Mentionsy Mentionsy
Tomasz Raczek
Tomasz Raczek

AVATAR - OGIEŃ I POPIÓŁ (2025) | recenzja Tomasza Raczka

30.12.2025 ·38 min 52 s

Moja ocena: 5/10

Dostaję od Państwa dużo komentarzy, że te moje opowieści o starych filmach, o takich perełkach z lamusa są bardzo ciekawe i że życzą sobie Państwo więcej. Tym bardziej, że czasem trzeba po prostu wskazać na to, że z lamusa zostały takie perełki wydobyte i można je oglądać. Tylko w tej wielości różnych propozycji łatwo je przeoczyć i od tego ja jestem, żeby na nie zwracać uwagę. Od tego również jestem, a nie tylko omówienia o nowościach filmowych. W związku z tym dzisiaj będzie recenzja najnowszej części AVATARA – OGIEŃ I POPIÓŁ, ale wcześniej chcę Państwu zwrócić na dwie perełki, które można znaleźć na platformie arte.tv.

Warto zobaczyć ten film o świcie i trochę uzupełnić swoją wiedzę na temat losów Polaków w czasie wojny i po II wojnie światowej. Gdzie wydawałoby się są tak niedaleko, byli tak niedaleko Polski, a tak inny ich los spotykał. To wszystko przypominam na platformie ArteTV. Arcyciekawe. A teraz przechodzimy do recenzji aktualnego filmu. Filmu, który jest przebojem box-office'ów, czyli bardzo dużo ściąga widzów do kin. Krótko mówiąc Avatar. Wszyscy teraz liczą, ilu widzów na świecie ściągnie do kin Avatar, Ogień i Popiół, czyli trzecia część tej historii.

Dlaczego? Dlatego, że James Cameron, twórca Avatara, powiedział, że jeśli trzecia część Avatara okaże się mniej popularna, mniej interesująca dla widzów niż poprzednia, część druga, to on już w ogóle kończy na tym. Będzie trylogia. Natomiast jeśli się okaże wielkim sukcesem, to wtedy zrobi jeszcze Ale to, czy tak będzie, czy nie, uzależnia od powodzenia trzeciej. Proszę Państwa, w takim powiedzeniu właściwie zawiera się cała prawda o filmie OGIEŃ I POPIÓŁ. Mianowicie, co możemy powiedzieć o Jamesie Cameronie, gdy mówi takie słowa?

Robił wiele zabiegów, żeby to jednak jakoś działało. Zespół scenarzystów przez niego zaangażowanych do pisania scenariuszy został tak pokierowany przez niego, że wszyscy brali udział w pisaniu scenariuszy do poszczególnych odcinków. Ale cała ta grupa ludzi Którzy z nim współpracowali, była zaangażowana we wszystkie, omawianie wszystkich części, mimo że każdy z nich miał przydzieloną, tylko określoną część historii Avatara. Ale oni nie wiedzieli, nikt z nich nie wiedział kto którą.

Historie o kształcie węża, który się ciągnie i ciągnie czy jakiejś stonogi, którą można dzielić na kolejne części. To nie wyszło do końca. Pierwszego AVATARA odebraliśmy jako fenomenalny krok naprzód w historii kina, bo zostały tam wykorzystane nowe programy komputerowe do pracy nad obrazem przede wszystkim. Został rozwinięty bardzo system CGI, czyli tego mapowania ludzi, które pozwala potem połączyć Reakcje prawdziwych aktorów grających w studiu z postaciami animowanymi i nadać postaciom animowanym cechy ludzkie w sposób bardzo widoczny i bardzo

Dający pełne złudzenie nie tyle człowieczeństwa, ile żywej istoty. O tak należałoby powiedzieć, bo tam różne istoty w ten sposób można kreować. I rzeczywiście ten system CGI pod ręką Camerona rozwinął się nieprawdopodobnie i efekt jaki dostaliśmy w Avatarze był zupełnie porażający. Był rzeczywiście znakomity i byliśmy pod wrażeniem. Jeśli dziś obejrzy się tego starego Avatara, to już on nie robi takiego wrażenia, bo technika poszła bardzo naprzód. Minęło potem wiele lat, zanim powstał drugi Avatar. Teraz minęło zaledwie kilka lat i powstał trzeci, ale w sumie ta historia Avatara dzieje się już zbyt długo dla Jamesa Camerona i on

Mam wrażenie, jest trochę zniecierpliwiony. To znaczy on by już chciał zrobić coś innego. I czuję, że w takim powiedzeniu, że jak nie będziecie oglądać tego w taki sposób, z takim entuzjazmem jak poprzednie części, to mi się już w ogóle nie będzie chciało tego robić dalej. Dajmy sobie z tym spokój. Wszystko wskazuje na to, że trzecia część Avatara to będzie sukces, ale może nie aż taki sukces jak te poprzednie. I teraz pytanie... Na czym polega to, że w tym ostatnim awatarze, który teraz mamy na ekranach, ja wyczuwałem od początku jakiś niepokój, jakieś coś nowego, co potem wydało mi się być usprawiedliwione czy też spowodowane właśnie tym brakiem entuzjazmu Camerona i tym, że on się filmem i przede wszystkim tą fabułą, tą historią znudził.

