TUSK W PRZYSZŁOŚCI ODC. 1 (audiobook sci-fi)
Dzień dobry Państwu, nagrałem pierwszy odcinek nowej serii o Tusku w przyszłości. Generalnie Tusk tak się wściekł, że pękła mu żyłka, lekarze nie potrafili go odratować, zahibernowali go i obudził się w Polsce przyszłości. Jak zwykle proszę o szery, lajki, suby i komentarze
Ja naprawdę się staram jak najlepiej reprezentować nasz rząd, ale ja nie mogę równo wiązać krawata, bo to po zobacz. I Borys wskazał palcem na dolny guzik swojej marynarki. Tusk się pochylił, żeby zobaczyć, o cóż może tu chodzić. I wtedy Borys Bułka pstrychnął go w nos, a Dziemieniowicz Bong nie mogła powstrzymać się od śmiechu. Tuska zamurował. Co, co, co? Ale że bułka, Borys, tak? Takie nic? Takie popychadło? Do mnie tak? Ale jak? Jak do mnie tak?
Wyglądał dosłownie jak niebiesko-srebrna marionetka. Spod ronda kapelusza wyzierały światełka czegoś, co było zapewne obczami, a co układało się w kształt przypominający okulary. Na wietrze wywiaływały włosy czy raczej niebieskie wąskie pasma jakiegoś zwiewnego materiału. Najbardziej jednak zszokował Tuska Ruch tej postaci, w ogóle nierobotyczny, miał w sobie grację, która nie jest chyba osiągalna nawet dla żadnego człowieka. Donald Tusk znowu wrzasnął z przerażeniem i odskoczył. Panie hibernancie, proszę się nie obawiać, powiedział robot aksamitnym, melodyjnym, zupełnie nierobotycznym głosem,
Wtedy wzrok wszystkich zmienił się momentalnie z cielęcego w drapieżny. — Tak kutasem po twarzy — powiedział ktoś, a źrenice wszystkich zawężone w czarne, złowrogie punkty. — Kutasem po twarzy? To niedopuszczalne! — Aaa, czyli jednak są tam jakieś emocje, tak? — rzucił Tusk z uśmieszkiem, podczas gdy osoby wokół Niego wymieniły złowrogie spojrzenia, potem każda z nich zrobiła tajemniczy gest palcem prawej dłoni, po którym wszyscy zwrócili się z wzrokiem drapieżnych ptaków w stronę Tuska. Wyciągnęli z kieszeń krążki przypominającej joja i kilka z nich cisnęło tym ustrojstwem na lince wdolana.
Pierwszy cios jojem z ostrzami wyrwał kamałek mięsa z uda. Tusk wrzasnął. Drugie jojo wybiło mu ząb. Eee, co wy robicie? Powaliło was? Co z wami jest nie tak? Krzyczał Tusk. Trzecie jojo owinęło się wokół jego ręki, po czym poraziło go prądem. Tusk już trzeci raz tego dnia defekował pod siebie. Zamachnęły się już kolejne osoby, ale wtedy wyskoczył robot-marionetka i zasłonił Tuska swoim ciałem. – Chyba już wystarczy, towarzysze – zapytał swoim melodyjnym głosem. – Raiden, było głosowanie. 9 na 12 osób zaoprobowało, że konieczna jest taka reakcja – odpowiedziała mu jedna osoba.
Jasne, jasne, wszystko wiem, ale sami widzicie, że mamy trudnego hibernanta, odparł Raiden. Przecież on pójdzie do podziemi, rzuciła kolejna osoba. Ach, towarzysze, może pójdzie, może nie pójdzie, odpowiedział fluternie Raiden, po czym wyprowadził kuśtykającego Tuska ze szkoły i znowu starał się do niego dotrzeć. Panie hibernancie, proszę mnie posłuchać. Musi pan wrócić do arkologii. Do jakiej znowu arkologii? Odpowiedział Tusk zachrypniętym głosem. Co tu się w ogóle dzieje? Co to za dzicz? Ja jestem premierem. Byłem przewodniczącym rady europejskiej. No tak, przewodniczącym rady, premierem, ale proszę zrozumieć.
I Tomek Lisek, i Roman Giejtrych. O Boże, wyrzucił z siebie Raiden głosem pełnym rozżaleń. I będziesz go teraz ciągnąć do tej dziury? Dlaczego Nefta nie powiedziała? Tak, żebyś wiedział, Raiden, odpowiedziała energicznie Eliza. Nie po to Dolan dzielnie walczył z komunizmem, żeby teraz do was komuchów. Ależ, panie Elizo, przecież chciał wytłumaczyć Raiden, ale Eliza mu nie pozwoliła. Chodź, Dolan, nie słuchaj się go, chodź, chodź, już niedługo będziesz wśród swoich i Tomek jest, i Roman, i... I Eliza prowadziła Tuska ścieżynką odchodzącą do leśnej drogi, na której byli. W końcu zadać musiała to trudne pytanie.
Podeszli do jednej z sześciennych wypustek wychodzących z rur. Tutaj zaraz otworzę, patrz, zjedziemy windą i tam będą takie długie korytarze ciągnące się hen daleko. I zjeżdżali windą około dwóch minut, wyszli z niej i Tuska uderzyła fala chłodnego powietrza. Na początku nic nie widział, bo oświetlenie było wręcz szczątkowe, ale po chwili Gdy wytężył wzrok, okazał mu się wielki korytarz, dość szeroki, na kilka metrów, a potem patrzyły się na niego cztery szczury i coś popiskiwały. Miały na głowie jakieś urządzenia, które świeciły bladym światłem. Rozejrzał się i te same blade światełka były wszędzie. Światełka na głowie szczurów były tu jedynym oświetleniem.
