Mentionsy Mentionsy
Tomasz Raczek
Tomasz Raczek

MISSION IMPOSSIBLE. Ostateczne rozliczenie (2025) - recenzja Tomasza Raczka

28.05.2025 ·39 min 26 s

Moja ocena: 5/10

To znaczy wydarzyło się wszystko. Tak naprawdę tam była ta ostateczna walka o uratowanie Ziemi. I ludzkości, tylko że to w ogóle już mnie nie obchodziło, bo to było tak mechaniczne, tak powierzchowne, tak schematyczne, tak pozbawione jakiejkolwiek psychologii. No dobrze, w kinie sensacyjnym psychologia nie jest najbardziej pożądana, ale chociaż jakieś resztki, prawdopodobieństwa, No nie, nic takiego nie było, to był cyrk. Jak mówił Zygmunt Kałużyński, to były sceny cyrkowe. I rzeczywiście w kategoriach cyrku, gdzie wychodzi woltyżerka i oceniamy ją nie pod kątem tego, czy ma świetne poczucie rytmu i czy

Jak lubię ten moment. No i teraz jesteśmy już w części premium. I chcę trochę się usprawiedliwić, bo mam świadomość, że chyba ta moja ocena filmu jest surowa i że jestem jednym z najsurowszych krytyków, choć tak bardzo doceniam pracę Toma Kruza. I doceniam oczywiście wszystkie ciekawe i trudne do zrealizowania zdjęcia, no ale chyba to nie jest to, co w kinie na mnie robi największe wrażenie, po prostu. I przypomniałem sobie taką rozmowę z Egmuntem Kałużyńskim, Którą miałem w czasie, gdy realizowaliśmy Perły z Lamusa w telewizyjnej dwójce, przez kilkanaście lat w sumie. No i rozmawialiśmy o różnych rzeczach i w pewnym momencie zaczęliśmy też rozmawiać nie tylko o starych filmach, które pokazywaliśmy w telewizji,

I w pewnym momencie, już nie pamiętam, którego filmu to dotyczyło, ale ja już się żachnąłem, kiedy dyskutowaliśmy i powiedziałem, wiesz, ja nie wiem, czy w ogóle warto o tym filmie rozmawiać. To jest po prostu zły film. Beznadziejny scenariusz. No, wiesz, są efekty. Rzeczywiście są efekty zdjęciowe, efekty komputerowe i one robią wrażenie, no ale są tylko efekty. A wtedy Zygmunt powiedział, wiesz, ale ja sobie myślę, że jestem szczęśliwy na myśl o tym, że dożyłem takich czasów, że mogę takie efekty zobaczyć na ekranie. I przypominam sobie zawsze to zdanie Zygmunta Kałużyńskiego jako pewien rodzaj wezwania do skromności w tych moich oczekiwaniach, wybitności, poszukiwaniach wybitności w filmach.

I przyznaję, że może rację miał w sumie Zygmunt Kałużyński, gdy mówił, że czasem po prostu należy się ucieszyć tym, że to się wszystko udało, że Tom Cruise nie spadł z samolotu, że się nie utopił i że my to wszystko możemy bardzo wyraźnie oglądać i czuć się, jakbyśmy tam z nim w tych niebezpiecznych sytuacjach byli. I po to kino też jest. Subskrybuj kanał.

Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.