Praca Managera na Ściance Wspinaczkowej
Rozmowa z Pawłem Żukiem o pracy managera na boulderowni Crux, organizacji event i zawodów, a także o kulisach Wielkie Ligi Boulderowej (kiedyś Warszawskiej Ligi Boulderowej).
Witamy w kolejnym odcinku Wspinania Od Kuchni. Dzisiaj moim gościem będzie Paweł Żuk. Osoba, o której zapewne słyszeliście jako ta, która się znajduje za kurtynami wszystkich dużych wydarzeń na Crux czy WLB, czyli Wielkiej Ligi Bulderowej, kiedyś Warszawskiej Ligi Bulderowej. Cześć Paweł. Szymon Kuba. Tak zupełnie od razu powiedziałbym Ci, że lokalizacja, ale się dłużej nad takim pytaniem zastanawiam. Trochę to brzmi jakbyście w tym Cruxie znaleźli jakieś takie manuskrypty z opisami trudności i stwierdzili, to działa, będziemy się tego trzymać. Ale ja widzę rzecz, z którą się zgadzam. To znaczy, że Miłosz raczej idzie w stronę tego, żeby to wspinanie na Cruxie było troszeczkę bardziej podobne do tego, co się dzieje w skałach. Pierwsze, najważniejsze pytanie, które sobie wszyscy zadają.
Wiesz co, na Cruxie jestem osobą, która zajmuje się właściwie wszystkimi rzeczami. Jestem managerem. A inaczej też lubię o sobie mówić, że jestem ogarniaczem, ale to też nie jest tak, że ja działam sam, bo działam z Chief Setter'em, naszym obecnym, czyli z Miłoszem Witaczkowskim i jeszcze działam z Janem Zaborowskim. Ok, czyli rozumiem, że Crux ma jakichś tam swoich właścicieli, którzy mają jakąś wizję tego Cruxa i ty jesteś od tego, żeby tę wizję zrealizować, czy może ty jesteś osobą, która bardziej tę wizję wymyśla, sprzedaje właścicielom i potem wprowadza w życie? Zawsze działam razem. Jeśli jest jakiś pomysł, to najpierw go omawiamy, dopiero potem zaczynamy coś realizować i przeważnie działamy właśnie we trójkę, czyli z Janem, który jest właścicielem większościowym, z Miłoszem, który jest czywistoterem, no i ze mną, który odpowiada za realizację i właśnie ogarnianie właściwie tam większości rzeczy.
I dzięki temu mogłem sobie potem wrócić do rzeczy, które realizowałem, sprawdzić kiedy to robiłem i jaki miały ewentualnie efekt. I to jest moja taka osobista rzecz. Staram się rozmawiać z Janem w miarę często, pytać go jak to on widzi, ile osób przychodzi. No i też takim miernikiem na pewno jest to, ile osób się pojawia po prostu na eventach. Wiesz, tych płatnych, po prostu ile osób się zapisze, a tych bezpłatnych, które też się u nas przecież zdarzają po prostu w ramach wejścia, po prostu ile osób się pojawia w danym dniu. Ok, i jeśli mówimy właśnie o takim przychodzeniu po prostu na bulderownię, to twoją pracą jest, żeby tych jak najwięcej osób ściągnąć, czyli pewnie tych bardziej początkujących, czy tych, którzy jeszcze nie odwiedzili Cruxa i potem, żeby ich zatrzymać jak najdłużej, żeby jak najczęściej wybierali bulderownię.
A dla tych zupełnie początkujących pewnie łatwość dostępu do informacji, bo dobrze ich przywitać odpowiednio na ścianie, dobrze im przekazać informacje, jak się mają zachować. Często po prostu nie wiedzą, jaki jest savoir-vivre na danej, znaczy na bulderowni po prostu, prawda? Zasady bezpieczeństwa. I też nad tym zresztą na Cruxie pracowaliśmy. Tam pojawiło się kilka elementów, które właśnie mają ułatwić dostęp osób początkujących. Czyli jedną, powiedzmy, z najważniejszych rzeczy na pewno każdej ścianie to jest root setting. Tutaj mówisz, że odpowiedzialny za to w przypadku Cruxa jest Miłosz Wieczorkowski, który jest Chief Setter'em. Czy ty i Jan macie jakiś wpływ właśnie na to, jak ten root setting wygląda? Czyli jaki ma być rozkład trudności?
