prof. Antoni Dudek – „Polska megalomania kontra mikromania” – #109
Prof. Antoni Dudek, historyk i politolog, zdradza, dlaczego Jarosław Kaczyński nazwał go przedstawicielem polskiej mikromanii. Nasz gość twierdzi, że bardzo mu się podoba polska mikromania, bo polska megalomania doprowadziła do setek tysięcy ofiar. I jeśli prezes Kaczyński tego nie rozumie, to jest zagubionym dzieckiem w świecie geopolityki. Profesor Dudek przyznaje, że nie uważa się już za symetrystę. Mimo to jest zdania, że należy uznać neo-sędziów oraz sukcesywnie obsadzać wakaty w Trybunale Konstytucyjnym. Nasz gość przewiduje, że jeśli Donald Tusk pozostanie na czele Koalicji Obywatelskiej, obecnie rządzący przegrają kolejne wybory. Natomiast z Radosławem Sikorskim w roli premiera szanse na lepszy wynik KO byłyby większe. Ponadto Sikorskiemu byłoby łatwiej dogadać się ze Sławomirem Mentzenem, próbując zapobiec powstaniu koalicji PiS-u z Konfederacją. To jednak nie wszystko, bo z tej rozmowy dowiecie się także, co prof. Antoniego Dudka na zawsze wyleczyło z aspiracji politycznych.
No to jest konsekwencja tak zwanego wodzowskiego modelu partii, który rzeczywiście został wykreowany na przełomie lat wieków, tak naprawdę lat 90. i 2000. Przez trzech polityków, z których jeden wypadł, to jest Leszek Miller, bo jemu ten model wodzowski się załamał, ale on jako pierwszy próbował go budować w Sojuszu Lewicy Demokratycznej, jak został premierem w 2001 roku. Natomiast dwa inni, którzy wtedy wystartowali z nowymi projektami w tym samym czasie, kiedy Miller został premierem. Donald Tusk wystartował jako jeden z trzech tenorów Platformy Obywatelskiej. Platforma wystartowała, a Jarosław Kaczyński reaktywował swój obóz polityczny z bratem pod nazwą Prawo i Sprawiedliwość. I oni obaj, mówię o Tusku i Kaczyńsku, stworzyli takie modele partii wodzowskich. z których wyeliminowali całą konkurencję, czyli polityków samodzielnych i to jest jakby znana historia, najbardziej znana jest oczywiście w przypadku Tuska, bo tam chodzi o Macieja Płażyńskiego i Andrzeja Olechowskiego, a w przypadku Kaczyńskiego chodzi o, nie wiem, Ludwika Dorna, o Pawła Zaleskiego, o cały szereg innych.
kompatybilne z prezydentem Nawrockim i będziemy mieli znowu wojny w obozie, prawda, prawicowym i to nas będzie interesowało, a cała reszta będzie bez znaczenia. Albo wydarzy się jakiś cud i tym razem Polacy znowu się zachowają przewrotnie i dadzą jednak nieprawicy większość w kolejnym Sejmie i to będzie oznaczało, że Nawrocki będzie w tarapatach, no bo kolejny Sejm będzie miał już dłuższą kadencję niż jego kadencję. Ale to czas pokaże. Nie chcę natomiast mówię bawić się w takiego psychologa, amatora zastanawiać się, co tam tkwi w głowie Nawrockiego, bo to poczekamy w rytm kolejnych jego zachowań. Tak, ale centrum ewidentnie się u nas zapada. Tak, centrum się zapada i ja na to obserwuję z ogromnym niepokojem, dlatego, że tak naprawdę to była ostatnia szansa, ciągle jest, ale niewielka, na jakiś bufor między PiS-em a Platformą, gdzie narastają właśnie takie tendencje kompletnie naiwne moim zdaniem, że da się tą drugą
stronę kompletnie anihilować, zmarginalizować, wyeliminować, podczas gdy, no, trzeba powiedzieć jasno, to, co dzisiaj uosabia PiS i Platforma, to jest pogląd dwóch trzecich Polaków łącznie. Czyli każda ze stron, która ma więcej po jednej trzeciej, jedna trzecia nie zniknie. Choćby nie wiem, jak długo minister Nowacka indoktrynowała młodzież w ruchu lewicowo-liberalnym, to i tak poglądy nacjonalistyczne, konserwatywne czy nawet faszystowskie będą gdzieś tam się tliły. I podobnie, gdyby nawet Czarnek bądź jego następcy indoktrynowali polską młodzież długie lata, to i tak poglądy lewicowe, liberalne, socjalistyczne czy wręcz nawet komunizujące gdzieś tam sobie będą egzystować. I to jest ten podstawowy problem.
