IZU UGONOH: MÓJ DUCH PRZEMÓWIŁ I POWIEDZIAŁ, ŻE TO NIE JEST KONIEC
Wielka nadzieja polskiego boksu. Diament, który trzeba oszlifować. Pierwszy polski ciężki, który zostanie mistrzem świata. To było najpierw. Ale to szybko zmieniło się w: "zmarnowany talent" i "potrzebuje psychologa, bo nie ma głowy". Przeszedł drogę z nieba do piekła. Na początku przez wszystkich stawiany na piedestał, ale szybko sprowadzony do parteru. Dosłownie i w przenośni. Dzisiaj jest w zupełnie innym miejscu. W jakim? O tym przekonacie się, słuchając podcastu "W cieniu sportu". Gościem Łukasza Kadziewicza jest Izu Ugonoh.
Mój duch przemówił i się obudził i powiedział, że to jeszcze nie jest koniec. Jaki masz dzisiaj kontakt z Martinem Lewandowskim albo z Maćkiem Kobułskim? Nie chcę być w miejscu, w którym jestem niechciany. Darek ma żal o to do Izu, że po prostu nie zarobił na nim pieniędzy. Jeden z komentarzy. Darek zrobił dla mojej kariery więcej złego niż dobrego. Każdy zwykły sebit z ulicy sobie nagle myśli, że on ma mocniejszą psychikę ode mnie dlatego, że Michalczewski powiedział to i to. Mam w sobie taką niezgodę, jak słyszę takie historie. Co to kurde znaczy? To jest takie umycie rąk od prawdziwego problemu. Byłeś naprawdę blisko kibicowskiego świata związanego z lechią i piłką nożną. Ściema? Nie, absolutnie nie. Znałeś tych ludzi?
Tak. Pojawiasz się w szatni chwilę po tym, jak prowadziłeś program rozrywkowy. Pierwsza reakcja twoich kumpli? Ja nie zrobiłem czegoś, z czego powinienem się wstydzić. W cieniu sportu. Zaprasza Łukasz Kadziewicz. Dzień dobry Państwu. Witamy w kolejnym odcinku podcastu W cieniu sportu. Będzie bardzo krótko. Moim gościem Izu Ugonoh. I teraz jest pytanie. Na pewno ojciec? Aspirujący, albo topowy celebryta. Świetny pięściarz. Bardzo dobry kingboxer. Nie mogłem ustalić, czy dobry w zapasach i w tak zwanym dole, w szeroko rozumianych, mieszanych sztukach. Umówmy się, że nie.
Oczywiście są inne role, które też pełnię i tak jak mówię, to jest tylko uogólnienie na potrzebę jakiejś tam chwili, ale Można się zgodzić co do tego, że sporty walki to jednak są sporty i wchodzi w to w kickboxing, zapasy, MMA, boks, jakby tam co tam jeszcze jest. Ja dzisiaj do pracy przyszedłem przed dziewiątą. Siedziałem tutaj w Coffee Roomie. Bardzo lubię to miejsce, bo zderzają się bardzo ciekawi ludzie. Wielu wydawców programów politycznych, publicystycznych, sportowych. Dziwnym trafem dzisiaj sami ładni przyszli do pracy. I padło pytanie, kto będzie gościem mojego podcastu. Powiedziałem Izu. I koleżanki, i koledzy powiedzieli uuuu, to dla niego oglądałem Królowe Przetrwania.
Wydaje mi się, że to co mogę tam stracić, jakby straciłem przez powielanie różnych słów. I jakby potrafiłem z tym żyć. Potrafię z tym żyć i jakby nie ma to na mnie aż takiego wpływu. Oczywiście to było nieprzyjemne, dlatego że miałem poczucie, że ludzie nie widzą mnie jako ten sportowiec, sportowalki, który rzeczywiście jest w tym dobry albo przynajmniej był dobry, tylko w pewnym momencie Jakby stwierdziłem, a, że Izu się jednak do tego nie nadaje, oczywiście pomimo moich osiągnięć. Teraz znowu trochę się to odmieniło, bo miałem udany występ po bardzo długim, długim czasie i wygrałem w turnieju z zawodnikiem, który był faworytem tego turnieju, faworytem do wygrania tego turnieju, był finalistą wcześniejszego turnieju i nagle jakby narracja się znowu zmieniła, tak, albo ludzie byli bardzo mocno zaskoczeni.