A co do samego kręcenia, Jasne, Miłosz ma wolną rękę i to on jest chief setterem, ale na pewno jest tak, że można z nim porozmawiać i przekazać jakieś sugestie. Czasami mi się to zdarza, że Jan powie, że potrzebuję więcej prostszych boulderów, bo teraz jest taki sezon, że potrzebuję więcej boulderów dla początkujących osób. Powiedziałeś właśnie, że macie jakieś wytyczne zdefiniowane jak ma wyglądać trudność, zdefiniowane ile tej trudności ma być. Skąd te wytyczne się wzięły? Z tego co wiem, nie wiem dokładnie kto je przygotowywał, ale one urosły w czasie tej już 13-letniej historii Cruxa. Myślę, że je też w dużej mierze spisywał jeden z właścicieli, czyli Jędrek.
Ale z tego co pamiętam, to też właśnie przy pomocy jeszcze poprzedniego Chief Settera i możliwości, że jeszcze poprzedniego ta cała idea powstawała. Staramy się po prostu, żeby na niektórych boulderach, szczególnie tych prostszych były, wiesz, rzeczy, które na przykład nie zaskoczą wspinacza takiego początkującego, które nie narażą go na jakieś niebezpieczeństwo. Trochę to brzmi jakbyście w tym Cruxie znaleźli jakieś takie manuskrypty z opisami trudności i stwierdzili, to działa, będziemy się tego trzymać, nie będziemy nic zmieniać. Może jak będziemy świętować stulecie Cruxa kiedyś, to wtedy to już będą manuskrypty na pergaminie zapisane, ale wiem, że to po prostu było wypracowywane też przez obserwacje. I gdybyś miał powiedzieć, czy tudzież zachęcić, no bo wiadomo, że w jakimś stopniu jako pracownik tam pewnie będziesz promował Cruxa jako bulderownię, na którą warto przychodzić.
Gdybyś miał powiedzieć, czym różni się rootsetting na Crux porównując z innymi bulderowniami w Warszawie czy w całej Polsce, co byś powiedział, że najbardziej go wyróżnia? Wiesz co? W pozytywnym sensie oczywiście. Znaczy jak chcesz powiedzieć w negatywnym, też mi nie przeszkadza. To pewnie byłoby szersza rozmowa w ogóle o rootsettingu jako takim, no bo pewnie każdy ma też jakieś tam swoje pomysły na to, jakie te buldery powinny być na ścianie. Ale ja widzę rzecz, z którą się zgadzam. To znaczy, że Miłosz raczej idzie w stronę tego, żeby to wspinanie na Cruxie było troszeczkę bardziej podobne do tego, co się dzieje w skałach. Mamy oczywiście jakieś dynamiczne ruchy i trochę kąpowego wspinania, ale widzę, że tego jest troszeczkę mniej. Też niż było wcześniej. To też jest, z tego co wiem, taka myśl.
Jakby całego tam zarządu Cruxa i właścicieli, żeby tak właśnie było. Nie potrzebujmy tak dużo. Chcemy uczyć ludzi wspinania. O, w ten sposób. To jest trochę coś, co ja swego czasu powiedzmy w rozmowach z innymi ruceterami, którzy już właścicielami ścianek Starałem się rozpromować na zasadzie, że nie ma do końca złotego środka, jeśli chodzi właśnie jak powinny wyglądać bouldery, w jakich powinny być trudności. Wszystko zależy od tego, kto na tę ścianę przychodzi. I komu te bouldery tak naprawdę sprzedajemy, tak? Więc jeśli macie, jeśli budujecie to community, cały czas mówię community, bardziej chodzi mi o społeczność wspinaczkową wokół właśnie takiego skałkowego wspinania, to też to jest jak najbardziej w porządku.
