Mentionsy Mentionsy
Z przyjemnością, Lara Gessler
Z przyjemnością, Lara Gessler

Lizbona – winne miasto

11.10.2026 ·1 godz 13 min · 12 rozdziałów

Zanim wino stało się symbolem Portugalii, było przede wszystkim jedzeniem. Pracą. Zarobkiem. Towarem. Czasem sposobem na dostarczenie kalorii, których brakowało w codziennej diecie. Z kieliszka wina można więc wyczytać nie tylko historię portugalskiego winiarstwa, ale też opowieść o pracy, klasach społecznych i polityce. A kiedy wino z wiejskich domów i gospodarstw trafiło do Lizbony, zaczęło opowiadać jeszcze inną historię. Historię tawern, marynarzy, fado, nocnego życia, samotności i tęsknoty. Tę Lizbonę, która nie mieści się na pocztówce z azulejos. Bo „winne miasto” ma tutaj podwójne znaczenie.W tym odcinku sprawdzamy, ile prawdy jest w obrazie melancholijnej, pijącej do późna Lizbony, a ile nabudowanego mitu. Rozmawiamy o tym, jak dyktatura Salazara wykorzystywała wino w opowieści o Portugalii, co zmieniła urbanizacja i koniec Estado Novo, kiedy wino przestało być czymś powszednim, a stało się obiektem wiedzy. Dlaczego współczesny powrót do lokalnych odmian, tradycyjnych metod i win niskointerwencyjnych wcale nie musi być prostym powrotem do przeszłości? O tym wszystkim mówi Izabella Kamińska, sommelierka i autorka książki „Dzikie drożdże”.

53:51 · Lizbony jako turystyczna atrakcja 2

Ja lubię chodzić, jest taka cała sieć, no bo też powiem coś łatwego, że jedno miejsce, kurczę, gdzieś tam, gdzieś tam i wszyscy muszą. Jest cała sieć kawiarni i piekarni, którą bardzo lubię i nazywa się Copenhagen. I ja ich lubię dlatego, że oni mają tam... I tam właśnie lubię zjeść kanapkę, bo to jest kanapka na chlebie, na zakwasie, z jakimiś fajnymi dodatkami. Tam są fajne również desery, tam są croissanty, które są croissantami bardziej w stylu francuskim. No ale właśnie... Nie jest to lokalne. Nie jest to lokalne. Jak pytasz mnie o lokalne, to będzie po prostu supermocne małe espresso i taka właśnie kanapka z hrzynką. Z którą możemy zjeść w miarę wszędzie. To zjemy absolutnie w każdej kawiarni. No dobrze, to jemy sobie takie małe śniadanko.

Albo duże w Kopenhagen. Albo duże w Kopenhagen. I gdzie sobie potem idziemy? Możemy spędzić taki cały kulturalno-winny dzień. No wiesz, polecam oczywiście pójście do Bajroaltu, czyli do tego regionu bardzo, bardzo turystycznego, w którym ja nigdy nie jadam. Ale w którym, jeżeli chcecie wieczorem pójść, nie wiem, na jakąś kolację z muzyką fadu, no to właśnie tam. To jest takie miejsce bardzo turystyczne. Tam są też, wiesz, sklepiki z tymi wszystkimi tam, na lodówkę tymi rzeczami. A la Asulejo. Tak, to jest tak. Magnesy, no to jest takie bardzo, bardzo turystyczne. Więc jeżeli ja mam jakiegoś kogoś, kto mnie odwiedza i chce tak trochę turystyczniej bardziej zobaczyć Lizbonę, to go tam zabieram.

Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.