Czy Musk kupi Twittera?
Po co Muskowi Twitter? Dlaczego chce kupić tę platformę społecznościową za 43 mld$? Czy to będzie miało wpływ na amerykańskie wybory prezydenckie i demokracje w innych krajach? Jeśli spodoba Ci się ten odcinek to zapraszam do subskrypcji. W jej ramach otrzymasz 12 godzin unikalnych treści związanych z zakładaniem i rozwojem startupu, dostęp do zamkniętej społeczności oraz 8 newsletterów w miesiącu z raportami i analizami. Zapraszam!
Dzień dobry, nazywam się Artur Kurasiński i zapraszam Cię do wysłuchania mojego podcastu. Jeśli interesujesz się innowacją, inwestowaniem, startupami i tym, jak technologia zmienia świat, w którym żyjemy, to zapraszam do subskrypcji mojego newslettera pod adresem technofobia.com.pl, w którym znajdziesz wiele takich treści. A teraz życzę miłego słuchania. Dzień dobry, witam serdecznie, bardzo serdecznie. Ja nazywam się Artur Kurasieński, a to jest technofobia.com.pl, czyli newsletter poświęcony technologiom i innowacjom i jak one właśnie zmieniają nasz świat i naszą rzeczywistość. I w związku z tym dzisiaj chciałbym Wam opowiedzieć o tym, jak tą rzeczywistość nasze życie zmienia Elon Musk, bo o nim dzisiaj chciałbym Wam troszkę opowiedzieć.
No właśnie, na podsumowanie wkładu Elona Muska w rozwój ludzkości, że tak górnolotnie powiem, zapewne jeszcze przyjdzie czas. W tym momencie z pewnością można powiedzieć, że dzięki jego działaniom rozkwitła i przeszła z fazy mniej lub bardziej dopracowanego konceptu Chociażby branża samochodów elektrycznych oraz ta kosmiczna. Dzięki jego spółce SpaceX NASA w końcu ma amerykańskiego partnera, który jest w stanie dostarczyć ładunki na Międzynarodową Stację Kosmiczną, jak i pomagać w innych misjach, m.in. na Księżyc. Musk, nie mając wykształcenia kierunkowego, ma tytuł tylko licencjata z ekonomii i fizyki, zabierał się za potencjalnie nierozwiązywalne problemy z różnych dziedzin, No i szło mu to dosyć dobrze.
Między innymi chciał i dokonał tego konstrukcji samochodu masowego, elektrycznego, w miarę taniego, który radykalnie ma zmienić sytuację na świecie. I to samo miało miejsce z wystrzelaniem rakiet, które zabierają na swój pokład dużą ilość ładunku i ten ładunek oczywiście, jego cena jest radykalnie niższa niż chociażby przed dekadą. Te obie rzeczy udało się Muskowi zrealizować w ramach Tesli i SpaceXa. Krytycy zarzucają mu, że w obu wypadkach sukcesy były możliwe dzięki kontraktom rządowym, pożyczkom czy też hojnym zwolnieniom podatkowym oferowanym przez poszczególne amerykańskie stany. I oczywiście dzięki dużej ilości szczęścia, bo w opadku obu firm ich istnienie było właśnie od tego uzależnione.
Tesli brakowało miesiąca czasu do bankructwa, a SpaceX cały czas boryka się z kwestiami problemów właśnie związanych z... A sukcesy z Tesli i SpaceX, odcierające się o bankructwo, często będące obiektem kpin konkurencji, pokazały jednak bez dwóch zdań, że Elon Musk, jeśli za coś się bierze, to pomimo olbrzymich problemów, kosztów, znajduje rozwiązanie i doprowadza do końca te projekty. I za to właśnie pokochały go dziesiątki milionów ludzi na całym świecie. Jego profil na Twitterze ma 82 miliony followersów, co czyni go jednym z największych, jeżeli nie największych na chwilę obecną i wpływowych właśnie użytkowników tego serwisu, z czego szef Tesli SpaceX bardzo często korzysta reklamując swoje firmy,
a Tesla chwali się, że nie musi wydawać w ogóle pieniędzy na reklamę, bo ma takiego szefa, który po prostu dzięki swoim zasięgom w social media cokolwiek powie dosłownie, przewróci stronę w gazecie albo podrapie się, to wszyscy o tym chcą pisać i Elon Musk i wszystkie jego firmy są na tapecie. Elon Musk ma jednak wiele cech, wiele złych cech i przejawia również czasami absurdalne zachowania. Potrafi nazwać kogoś bezpodstawnie pedofilem, tylko dlatego, że ta osoba się z nim nie zgadza. Potrafi bez konsultacji podjąć decyzję o zdjęciu spółki z parkietu. Przez to naradza się na proces z akcjonariuszami oraz Komisją Papierów Wartościowych i Giełd, tak zwanym SEC-iem, takim amerykańskim regulatorem, który no właśnie zarzucił Muskowi manipulację kursem.