Izu Ugonoh, Łukasz Kadziewicz. Planowali to ludzie z Nowej Zelandii, ze Stanów, którzy nie znali polskiego rynku i nie wiedzieli jakie ewentualnie... Wiedzieli tylko, że oglądalność programu jest duża, tak? Więc ich oczami to było wspaniałe. No niech pójdzie, pójdzie, potańczy i wiesz. I pod koniec roku zrobili mu dużą walkę za ogromne pieniądze, nie? Natomiast... Nie było takiego przełożenia. Walka, która pod koniec roku miała być, została anulowana i jakby nijak nie było tam do zarobienia takiej kasy, jaką chciał mój manager czy też promotor i tyle.
Z Darkiem Michalczewskim się widziałem przy okazji memoriału Marka Piotrowskiego. W biegu. Ale tam był zestaw personelów. Jezus, tam było mocno. Słuchaj, to było bardzo fajne wydarzenie, ale ostatecznie jakby wiesz, nie mamy relacji, jakby nie potrzebuję specjalnie relacji z tym człowiekiem. Wierzę, że to właśnie Izu będzie pierwszym polskim ciężkim, który zdobędzie Mistrzostwo Świata 2018. To diament, który trzeba oszlifować. No niestety, rok później kazał mu kończyć karierę i wskazał problem natury mentalnej.
Z drugiej strony nie było już dla mnie zaskoczeniem. I chyba to było w tym wszystkim, nie chcę powiedzieć, że najgorsze, no ale jakby boks jest zbyt niebezpiecznym sportem, żeby w nim być i nie mieć nikogo za plecami. To naprawdę szkoda zdrowia, szkoda życia. Bym leżał nieprzytomny, znokautowany i co? Liczyłbym na to, że promotor mnie wesprze, kurde. On by powiedział kilka niepochlebnych słów na mój temat i poszedł na imprezę. Nie życzę tego nikomu. Świat sportu, szczególnie boksu, ja cytuję, jest bardzo niebezpieczny, a do Darka, a raczej Darek, ma żal o to do Izu, że po prostu nie zarobił na nim pieniędzy. Jeden z komentarzy. No tak, jakby w sensie, ja nawet nie chcę tego sprowadzać... Bo to jest biznes, no wiesz, możesz powiedzieć... Tak, tylko to jest biznes i nie oszukujmy się, to się...
Wiesz dlaczego? Staram się to Izu zrozumieć, tylko jak patrzę na niego, to tak sobie myślę, wiesz, wyjechał z Ciemnogrodu, z Polski, pojechał do Niemiec, mógł być traktowany jak zwykły Polaczek, wygra, super, nie, następny, następny, następny. On jakoś to przeżył. Doszedł do wysokiego poziomu, zarobił ba miliony, dobrze je zainwestował, bo jest jednym z nielicznych w tej dyscyplinie sportu, który mnoży ten kapitał. Tak jest. Czyli jeżeli on się zabiera za gościa i mówi, że ten gość ma bardzo duży talent, to ja z automatu dokładam sobie takie story, że tworzy jemu, czyli tobie, optymalne warunki do tego, żebyś się rozwijał. Ja tak widzę współpracę. Na tym to polega. Ale jakby samymi słowami, wiesz, nic nie robimy.
W sensie jakby słowa to, że ty powiesz, że komuś pomagasz, czy że komuś pomogłeś, to nie zawsze oznacza, że tej osobie pomogłeś. Bo ja uważam na dzień dzisiejszy, że Darek zrobił dla mojej kariery IZU UGONOH, ŁUKAS KADZIEWICZ. Bo naprawdę, i to jest jakby najgorsze, naprawdę, myślisz, że ma mocniejszą psychikę ode mnie, dlatego, że Michalczewski powiedział to i to. I przez lata, słuchaj, bo to minęło przecież od mojej przegranej z Różańskim minęło sześć, siedem lat.
Ale ludzie już nie patrzeli na to, że ten zawodnik po prostu jest dobrym zawodnikiem. IZU UGONOH, ŁUKAS KADZIEWICZ. Temat Darka zamkniemy po tym pytaniu. Jest traktowany jako autorytet, ale z drugiej strony ostatnio powiedział... I to też jakby tłumaczy jaką on jest osobą.
