AVATAR - OGIEŃ I POPIÓŁ (2025) | recenzja Tomasza Raczka
Moja ocena: 5/10
Dlaczego? Dlatego, że James Cameron, twórca Avatara, powiedział, że jeśli trzecia część Avatara okaże się mniej popularna, mniej interesująca dla widzów niż poprzednia, część druga, to on już w ogóle kończy na tym. Będzie trylogia. Natomiast jeśli się okaże wielkim sukcesem, to wtedy zrobi jeszcze Ale to, czy tak będzie, czy nie, uzależnia od powodzenia trzeciej. Proszę Państwa, w takim powiedzeniu właściwie zawiera się cała prawda o filmie OGIEŃ I POPIÓŁ. Mianowicie, co możemy powiedzieć o Jamesie Cameronie, gdy mówi takie słowa?
Dający pełne złudzenie nie tyle człowieczeństwa, ile żywej istoty. O tak należałoby powiedzieć, bo tam różne istoty w ten sposób można kreować. I rzeczywiście ten system CGI pod ręką Camerona rozwinął się nieprawdopodobnie i efekt jaki dostaliśmy w Avatarze był zupełnie porażający. Był rzeczywiście znakomity i byliśmy pod wrażeniem. Jeśli dziś obejrzy się tego starego Avatara, to już on nie robi takiego wrażenia, bo technika poszła bardzo naprzód. Minęło potem wiele lat, zanim powstał drugi Avatar. Teraz minęło zaledwie kilka lat i powstał trzeci, ale w sumie ta historia Avatara dzieje się już zbyt długo dla Jamesa Camerona i on
Mam wrażenie, jest trochę zniecierpliwiony. To znaczy on by już chciał zrobić coś innego. I czuję, że w takim powiedzeniu, że jak nie będziecie oglądać tego w taki sposób, z takim entuzjazmem jak poprzednie części, to mi się już w ogóle nie będzie chciało tego robić dalej. Dajmy sobie z tym spokój. Wszystko wskazuje na to, że trzecia część Avatara to będzie sukces, ale może nie aż taki sukces jak te poprzednie. I teraz pytanie... Na czym polega to, że w tym ostatnim awatarze, który teraz mamy na ekranach, ja wyczuwałem od początku jakiś niepokój, jakieś coś nowego, co potem wydało mi się być usprawiedliwione czy też spowodowane właśnie tym brakiem entuzjazmu Camerona i tym, że on się filmem i przede wszystkim tą fabułą, tą historią znudził.
Zostaje sama opowieść, a opowieść jest drętwa, bo nie to jest siłą Camerona. Ta nasza opowieść, gdzie mamy mnóstwo okazji do wspaniałych różnych istot, zwierząt, wcześniej morza, a teraz dalej morza, bo nic tak dobrze nie wychodzi Cameronowi jak woda. Więc znowu morze, ale też i ognia tytułowego i mamy wprowadzone nowe plemię z taką bardzo ciekawą nową postacią, która się nazywa Varang. I to jest dziewczyna z agresywnego plemienia, która walczy z naszym bohaterem. Nasz bohater, przypomnę, to jest Jake Sully, którego gra Sam Worthington.
I tutaj jest cała słabość tego filmu. Po pierwsze czuje się te 3 godziny 17 minut i siedzenie boli. I jest pewien moment dekoncentracji, kiedy ludzie zaczynają patrzeć na zegarki, wiercić się, coś tam gadają między sobą. To pokazuje, że jest tu jakaś słabość. I teraz Cameron myślę, że to wie, widzi, I robiąc promocję temu odcinkowi nie bez powodu szantażuje nas, że jeśli nie będziecie wystarczająco entuzjastycznie chodzić do kina, to ja nie będę już dalej ciągnął tej opowieści. I mam wrażenie, że niezależnie od tego, co my tam z tymi nogami chodząc do kina wywalczymy, to on już nie będzie robił dalej.