Musk potrafi też kłamać w fundamentalnych sprawach, jak możliwość opcji full self-driving w jego samochodach, przez co narażał swoich klientów na obrażenia lub śmierć. Innym prezesom by to uszło na sucho, ale Elon Musk po takim każdym wyskoku otrzymuje mnóstwo głasków, lajków, wsparcia od swoich fanów na Twitterze, co ewidentnie jest dla niego nagrodą i zachętą do podobnych działań. Problemy znane z testi pojawiają się także w innych spółkach przez niego kierowanych. Ashley Kosak była inżynier kierująca i pracująca w zakładzie SpaceX na Florydzie. Opublikowała esej, w którym twierdzi, że kierownictwo tej spółki zignorowało wiele jej rzekomych doniesień w sprawie przypadków molestowania seksualnego oraz właśnie, że to Elon Musk jest tym liderem, osobą, która wspiera kulturę mizoginii w swoich spółkach.
Musk jest idealnym CEO w czasach memów i mediów społecznościowych. Ku uciesze obserwatorów potrafi publikować absurdalne informacje na swoim Twitterze. Potrafi też szokować swoim antynaukowym sprzeciwem w sprawach związanych z COVID-em, kiedy to lockdown spowodował zamknięcie fabryk testni, wzbudzając podziw antyszczepionkowców oraz miłośników teorii spiskowych. Sam chętnie tworzy mem na swój temat, uwielbia kontrowersje i nie stronie od nich nawet jeśli w grę wchodzi wojna w Ukrainie. Elon Musk jest idealnym produktem medialnym czasów Twittera i TikToka. Szybka, prosta informacja podawana w atrakcyjny sposób. Genialny miliarder, który chce zasiedlić Marsa w imię ratowania ludzkości. No co tutaj wiele można powiedzieć. Ludzie chcą łyżkami jeść takiego Elona Muska.
Szef Tesli określa się jako absolutny miłośnik wolnej mowy i wiele razy obrażał się na medialny porządek, grożąc, że stworzy swoje medium weryfikujące prawdziwość innych mediów. Nazwał tak swój projekt, jeden z projektów Prawda, pisany przez V, zapewne świadomie nawiązując do komunistycznej gazety o tym samym tytule. No można powiedzieć śmiało, że Elon Musk nie lubi tych, którzy go krytykują. I nie lubi tych, którzy wypisują w różnych mediach informacje na jego temat, czasami po prostu pokazując, jak bardzo dziwnym jest człowiekiem. Okres pandemii gry na akcjach Tesli uczynił Ilona Maska najbogatszym człowiekiem na Ziemi, co sam zainteresowany postanowił wykorzystać do wyśmiewania swojego biznesowego konkurenta w dziedzinie podboju kosmosu, czyli Jeffa Bezosa.
