IZU UGONOH: MÓJ DUCH PRZEMÓWIŁ I POWIEDZIAŁ, ŻE TO NIE JEST KONIEC
Wielka nadzieja polskiego boksu. Diament, który trzeba oszlifować. Pierwszy polski ciężki, który zostanie mistrzem świata. To było najpierw. Ale to szybko zmieniło się w: "zmarnowany talent" i "potrzebuje psychologa, bo nie ma głowy". Przeszedł drogę z nieba do piekła. Na początku przez wszystkich stawiany na piedestał, ale szybko sprowadzony do parteru. Dosłownie i w przenośni. Dzisiaj jest w zupełnie innym miejscu. W jakim? O tym przekonacie się, słuchając podcastu "W cieniu sportu". Gościem Łukasza Kadziewicza jest Izu Ugonoh.
Co hejtować? Szczególnie jakby... Zejście z drogi... Ale ta droga się zakończyła. No właśnie, nie do końca. No niby nie do końca, niby nie do końca, ale jakby na daną chwilę jakby nie było możliwości, żebym ja kontynuował tą drogę. To nie jest tak, że ja dostawałem, wiesz, ofertę albo że miałem możliwości i poszedłem w inną stronę. Zresztą to jest jakby dużo bardziej złożony... Ale wydaje mi się, że jakby po ostatnich dwóch przegranych, które się odbyły w KSW, po ostatniej nawet nie dwóch, po ostatniej przegranej w KSW ja się znalazłem na tak zwanej ziemi niczyjej. Rozumiesz? Czyli jakby trochę tak było, że nikt nie chciał jakby do końca ze mną walczyć, no bo wiesz, wciąż niebezpieczny zawodnik, ale przegrał walki, więc jakby bardzo, bardzo straciłem
Może wiesz, nie udało nam się nasz rajd, jeżeli chodzi o walki w KSW, ale nie mam do niego żadnego żalu. Temat ostatecznie zamknięty? Nigdy więcej w KSW? Wiesz co, ja nie chcę być w miejscu, w którym jestem niechciany, a jakby ostatecznie to są słowa, które usłyszałem od KSW, z KSW w momencie, kiedy nasze drogi się rozchodziły. Prostowo czy? Nie, no oczywiście, że nie. Ale po prostu tak to odebrałem. Zresztą to były słowa Kawula, że najprawdopodobniej KSW nie jest miejscem dla mnie. No i that's it. That's fine. Jaki masz kontakt i kiedy ostatni raz widziałeś albo rozmawiałeś z Tajgerem, z Darkiem Michalczewskim?
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Wielka nadzieja polskiego boksu. Diament, który trzeba oszlifować. Pierwszy polski ciężki, który zostanie mistrzem świata. To było najpierw. Ale to szybko zmieniło się w: "zmarnowany talent" i "potrzebuje psychologa, bo nie ma głowy". Przeszedł drogę z nieba do piekła. Na początku przez wszystkich stawiany na piedestał, ale szybko sprowadzony do parteru. Dosłownie i w przenośni. Dzisiaj jest w zupełnie innym miejscu. W jakim? O tym przekonacie się, słuchając podcastu "W cieniu sportu". Gościem Łukasza Kadziewicza jest Izu Ugonoh.