Mentionsy Mentionsy
Wspinanie Od Kuchni
Wspinanie Od Kuchni

Praca Managera na Ściance Wspinaczkowej

30.10.2025 ·47 min 4 s

Rozmowa z Pawłem Żukiem o pracy managera na boulderowni Crux, organizacji event i zawodów, a także o kulisach Wielkie Ligi Boulderowej (kiedyś Warszawskiej Ligi Boulderowej).

Witamy w kolejnym odcinku Wspinania Od Kuchni. Dzisiaj moim gościem będzie Paweł Żuk. Osoba, o której zapewne słyszeliście jako ta, która się znajduje za kurtynami wszystkich dużych wydarzeń na Crux czy WLB, czyli Wielkiej Ligi Bulderowej, kiedyś Warszawskiej Ligi Bulderowej. Cześć Paweł. Szymon Kuba. Tak zupełnie od razu powiedziałbym Ci, że lokalizacja, ale się dłużej nad takim pytaniem zastanawiam. Trochę to brzmi jakbyście w tym Cruxie znaleźli jakieś takie manuskrypty z opisami trudności i stwierdzili, to działa, będziemy się tego trzymać. Ale ja widzę rzecz, z którą się zgadzam. To znaczy, że Miłosz raczej idzie w stronę tego, żeby to wspinanie na Cruxie było troszeczkę bardziej podobne do tego, co się dzieje w skałach. Pierwsze, najważniejsze pytanie, które sobie wszyscy zadają.

Trochę się w tym po prostu odnalazłem i trochę się w tym realizuję. Też bardzo jest mi fajnie współpracować z ludźmi z Cruxa, no bo często tam zaproszę czy poproszę o pomoc Filipa Zielińskiego czy Jędrka, czy czasami pojawi się Miłosz czy Szymon. No i to też jest super, że po prostu sobie z nimi się powygłupię troszeczkę. Wiesz co, ale jeśli chodzi o liczby, no to mamy dużo dzięki temu wyświetleń osób, które nas normalnie nie obserwują. I no to musi dawać po prostu jakiś efekt, że po prostu ludzie się od nas dowiedzą. Dobrze, zanim przejdziemy do tematu WLB, bo myślę, że to jest też bardzo interesujący temat, bo jesteś, właściwie nie wiem kim jesteś, jesteś organizatorem, wdrażasz tę wizję, bo znowu nie wiem tak naprawdę kto odpowiada za organizację WLB, czyli kto jest tym właścicielem WLB, że tak powiem.

Czyli powiedzmy jesteś takim prelegentem organizatora, tak? Coś w tym rodzaju. Żeby nie używać tego samego słowa, że jestem ogarniaczem, to kiedyś to Grzesiek Karolak i Asia na streamie powiedzieli, że ja to spajam. Myślę, że jestem spajaczem. Dobra. Niemniej, zanim przejdziemy do tematu WLB, bo tutaj też myślę, że będzie kilka ciekawych tematów, które można poruszyć. Chciałbym trochę poruszyć temat ciebie, bo to dla mnie zawsze jest ciekawe, jak te dużo osób się przewija nad ścianę. Właścicieli, rootseterów, nawet osób pracujących na recepcji. Każdy ma jakąś Ciekawą historię, ma jakieś ciekawe podejście związane ze wspinaniem z reguły, więc teraz trochę w tą stronę pójdziemy.

Skały. Twoje ulubione miejsce, jeśli chodzi o wspinaczkę bulderową na zewnątrz? Wiesz co, bardzo mi się podobało Fontainebleau. Do tej pory byłem trzy razy. No ale ostatnio na przykład byliśmy w Kamiennej Górze, którą ja znałem jakby z wcześniejszego wyjazdu tylko raz i okazało się, że zobaczyłem jej tylko malutki wycinek. No to wydaje mi się też, że to świetne miejsce, szczególnie po tym ostatnim wyjeździe. A cyfra ma dla Ciebie znaczenie czy bardziej ważniejsze, żeby boulder był fajny? Myślę, że to zależy od wyjazdu, no ale ma znaczenie, ma znaczenie. Okej, myślę, że możemy, coś tam dowiedzieliśmy się o Tobie. Możemy przejść teraz do pytań dotyczących WLB, czyli wielkiej ligi boulderowej, która kiedyś była

Rozumiem, że po prostu właściciele chcieli to rozszerzyć, tak żeby każdy mógł w Polsce ten klimacik poczuć w OLB. I jak z twojego osobistego punktu widzenia to się sprawdziło? Bo jak poprzyglądamy sobie komentarze w internecie, to powiedzmy odbiór był różny w kontekście osób, które były osoby zadowolone, no bo wiadomo, że fajnie jak się event rozszerzał na nowe miejsca. Były osoby, które zrezygnowały z tego powodu z udziału. Jak twoim zdaniem to się sprawdziło? Ja myślę, że zawsze jak ktoś podejmuje taką, no myślę, że można powiedzieć spokojnie, że to jest śmiała decyzja, to będą osoby zadowolone i niezadowolone. Ale myślę, że ogólny wydźwięk był dobry w OLB.