Jest to przykład na to, jak małostkowym jest szef Tesli, jak pomimo tego, że... Bardzo szybko potrafi na swoim Twitterze zamieszczać czasami bardzo dziwne tweety. Niestety, na pewno ta jego rozpoznawalność i przede wszystkim zasięg jest wykorzystywany w niezbyt mądrych celach. Wydaje się, że tydzień, w którym Elon Musk nie znajduje się w centrum uwagi co najmniej połowy ludzkości jest tygodniem straconym. Dlatego część krytyków i komentatorów prezesy Tesli i SpaceX wskazuje, że jego działania... kieruje nim potrzeba uznania, stania w centrum uwagi, po prostu patologiczna chęć bycia docenianym. Czasami Musk musi zejść na ziemię i poddać się nie tyle krytyce, co literze prawa. Tak stało się, kiedy znienawidzony przez Muska SEC, czyli ta Komisja Nadzoru Finansowego,
Ukarała, oskarżyła i ukarała prezesa Tesli, w wyniku czego Musk zmuszony był pójść na ugodę, przez którą stracił fotel prezesa Tesli. Zostało mu jedynie stanowisko dyrektora generalnego spółki. Jednym z prawdopodobnie najbardziej bolesnych dla Muska elementów tej ugody SEC była konieczność zatrudnienia prawnika, który miał monitorować. komunikację Muska w mediach społecznościowych, zwłaszcza tych informacji dotyczących finansów i planów spółki. Oczywiście nie wiadomo, czy ten prawnik pracuje, czy przypadkiem Musk nie trzyma go gdzieś w piwnicy, ale można śmiało założyć, że ten nadzór, ten monitoring właściwie nie istnieje. Spekuluje się, mówi się o tym, że te wszystkie wygłupy Muska, jego wyskoki są związane z dzieciństwem, trudnym dzieciństwem, spędzał mnóstwo czasu w RPA, w czasie apartheidu, być może są to trudne relacje z rodzicami i że to wpływa na jego stan psychiczny.
Musk przyznał się w zeszłym roku, że oficjalnie choruje na autyzm, co wyjaśniałoby wiele z postaw, jakie prezentuje, obsesyjne zainteresowanie niektórymi tematami. zaburzenia interakcji społecznych, czy trudność w akceptowaniu zmian. Elon Muska pomocą swojego konta na Twitterze szokuje, śmieszy, dostarcza mediom tematów na tygodnie rozważań, albo po prostu nudzi się, dając temu publicznie wyraz. Za to jest uwielbiany, a jego krytycy wyśmiewani i poniżani za brak zrozumienia geniuszu Elona Muska. 82 miliony osób obserwujących go to absolutny rekord tej platformy. Dodatkowo Musk często dostaje ogromne brawa za publiczne szydzenie z konwenansów poprawności politycznej, liberalnej demokracji i amerykańskiego rządu, który według niego rzuca mu tylko same kłody pod nogi, bo oczywiście Musk jest...
Według niego największym przedsiębiorcą i powinno mu się za to bić pokłony. Wszystko co robi Elon Musk witane jest przez jego followersów, w dużej mierze wyznawców, którzy nie dopuszczają żadnej krytyki ich idola, z entuzjazmem godnym biblijnych rewelacji. Wystarczy, że Musk zadeklaruje, że lubi daną kryptowalutę, a jej cena wystrzela w górę. Chociaż ten sam Musk, narzekający na zwiększenie globalnego ocieplenia przez kopanie bitcoinów, strasznie naraził się tym samym wyznawcom i został uznany przez nich za spekulanta. Musk jako klasyczny i wymierający już, trzeba to przyznać oficjalnie, typ przywódcy z poznaku Rockstar CEO, świetnie wpisuje się w globalny krajobraz, daje rozrywkę dziesiątkom milionów followersów i prowokuje medialne dyskusje. Jeśli się nie nudzi, to wymyśla kolejne spółki, jak np.
