Mentionsy Mentionsy
W cieniu sportu - Łukasz Kadziewicz
W cieniu sportu - Łukasz Kadziewicz

IZU UGONOH: MÓJ DUCH PRZEMÓWIŁ I POWIEDZIAŁ, ŻE TO NIE JEST KONIEC

10.03.2026 ·1 godz 13 min

Wielka nadzieja polskiego boksu. Diament, który trzeba oszlifować. Pierwszy polski ciężki, który zostanie mistrzem świata. To było najpierw. Ale to szybko zmieniło się w: "zmarnowany talent" i "potrzebuje psychologa, bo nie ma głowy". Przeszedł drogę z nieba do piekła. Na początku przez wszystkich stawiany na piedestał, ale szybko sprowadzony do parteru. Dosłownie i w przenośni. Dzisiaj jest w zupełnie innym miejscu. W jakim? O tym przekonacie się, słuchając podcastu "W cieniu sportu". Gościem Łukasza Kadziewicza jest Izu Ugonoh. 

Mój duch przemówił i się obudził i powiedział, że to jeszcze nie jest koniec. Jaki masz dzisiaj kontakt z Martinem Lewandowskim albo z Maćkiem Kobułskim? Nie chcę być w miejscu, w którym jestem niechciany. Darek ma żal o to do Izu, że po prostu nie zarobił na nim pieniędzy. Jeden z komentarzy. Darek zrobił dla mojej kariery więcej złego niż dobrego. Każdy zwykły sebit z ulicy sobie nagle myśli, że on ma mocniejszą psychikę ode mnie dlatego, że Michalczewski powiedział to i to. Mam w sobie taką niezgodę, jak słyszę takie historie. Co to kurde znaczy? To jest takie umycie rąk od prawdziwego problemu. Byłeś naprawdę blisko kibicowskiego świata związanego z lechią i piłką nożną. Ściema? Nie, absolutnie nie. Znałeś tych ludzi?

Oczywiście są inne role, które też pełnię i tak jak mówię, to jest tylko uogólnienie na potrzebę jakiejś tam chwili, ale Można się zgodzić co do tego, że sporty walki to jednak są sporty i wchodzi w to w kickboxing, zapasy, MMA, boks, jakby tam co tam jeszcze jest. Ja dzisiaj do pracy przyszedłem przed dziewiątą. Siedziałem tutaj w Coffee Roomie. Bardzo lubię to miejsce, bo zderzają się bardzo ciekawi ludzie. Wielu wydawców programów politycznych, publicystycznych, sportowych. Dziwnym trafem dzisiaj sami ładni przyszli do pracy. I padło pytanie, kto będzie gościem mojego podcastu. Powiedziałem Izu. I koleżanki, i koledzy powiedzieli uuuu, to dla niego oglądałem Królowe Przetrwania.

To mnie trochę zmartwiło, wiesz? Mówię na poważnie, nie? Jakby zazdro, szacun, bo fajna robota, na pewno chciałeś to zrobić, ale czy nie boisz się, że szukając tej swojej drogi, przystanie z gwiazdami, romans z szeroko rozumianym show-biznesem, troszeczkę tracisz w oczach właśnie swojego środowiska, tego sportowego? Mam w dupie. Nie do końca tak, ale wydaje mi się, że to co mogłem stracić, to już straciłem. Był taki moment, kiedy po prostu straciłem bardzo dużo. I to się wydarzyło wskutek tego, że zaczęła panować taka niepochlebna opinia o mnie, że po prostu się do tego nie nadaje i tak dalej.

No to jest ich sprawa. Wystąpienie, wzięcie udziału w tym programie w żaden sposób nie było wbrew moim wartościom czy moim przekonaniom. Ja nie zrobiłem czegoś wbrew sobie albo czegoś, czego powinienem się wstydzić. No dobra, to ja wrócę do innego showu. Taniec z gwiazdami. Akurat do tańca z gwiazdami poszedłeś w momencie, kiedy każdy liczył, że twoja kariera będzie... Tak. Tak, oczywiście, natomiast dzisiaj z tą wiedzą, którą posiadam obecnie, to mam świadomość tego, że nie poszedłbym do Tańca z Gwiazdami wtedy, w tamtym momencie, gdybym to ja decydował. Czyli gdyby nie było tak, że ja po prostu trenowałem i czekałem, co tam wymyśli mój menedżer jeden z drugim, to gdybym miał sam pokierować sobą,