Ja się nawet z kimś tam założyłem o to, że jednak Polska będzie, no ale ponieważ nie wygrał Trzaskowski, to wiadomo, że Polska ocaleje. Natomiast nie wiemy w jakim kierunku będzie ewoluował ustrój I tu powiem coś, o czym my kompletnie jeszcze jakby, znaczy o tym się mówi, ale mówi się za mało. Mianowicie chodzi o te wszystkie zmiany technologiczne związane z mediami społecznościowymi, ale ze sztuczną inteligencją. My do końca nie wiemy, jak bardzo nasz porządek świata zostanie zmieniony i teraz już nie mówię tylko o walce PiSu z Platformą, czy nawet liberalizmu z konserwatyzmem, tylko w ogóle cywilizacja ludzka jak bardzo może być zmieniona w ciągu najbliższych kilku lat za sprawą właśnie sztucznej inteligencji. To może wyzwolić tak nieprawdopodobne zmiany społeczne, że trudno sobie dzisiaj wyobrazić konsekwencje tego, jeśli to oczywiście pójdzie w kierunku takim, jak niektórzy prognozują, bo nie wszyscy prognozują, to znaczy mówiąc krótko, na przykład...
Ja nawet potrafię wskazać konkretny moment, w którym to się wszystko wysypało. To były wybory samorządowe w 24 roku, kiedy Polska 2050 nie wystawiła swojej kandydatki na prezydenta w Warszawie. To był absolutnie fundamentalny błąd i to był taki symboliczny moment, w którym się zjazd partii zaczął. Dlaczego? No dlatego, że to było zwasalizowanie się wobec Platformy Obywatelskiej kandydata Trzaskowskiego na prezydenta Warszawy. I od tego momentu to budowa, cała ta koncepcja zaczęła upadać i później już było tylko coraz gorzej. Jesienią się zaprawdzie Hołownia odsknął, ale już było za późno. On za bardzo się zakochał w funkcji marszałka Sejmu, która powinna była być dla niego narzędziem, a stała się w rodzaju zwieńczenia kariery. Trochę się zakochał w samym sobie. No bo to ego zawsze tam...
Nie, nie startowaliście razem. Ja nawet nigdy nie startowałem na prezesa, ale rzeczywiście rozważałem ten start w 2005 roku. I wtedy oceniłem, że nie mam szans z Kurtyką i to się potwierdziło, bo później Kurtyka wygrał, ale ja dzięki temu żyję, siedzę tutaj, bo jakbym wtedy został prezesem i to mnie wyleczyło z chęci posiadania aspiracji politycznej, bo rzeczywiście gdybym tym prezesem IPN-u został, no to po jednej czy dwóch kadencjach z całą pewnością bym już został politykiem. to nie ma wątpliwości, dlatego że to jest funkcja, jak Nawrocki to pokazał. Zresztą powiem wprost, ja kiedyś pamiętam, jak Kurtyce powiedziałem jako jego doradca, wiesz, ale to jest świetne stanowisko do walki o prezydenturę. On się tym przestraszył, ponieważ absolutnie nigdzie tego publicznie nie mówił. No, bo on się bał oczywiście, że podpadnie braciom Kaczyńskim, bo on się panicznie bał braci. Wiedział, że dzięki nim został tym prezesem, choć oczywiście wtedy go Platforma też popierała i on był formalnie kandydatem Platformy, Januszu Kurtyce.