Boring Company, która buduje tunele pod miastami, mającą sprawnić komunikację w zatłoczonych metropoliach. Niestety okazuje się, że drążenie tuneli ma na pojedyncze samochody, nie rozwiązuje problemów, a wręcz generuje kolejne. Albo na przykład wymyśla i sprzedaje miotacze ognia. Dlaczego? Bo jest bogaty i wszystko może. No i właśnie, 4 kwietnia 2022 roku, po opublikowaniu przez tydzień serii krytycznych tweetów na temat właśnie tej platformy i jego roli w tym wszystkim, czyli jak Musk widzi się jako nadzorca, czy jako osoba, która by mogła pomóc tej platformie, pomóc Twitterowi, Musk wymyślił, że powinien zostać między innymi ujawniony, otworzony algorytm platformy, dający możliwość patrzenia i analizowania tego, w jaki sposób rozchodzą się informacje,
No i właśnie, tego 4 kwietnia Elon Musk zostaje ujawniony w akcjonariacie Twittera, po tym jak objął 9,2% akcji, co uczyniło go na ówczesny czas największym posiadaczem. Skupowanie akcji zaczął w styczniu 2022 roku, więc to nie jest chwilowa zachcianka i kaprys, tylko przemyślany proces. Po co Muskowi Twitter? Być może chce zagrać na nosie Bezosowi, którego nie cierpi, delikatnie mówiąc. Bezos kupił sobie Washington Post i jest władcą medialnym jednego z najbardziej znanych i cenionych amerykańskich gazet. Być może również Musk chce kupić Twittera, bo czuje się tam bardzo pewnie i ma dużo followersów, albo że po prostu nudzi się i taki ma kaprys. Czy Twitter jest dobrą inwestycją? No nie do końca. Patrząc na konkurencję w branży social mediów, Twittera należy traktować jako umierające medium, albo po prostu niemające potencjału na wzrost.
Co bardzo ciekawe, ale też standardowe w przypadku Muska, objęcie jego udziałów, czy też ujawnienie objęcia udziałów ponownie okazało się związane ze skandalem, ponieważ Musk zlekceważył prawo i nie zgłosił w odpowiednim czasie nabycia tych akcji, co stanowi podstawę do oskarżenia go i pewnie ponownie Musk będzie się musiał potykać w sądzie z sekiem. Fani Maska są szczęśliwi, większość z nich to skrajni libertarianie i wolnościowcy w takim rozumieniu polskiej konfederacji, bo ich idol zagrał wszystkim na nosie, rządowi, giełdzie, lewakom, mediom, no i znowu rządzi, znowu jest na ustach wszystkich. Elon Musk dostaje propozycję dołączenia do zarządu po tym, kiedy ujawnił się w akcjonariacie Twittera. I wygląda na to, że wszyscy powinni być zadowoleni. Musk otrzyma kolejną porcję medialnego splendoru i możliwość wpływu na działania platformy, a firma ma czy będzie miała wsparcie największego power usera.
I tak właśnie komentował tę możliwość współpracy CEO Twittera Parag Agrawal. Byliśmy podekscytowani współpracą, mieliśmy jasność co do ryzyka, skomentował pojawienie się właśnie w akcjonariacie Maska. Wierzyliśmy również, że powierzenie Elonowi funkcji powiernika firmy, w której on, podobnie jak wszyscy członkowie zarządu, muszą działać w najlepszym interesie firmy i wszystkich ich udziałowców, było najlepszą drogą naprzód. Musk pierwotnie otrzymuje propozycję wejścia do zarządu, ale finalnie ją odrzuca. Prawdopodobnie dlatego, że musiałby zatrzymać się na poziomie 15% przejętych akcji Twittera i zaraz potem ogłasza chęć kupna całości serwisu za 43 miliardy dolarów poprzez tak zwane wrogie przejęcie, czyli sposób zdobycia kontroli nad firmą poprzez zakup akcji bez zgody zarządu.
W tym samym czasie fundusz Vanguard Group skupuje akcje Twittera i staje się największym posiadaczem, większym niż Musk. Myślę, że to już jest po prostu próba sił, a te odkupienie akcji czy dokupienie akcji przez Vanguarda wynika ze strachu przed Muskiem. przed tym, co może zrobić. Musk tak tłumaczył w wywiadzie z Chris Andersonem podczas konferencji TED swoje decyzje. Mój silny zmysł intuicji podpowiada mi, że posiadanie publicznej platformy, która jest maksymalnie zaufana, czyli cieszy się maksymalnym zaufaniem i szeroko integrująca, jest niezwykle ważna na przeszłości cywilizacji. Wow, bardzo duże słowa, bardzo takie powiedziałbym pompatyczne. No właśnie, bo Musk jest obecnie uważany za najbogatszą osobę na świecie, a jego majątek netto na początku kwietnia wynosił około 273 miliardów dolarów.