I dzisiaj na przykład wiem, że jakbym miał tą wiedzę, którą mam, trenerską wiedzę, bo jakby się bardzo rozwijałem trenersko, czyli wykorzystując, właśnie, jak wykorzystać albo jak wyciągnąć talent danego zawodnika. Jakby to nie jest do końca odpowiedzialność zawodnika. U niego jest potrzebne zaangażowanie, u niego jest potrzebna chęć ciężkiej pracy, ale to trener robi. Krener wyznacza drogę, tak? To Kazda Matos stworzył z Mike'a Tysona wielkiego zawodnika. To nie jest tak, że Mike Tyson przyszedł i po prostu, wiesz, wszystko sam widział i jakby zaczął wygrywać. Nie. To ktoś z boku musi być w stanie zobaczyć coś w tobie. Ktoś z boku musi być w stanie zobaczyć, gdzie jest problem, który jest problemem do rozwiązania.

Bardzo szybko wybrać tą jedną osobę i pokazać to i jego wina. I najlepiej czarnego. Słuchaj, no... Pożartuję sobie, pożartuję sobie. Ja bardzo lubię swoją pracę, bo zaraz się okaże, że komuś coś zginęło i ZU wychyli. A ja? A ja rączki mam tutaj. Więc... No to nie szukamy gościa i nie użyjemy słowa wina, ale... Kogo byś wymienił w swoim sztabie w tym najważniejszym dla siebie momencie, w tym najważniejszym roku, dwóch, trzech albo inaczej? Kogo ci w tym sztabie brakowało? Psychologa?

Bardzo, bardzo późno. Bardzo późno je odkryłem i... No i jakby okazało się, że mam problemy z oddychaniem, że zawsze miałem pewnego rodzaju problem z oddychaniem i najgorsze jest to, że to nie było aż takie trudne do wykrycia, natomiast zawsze kierowali mnie gdzie indziej. W sensie zawsze jak ja to odczuwałem, to myślałem, że muszę ciężej trenować, ciężej pracować. Okazywało się, że im ciężej pracowałem, tym byłem gorszy. Pogłębiałem tylko problem, to jest jedna rzecz. Druga rzecz jest taka, że właśnie takie odpychanie mnie, że a, idź do psychologa, to było najgorszą rzeczą, bo jakby ja cały czas nie widziałem realnie tego problemu. On się przekładał na moje ciało i tak dalej, ale jakby problemem głównym nie był problem psychologiczny, tak?

Natomiast mój duch przemówił i się obudził i powiedział, że to jeszcze nie jest koniec. No ostatecznie na pewno pokazałem, że to co było, bo ja prześledziłem cały internet i ja czytałem. Ja się miałem bić z Dondiego Kubiszynem i ja czytałem później, bo wcześniej nie miałem czasu, ale czytałem wszystko co pisali, przy każdym zestawieniu. Mówili, że to jest nie ma, wiesz, ten ma taką psychę, jest taki, taki, taki, to jest niemożliwe. Zresztą sam Don Diego, i to jest ważne, że Mateusz Kubiszczan tak powiedział, miał do tego prawo, ale powiedział, że ja mam za słabą psychikę do tego, żeby go pokonać.

Że mam za słabą psychikę do tego, żeby go pokonać. I czy ja byłem tym... Urażony? Absolutnie nie. Absolutnie, bo powiedziałem na to, że głupio byłoby przegrać z kimś, kto nie ma w ogóle psychiki do walki. Gość sam na siebie nałożył presję. Tak, tak. I to dużą presję. Dokładnie tak. Dwa nazwiska. Jaki masz dzisiaj kontakt i kiedy ostatni raz rozmawiałeś z Martinem Lewandowskim albo z Maćkiem Kawulskim? Wiesz co, nie mam z nimi żadnego kontaktu, nie rozmawiałem z nimi, nie rozmawiam z nimi, natomiast ja Martina bardzo lubię. W sensie ja Martina Lewandowskiego lubię, zawsze wykazywał się dużą serdecznością względem mojej osoby.

Może wiesz, nie udało nam się nasz rajd, jeżeli chodzi o walki w KSW, ale nie mam do niego żadnego żalu. Temat ostatecznie zamknięty? Nigdy więcej w KSW? Wiesz co, ja nie chcę być w miejscu, w którym jestem niechciany, a jakby ostatecznie to są słowa, które usłyszałem od KSW, z KSW w momencie, kiedy nasze drogi się rozchodziły. Prostowo czy? Nie, no oczywiście, że nie. Ale po prostu tak to odebrałem. Zresztą to były słowa Kawula, że najprawdopodobniej KSW nie jest miejscem dla mnie. No i that's it. That's fine. Jaki masz kontakt i kiedy ostatni raz widziałeś albo rozmawiałeś z Tajgerem, z Darkiem Michalczewskim?

