“Make Europe Great Again” - Podsumowanie prezydencji Węgier
Wraz z końcem roku dobiega koniec prezydencji Węgier w Unii Europejskiej. Jak zostanie zapamiętana ta prezydencja? Razem z Andrzejem Sadeckim z Ośrodka Studiów Wschodnich podsumowaliśmy prezydencję Węgier.
Takie było hasło tej węgierskiej prezydencji. Z punktu widzenia już tej końcówki tej prezydencji, to, że Węgry już jakby oddają ten unijny ster w tym wypadku Polsce. Jak pan patrzy na to hasło, które było oczywistym nawiązaniem do kampanii Trumpa i do Stanów Zjednoczonych, ale czy udało się Orbanowi uczynić Europę great again? No wydaje mi się, że tutaj wiele rzeczy w Unii Europejskiej się jakoś zasadniczo nie zmieniło przez te pół roku. Wymieniłem tych kilka do osiągnięć węgierskich, ale one są bardziej chyba techniczne tak naprawdę. Natomiast ta prezydencja zaczęła się w bardzo niedobry dla Węgier sposób.
Właśnie wspomniane wizyty Orbana w Moskwie i On tam był przyjmowany zresztą jako przywódca państwa sprawującego prezydencję, więc to od razu wywołało potężne kontrowersje i tak naprawdę wytrąciło większość atutów z rąk Węgier, no bo większość państw unijnych odebrała to jako nadużycie roli prezydencji, bo Orban żadnego mandatu na reprezentowanie Unii Europejskiej w Moskwie czy w Pekinie nie miał. No i stąd wzięły się dosyć ostre reakcje na to. Większość państw obniżyło swoją rangę na spotkaniach w Budapeszcie w różnych formatach.
Zresztą nie odbyła się przez te pół roku taka tradycyjna wizyta kolegium komisarzy unijnych w Budapeszcie właśnie w proteście wobec tych działań Orbana, który jakby od początku prezydencji chciał wykorzystać to jako szansę na zbudowanie siebie na arenie międzynarodowej. Więc... Więc tutaj sprowokowało to bardziej kontrowersje niż pomogło mu na... na jakieś wskazanie się jako silnego aktora w Unii Europejskiej.
Ja bym powiedział, że Wiktor Orban już od lat odgrywa taką rolę trochę, szukam dobrego słowa, trochę wywrotową w Unii Europejskiej. To znaczy on ma świadomość, że on nie jest w stanie zbudować jakichś koalicji istotnych, nie jest w stanie w pozytywny sposób wpływać na agendę unijną, jest w stanie odgrywać taką rolę trochę właśnie... aktora, który utrudnia pewne procesy i przez to stara się budować swój wpływ, no to bardzo dobrze było widać na przykładzie dyskusji o wsparciu dla Ukrainy czy o sankcjach na Rosję, które Wiktor Orban przez długi czas blokował, no licząc, że poprzez swoje
jakby standardowa unijna polityka budowania wpływu. No i on w tym sensie wykorzystał też swoją prezydencję, prezydencję Węgier, do właśnie budowy takiej koalicji aktorów, którzy kontestują ten główny unijny nurt. Przypomnijmy, że... W tym pierwszym miesiącu prezydencji Orban stał za utworzeniem nowej koalicji w Parlamencie Europejskim, które się nazywa Patrioci dla Europy. To oczywiście nie jest zupełnie nowa rzecz, to jest jakby kolejne wcielenie ugrupowania, które zbiera te partie, które w większości, akurat Orban jest wyjątkiem partii, które nie są u władzy, które właśnie starają się kontestować ten główny nurt unijny.
Czy Węgry umieją same w ogóle obronić tę swoją prezydencję już na jej zakończenie? Wydaje mi się, że Węgrzy wykazują się tymi kilkoma osiągnięciami, o których mówiłem wcześniej. O Orbanie bardzo dużo się mówiło przez te pół roku, więc z perspektywy samej takiej widoczności, no to faktycznie... Oczywiście były to głównie kontrowersje, właśnie wspomniane wizyty w Moskwie, w Pekinie, wypowiedzi idące w kontrze do głównego nurtu. Może wspomniałbym jeszcze o jednej rzeczy, bo tutaj w pewnym sensie państwa nie były do końca, państwa unijne nie były do końca konsekwentne, no bo największym takim wydarzeniem, które się odbyło w czasie prezydencji był szczyt europejskiej wspólnoty politycznej, czyli
najważniejsi sąsiedzi, Wielka Brytania, Turcja, Ukraina i tak dalej. No i on się faktycznie odbył w Budapeszcie na początku listopada. Tutaj dyskutowano, czy niektóre państwa nie zbojkotują tego szczytu, natomiast chyba ten szczyt był na tyle ważny, on się odbył tuż po wyborach amerykańskich, więc to była pierwsza okazja dla Unii i sąsiadów, żeby odpowiedzieć, plan, żeby w ogóle w przypadku zwycięstwa Donalda Trumpa w wyborach zaprosić go na ten szczyt albo przynajmniej mieć połączenie online. To się w końcu nie udało. Natomiast tu faktycznie w Budapeszcie odbył się jeden ważny szczyt, który gdzieś tam zostanie odnotowany w historii unijnej.
I nowego otwarcia instytucjonalnego. Natomiast Węgry tutaj pewnie dołożyły swoje jakieś trzy forinty do tej dyskusji. Natomiast żadne kwestie poważne, legislacyjne nie poszły do przodu. To jest jedynie dekaracja, która została przyjęta na szczycie. Teraz Polska u unijnego steru. Już pod koniec naszej rozmowy, bo zaraz z kolejną gościnią będziemy mówić o szczegółach, ale pana jeszcze chciałem zapytać właśnie o to przekazanie pałeczki. Znaczy łatwiej, trudniej będziemy mieli, a może to jest tak, że wszyscy tylko czekają, aż Polska będzie miała tę prezydencję, bo... Polski premier jest osobą mile widzianą w Brukseli.
W kilku zdaniach, jak można tutaj na wstępie tej prezydencji ją zapowiedzieć? Wydaje mi się, że po prezydencji Węgier jest jednak w większości państw unijnych ulga, no bo była to prezydencja trudna, pełna kontrowersji. Myślę, że w tej chwili są oczekiwania na bardziej konstruktywną współpracę. No i też czas jest dużo bardziej istotny, no bo właśnie Węgry sprawowały ją w takim momencie przejściowym dla instytucji unijnych. No w tej chwili już jest Komisja Europejska sformowana, jest nowy szef Rady Europejskiej. No jakby cały cykl zaczyna się od początku, plus oczywiście 20 stycznia władze w Stanach Zjednoczonych obejmie Donald Trump, co będzie oczywiście jednym z największych wyzwań i tutaj będzie to na pewno prezydencja dużo bardziej widoczna od tej węgierskiej, która jednak chyba upłynęła głównie pod znakiem kontrowersji.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.