Nikt, ale to nikt, nawet Musk nie ma tylu pieniędzy w gotówce, żeby po prostu pójść sobie do banku i powiedzieć, że chce 43 miliardy dolarów na zakup jakiegoś produktu. Więc co musiałby zrobić Musk? musiałby zamienić swoje inwestycje, również akcje w różnych spółkach, w gotówkę i nią zapłacić za akcje Twittera. Z dokumentów złożonych przez Muska w właśnie SEC-u wynika, że propozycja zakupu Twittera uzależniona jest od zakończenia przewidywanego finansowania. Co może znaczyć tylko tyle, że to co robi Elon Musk nie jest wcale do końca, może nie tyle, że przemyślana, ale tak naprawdę on nie ma zamiaru kupienia Twittera. Z czego może ten ask sfinansować zakup Twittera? No właśnie z tego, że będzie musiał sprzedać dużą ilość akcji Tesni, uzyskać jakąś pożyczkę.
No i to nie jest pewne, czy on się na to zdecyduje, dlatego że to naprawdę w jego wypadku byłaby dosyć silna zagrywka, taka, której do tej pory raczej nie widzieliśmy w wykonaniu... kupowania, czy też chęć kupowania takich przedsięwzięć. Zarząd Twittera oficjalnie potwierdził otrzymanie oferty Muska, ale wygląda na to, że nie wykazał akceptacji zrozumienia dla propozycji miliardera. Może dlatego, że Musk nie rozumie modelu biznesowego Twittera, albo generowanie przechodów przez te platformy nie jest tym, o co chodzi Muskowi. Nie wiadomo, co jest gorszą informacją dla obecnych akcjonariuszy. Musk w jednym ze swoich wpisów krytykujących Twittera zasugerował bowiem, że... Ten serwis nie powinien wyświetlać reklam. Warto przypomnieć, że reklamy stanowią 89% przychodów Twittera, wynoszących w ubiegłym roku podatkowym 5 miliardów dolarów.
Inny przykład. Musk zaproponował, by użytkownicy Twittera płacili 2 dolary miesięcznie za dostęp do serwisu, rzekomo jako sposób na ograniczenie liczby oszust i spomerów, których Musk osobiście uważa za irytujących. No dobra, ale by wypracować obecne 5 miliardy przychodów... to Twitter musiałby przekonać do płacenia praktycznie każdego ze swoich 217 milionów aktywnych użytkowników. Wszyscy rozumiemy, że to jest absurdalnie niemożliwe. Nikt nie będzie płacił, znaczy nie wszyscy użytkownicy zapłacą za możliwość publikowania swoich czasami kompletnie absurdalnych wpisów. Te propozycje pokazują, że Musk po prostu albo drwi, albo nie rozumie w ogóle w co się pakuje, albo jedno i drugie. No właśnie, więc nie jest dziwne, że zarząd odrzucił propozycję ta maska i postanowił bronić spółki przed wrogim przejęciem za pomocą strategii tzw.
zatrutej pigułki. Po angielsku nazywane jest to poison pill. W skrócie oznacza to, że emisję praw do obecnych akcjonariuszy spółki upoważniających ich w przypadku wrogiego przejęcia do zakupu akcji o określonych cenach. Emitowane są one na długie okresy. Obecni właściciele firmy w przypadku braku zagrożenia wrogim przejęciem mogli je w każdej chwili wykupić i wycofać z rynku płacąc symboliczną kwotę. Jeśli zatem Musk nie żartuje i naprawdę chce wydać 43 miliardy dolarów na zakup Twittera oraz przejmie kolejne akcje, to zarząd ruchu spółki uruchomi procedury obronne. No i widocznie... Zarząd uznał, że miliarder szybko się znudzi, pójdzie sobie szukać innych pomysłów na zabawę, jeżeli właśnie taką przyjmą strategię. W międzyczasie kurs Twittera nurkuje.
