Mentionsy Mentionsy
Tomasz Raczek
Tomasz Raczek

Idę do kina z... Janem Holoubkiem

22.03.2026 ·58 min 42 s

Idę do kina z... Janem Holoubkiem

Dzień dobry i znowu jesteśmy w Kinotece, czyli studyjnym multiplexie mieszczącym się w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie, bo tu się dobrze ogląda filmy i tu się dobrze rozmawia o filmach, ale nie tylko o filmach. Dzisiaj moim gościem jest Jan Holoubek. Od razu powinienem powiedzieć Holoubek czy Holoubek? To drugie. To drugie. Holoubek, bo to jest czeskie nazwisko. No, ale o tym za chwilę. Czyli już wiemy, kto jest i jak należy wypowiadać to nazwisko. Zapowiadając, że będziesz moim gościem, daliśmy taką informację w mediach społecznościowych i już przyszły od razu komentarze, niech pan pana Jana zapyta, jak to jest z tym nazwiskiem. Więc spełniłem tę prośbę.

Powiedz mi, czy... Jan Holoubek jest reżyserem i operatorem, ostatnio nazywanym mistrzem serialu. Mówi się, że od ciebie zaczął się nowy, złoty okres serialu polskiego, z czym nie zawsze było dobrze, ale mieliśmy przecież osiągnięcia. Heweliusz ostatnio, wcześniej Wielka Woda, Roist to były sukcesy, takie oczywiste sukcesy i nagle nie wiadomo jak, nie wiadomo skąd wziął się mistrz. I ja nawet pozwoliłem sobie stworzyć skalę oceniania seriali w Holoubkach. Jeden Holoubek to jest dobrze zrobiony, no jeżeli będzie półtora Holoubka czy dwa Holoubki to to jest po prostu genialne, ale najczęściej to jest wiesz, dwie dziesiąte Holoubka.

Przeglądaniu się, chęć przyglądania się naszej historii i nie zawsze w taki sposób jakby laurkowy. Ale chcesz dzięki temu coś zmienić? No wydaje mi się, że... Tak, że tylko poprzez taką głęboką autorefleksję można iść do przodu. Tak w wymiarze osobistym, jak i w wymiarze ogólnonarodowym, że trzeba rozmawiać o wszystkim, niczego nie zamiatać pod dywan. Choć wiem, że lubisz kino gatunkowe, to teraz powiedziałeś tak, jak mistrz kina autorskiego w Polsce Andrzej Wajda.

Nie wiem, czy masz świadomość, że powiedziałeś podobnym tekstem. Ale kino gatunkowe w żaden sposób nie wyklucza możliwości opowiadania o tym, o historii w sposób... Nawet kontrowersyjny. Nie wyklucza, wręcz jest doskonałym nośnikiem do tego. A lubisz kontrowersje? Masz w sobie taką gotowość i wytrzymałość, że jak się rzucą na ciebie i będą mówili, że to co robisz jest antypolskie na przykład. Masz w sobie odporność na to? Nie wiem. Szczerze powiedziawszy zależy od skali ataku, ale... Tyle wiemy o sobie, co nas sprawdzą, tak? Tak się mówi? Tak.

Po prostu jest mi łatwiej się poruszać w kinie gatunkowym, bo ono ma jakieś tam zasady. I jak są zasady, to wiadomo, to jest łatwiej po prostu. Ale lubisz zasady? Nie lubisz przekraczać zasad? Lubię, lubię je przekroczyć, ale jest jakaś rama, od której można, od czegoś można się odbić. Dlatego może ja nie robię kina tak zwanego arthouse'owego, czy kina, które jest takie międzygatunkowe. Wolę gatunek, czy kryminał, czy na przykład katastroficzny dramat. One dają szansę na opowiedzenie dużo więcej niż tylko o tym, o czym jest niby fabuła.

No tak, tylko żeby zrobić taką dekorację to, wiesz, potrzebne są i duże fundusze i taka, wiesz, umiejętność zarządzania wszystkim. Bo właśnie problem polskiego kina polegał nie tylko na braku pieniędzy, ale też na braku praktyki w zarządzaniu taką ogromną ilością różnych szczegółów. I ciekaw jestem, skąd ty właściwie masz tę umiejętność, bo stosunkowo niedawno zacząłeś działać jako reżyser, wcześniej wykształciłeś się jako operator, pracowałeś jako operator i w pewnym momencie, to już tak o czterdziestki chyba miałeś, jak zacząłeś na poważnie robić filmy. No właśnie i od razu się okazało, że umiesz. No, ale jednak przez 17 lat byłem operatorem i cały czas pracowałem z innymi reżyserami i się przy tej okazji bardzo dużo nauczyłem.

