Mentionsy Mentionsy
W Świecie Słów Podcast
W Świecie Słów Podcast

27. O "Domu Maynarda" Hermana Rauchera

06.03.2022 ·32 min 59 s · 5 rozdziałów

Mocne 5/10. O książce "Dom Maynarda" trudno mówić bez spoilerów, by móc w pełni oddać swoje myśli, ale próbowałam i nie uświadczycie tu nic, co Wam popsuje ewentualną lekturę :) Więc spokojnie. Więcej o książce: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4932974/dom-maynarda Miłego odsłuchu!Become a supporter of this podcast: https://www.spreaker.com/podcast/w-swiecie-slow-podcast--5106079/support.

10:00 · Pierwsza połowa książki 1

Są też niedźwiedzie. Cała ta natura, która otacza to wszystko i liczne nawiązania do Turo, który znacie na pewno opowieść Walden, w której opisuje jak to jest, Turo opisuje jak to jest być zdanym całkowicie na siebie i na łaskę przyrody i stać się jednością z tą przyrodą. I on rzeczywiście w swoim życiu rzucił to wszystko i poszedł w dzicz i w tej dziczy egzystował jakiś czas. Więc te nawiązania liczne do Turo i to w jakim W miejscu w rzeczywistości odnajduje się nasz główny bohater. To jest bardzo spoko. I właśnie te wszystkie zwierzęta, które są wokół niego.

20:00 · Miniłaki i zmiany w fabule 2

To też zaczyna troszeczkę psuć atmosferę tej książki. No ale wciąż czekam na tą czarownicę, nie? Wciąż czekam. No jest to drzewo, które nie rzuca cienia. Różne rzeczy się dzieją w nocy. Pojawia się niedźwiedź, który chce zabić naszego głównego bohatera. Pojawiają się inne postaci. Jakieś takie niepokojące sygnały, ale nasz bohater wciąż to wszystko ignoruje. A to mu ogień gaśnie albo ogień staje się nagle zimny. Sowa nie daje mu spać, bo huczy non stop. I mimo to nasz bohater totalnie uwielbia tu mieszkać, jest szczęśliwy i w ogóle jest super. Tak odnalazłem siebie, to jest moje miejsce na świecie, coraz bardziej czyta tego Turo i coraz bardziej czyta też notatki Maynarda, więc coraz bardziej się z tym domem zaczyna scalać i nagle zmienia zdanie.

Nawiedzony dom, książki Turo, bliskość natury, odizolowanie, samotność, co bardzo mocno też wpływa na dobrostan emocjonalny i psychiczny naszego bohatera, wiadomo. Tym bardziej, że to był człowiek, który niby marzył o tym, żeby być samotny, bo nie lubi ludzi, ale też nigdy nie był w takiej sytuacji postawiony i nagle jest samotnikiem, totalnym outsiderem w miasteczku, nawet nie w miasteczku, w lesie, mieszka w lesie, w chacie. I dookoła niego nie ma nikogo, więc to odosobnienie na pewno też miało jakiś wpływ na to, w jaki sposób on przyjmował tę rzeczywistość i nie wiem, no nie wiem, co o tym myśleć. Jestem trochę rozczarowana, jestem zawiedziona, może tak, bo zaczynało się, mówię, zaczynało się fantastycznie, język był dobry, do pewnego momentu mi się bardzo podobał, później dialogi siadły,

30:00 · Koniec pierwszej połowy i rozpoczęcie drugiej 1

Na początku, w nieregularnych odstępach, otwierał oczy, jakby był zaprogramowany na sprawdzanie lamp, czy wciąż tam są, czy wciąż czuwają. Były. Nie przypominały małych latarni morskich, raczej okrętowe reflektory, które przekazywały mu nad podłogą jakieś sygnały. W rzeczywistości lampy świeciły jasnym i niezakłóconym światłem, a sygnalizacyjne migotanie odbywało się tylko w jego głowie. Było wywołane przez samego Ostina i chaotyczne mruganie jego powiek. W półśnie nie zdawał sobie jednak z tego sprawy i pomimo zmęczenia próbował odczytać sygnał. Przecież znał alfabet Morsa. I w końcu dotarł on do niego. Były to słowa Turo, choć nigdy ich nie czytał. Czuwać to znaczy żyć. Ten motyl, sen, który przybiega jak motyl i potem przykrywa go swoimi skrzydłami.

Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.