Rynkowi najwyraźniej nie podoba się to całe zamieszanie wokół sprawy przejęcia. Oprócz zarządu są jeszcze oczywiście akcjonariusze, którzy nie będą zapewne zadowoleni z faktu, że spółka wybierze długi proces walki i manipulacji ceną, zamiast zaakceptować wycenę zaproponowaną przez Ilona Muska i zarobić na całym zamieszaniu. Czy zatem będą protestowali i to oni będą starali się wywierać nacisk na zarządzie? Czy to właśnie ludzie, którzy uznają, że teraz mogą zarobić te pieniądze i Elon Musk może im te pieniądze dać i stwierdzą, hej, nie mamy już ochoty tutaj czekać i gdyby być na waszej łasce, drogi zarządzie, podejmuję decyzję inną niż wy, no zobaczymy. Natomiast nastawieni w rogu do potencjalnego nowego szefa są też sami pracownicy Twittera, 5 tysięcy osób. Nie podoba im się m.in.
nastawienie szefa Tesli i SpaceXu do kwestii genderowych i do fundamentalnych wartości Twittera. Twitter na pewno jako firma z San Francisco jest uznawana za dosyć postępowo progresywną i na pewno nie jest to firma, w której Elon Musk czułby się dobrze. No dobra, można powiedzieć, że no i co z tego, co mnie to interesuje, niech sobie kupuje, Twitter będzie kolejną zabawką w rękach Maska czy innego miliardera, nikogo to nie interesuje, to są problemy trzeciego świata albo pierwszego, kto będzie taką platformą zarządzał, prędzej czy później po prostu wszyscy o tym zapomną i tyle. No tak i nie, bo w tle toczy się jednak walka również o coś innego, o przyszłość mediów społecznościowych, które coraz bardziej wypierają te stare, posiadające inne wartości media jak gazety czy telewizja, gdzie do tej pory jeszcze w niektórych oczywiście istnieje weryfikacja danych oraz odpowiedzialność dziennikarzy za słowo.
Aby dowiedzieć się czegoś o świecie, nie kupujemy gazet czy nie czekamy na główne wydanie programu informacyjnego, sięgamy po Twittera, Facebooka, LinkedIna czy TikToka. Przejęcie Twittera przez Muska może oznaczać, że platforma stanie się jeszcze większym miejscem dla darwinistycznej konkurencji. Kto napisze większą bzdurę i bardziej zszokuje publikę, bo do takiego modelu zarządzania, czy też funkcjonowania Twittera będzie dążył Musk. Będąc totalnym free speech absolutist, ale tylko w sprawach, które dla niego są wygodne, bo młodemu chłopakowi, który opublikował na Twitterze informacje, o publicznie wstępnych trasach przylotu prywatnego odrzutowca Muska. Ten zaoferował pieniądze za zaprzestanie publikacji. Musk też walczył z własnym pracownikiem, który opublikował na YouTubie film krytykujący Tesla i zagroził procesem innej osobie, która ośmieliła
się krytykować w ogóle jego spółkę. Ba, prezes Tesli był w stanie nawet skasować zamówienie dziennikarza na samochód, który niezbyt pochlebnie wypowiadał się o samochodach przez właśnie Muska produkowanych. Także Elon Musk jest bardzo wygodny, bo to pojęcie, że jest absolutystycznym zwolennikiem wolnej wypowiedzi kończy się wtedy, kiedy ta wypowiedź dotyka... Tim Higgins, dziennikarz The Wall Street Journal, napisał książkę o Musku, w której ujawnia liczne przypadki zwolnień pracowników, przepływie gniewu oraz głównie frustracji przez prezesa Tesli. W tej samej książce można przeczytać m.in. o atmosferze strachu i poniżania przed spotkaniami z furiatem, jakim jest Musk. Czarnoskórzy pracownicy Tesli w Kalifornii złożyli pozew dotyczący rasistowskich zachowań i traktowania przez lata w fabrykach Tesli.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Po co Muskowi Twitter? Dlaczego chce kupić tę platformę społecznościową za 43 mld$? Czy to będzie miało wpływ na amerykańskie wybory prezydenckie i demokracje w innych krajach?
Jeśli spodoba Ci się ten odcinek to zapraszam do subskrypcji. W jej ramach otrzymasz 12 godzin unikalnych treści związanych z zakładaniem i rozwojem startupu, dostęp do zamkniętej społeczności oraz 8 newsletterów w miesiącu z raportami i analizami. Zapraszam!