No lubimy rzeczy, które mają dobrą jakość, które są zrobione z dobrych materiałów, które mają... są piękne dzięki temu. I możemy powiedzieć, że ten krawiec jest artystą, bo tak pięknie zrobił ten garnitur, ale on jest przede wszystkim wspaniałym fachowcem, rzemieślnikiem, więc wydaje mi się, że to jest słuszna droga. Jako potomek rodziny posiadającej fabrykę butów słucham tego, co mówisz z ogromną przyjemnością. A powiedz mi, jak byłeś małym chłopakiem, to myślałeś o tym, żeby być operatorem? Nie, jak byłem młodszy, to w ogóle nie wiedziałem za bardzo, gdzie mam się w tym filmie, kim mam być, ale wiedziałem jedno, że na pewno chcę być kimś w tym świecie, gdzie jest kamera.

To operatorka była wyborem... Z rozsądku bardziej niż wyborem serca. Jakoś, jak miałem 19 lat po maturze, nie miałem odwagi zdawać na reżyserię. I czułem, że po prostu nie mam zbyt wiele do powiedzenia na tamtym etapie życia. To już powtarzałem wielokrotnie, że rodzice mi doradzili, żebym poszedł na operatorkę, że to jest dobry fach. Rodzice? Znaczy tater i mama? Mama raczej. Mama mi to poradziła. Operatorka to jest fach, to jest wiedza, no i miała 100% racji.

To nie jest też tak, że można pójść na operatorkę i już do końca zostać operatorem przecież, nie? I w sumie ja jako operator sobie nieźle radziłem i żyłem z tego i dużo pracowałem, ale cały czas miałem poczucie, że ten zawód mnie nie wyraża. Ale to są w wypadku operatora pewniejsze pieniądze? Ja myślę, że w zawodach artystycznych nie ma czegoś takiego jak pewne pieniądze. No po prostu to jest życie od projektu do projektu. I nikt tutaj nie ma etatu. I to nie ma znaczenia, czy jesteśmy operatorami. Operator może...

Ma o tyle łatwiej, że mając ten fach może robić różne rzeczy po prostu i łapać się na różne joby, jak to się mówi. Reżyser myślę, że ma trochę trudniej. Poza tym przygotowanie czegokolwiek przez reżysera trwa dużo więcej czasu. Operator może wskoczyć w projekt i nie spędza tyle czasu nad projektem. A jak mówisz, że spędzasz czas nad projektem, to ten czas jest przede wszystkim przeznaczony na pracę ze scenarzystą, z szefem produkcji, czy także z aktorami? A jeśli z aktorami, to jak pracujesz z aktorami?

Znaczy, ten czas jest... Ja potrzebuję mniej więcej roku, żeby przygotować dobrze cokolwiek, więc to jest praca nad tekstem razem z autorem scenariusza. Najczęściej to Kasper Bajon w tym przypadku. Tak, tak. My sobie bardzo fajnie współpracujemy, łatwo nam to jakoś idzie wspólnie. To są castingi i jak tylko się pojawią aktorzy, którzy już są wybrani, to zaczynam z nimi pracować też nad tekstem. Po prostu siadamy do prób czytanych, czytamy dialogi i w ogóle rozmawiamy dużo o tym, co ci bohaterowie robią, dlaczego.

Aktorzy mają zawsze bardzo dużo fajnych rzeczy do powiedzenia, bardzo dużo rzeczy prostują. A równolegle też trwają przygotowania, czyli poszukiwanie obiektów. Wszystko to, co się wiąże z przygotowaniem takiej produkcji. Próby też czasami, jeśli mowa o Heweliuszu, to dużo prób kaskaderskich. Poszukiwanie metod, jak to w ogóle nakręcić. Zatapianie statku robiliście w jakimś gigantycznym basenie podobno. I to w Belgii. No, ale to tam nie robiliśmy zatapiania statku, tylko... Ludzi w Bałtyku tonących, w tratwach i tak dalej. No jakby te wszystkie szerokie plany statku są zrobione w komputerze.