No tak, tutaj się nie da ukryć. Dobrze, ja bym jeszcze do Donalda Tuska. Tak, ale powoli musimy kończyć. Tak, powolutku. Już się umówiliśmy na pewien czas. Czy Donald Tusk po pierwsze musi odejść, czy w związku z tym Radosław Sikorski zostanie kiedyś premierem i czy to jest jedyny dobry kandydat? Ja powiem tak, Donald Tusk nie musi odejść, tylko może odejść. I to od niego zależy, ponieważ to ma takie... czy powinien odejść. Moim zdaniem wszystko zależy, na czym mu zależy. Jeżeli mu zależy na obozie własnym politycznym, to powinien swoją sukcesję przygotować i przeprowadzić to, ale zrobić znacznie lepiej niż w 2014 roku, bo pamiętamy, że wtedy też przeprowadził operację sukcesyjną, pani Kopacz mu się nie udała. I tu się pojawia kwestia następcy. Na dziś ja uważam, że najlepszym następcą w tej chwili w roli premiera, bo to też ta sukcesja byłaby kilkuetapowa, dlatego że pamiętajmy, że w momencie jakby Tusk przestał być premierem, to nie przestaje być liderem Platformy, a zatem liderem Koalicji Obywatelskiej, najważniejszego członka, elementu Koalicji Rządowej.
właśnie z panią Kopacz, później z Chetyną i Budką, no i rany boskie, nie będzie Donalda, nie będzie Platformy. I co z nami będzie? Sieroty poginiemy? No to jest ten właśnie syndrom, prawda, wszyscy poginiemy, bo naszego guru nie będzie. No to nie jest zdrowa, demokratyczna polityka. Więc ja mówię to nie tylko do liderów partii, ale mówię to na przykład prezydentów miast, burmistrzów, wójtów. Słuchajcie, wam się dwukadencyjność nie podoba, ale musicie zrozumieć, że nie można być dożywotnio, jak to się niektórym wydaje, liderem, no jak się jest takim wspaniałym, bo dobry lider potrafi sobie znaleźć następcę. Nikt nie zna dnia i godziny, może was zabić zawał serca, udar, albo was przejechać ktoś na ulicy. I co wtedy, tak? Wy musicie mieć kogoś,
To jest tylko kwestia próby stworzenia tego przez kogoś, kto będzie w związku z tym bardziej doświadczony, ostrożniejszy, ale będzie miał na przykład wiele cech osobowości hołowni, no bo hołownia był bardzo sprawny medialnie. miał posturę lidera i ma ciągle. Być może Hołownia w drugiej odsłonie. Zobaczymy po jakiejś kwarantannie, która go teraz niechybnie czeka. Może wróci, to on będzie tym założycielem tego radykalnego centrum, a może jeszcze ktoś inny. Nie wiem, wiem tylko, że taka partia by się Polsce przydała. Czy ona, jak mówię, powstanie tego, nie wiem, może nie powstanie i wtedy PiS i Platforma będą zachwycone, bo to dla nich jest zawsze zagrożenie, powstanie czegoś takiego. Panie profesorze, ale to my wiemy, że pan nie ma ochoty, ale z profesorem Matczakiem na przykład już trochę raźniej.
Gdyby natomiast wtedy jednak potrafił Donald Tusk wynegocjować na przykład złagodzenie procedury nadmiernego deficytu, którą się tam zasłaniano, gdyby potrafił jednak przekonać ministra finansów, że trzeba przerzucić trochę środków właśnie na te mniejsze ośrodki, gdyby de facto owe 500+, inaczej nazwane, zaczął wprowadzać, to prawdopodobnie Platforma by wygrała w 2015 roku. A już na pewno Bronisław Komorowski, na który wziął pierwszą falę tego niezadowolenia na siebie, by nie przegrał. A to by wystarczyło, dlatego że nie byłoby tych wszystkich szaleń z wpisu pierwszej kadencji, które były bardzo mocne, gdyby był prezydent Komorowski w drugiej kadencji. Na to były wszelkie szanse, tylko mówię, tam popełniono błędy na zapleczu, cała ta kampania Komorowskiego.
Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.