Tutaj każdy chce zarobić, wiesz, czy to w MMA, czy to w boksie, każdy chce zarobić i każdy ma do tego prawo, żeby zarobić. Natomiast ja jedyne, bo znowu wracamy do tematu, dlaczego się, wiesz, pewne rzeczy nie udały. Ja dzisiaj wiem, dlaczego się nie udały. Dlatego, że zawodnik sam nie robi wyniku. Zawodnik potrzebuje mieć pewnego rodzaju zaplecze, tak? Czy to będzie zaplecze trenerskie, czy to będą odpowiednie osoby wokół niego, które mu pomogą ten sukces osiągnąć, tak? Czasami to jest tak, że ktoś rzeczywiście jest na tyle świadomy, że sam sobie po prostu chodzi, nawet niektórzy są tacy, którzy wykorzystują ludzi, ale robią to bardzo dobrze i jakby osiągają dzięki temu sukces. Ja wtedy, na przykład tą wiedzę, którą mam dzisiaj, to żałuję, że nie miałem kogoś takiego, jaki jestem dzisiaj obok siebie.

Przez lata, za chwilę będzie dekada, jak ktoś będzie mówił, a ty to jesteś to, wiesz. Fajne, fajne, ale bez głowy. Wiesz, jakby summa summarum, a jakby... No nie, jak to się ma do rzeczywistości? No i niestety, znowu wiesz, ja sobie momentami myślę, że kurczę, naprawdę lepiej byłoby sobie dać spokój z tym sportem, jak przez tak długi czas, wiesz, szereg rzeczy sprawiło, że mi niszczą, że nie mogłem znaleźć, wiesz, tego optymalnego stanu, tak? Przyszedłem do MMA. Tam rzeczywiście też było fajnie. Tam tak naprawdę dopiero wyszły te moje, wiesz, największe problemy zdrowotne, tak? Które były... I to było w pierwszej walce z Samochodzikiem. Dzięki temu, wiesz, nagle zobaczyłem, kurczę, że mogę inaczej zrobić pewne rzeczy. Ale przegrałem drugą walkę.

Wiesz co? Wydaje mi się, że na chwilę obecną mógłbym zawalczyć ten box. Nie chciałbym boksować 10 rund i jakby przygotowania do tego wszystkiego nie sprawiłyby mi już takiej radości, natomiast walka w K1, nawet boks w małych rękawicach, czy jakieś tam wiesz odmiany tego wszystkiego, czy być może walka MMA, to jest wszystko kwestia tego właśnie jaki rywal. Ale przyznaję, że ostatnio na przykład zacząłem myśleć o Łukaszu Ryżańskim, który mi w 2019 roku, wiesz, sprawił, wiesz, manto i zakończył moją karierę, w cudzysłowiu.

Wiesz, o co chodzi? Żeby właśnie sprawdzić swoje tulsy. Umarł mi trener, zmienili mi trenera na nowego i powinienem w tym momencie jakby znowu tutaj wiesz się zacieśnić nasze więzy i z trenerem odnaleźć jakąś wiesz wspólną drogę. Czyli powinienem poboksować. A wtedy dostałem niepokonanego, ciężkiego Łukasza Różańskiego na wiesz na mnie trenującego wiesz mam pierwszą walkę z nowym trenerem i z nowym promotorem. Wszystko nowe i po prostu No to nie zadziałało, bo to nie mogło działać, bo tak się nie robi. Tak się, jeżeli w kogoś wierzysz, no to musisz przyłożyć się do tego i go rzeczywiście zbudować, a nie, że ty go wierzysz, rzucasz go na głęboką wodę, jak się utopi, no to co mówisz wtedy? No mówisz, że się nie nadaje, że nie ma czegoś tam do tego. Wróciłeś do walki z Brazylem i ja, rozmawiając z ludźmi, którzy otwierają mi oczy na sporty walki, na boks,

Słuchaj, ja się bardzo cieszę, że jakby ja doszedłem do tych wniosków, do których doszedłem. Ja miałem problemy zdrowotne przez bardzo długi czas i jakby z tym oddychaniem. I to było widoczne u mnie, jak byłem w kickboksingu. Później było widoczne, jak byłem w boksie i później było widoczne, jak byłem w MMA. I nigdy, wiesz, jakby miał teraz się nad tym zastanowić, to 10 lat mojej kariery zostało zmarnowane przez to, że problem nie został wykryty. Brak diagnozy, no. I ja traciłem czas, wiesz, pracując z psychologiem i wchodząc do swojej głowy, się zastanawiając, Izu, w czym ty masz problem. No to jakby, no... Nie wyglądasz mi tego... Słuchaj, to był stracony czas.