No długo by o tym mówić, z ilu warstw się składa ta katastrofa i w ilu miejscach była kręcona. Na pewno nie tylko w Belgii, ale jeszcze na halach w Polsce, na akwenach prawdziwych w Polsce. To był dosyć złożony proces i żmudny, żeby to wszystko pokleić. No więc ta praca koncepcyjna się odbywa też w trakcie przygotowań. A z aktorami ja głównie pracuję w ten sposób, że czytamy tekst, czytamy dialogi i jak gdyby scenariusz zostaje dopasowany już do tych konkretnie ludzi. Ja nie jestem człowiekiem, który robi próby aktorskie.

Że na przykład spotykam się w jakichś salach prób i aktorzy grają sceny. Tego nigdy nie robię. Ale nie robisz dlatego, że nie potrzebujesz, czy nie umiesz? Nie, uważam, że to jest zmarnowanie ich energii. To trzeba zrobić już na planie przed kamerą. Jak się wcześniej o tym gada, to aktor już przychodząc na plan na ogół wie więcej od reżysera, kim jest jego postać. A w teatrze na przykład potrzebne są próby i reżyser jest zaangażowany. Absolutnie tak. A czym się różni teatr od kina w kontekście pracy z aktorem? Wiesz, ja nie jestem reżyserem teatralnym. Zrobiłem jeden teatr telewizji i to jest tak, że tam jedna scena na przykład trwa 10 minut.

A mama jak się zachowywała? Bardzo profesjonalnie. Słuchała mnie. A jak to jest z tym rozdziałem ról w domu? Czy też Magda, twoja partnerka, słucha ciebie tak jak reżysera w domu? No tu podział jest odwrotny. Ty słuchasz jej? Tak. W domu tak, tak. I tak się umówiliśmy. I nie masz z tym problemu. No nie, coś za coś. Jeżeli ona mnie słucha na planie, no to ja w domu. No to rzeczywiście układ partnerski. Wręcz idealny. Parytet. A jaki jest układ przyjacielski z twoim przyjacielem, Filipem Middentalem, z którym podobno byliście po strachem podwórka.

Ja tam miałem, wiesz, bliskich znajomych w tej kamienicy, gdzie ty mieszkałeś. Nie wiem, czy nadal tam mieszkasz, ale w każdym razie, gdzie dorastałeś i Filip Niedental, czyli syn Chrisa, też mniej więcej w twoim wieku jest i wyście się przyjaźnili. No i podobno tam rządziliście. To chyba są mocno przesadzone doniesienia. Podwórko w latach osiemdziesiątych było tak wypełnione dzieciakami, że ciężko powiedzieć, żeby ktoś tam rządził. To były dziesiątki dzieciaków, młodzieży w różnym wieku. No naprawdę to pulsowało życiem. Jak dzisiaj odwiedzam moją mamę i patrzę przez okno i tam nie ma nikogo absolutnie.

To jest zastanawiające po prostu, jak się zmienił świat. Tak, to były piękne kamienice na Mokotowie, takie rzeczywiście prawdziwe domy, do których można potem tęsknić. Ale wiem także, że wtedy, w tych czasach podwórkowych, to może i myślałeś o filmie, ale zdaje się, że równolegle myślałeś o karierze muzyka. W każdym razie grałeś na bębnach. No tak, to jest takie moje hobby. Dalej takie robisz? Tak, ale był taki moment, że miałem taki... Był taki moment, że miałem taki moment, że zastanawiałem się, czy jednak nie pójść tą drogą.

Na perkusję. Tak. Ale chyba dobrze zrobiłem, że wybrałem jednak film. Mówisz, że masz perkusję w domu i grasz? W domu nie mam, ale mam perkusję, ale nie mam jej w domu, bo to by było ciężkie. A w ogóle kiedykolwiek miałeś perkusję w domu? Był taki krótki moment, moją pierwszą perkusję sobie rozłożyłem w pokoju i mój ojciec tego nie wytrzymał. Nerwowo. No jak to? Siła spokoju, pan Gustaw. No właśnie. Ale w takich razach to bywał radykalny? No chyba tak, bo szybko zniknęła ta perkusja z mojego pokoju.

Nawet to, jak aktorzy mówią, jak scena jest prowadzona, tak naprawdę 50 czy 60% moich uwag do aktorów to jest wolniej, szybciej, ciszej, głośniej. Po prostu wydaje mi się, że to jest nieodzowne. Tak samo potem w montażowni. Więc ja uważam, że gdzieś tam wykorzystuję te... Zresztą mój montażysta Rafał Listopad też gra na perkusji, więc jest coś takiego. Rozumiecie się w pół słowa. Tak. A raczej w pół uderzenia. W pół, tak. No dobrze, to teraz jest czas, żebym Cię zapytał o to nazwisko, od czego zaczęliśmy, które ma czeskie, czeską proweniencję.