Poza tym, ile można działać tylko na rzecz poprawy obrazu? Przecież on musi także widzieć to, że ten pierwszy Avatar po latach już się tak zestarzał, że słabo się go ogląda. Czyli czy warto poświęcać życie, czy warto poświęcać czas na robienie czegoś, co co prawda popycha do przodu historię kina, Co prowadzi do stworzenia nowych narzędzi, do nowego oprogramowania, nowych sposobów filmowania i daje tę technikę w ręce innych ludzi potem, jeśli to się tak szybko zużywa, jeśli ta nowość trwa tak krótko i jeśli po tym jak nowość traci ten zapach nowości,

Ma jej cechy aktorskie doskonale przenoszone przez program na ekran, więc wydawałoby się, że to ona jest pewną nadzieją Avatara, ale jednak tak się nie dzieje, bo ona działa tylko przez pewną część i gdzieś w połowie filmu nagle schodzi na drugi plan i w ogóle nam ginie z oczu. Co jest dowodem błędu scenariuszowego? Bo nie może być tak, że w filmie bohater, szczególnie nowy bohater, który jest w sumie najciekawszy, który w sumie daje najwięcej energii i może spowodować największe zainteresowanie widzów, Dajemy mu ekspozycję, a następnie go gubimy z oczu. To jest błąd scenariuszowy.

Właśnie chcielibyśmy, żeby Pan Rektor też wziął udział w tej sesji, żeby ją Pan rozpoczął uroczyście takim powitaniem i jakąś opowieścią o Zelwerowiczu. A Łomnicki mówi na to, nie, nie dziecko, ja jestem tak zmęczony, ja nie dam rady, ja już nie wiem kiedy i co mam robić, nie, nie, nie, nie planujcie mnie, ja nie wystąpię. Ja mówię, no ale jak to, panie rektorze, no taka ważna sesja, nasz patron i nie będzie pana rektora. A na to Łomnicki powiedział, róbcie dzieci, róbcie, a ja będę tak animował. Więc ja sobie przypominam tego Łomnickiego i widzę Kamerona w tej roli, że on mówi, dobra dzieci, oglądajcie, oglądajcie tego AVATARA, a jakby się okazało, że trzeba zrobić czwarty i piąty odcinek,

To ja to tam swoim ludziom zlecę, żeby to wykonali, a sam będę tak animował, a serce oddam już innej nowej produkcji. Ja tak odczytuję historię AVATAR OGIEŃ I POPIÓŁ I pomimo osiągnięć aktorskich Iony Chaplin i Zoe Saldani i obecności w ostatnich scenach, co jest ciekawe, Sigourney Weaver, co może być takim też zapowiedzią tego, co mogłoby być dalej w czwórce i piątce. I pomimo tego, że premiera tego trzeciego odcinka miała miejsce dokładnie w dwudziestą ósmą rocznicę premiery pierwszego AVATARA, 28 lat, proszę Państwa, minęło i te 28 lat wystarczyło, żeby pierwszy Avatar wyglądał dzisiaj jak truchło filmowe.

No warto temu życie poświęcać? Myślę, że czas na ocenę, więc zapytajmy i poprośmy o czysty ton misę tybetańską. Mocne uderzenie. Piszą Państwo, że ta większa misa ma dużo ładniejszy dźwięk. Ja się z tym zgadzam. I to jest moja ocena. 5 na 10 dla avatara zrobionego przez znudzonego nim Jamesa Camerona. Widzę to w każdej minucie tego filmu. Brak entuzjazmu, brak prawdziwej wewnętrznej energii, objawy znudzenia i schyłkowości i widzę, że Cameron szuka tylko pretekstu, żeby się z tego wyzwolić.

A teraz, jeśli państwo mi dadzą jeszcze chwilę, to będzie gążek, który nas przepuści do części premium. Teraz trzy łyki wody z miedzianego kubka. I jesteśmy już w części premium. Powiem teraz Państwu, dlaczego tak dobrze rozumiem Jamesa Camerona i dlaczego podejrzewam w nim silne znudzenie opowieścią o Avatar. Otóż sam jestem takim człowiekiem, który również, tak jak Cameron, tut proportion garde, żeby nie było, że ktoś pomyśli, albo napisze, albo powie, że Raczek porównuje się z Cameronem.

Natomiast większość ludzi lubi mieć poczucie bezpieczeństwa, lubi mieć zarysowane zasady swojego funkcjonowania, lubi mieć know-how, które się im przekazuje i wiedzieć, co jest ode mnie oczekiwane, co mam robić od A do Z. Wszystko ma być wyjaśnione i po prostu to robimy i spełniamy się i nie myślimy o tym za dużo. Bo tak naprawdę nasza energia jest skierowana na co innego, na przykład na własne życie rodzinne, a nie na to, żeby żyć ciągle kombinowaniem na temat odkrywania nowych lądów w pracy. Więc trzeba to po prostu przekazać, taki pionier musi to przekazać innym ludziom. Dlatego ja uważam, że jeśli będzie dalszy ciąg AVATARA 4 czy 5, to Cameron odda go innym ludziom do roboty, bo on po prostu nie ma już do tego serca.

Zapytałem, czy oni by nie wydrukowali. Oni powiedzieli, że bardzo chętnie wydrukowali, to nawet bardzo wyeksponowali. I od tego zaczęła się straszna awantura w polityce. Myślałem, że tam wykipi dosłownie ze złości, a wkrótce po tym po prostu odszedłem z polityki, przeszedłem do tego drugiego pisma i tam zacząłem pracę i już tam zacząłem się zajmować filmem, co zresztą doradzał mi od dłuższego czasu Zygmunt Kałużyński, z którym współpracowałem. No więc, krótko mówiąc, rozumiem co to znaczy i uważam, że Cameron jest w tej chwili na rozmowie z Pesentem i krzyczy, czy ja mam całe życie, już do końca życia robić AVATARA i zabiera właśnie manatki i właśnie jedzie do innego studia robić jakiś inny film.

Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.