I jakby teraz, popatrz, ja mam 39 lat dzisiaj i wcześniej, do ostatniej walki ja się szykowałem rok czasu, robiłem wszystko, robiłem, wiesz, i wychodzę i przegrywam w taki sposób, że ludzie stwierdzają, że no tak, że wszystko się potwierdza, nie masz tej psychiki, a później mam przygotowania do turnieju, co jest ogromnym wyzwaniem. Trenuję 6 tygodni. Mam brzuch, bo przez dwa lata siedziałem na kanapie i jakby to i tak pozwala mi mieć dobry performance z danego wieczoru, że wszystko zagrało. Jakby było to widać, że ja się tym cieszyłem. A cieszyłem się dlatego, że rzeczywiście w końcu udało mi się poukładać. Nie sądziłem, że jeszcze będzie mi dane, ale udało mi się poukładać wszystkie elementy, czyli osoby, z którymi pracowałem.

Przede wszystkim zdiagnozowałem problem, jaki miałem, który był problemem fizjologicznym i można było go wyeliminować. No i dopiero teraz możemy, że tak powiem, pracować. Janek Błachowicz, 43. Kilku chłopaków, czwórka plus. Szymon Kołecki, 45. No, kilka... Kilka lat przed tobą, gdzie realnie jesteś w stanie, nie mówię, zostać jedynką, wygrać. Ja ci powiem, ja nie wiem, co teraz z tym zrobię. Ale najważniejsze jest to, że ja mam odpowiedź. Bo jakby cały czas mi się to nie... Nie łączyło mi się tą, wiesz, spójną całość, nie? To tak jakbyś cały czas czuł, że coś jest nie tak, nie? Że jakby... I szczególnie, no to ma bardzo duży wpływ. Jak ktoś ci próbuje mówić, że coś jest, a ty sobie myślisz, że wcale tak nie jest, no to ciężko jest z tym żyć.

Dostaję czasami po głowie, bo jak słyszę szczególnie od trenerów, albo głowa, albo presja, albo jakieś tam inne rzeczy, to tak... Wiesz co, no staram się mieć otwartą głowę, staram się to rozumieć, ale za każdym razem Mam w sobie taką niezgodę, jak słyszę takie historie, bo w głowie rodzi mi się jedna rzecz. Nie masz pojęcia, o co chodzi. Nie wiesz, gdzie jest błąd, więc najłatwiej... I tu powiedziałeś całą prawdę. Nie wiesz, gdzie jest błąd i dlatego mówisz, że to jest głowa. Co to kurde znaczy? Właśnie to jest takie umycie rąk od prawdziwego problemu, no. Tak. I wiesz, ja... Albo nałożenie kołderki na pewne braki, bo ktoś nie wytrzymał presji.

Aż mam wrażenie, że był taki okres, że któregoś razu wyszedłem na dwór i było lato i byłem w ogóle, wiesz, w szoku, że świeci słońce, bo byłem w takim... Aż tak byłeś zafiksowany? Byłem zafiksowany. Byłem po prostu... No, zwarywałem na tym punkcie w pewnym sensie. I to był, bo słuchaj, jeszcze tak, żeby była jasność, ja w kickboksingu spędziłem 4 lata. Czyli zacząłem trenować, miałem 20 lat. Po czterech latach stączyłem pierwszą walkę w boksie. I w cztery lata sześć razy byłem mistrzem Polski, byłem mistrzem świata i mistrzem Europy. Więc ogólnie to są rzeczy, które można by było zdobyć w piętnaście latach. No tak, dziesięć-piętnaście lat to zrobiłeś w cztery.

Które gdzieś tam dawały mi poczucie satysfakcji, ale nic, nic mi nie daje po prostu takiej radości, jak teraz miałem możliwość sam zawalczyć i kolejną rzeczą jest powódz komuś, przygotować kogoś. I teraz jakby prowadzę studio na gali MMA w TVN Turbo, więc teraz z tego świata show biznesu jestem znowu bardzo blisko sportu i jestem mega zadowolony. Tak będzie wyglądało twoje kolejne 10 lat? Bardzo możliwe. Trochę tu, trochę tam? Byle to by było blisko sportu. I jeżeli chodzi o... Wiesz, mam kilku klientów indywidualnych, jeżeli chodzi o boks. Ludzie, z którymi lubię trenować. Natomiast...