Właśnie chcielibyśmy, żeby Pan Rektor też wziął udział w tej sesji, żeby ją Pan rozpoczął uroczyście takim powitaniem i jakąś opowieścią o Zelwerowiczu. A Łomnicki mówi na to, nie, nie dziecko, ja jestem tak zmęczony, ja nie dam rady, ja już nie wiem kiedy i co mam robić, nie, nie, nie, nie planujcie mnie, ja nie wystąpię. Ja mówię, no ale jak to, panie rektorze, no taka ważna sesja, nasz patron i nie będzie pana rektora. A na to Łomnicki powiedział, róbcie dzieci, róbcie, a ja będę tak animował. Więc ja sobie przypominam tego Łomnickiego i widzę Kamerona w tej roli, że on mówi, dobra dzieci, oglądajcie, oglądajcie tego AVATARA, a jakby się okazało, że trzeba zrobić czwarty i piąty odcinek,
No warto temu życie poświęcać? Myślę, że czas na ocenę, więc zapytajmy i poprośmy o czysty ton misę tybetańską. Mocne uderzenie. Piszą Państwo, że ta większa misa ma dużo ładniejszy dźwięk. Ja się z tym zgadzam. I to jest moja ocena. 5 na 10 dla avatara zrobionego przez znudzonego nim Jamesa Camerona. Widzę to w każdej minucie tego filmu. Brak entuzjazmu, brak prawdziwej wewnętrznej energii, objawy znudzenia i schyłkowości i widzę, że Cameron szuka tylko pretekstu, żeby się z tego wyzwolić.
A teraz, jeśli państwo mi dadzą jeszcze chwilę, to będzie gążek, który nas przepuści do części premium. Teraz trzy łyki wody z miedzianego kubka. I jesteśmy już w części premium. Powiem teraz Państwu, dlaczego tak dobrze rozumiem Jamesa Camerona i dlaczego podejrzewam w nim silne znudzenie opowieścią o Avatar. Otóż sam jestem takim człowiekiem, który również, tak jak Cameron, tut proportion garde, żeby nie było, że ktoś pomyśli, albo napisze, albo powie, że Raczek porównuje się z Cameronem.
To najczęściej mi się nie chce, bo jestem tym znudzony. Więc rozumiem to uczucie pioniera Camerona, który jest zmęczony zbyt długą koniecznością kontynuowania czegoś, co on już powiedziałbym przetrawił, co on już skonsumował jako artysta. I teraz co się wtedy dzieje? Jakie są etapy? Etapy są takie, że przez jakiś czas udaje się ciągnąć te... Historie, to przedsięwzięcie, do którego pasja już wygasa i takim rozpędem i taką pewną sprawnością fachową i mocnym postanowieniem, że trzeba dalej to prowadzić.
Natomiast większość ludzi lubi mieć poczucie bezpieczeństwa, lubi mieć zarysowane zasady swojego funkcjonowania, lubi mieć know-how, które się im przekazuje i wiedzieć, co jest ode mnie oczekiwane, co mam robić od A do Z. Wszystko ma być wyjaśnione i po prostu to robimy i spełniamy się i nie myślimy o tym za dużo. Bo tak naprawdę nasza energia jest skierowana na co innego, na przykład na własne życie rodzinne, a nie na to, żeby żyć ciągle kombinowaniem na temat odkrywania nowych lądów w pracy. Więc trzeba to po prostu przekazać, taki pionier musi to przekazać innym ludziom. Dlatego ja uważam, że jeśli będzie dalszy ciąg AVATARA 4 czy 5, to Cameron odda go innym ludziom do roboty, bo on po prostu nie ma już do tego serca.
Zapytałem, czy oni by nie wydrukowali. Oni powiedzieli, że bardzo chętnie wydrukowali, to nawet bardzo wyeksponowali. I od tego zaczęła się straszna awantura w polityce. Myślałem, że tam wykipi dosłownie ze złości, a wkrótce po tym po prostu odszedłem z polityki, przeszedłem do tego drugiego pisma i tam zacząłem pracę i już tam zacząłem się zajmować filmem, co zresztą doradzał mi od dłuższego czasu Zygmunt Kałużyński, z którym współpracowałem. No więc, krótko mówiąc, rozumiem co to znaczy i uważam, że Cameron jest w tej chwili na rozmowie z Pesentem i krzyczy, czy ja mam całe życie, już do końca życia robić AVATARA i zabiera właśnie manatki i właśnie jedzie do innego studia robić jakiś inny film.
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Moja ocena: 5/10