać, dyskutując o tym, czy da się wrócić do czasów Indiana Jonesa i Jamesa Bonda. No więc się nie da. Bardzo ci dziękuję. Dzięki. I za tę puentę i za całą rozmowę. Dzięki serdeczne. Partnerem podcastu jest Bittersweet Festival.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
„Za moich czasów... Faceci byli twardsi". Serio? Słyszeliśmy takie zdania wiele razy. Ile w tym prawdy, a ile nieaktualnych przekonań?
A może mężczyźni od pokoleń "nie mogli" mówić, że coś ich boli i musieli zawsze zachować kamienną twarz? Joanna Flis i Marta Niedźwiecka rozbrajają mit męskości, która nie odczuwa emocji. Rozmawiają o chłopcach wychowywanych do rywalizacji oraz o mężczyznach, którzy nie sięgają po pomoc – aż w końcu pękają. Może nie potrzebujemy budować wizji męskości opartej na tym, że "trzeba być twardym, żeby przetrwać"? Czy taka w ogóle jeszcze jest aktualna? Dlaczego to dorośli muszą najpierw ogarnąć siebie, zanim zaczną „naprawiać” młodych i czy wychowywanie chłopców bardziej jak dziewczynki to ślepy zaułek?
Jeśli interesuje Cię psychologia, wychowanie, męskość bez przemocy i budowanie emocjonalnej odporności – ten odcinek jest dla Ciebie. Podcast Fundacji UNAWEZA i projektu MŁODE GŁOWY. Partnerem tego odcinka jest BitterSweet Festival [płatna współpraca]