Jak miałem 20 lat, zacząłem trenować, zacząłem wygrywać, to można powiedzieć, że na pewno wielu z kibiców czy holców po prostu mnie znało. Dzisiaj już nie, bo jesteś ojcem i mężem, ale jeszcze kilka lat temu wychodziłeś do miasta. Prawda czy fałsz? Że wychodziłem do miasta? Tak, wieczorem. Oczywiście, że tak. Ja lubię się bawić, w sensie ja lubię, ja kocham życie i... I tak, lubię, lubię dobrą muzykę, lubię, wiesz, potańczyć. Oczywiście wszystko z umiarem, bo na wszystko jest czas i miejsce, a teraz nie ma czasu ani miejsca, bo mam inne zobowiązania.

Ja tego nie oglądałem i jakby nie interesuje mnie to dlatego, że to jest czyjaś opinia, rozumiesz? Nie ma nigdzie wystarczających informacji, mimo wszystko, które by mogły to tak zebrać do kupy i powiedzieć jednoznacznie, że to jest to, co się wydarzyło. Kurde, powinienem, nie powinienem, ale niech będzie. Zatytułowane Historia największej zagadki polskiego boksu. Dobra, ostatnie pytanie. Mam nadzieję, że się nie narazisz, a ja nie dostanę w łeb. Czy za twojego życia i pamięci widziałeś kiedykolwiek, żeby w boksie waga ciężka była tak słaba jak teraz? Waga ciężka tak słaba? Tak. Dzisiaj waga ciężka, boks, Polska.

Aha, Polska, tak? Tak, tak, tak, tak. Wiem o firmi Klitschko i innych historiach sprzed tam ostatniej dekady. Dzisiaj tu w Polsce, teraz. Czy średnio cię to interesuje? Na chwilę obecną... Wiesz, bo kiedyś mieliśmy olimpijczyków, medalistów. Adamka Michalczewskiego, Gołota i nagle jest zjazd do bazy. Ale może za jakiś czas znowu będzie, bo boks olimpijski wygląda lepiej, bo tam następują pewnego rodzaju zmiany. Ja bardziej bym się skupiał na tym, że ogólnie mamy, wiesz, kiedyś nie było takich sportów jak MMA i był tylko i wyłącznie boks, więc no może nie, był kickboxing, natomiast... Dzisiaj Polska może się poszczycić tym, że ma bardzo dobrych zawodników sportów walki, którzy gdzieś walczą na arenie międzynarodowej.

Tak, było kilka, które mnie naprawdę wkurzały, ale to zostawię dla siebie. Masz w głowie, nie pytam teraz o sport, miejsce, w którym widzisz siebie? Nie mówię o jakąś przyszłość, pięciu lat. Dzisiaj jakbyś miał zrealizować projekt telewizyjny. Projekt telewizyjny? Tak. Masz do wyboru, nie wiem, koło fortuny, pytanie na śniadanie, jeden z mam talent. Powiem ci, że... Chciałbym, żeby odpowiedź była inna i żebym powiedział, że tak, mam pomysł albo mam wizję, ale... Wiesz jak to jest w życiu. Czas jest ograniczony. I jak masz priorytety, czyli jak chcesz spędzić czas z żoną, z dzieckiem, to ma mniej czasu na realizowanie pewnych projektów.

Wydaje mi się, że właśnie te dwa, trzy lata robienia programów mi pokazały, że bardzo tęskniłem za sportami walki. I w tym miejscu najbardziej się realizuję. I wydaje mi się, że powinienem jak najwięcej energii poświęcić właśnie na to, że jeżeli to nie będzie chodziło o to, żebym ja był lepszy, to żeby ludzie wokół mnie, czyli zawodnicy, żeby stawali się lepsi. To mi daje najwięcej satysfakcji. Słuchajcie, to wy wyciągacie wnioski, to wy komentujecie. Moje zdanie chyba w trakcie tej rozmowy kilkakrotnie już wybrzmiało. Jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to w Polsce najłatwiej powiedzieć, że chodzi o pieniądze albo głowę, a raczej jej brak. Ja na temat IZU mam zupełnie inne zdanie. Bardzo ci dziękuję. Dziękuję bardzo. Pozdrów gorąco żonę i przeproś.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.