Czyli fajnie, że rozszerzamy to dalej. Czy jesteś w stanie nam powiedzieć, czy są jakieś plany na przyszłość, żeby to właśnie jeszcze bardziej się rozrosło, żeby z tego zrobić coś jeszcze większego? Wiesz co, coś słyszałem, ale jeszcze myślę, że nie mogę o tym mówić. Nic potwierdzonego. Druga rzecz, która się z WLB na pewno kojarzy, to jest ten amatorski charakter zawodów, który swego czasu przysparzał Powiedzmy różnych problemów, no bo kto jest amatorem, kto nie jest amatorem. Z jednej strony ja to rozumiem jako właśnie taką formułę mającą zachęcić ludzi do brania udziału, że to są zawody amatorskie, są zawody dla każdego. Z drugiej strony powiedzmy w polskiej scenie wspinaczkowej bardzo ciężko tego amatora od profesjonalisty rozróżnić.

W jaki sposób to zostało zrobione w WLB w tym sezonie przynajmniej? Wiesz co, w tym sezonie zostało tylko to kryterium, czy ktoś startował w półfinale lub finale Pucharu Polski. Czyli dla facetów to był finał, odwrotnie, dla facetów to był półfinał, dla dziewczyn to był finał. Ale też już od jakiegoś czasu widzę, że właściciele powoli się wycofują z kolejnych elementów, bo jeszcze wcześniej decyzja była taka, że rezultujemy z tego, żeby instruktorzy nie mogli startować. Także oczywiście wielu z instruktorów nie startuje, ale jeśli ktoś chce, no to nie ma tego problemu. Czyli trochę wygląda to jakby to powoli zmierzało do takich zawodów profesjonalnych, tak? Tak to wygląda, do takich po prostu zawodów open, prawda? No bo mamy teraz właśnie sytuację, że tam bodajże dziewczyna, która wygrała zawody kilka tygodni wcześniej chyba miała trzecie miejsce na zawodach tylko dla kobiet na Obiekto pokonując zawodniczki, które znowu nie mogą być klasyfikowane na WLB.

Ja się generalnie zgadzam, to wydaje mi się, nie wiem czy to pierwszy powiedział, wiem, że to usłyszałem od Romka Główki swego czasu, kiedy on powiedział, że najlepszy amator powinien być wynagrodzony gorzej niż najgorszy zawodnik. Moim zdaniem to jest bardzo dobre stwierdzenie, tylko właśnie w WLB o tyle nie ma zastosowania, że te, jak to znowu Bartosz Jaroszewicz zwrócił uwagę, na jednej rundzie pula nagród jest większa niż za pierwsze miejsce w Mistrzostwach Polski. Więc tutaj tych amatorów bardzo mocno dopieszczamy. Co nie jest złe, bo chyba jednym z punktów WLB jest to, żeby krzewić to wspinanie.

Chyba Roberta z Obiektu, ale nie jestem pewien. Ale pamiętam, że Andrzej też o tym pisał sporo. Wiesz co, oczywiście, to jest jakiś problem do rozwiązania. Aczkolwiek właśnie też może, żeby tej konkurencji wśród zawodników było więcej, wśród właściwie wszystkich. Mieliśmy od Ciebie w tym roku system świetny i tam jest opcja jakby pokazywania wyników różnych osób, prawda? I można przecież zrobić różne nagrody na różnych poziomach. I to też by trochę uruchamiało te osoby, które śledzą drabinkę. Pomysłów na pewno jest dużo, jest dużo opcji. Myślę, że w tym roku, znaczy, że w kolejnym sezonie właściciele też będą chcieli do tego jakoś inaczej troszeczkę podejść. Myślę, że to też jest coś, z czego się cały czas wszyscy uczymy, no bo WLB jednak są jednymi z największych zawodów amatorskich w Europie, jakby na to nie patrzeć.

I jako że wspinaczka jest relatywnie młodym sportem, to cały czas szukamy tej drogi, która by I jednocześnie zachęcała do występu w Mistrzostwach Polski, no bo chodzi nam też o to, żeby mieć jak najwięcej dobrych zawodników, a z drugiej strony przeżyła, popularyzowała się wśród amatorów, no bo też nie ma co się oszukiwać, to pieniądze są z tego amatorskiego wspinania, a nie od tych kilkunastu zawodników, Zostawiając ten amatorski charakter zawodów, wiadomo, że WLB to są fajne bouldery, które zawsze są dopieszczone przez ruseterów danej edycji, na danej bulderowni.