No i najważniej się sprawdza, bo na Crux można powiedzieć nie Pustki nie ma. Jest teraz dużo osób i też wiesz, przez to, że była przebudowa. Teraz mamy, mówiłeś o reklamie, mamy 600 metrów panelu. Nie wiem, czy ponad, czy troszeczkę mniej niż 600, ale jest bardzo dużo miejsca i dużo się zmieniło. Ok. Rootsetting, Skałkowy. Czy jest coś jeszcze, jeśli chodzi o Cruxa, czym według Ciebie on się wyróżnia na tle innych bulderowni? Tym razem ograniczmy się do Warszawy, bo gdybyśmy przeszli na całą Polskę, no to tych różnic będzie na pewno więcej. Wiesz co, od rozbudowy myślę, że mamy pełny pakiet, bo jest mnóstwo panelu, takiego troszeczkę bardziej unowocześnionego, no bo dużo więcej połogi jego wspinania i z lekkimi przewieszaniami.
A czy myślisz właśnie, że te eventy bardziej budują tą waszą społeczność, czyli pokazują, że Crux jest fajny, więc będziemy tu częściej przychodzić, czy bardziej jest to taki zabieg mający na celu ściągnąć tutaj ludzi, którzy rzadziej się pojawiają, żeby im pokazać, że tu jest fajnie i może będziecie częściej przychodzić? Wiesz co, myślę, że to mogą być te dwie rzeczy. Myślę, że to może być łączne. Bo też wiem, że jeśli się pojawią jakieś super bouldery, które odpowiednio wcześniej pokażemy, czy w ciągu dnia, kiedy klęcimy, pokażemy, to ludzie po prostu wybierą akurat Cruxa. W ciągu, na przykład, weekendu. Jedna z rzeczy, z której jestem ciekawy. Swego czasu zacząłeś wrzucać, bo z tego co rozumiem ty byłeś za to odpowiedzialny, takie dość zabawne filmiki promocyjne, promujące nowe przekrętki, promujące właśnie te eventy.
Trochę się w tym po prostu odnalazłem i trochę się w tym realizuję. Też bardzo jest mi fajnie współpracować z ludźmi z Cruxa, no bo często tam zaproszę czy poproszę o pomoc Filipa Zielińskiego czy Jędrka, czy czasami pojawi się Miłosz czy Szymon. No i to też jest super, że po prostu sobie z nimi się powygłupię troszeczkę. Wiesz co, ale jeśli chodzi o liczby, no to mamy dużo dzięki temu wyświetleń osób, które nas normalnie nie obserwują. I no to musi dawać po prostu jakiś efekt, że po prostu ludzie się od nas dowiedzą. Dobrze, zanim przejdziemy do tematu WLB, bo myślę, że to jest też bardzo interesujący temat, bo jesteś, właściwie nie wiem kim jesteś, jesteś organizatorem, wdrażasz tę wizję, bo znowu nie wiem tak naprawdę kto odpowiada za organizację WLB, czyli kto jest tym właścicielem WLB, że tak powiem.
Z możliwością wpływu na te rzeczy, bo jesteś jednak menadżerem Cruxa, czyli dużej ściany wspinaczkowej. Jak ty się zapatrujesz na to, że w rootsettingu jest tak mało kobiet w tej chwili, przynajmniej w Warszawie. W Polsce widzę, że tam już się przewijają. Są dziewczyny, tak. Tu i tam. Na WLB wydaje mi się, że bardzo niewiele dziewczyn akurat kręciło. Chyba na żadnej edycji, nie wiem czy na którejś edycji ktoś kręcił. W każdym razie na pewno niedużo. Moje pytanie jest czy w twojej opinii jako menadżera, gdybyście właśnie w jakiś sposób wypracowali sobie rootseterki, czy miałoby to pozytywny wpływ na odbiór bulderowni? Czy nie ma to zupełnie znaczenia?
Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Rozmowa z Pawłem Żukiem o pracy managera na boulderowni Crux, organizacji event i zawodów, a także o kulisach Wielkie Ligi Boulderowej (kiedyś Warszawskiej Ligi Boulderowej).