Skąd się wzięło nazwisko Gołąbek po czesku, czyli Holoubek w Twojej rodzinie? No, mój dziadek był Czechem, czyli ojciec mojego ojca, też Gustaw Holoubek. Nie pamiętam dokładnie, w którym roku przybył do Polski, ale to jest początek XX wieku. I miał już rodzinę, a zmarła mu żona, a mojej babci zmarł mąż i oni się już mając dzieci... Połączyli się w nową rodzinę i ich wspólnym owocem ich miłości był mój ojciec, który się urodził w 23 roku, a dziadek zmarł w 33, więc ja z dziadkiem mam niewiele wspólnego, ale tak, dziadek był po prostu rodowitym Czechem.

Zawsze jest o co walczyć w tym sensie. Ale nie, no do polityki to broń Boże, natomiast... Czy ja wiem z tą odpowiedzialnością? No... Na tyle, na ile możemy się w coś włączyć, w jakąś akcję, to to robimy, tak mi się wydaje. Ale to jest zupełnie co innego niż aż taka odpowiedzialność, bycie prezesem związku, bycie senatorem. To też był, jeśli chodzi o to senatorowanie, to był moment przełomu w 1989-1990 roku, więc to był taki czas, kiedy wszystkie ręce na pokład. Poza tym wtedy inteligencja, a jeszcze mówiło się w ogóle o czymś takim jak inteligencja, włączyła się bardzo w politykę.

To jeszcze była ta pochodna KOR-u i tej pierwszej Solidarności, która przecież powstała i była w stanie zrobić to, co zrobiła dzięki temu, że inteligencja i robotnicy byli razem i właśnie wszystkie ręce na pokład rzucone jeszcze w sierpniu 80. roku. No tak. Żyjemy w zgoła już w innych czasach. Raczej podziałów niż wspólnoty. Tak, ciężka jest. Ale wiesz, ojciec, już ostatnia rzecz na temat ojca, ale był strasznym kawalarzem i krążył w środowisku teatralnym szczególnie niekończące się legendy i anegdoty, jak ojciec coś opowiadał, nie tylko przy stoliku w czytelniku. O tym książki nawet powstają. Ciekaw jestem, czy ty też lubisz opowiadać kawały?

Tak. Ale też pieprzne? Tak. Tak. Jak daleko się posuwasz w pieprzności? Podobno daleko. Że inaczej zacząłeś patrzeć teraz? Oczy rozbłysły i nagle się okazuje druga natura. Jana Holoubka. No tak, bo jesteśmy w dosyć oficjalnej sytuacji, więc nie mogę rozwinąć skrzydeł do końca. No tak, musiałbym wypikać trochę, nawet w internecie i w radiu też na pewno. Ale a propos, robisz teraz strasznie dużo rzeczy. Późno rozpocząłeś ten swój drang, takie natarcie, ale robisz to z niesamowitym impetem od kilku lat.

Trochę nawet wydaje mi się, może to już być na granicy odporności psychicznej. Czy tego nie odczuwasz? Czy właśnie takiego, jak to dziś mocno się mówi, przebodźcowania? Nie no, myślę, że jestem mocno przebodźcowany i że zaczynam odczuwać rodzaj jakiegoś takiego potrzeby jakiejś pauzy po prostu, ale z drugiej strony wiem, że po miesiącu czy dwóch Pauzowania. Będę już po prostu chciał wrócić na plan. To też nie jest tak, że ja jestem cały czas w zdjęciach. No mam po kilka miesięcy przerwy między projektami, ale rzeczywiście tak, dużo, dużo tego było i jest.

To też chyba trzeba powiedzieć, że to są tony akt, różnych materiałów, rozmów itd. Mnie... Ten tekst zachwycił pod wieloma względami w tej warstwie, nazwijmy to, takiej kryminalnej, bo niby wszyscy wiemy coś tam o tej sprawie, ale... Ja nie sądzę, że wszyscy wiemy. Znaczy ja nie chcę opowiadać. Nie, nie, tylko powiedz dlaczego cię to zainteresowało. Aha, no bo to jest bardzo ciekawa opowieść społecznie właśnie i też takie pytanie, jak to jest możliwe, że jeden człowiek jest w stanie omotać po prostu całą wieś właściwie i sobie podporządkować.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.