Idę do kina z... Janem Holoubkiem
Idę do kina z... Janem Holoubkiem
Przeglądaniu się, chęć przyglądania się naszej historii i nie zawsze w taki sposób jakby laurkowy. Ale chcesz dzięki temu coś zmienić? No wydaje mi się, że... Tak, że tylko poprzez taką głęboką autorefleksję można iść do przodu. Tak w wymiarze osobistym, jak i w wymiarze ogólnonarodowym, że trzeba rozmawiać o wszystkim, niczego nie zamiatać pod dywan. Choć wiem, że lubisz kino gatunkowe, to teraz powiedziałeś tak, jak mistrz kina autorskiego w Polsce Andrzej Wajda.
Nie wiem, czy masz świadomość, że powiedziałeś podobnym tekstem. Ale kino gatunkowe w żaden sposób nie wyklucza możliwości opowiadania o tym, o historii w sposób... Nawet kontrowersyjny. Nie wyklucza, wręcz jest doskonałym nośnikiem do tego. A lubisz kontrowersje? Masz w sobie taką gotowość i wytrzymałość, że jak się rzucą na ciebie i będą mówili, że to co robisz jest antypolskie na przykład. Masz w sobie odporność na to? Nie wiem. Szczerze powiedziawszy zależy od skali ataku, ale... Tyle wiemy o sobie, co nas sprawdzą, tak? Tak się mówi? Tak.
No ale wracając jakby do naszego tego wątku, to wydaje mi się, że kino gatunkowe jest wspaniałym właśnie nośnikiem do tego, żeby móc opowiadać o różnych ważnych rzeczach. Ale kino gatunkowe to ma te swoje definicje gatunkowe, najczęściej zrobione w Stanach Zjednoczonych i wiem, że ty kino amerykańskie bardzo cenisz i lubisz. Dlatego między innymi zagadnąłem o kino gatunkowe, bo wiesz, ten patriotyzm polski, a z drugiej strony taka miłość do amerykańskiego kina, wydaje mi się bardzo ważny, że to są dwa elementy bardzo dla ciebie ważne konstrukcyjnie. Ale ja tego nie rozpatruję na tak intelektualnym poziomie, tylko po prostu najlepiej się czuję w opowiadaniu, w ramach gatunku, w ramach którego mogę jakoś ten gatunek przekroczyć.
Po prostu jest mi łatwiej się poruszać w kinie gatunkowym, bo ono ma jakieś tam zasady. I jak są zasady, to wiadomo, to jest łatwiej po prostu. Ale lubisz zasady? Nie lubisz przekraczać zasad? Lubię, lubię je przekroczyć, ale jest jakaś rama, od której można, od czegoś można się odbić. Dlatego może ja nie robię kina tak zwanego arthouse'owego, czy kina, które jest takie międzygatunkowe. Wolę gatunek, czy kryminał, czy na przykład katastroficzny dramat. One dają szansę na opowiedzenie dużo więcej niż tylko o tym, o czym jest niby fabuła.
To my, to jest film zresztą. A to film tym razem? Tak. No to jest film osadzony w trakcie II wojny światowej. Dzieje się u nas, u nas, u nas. A dlaczego ten wschód jest dziki? No to już nie będę zdradzał, no, ale to ma, ten film ma taką nieco westernową, bym powiedział. Gatunkowy taki sznyt. To znaczy w Bieszczadach jest realizowany? Nie, nie, nie. Bo jak western czy eastern w Polsce, to zawsze Bieszczady grają tę rolę. Tak? No. Bo tam się kręciło, eastern. Okej, to nie wiedziałem. A gdzie ty kręciłeś?
Zaraz, jak ty reżyserujesz? Już jest nakręcony cały film. Jesteś na montażowni i nie wiesz, jaki to będzie film? Wiem, tylko wiem, jaki to będzie film, tylko on się wymyka takim... Jak by to ująć? Wymyka się troszeczkę... Gatunkowi. Gatunkowi. Widzisz? A jednak. A taki byłeś zadowolony z gatunku, żeby się tego przytrzymać. No jest się czego przytrzymać, ale czasami film potrafi spłatać figla po prostu, bo mi się wydaje, że to jest wszystko żywa materia i tego nie da się od początku do końca zaplanować. Bo gdyby tak było, to wszyscy byśmy robili po prostu świetne filmy i seriale.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Idę do kina z... Janem Holoubkiem