Kto jest odpowiedzialny za ustalanie poziomu i stylu tych bulderów? Czy ktoś sprawdza Czy to się zgadza, czy to pozostawiamy każdej bulderowni wolną rękę? Wiesz co, z grubsza każda bulderownia ma wolną rękę, bo myślę, że jest tak, że chief setter danej bulderowni najlepiej zna swoich klientów, a w większości to właśnie ci klienci przychodzą na daną rundę w OLB. Z tym, że na przykład w tym roku na wyjazdowe rundy Piter Stępniak z Volta był zawsze osobą, która jakoś to starała się spajać i też często kręciła na wyjazdowych rundach, ale ja też zawsze jestem na miejscu. Staram się przejść większość bulderów, sprawdzić jaki jest poziom, podszepnąć coś chipsetterowi albo Piterowi.

No także te role są podzielone. W tym roku jedynie kiedy trochę zawiadłem, bo się po prostu rozchorowałem, to w Krakowie na jeden dzień settingu mnie nie było. Więc byłem wcześniej, sprawdziłem połowę bulderów, które były nakręcone, a tego drugiego na mnie już po prostu nie było. Na wszystkich innych edycjach byłem, też brałem w tym udział. Czy w związku z tym, że Ciebie nie było, Kraków wyszedł trudniejszy albo łatwiejszy? Wiesz co, Kraków to było super ciekawe, bo Kraków był zupełnie inny po prostu. Były osoby, które widziałem, że uważały, że było ciężej niż na innych rundach, a były osoby, które powiedziały, że to była najlepsza runda. Pisali na Instagramie, pisali na Messengerze właśnie w WLB, że wow, świetna runda. A czy są jakieś odgórne założenia dla poszczególnych rund? Bo to jest coś, z czym kiedyś gdzieś tam podsłuchałem, może ktoś mi powiedział już na etny, nie pamiętam, że właśnie, że ta runda ma wyłonić iluś tam finalistów, czy odrzucić ileś osób.

Z możliwością wpływu na te rzeczy, bo jesteś jednak menadżerem Cruxa, czyli dużej ściany wspinaczkowej. Jak ty się zapatrujesz na to, że w rootsettingu jest tak mało kobiet w tej chwili, przynajmniej w Warszawie. W Polsce widzę, że tam już się przewijają. Są dziewczyny, tak. Tu i tam. Na WLB wydaje mi się, że bardzo niewiele dziewczyn akurat kręciło. Chyba na żadnej edycji, nie wiem czy na którejś edycji ktoś kręcił. W każdym razie na pewno niedużo. Moje pytanie jest czy w twojej opinii jako menadżera, gdybyście właśnie w jakiś sposób wypracowali sobie rootseterki, czy miałoby to pozytywny wpływ na odbiór bulderowni? Czy nie ma to zupełnie znaczenia?

W sensie, czyli możemy na to spojrzeć, że 90 będzie do niczego. Ale też dziewięć kobiet będzie powiedzmy mniej utalentowanych, tak? Jasne, ale tak jak mówiłem, właśnie ostatnio słyszałem Olkę, która mówiła o tym, że teraz to jest już taki standard, że po prostu ta dziewczyna w zespole jest bardzo wartościową osobą i ja myślę właśnie, że też powinniśmy o tym myśleć. Tak, no i w sensie jakby jeśli będą te pozycje, będzie większa zachęta, żeby iść w tym kierunku i jest szansa, że to właśnie trochę się zmieni. Ok. Jak jesteśmy właśnie o takich wyzwaniach, jeśli chodzi o pracę fizyczną i całą resztę? Czy są jakieś wyzwania w kontekście organizacji zawodów typu WLB, czy właśnie tych eventów na Cruxie, o których

A co według ciebie jest najważniejsze dla osób, które idą na zawody? Co one sobie najbardziej cenią? Wiesz co, powiedziałbym Ci, że aspekty rywalizacji, ale w tych amatorskich zawodach pewnie to jest troszeczkę mniejsza rzecz, ale ja widzę, że bardzo dużo osób na WLB i generalnie na zawodach spina się ze znajomymi. I myślę, że jedna rzecz po prostu ciągnie drugą. Jak ktoś mówi, że idziesz na zawody i wtedy Po prostu chcesz być tą drugą osobą, z nią się razem wspinać, razem z nią się cieszyć, razem z nią się czymś zmagać na ścianie, więc ja myślę, że to jest bardzo wartościowe właśnie, że budujemy jakąś społeczność przez to, że ludzie razem fajnie spędzają czas.

Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.