Mentionsy Mentionsy
Tomasz Ćwiąkała - rozmowy o piłce
Tomasz Ćwiąkała - rozmowy o piłce

Roman Kosecki: Byłem na liście Barcelony

27.03.2024 ·1 godz 50 min

Czy zamierza wrócić do PZPN? Jaką radę dałby Cezaremu Kuleszy? O co zamierza walczyć w polskiej piłce? Kogo Barcelona miała na liście nad nim? Jak ściągano nawalonych dziennikarzy z taśmy na bagaże? Który hiszpański stadion robi największe wrażenie? O co miał spór z Zarzecznym? Czy Jesus Gil był wariatem? Jak w autokarze zachowywał się Diego Simeone? Jak trenowali w parku u angielskiej królowej? Jak negocjowano transfer na ławce w parku? Jak Andrzej Rudy postanowił zdezerterować? Dlaczego PZPN był żenujący w jego czasach piłkarskich?

Zresztą jak byłem w Ursusie, to przez pewien czas byłem w szkole, mieszkałem tam w internacie. Zresztą jestem mechanikiem silników palinowych. wskoczyłem na egzamin. Nie musiał pan umyć chyba ciągnika na egzaminie? Nie, no bo jak zadawałem egzamin na ciągniku, to praktycznie, no to z tego ciągnika prawie czołg zrobiłem. To mówią, umyj ten ciągnik, będzie lepiej. Natomiast po wypłatę chodziło się w kolejce normalnie z robotnikami Ursusa, a Ursus wtedy walczył i to walczył w wcześniejszych latach, to tam też ciekawe, że o historię słuchałem, to może tak tym nasiąkłem, nie wiem, że później tak to polityczne życie. Natomiast

Ale dobrze grałem rzeczywiście wtedy w Guardii Warszawa. A to było takie szokujące wtedy powołanie dla kibiców w opinii publicznej? Bardzo szokujące? Zawodnik z drugiej ligi do kadry, więc takie było pewnie zaskoczenie. Ja powiem tak, jeszcze grałem w Mirkowie i przychodziłem do Ursusa, to Legia się tam mną zainteresowała. Nawet Paweł Janes był z kierownikiem Orłowskim u mnie w domu. Namawiali. Później mi się przydarzyła w Ursusie kontuzja pleców. Nie grałem pół roku. To były te nerki, tak? Bo też z nerkami był problem. Coś tam, nerki, coś, nie wiem. Były takie dziwne historie. Leżałem na szaserów miesiąc, doktor Machowski się tam, Stasiu, zajmował, zresztą dzisiaj chodzę do niego, też dalej się mną zajmuję.

Bo pan wiedział, że i tak zrobi karierę, tak? Nie, tego nie wiedziałem. Natomiast... Szczególnie na łódce od życia po tej kontuzji, bo ja prawie pół roku nie grałem w Ursusie. Myślałem, że koniec kariery, bo ja jeździłem po kręglarzach, po wróżkach, człowiek się wszystkiego, rzeczywiście to jest prawda, jak człowiek jest chory, to się łapie wszystkiego. To były różne alternatywne metody. Były, były. Zielarze i tak dalej. Pojechałem do Lipiec Remontowski, gdzie chłopi byli nagrywani. Tam taki pan Duda zszedł w kaloszach z pola. Dałem mu zdjęcia, to tak poprzekręcam. Posadził mnie na stołek, zaczął mnie tam wykrzywiać, owiązał mnie, mówi ćwicz mięśnie brzucha, będzie dobrze. Tak, tak, coś mi wytłumaczył. Jak mam ćwiczyć mięśnie brzucha, jak mi plecy bolą.

Gdzie pan czuł się najlepiej? No bo kilka szatni pan zwiedził i to takich kolorowych. Ja od początku, może przez to, że tak grałem, ja pamiętam jak trafiłem do Ursusa, to się mną zainteresowała, ogarnęła mnie od razu starszyzna. Był wymóg, że młodzieżowiec musi grać tak. Zobaczyli, że gram w piłkę, no to zawsze miałem u nich super. Jak dostałem podanie, to takie, żeby strzelić bramkę. Nie biegłem pod chorągiewkę i później rozkładanie rąk, co ty zrobiłeś. To samo było w Gwardii Warszawa, czy w Legii. No w Legii już byłem z kadry, ale też chłopaki jak Darek Wdowczyk, czy Kubicki, czy Kaczmarek się mną zajęli. I tak było. Później jak poszedłem do Turcji, to znowuż już... Też tam był Junayt, taki kapitan, elegancki chłopak, taki z wyrzuceniem klinikę miał już wtedy, jeżeli chodzi o zdrowotną jakąś, czy szpital później.

Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.