Mentionsy Mentionsy
Tomasz Raczek
Tomasz Raczek

MISSION IMPOSSIBLE. Ostateczne rozliczenie (2025) - recenzja Tomasza Raczka

28.05.2025 ·39 min 26 s

Moja ocena: 5/10

Trochę takiego jak James Bond, bo też chodzi własnymi drogami, jest jedyny w swoim rodzaju i nikt nie potrafi go zastąpić, choć jest niesubordynowany, nie zawsze wykonuje polecenia, albo wykonuje je, ale nie w taki sposób, w jaki chcieliby, aby wykonywał jego mocodawcy. Krótko mówiąc, jest takim Enfant terrible, jeśli można powiedzieć enfant, o mężczyźnie, który gdy rozpoczynał tę franczyzę Mission Impossible, mam tu na myśli Toma Cruza, miał 33 lata, no a potem minęło 30 lat, bo dokładnie tyle minęło od pierwszej części tej historii i teraz właśnie obchodzić będzie urodziny 63.

To chwilami wygląda jak Indiana Jones. I w ogóle powiedziałbym, że ten film Mission Impossible. Ostatnie rozliczenie do połowy wygląda trochę jak James Bond, tylko bardziej mroczny i bardziej taki surowy, bezceremonialny, bez tych wszystkich brytyjskich elegancji. No bo tu pamiętajmy mamy amerykańskiego agenta jakim jest Ethan Hunt. A w drugiej części z kolei przypomina taką przygodówkę bardziej jak właśnie Indiana Jones. I tam są te najciekawsze sceny z Tomem Cruzem. Czyli tak jak powiedziałem najpierw wiszenie na skrzydle samolotu niepilotowanego przez nikogo lecącego do góry. No i wreszcie, last but not least, naprawdę, nurkowanie, czyli docieranie do zatopionej łodzi podwodnej, w której jest schowane coś, co trzeba zdobyć.

Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.