“Make Europe Great Again” - Podsumowanie prezydencji Węgier
Wraz z końcem roku dobiega koniec prezydencji Węgier w Unii Europejskiej. Jak zostanie zapamiętana ta prezydencja? Razem z Andrzejem Sadeckim z Ośrodka Studiów Wschodnich podsumowaliśmy prezydencję Węgier.
Natomiast jeśli chodzi o sukcesy czy osiągnięcia węgierskiej prezydencji, tutaj lista nie będzie długa, mimo że to było sześć miesięcy, które właśnie się kończą. Tutaj wyróżnić można może dwie, trzy kwestie, czyli... Czyli zakończenie długoletnich negocjacji dotyczących wejścia Rumunii i Bułgarii do strefy Schengen. Tutaj faktycznie Węgrzy na tym ostatnim etapie prowadzili negocjacje z Austrią, która przez długi czas blokowała wejście tych dwóch państw. A przypomnijmy, że one wchodzą 1 stycznia do strefy Schengen po 18 latach. należenia do Unii Europejskiej, więc przypomnijmy też, że Polska do Schengen weszła po trzech latach od wejścia do Unii, więc tutaj zakończenie bardzo długiego procesu.
Takie było hasło tej węgierskiej prezydencji. Z punktu widzenia już tej końcówki tej prezydencji, to, że Węgry już jakby oddają ten unijny ster w tym wypadku Polsce. Jak pan patrzy na to hasło, które było oczywistym nawiązaniem do kampanii Trumpa i do Stanów Zjednoczonych, ale czy udało się Orbanowi uczynić Europę great again? No wydaje mi się, że tutaj wiele rzeczy w Unii Europejskiej się jakoś zasadniczo nie zmieniło przez te pół roku. Wymieniłem tych kilka do osiągnięć węgierskich, ale one są bardziej chyba techniczne tak naprawdę. Natomiast ta prezydencja zaczęła się w bardzo niedobry dla Węgier sposób.
Tam jest i Zjednoczenie Narodowe, Marine Le Pen, są partie radykalne z Holandii, Belgii, Austrii, Włoch i tak dalej. I w tym sensie on nie do końca buduje pewne działania, które byłyby konstruktywne, a bardziej szuka dla siebie niszy, w której może kwestionować politykę migracyjną, politykę zagraniczną, szczególnie tutaj... kwestie ukraińskie, rosyjskie. Zresztą widać, że przez te pół roku, jeśli chodzi o wsparcie Ukrainy, tutaj niewiele się stało. To oczywiście się wiąże z tym, że poprzednia prezydencja, mając świadomość, że Węgrzy w tych kwestiach nie będą aktywni, przeprowadziła większość ważnych kwestii.
Czy Węgry umieją same w ogóle obronić tę swoją prezydencję już na jej zakończenie? Wydaje mi się, że Węgrzy wykazują się tymi kilkoma osiągnięciami, o których mówiłem wcześniej. O Orbanie bardzo dużo się mówiło przez te pół roku, więc z perspektywy samej takiej widoczności, no to faktycznie... Oczywiście były to głównie kontrowersje, właśnie wspomniane wizyty w Moskwie, w Pekinie, wypowiedzi idące w kontrze do głównego nurtu. Może wspomniałbym jeszcze o jednej rzeczy, bo tutaj w pewnym sensie państwa nie były do końca, państwa unijne nie były do końca konsekwentne, no bo największym takim wydarzeniem, które się odbyło w czasie prezydencji był szczyt europejskiej wspólnoty politycznej, czyli
I nowego otwarcia instytucjonalnego. Natomiast Węgry tutaj pewnie dołożyły swoje jakieś trzy forinty do tej dyskusji. Natomiast żadne kwestie poważne, legislacyjne nie poszły do przodu. To jest jedynie dekaracja, która została przyjęta na szczycie. Teraz Polska u unijnego steru. Już pod koniec naszej rozmowy, bo zaraz z kolejną gościnią będziemy mówić o szczegółach, ale pana jeszcze chciałem zapytać właśnie o to przekazanie pałeczki. Znaczy łatwiej, trudniej będziemy mieli, a może to jest tak, że wszyscy tylko czekają, aż Polska będzie miała tę prezydencję, bo... Polski premier jest osobą mile widzianą w Brukseli.
W kilku zdaniach, jak można tutaj na wstępie tej prezydencji ją zapowiedzieć? Wydaje mi się, że po prezydencji Węgier jest jednak w większości państw unijnych ulga, no bo była to prezydencja trudna, pełna kontrowersji. Myślę, że w tej chwili są oczekiwania na bardziej konstruktywną współpracę. No i też czas jest dużo bardziej istotny, no bo właśnie Węgry sprawowały ją w takim momencie przejściowym dla instytucji unijnych. No w tej chwili już jest Komisja Europejska sformowana, jest nowy szef Rady Europejskiej. No jakby cały cykl zaczyna się od początku, plus oczywiście 20 stycznia władze w Stanach Zjednoczonych obejmie Donald Trump, co będzie oczywiście jednym z największych wyzwań i tutaj będzie to na pewno prezydencja dużo bardziej widoczna od tej węgierskiej, która jednak chyba upłynęła głównie pod znakiem kontrowersji.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.