Dolan, te szczury są jakieś dziwne, mówiła Eliza. I one, zresztą potem ci powiem, no ale komuchy rządzą, to nie dziwne, że takie rzeczy. Kontynuowała, prowadząc go wzdłuż korytarza, a szczury śledziły ich wzrokiem. Ale jak nas poprowadzisz, to obalimy reżim. Na pewno w ludziach jest jeszcze ta iskierka wolności, czy ta lawa, co wewnątrz skorupa, a wewnątrz sto lat się tli, O, choć tutaj po lewej są drzwiczki, całkiem niezły pokój, chyba trzymają to je jako schrony albo coś, nie wiem. Po tak dłuższej przechadzce w mroku Tuska oślepiło światło. – Roman, wstawaj – usłyszał głos Elizy. – Nie musisz udawać nieprzytomnego.
– Nie, nie, ja tylko drzemałem – odparł Giejtrych. Gdy wzrok Tuska przyzwyczaił się do światła, ukazało mu się wnętrze dużego pomieszczenia, a na środku niego Stara kompania, wszyscy ze łzami w oczach. Tusk kolejno obściskiwał każdego, aż w końcu miał podać rękę komuś, kogo z początku nie rozpoznał. Dziwny, pokurczony starzec, niezbyt powarszczony, ale tym bardziej wyglądający dziwnie. W końcu Dolan wyrzucił z siebie z niedowierzaniem. Bułka? Borys Bułka? Witaj stary druhu, Borys podał mu rękę. Ale wszyscy wyglądają młodziej niż jak ich pamiętam, a ty... Bo Borys, wytłumaczyła Eliza, nie hibernował się wraz z nami.
Wszyscy prócz Dolana Tuska, który całkowicie poważnie odpowiedział. Ale wiecie, tu mają takie bociki sanitarne, więc nawet gdyby ten... no wiecie, to one wszystko szybko wyczyszczą. Na początku zapadła cisza, po czym wszyscy zaczęli na wyścigi przytakiwać. Nikt jednak nie odważył się zadać oczywistego pytania, poza Borysem Bułką. – Ej, Dolan, a dlaczego ty nie masz spodni? – A widzisz – odparł Tusk wzniosłym głosem – bo mogę, bo chcę. Bo jestem wolny. Ojej, przepraszam, że nagle tak przerywam, ale chciałbym tylko poprosić o suby, lajki, komentarze, udostępnienia, polecenia wszelkimi możliwymi kanałami, a kto wie, być może nawet zapatronowanie mnie na Patronajcie lub Patreonie.
Tym stosunkiem i niczym więcej. Żadne inne myśli się nie zazębiały, żaden inny sens, żadne inne ślady pamięciowe, tylko różnobarwne plamy światła jako nie ja i poczucie siebie wobec nich. A potem nagle poczucie ciała, poczucie, że może poruszać każdą ich częścią. Do jestestwa dodana została cała Mapa ciała. Obraz się wyostrzył i po chwili zobaczył przed sobą kobietę z nieznanym mu kroju, szarym uniformie, z dziwnym diademem na głowie i dopiero teraz był w stanie zadać sobie pytanie kim jest i gdzie jest, bo odblokowała się cała pamięć, która umożliwiła zadanie takiego pytania, która sprawiła, że stało się ono w ogóle zasadne.
To co, postrzelamy się, zwłaszcza że prawie pusto? Okej, odpowiedziała prefektka z weschnieniem, ale jestem zmęczona, to ustaw swój poziom na weterana najwyżej. No i to już koniec pierwszego odcinka. Koniecznie zostawcie jakiś komentarz, co waszym zdaniem knuje prefektka Nefta? Jak będzie wyglądało spotkanie Tuska z Kaczyńskim? I jak myślicie, czy Tusk nadal czuje urazę do Borysa Bułki? Proszę też o suby, share'y, lajki. No i oczywiście najbardziej byłbym wdzięczny za zapatronowanie mnie na Patronite. Lista osób patronujących zawsze leci pod filmikami i bardzo często umieszczam ją pod postami na Facebooku i Instagramie.
Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Tusk zazdrosny z Borysa Bulki i Agnieszki Dziemieniowicz-Bąk, którzy się śmieją. Tusk krytyczny z Borysa, który nie może poprawnie zapiąć krawata.
Tusk próbuje uniknąć kontaktu z robotem, który go zmusza do złożenia spodni. Spotyka dzieci bawiące się w wojnę.
Tusk atakuje robot i dzieci, którzy zaczynają atakować go z użyciem jojów. Robot zaczyna go chronić.
Tusk próbuje zrozumieć, co się dzieje, a robot sugeruje mu wrócić do arkologii, ale Tusk odmawia.
Tusk spotyka Elizę i opowiada o swoim hibernacyjnym doświadczeniu. Eliza wyjaśnia, że hibernacja została zakończona i Tusk jest teraz w Arkologii Wesołej.
Kaczyński odkrywa, że jest prefektem Arkologii Wesołej i zaczyna się przyzwyczajać do nowego świata, w tym do technologii i nowych realiów.
Podsumowanie odcinka i prośba o komentarze, suby, share'y i zapatronowanie na Patronite.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.