I wiesz co? I zacząłem żałować tego, że on nie zawalczył z prawdziwym Izu. Że nie zawalczył z takim Izu, który... Świadomym Izu. Tak, świadomym Izu. Z Izu, który jest, wiesz, tam, żeby wygrać, nie? Tego, tego jakby zaczęła żałość. I jakby nie odbieram tego, że wiesz, że on po prostu ze mną wygrał, nie? Ale kurde, zupełnie było... Też nie mówię, że wiesz, że ja bym go rozwalił, tylko tak z takim szacunkiem do tego podchodzę jako zawodnik, że fajnie jest zawsze zawalczyć z najlepszą wersją, bo jakby to wydobywa w jednym i w drugim najlepszy stan. Więc przemknęła mi taka myśl. W sporcie piękne historie to historie pisane przez underdogów.
Słuchaj, ja się bardzo cieszę, że jakby ja doszedłem do tych wniosków, do których doszedłem. Ja miałem problemy zdrowotne przez bardzo długi czas i jakby z tym oddychaniem. I to było widoczne u mnie, jak byłem w kickboksingu. Później było widoczne, jak byłem w boksie i później było widoczne, jak byłem w MMA. I nigdy, wiesz, jakby miał teraz się nad tym zastanowić, to 10 lat mojej kariery zostało zmarnowane przez to, że problem nie został wykryty. Brak diagnozy, no. I ja traciłem czas, wiesz, pracując z psychologiem i wchodząc do swojej głowy, się zastanawiając, Izu, w czym ty masz problem. No to jakby, no... Nie wyglądasz mi tego... Słuchaj, to był stracony czas.
Ale i ogień się w tobie odezwał, jak zacząłeś mówić tutaj z perspektywy trenera. Stary, jaram się. Mówię to szczerze, ja to poczułem. Ja się tym jaram, aż mnie to szokuje, że tutaj wspomniałem o Piotrku i on wygrał walkę, natomiast ja po prostu od tej jego walki ją oglądałem tyle razy, analizowałem wszystko, też pomagałem rozpracować tego rywala. I udało się wiele rzeczy przewidzieć, które on rzeczywiście robił. Nawet to, że gościu był Mańkutem i walczył z Mańkuta, gdzie Piotr w pewnym momencie mówił, wiesz co Izu, wydaje mi się, że on będzie w normalnej pozycji, a ja tak... Cały czas czułem, że nie, bo on specjalnie wrzucał na Instagrama inne rzeczy, tak, a ostatecznie byliśmy przygotowani.
Wydaje mi się, że właśnie te dwa, trzy lata robienia programów mi pokazały, że bardzo tęskniłem za sportami walki. I w tym miejscu najbardziej się realizuję. I wydaje mi się, że powinienem jak najwięcej energii poświęcić właśnie na to, że jeżeli to nie będzie chodziło o to, żebym ja był lepszy, to żeby ludzie wokół mnie, czyli zawodnicy, żeby stawali się lepsi. To mi daje najwięcej satysfakcji. Słuchajcie, to wy wyciągacie wnioski, to wy komentujecie. Moje zdanie chyba w trakcie tej rozmowy kilkakrotnie już wybrzmiało. Jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to w Polsce najłatwiej powiedzieć, że chodzi o pieniądze albo głowę, a raczej jej brak. Ja na temat IZU mam zupełnie inne zdanie. Bardzo ci dziękuję. Dziękuję bardzo. Pozdrów gorąco żonę i przeproś.
Pozdrawiam, kochanie. I przeproś w moim imieniu. I przepraszam, ja następnym razem na kontrolną wizytę do lekarza z córą pójdzie Izu. Tak jest. Dzięki bardzo. Dzięki. Dzięki. To był podcast W cieniu sportu. Do usłyszenia w kolejnym odcinku. IZU UGONOH, ŁUKAS KADZIEWICZ. You can reach great listeners like yourself with podcast advertising from Libsyn Ads.
Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Wielka nadzieja polskiego boksu. Diament, który trzeba oszlifować. Pierwszy polski ciężki, który zostanie mistrzem świata. To było najpierw. Ale to szybko zmieniło się w: "zmarnowany talent" i "potrzebuje psychologa, bo nie ma głowy". Przeszedł drogę z nieba do piekła. Na początku przez wszystkich stawiany na piedestał, ale szybko sprowadzony do parteru. Dosłownie i w przenośni. Dzisiaj jest w zupełnie innym miejscu. W jakim? O tym przekonacie się, słuchając podcastu "W cieniu sportu". Gościem Łukasza Kadziewicza jest Izu Ugonoh.