Strefa Rodzica - Rozmowy z Ekspertami - 41 - Jak się żyło w PRL'u
Czasy PRL-u to okres pełen kontrastów, szczególnie w gastronomii. Kelnerzy i kelnerki byli nie tylko pracownikami, ale osobami o wyjątkowej pozycji społecznej, często zdobywającymi trudno dostępne produkty. Praca w restauracjach była wymagająca: eleganckie stroje, wielogodzinne zmiany na nogach, a często szpilki dla kobiet, były codziennością. Życie poza restauracjami także wymagało sprytu – jak przewożenie świń spod koca z wsi do miasta. W podcaście Polskiego Radia Dzieciom wspomnień czar. O życiu w PRL-u opowiadał Joannie Mokosi-Rykalskiej Wojciech Przylipiak, autor książek "Kelnerki, barmani, wodzireje" i "Zakupy w PRL".
Strefa Rodzica. Podcast Polskiego Radia Dzieciom. Zaprasza Joanna Mokosa-Rykalska. Mimo tego, że półki kiedyś świeciły pustkami, wszyscy mieliśmy te same meblościanki, a własne mieszkanie było rarytasem, to chyba każdy z nas pamięta, na pewno, ale ma zdecydowanie sentyment do PRL-u. Dlaczego z taką nostalgią wspominamy te czasy i w zasadzie dlaczego za tym tęsknimy? Myślę, że na część moich pytań odpowie Wojtek Przylipiak, autor serii książek o czasach PRL-u. Jego najnowsza książka zatytułowana Kelnerki, barmani i wodzireje, ale też również napisał między innymi Czas Wolny w PRL-u oraz Zakupy w PRL-u. Cześć Wojtek. Witam, dobry wieczór. Jeszcze nie byłem w Polskim Radiu Dzieciom, więc mam nadzieję, że jak dzieciaki nas słuchają, dorosłe albo młodsze, to dajcie znać, bo chętnie skonfrontuję to, co mówimy z młodszym pokoleniem.
Ja też byłam dzieciakiem jak były czasy PRL'u. Bardzo się cieszę, że zresztą tak jak tobie, że udało mi się żyć jakby... I tu i tu. Dokładnie, jak nastąpiły te zmiany, bo na przykład moje dziecko teraz, o jak u was to kiedyś tam było, ja wiem, ja wiem, wyście się bawili na tym, no na tym, na trzepaku znaczy się. No właśnie na trzepaku i ciągle to powtarzasz i nożem i kapslami. I różnymi rzeczami, gdzie im teraz by nawet nie przyszło do głowy, żeby to wykorzystać. Wojtek, a powiedz mi, skąd przyszedł tobie pomysł, żeby zrobić serię taką o PRL-u? To się zaczęło, znaczy może nie przypadkowo. Ja jestem zbieraczem od lat i to takim rodzinnym. Do mojej mamy jak wchodzą ludzie, to się pytają, czy to jest muzeum. Tak już jeden młody człowiek się spytał. Czy może wziąć do ręki jakieś, bo to jest masa takich pierdołek, bibelotów i innych dziwnych przedmiotów.
Jest takie ładne zdanie jednej z mojej poprzedniej książki bohaterek zakupach w PRL-u, która pracowała w Baltonie w Gdyni. Ona też ma córkę, która urodziła się w latach 90., więc nie pamięta PRL-u. I powiedziała, że trochę szkoda, że jej córka nigdy nie poczuje, czym było samo wejście do Baltony. I właśnie poczucie tego, bo tam, wiecie, był specyficzny zapach i tych słodyczy, i perfum zagranicznych, i w ogóle tych produktów wszystkich, chociaż tam były też polskie produkty, żeby było jasne, te najlepsze, tam, nie wiem, czekoladki Wedla, polska najlepsza wódka, i piwo, i tak dalej. Ale jednak chodziliśmy tam głównie po to, żeby oglądać to, co Mają dzieciaki na zachodzie Europy i faktycznie te zapachy też od razu, tak jak mówiliśmy, ta nostalgia to otwierają pewne takie klapki po prostu w głowie nostalgiczne i takie, no wiecie, to jest tak jak wizyta u babci.
Pewnie takiej przepaści aż tam nie ma. Tam chodziło tylko o ten przełom technologiczny, tak jak w Stanach Zjednoczonych, że pojawiły się komputery osobiste i tak dalej, technologia cyfrowa. Ale u nas ten przełom nastąpił w każdej dziedzinie życia. Wszystko się zmieniło po prostu, tak jakbyśmy Schowali się jeszcze raz po prostu do jakichś katakumb i wyszli na nowy, otworzyli nowe drzwi. Tak jak w seksmisji, po prostu do innego świata. Więc myślę, że to było ważne w ogóle dla tego wschodniego świata. I to jest ta różnica naszego pokolenia, że my to przeżyliśmy i faktycznie możemy te dwa światy jeszcze zobaczyć i pamiętać. Ale to też oczywiście nie znaczy, że ten świat współczesny jest gorszy. Absolutnie nie. Po prostu jest inny. Czy twoje dziecko będzie wspominało to tak jak my tamte czasy?
No tak, faktycznie dużo miejsca poświęcam temu co się działo na Pomorzu. Chociażby z tego powodu, że tam rozgrywka była na wysokim poziomie, bo po prostu były pieniądze. Albo od marynarzy, albo od turystów. Pamiętajmy, że już w latach 70. można było popłynąć promem do Szwecji, a później z Gdańska do Helsinki i sam płynąłem w 1988 roku do Finlandii. Names mentioned – Joanna Mokos-Rykalska, Polska Radio Dzieciom. Tak jak wiele tych gastronomicznych zawodów, czy barmana na przykład, no to nie mógł tego wykonywać byle kto.
No tak, no to był ten faktycznie podwórkowy świat, bo my żeśmy, to nasze pokolenie chyba ostatnie było tym, które spędzało czas cały wolny na podwórku, do momentu aż mama po raz siódmy nie krzyknęła Wojtek wracaj, Bo już się pogniewam. I potem krzyczałeś jeszcze, bo u nas były jeszcze negocjacje takie. Ja na parterze, moja mama na dziesiątym. Chodź do domu. Po co? Na obiad. Ale co jest? Chodź do domu. Mami było głupio drzeć się na mnie przez cały blok. A tu były dyskusje. No bo nic gorszego nie było jak wrócić do domu. Teraz jest wręcz odwrotnie. Mam wrażenie, że nic gorszego dzieci nie może spotkać jak wejść na dwór. No ale też pamiętajmy, że trochę to wynikało z tego, że w domu nie było szczególnie nic do roboty. Znaczy zabawek mieliśmy kilka. Nie było, tak jak mówiliśmy, komputerów. Jeszcze wtedy nie było, nie? Tak. W telewizji były jakieś pojedyncze programy dla dzieciaków rano albo bajka wieczorem.
Więc też się znaliśmy w szkole, więc to były takie jakby komuny, gdzie się uczyliśmy po prostu życia na podwórkach, no tak jak nasi rodzice. My chyba byliśmy tym ostatnim właśnie pokoleniem, które dopiero na przełomie lat 80-tych, 90-tych, no zaczęło częściej przebywać w domu za sprawą tych atrakcji, które nas przyciągały, ale tak, no brało się nóż czy finkę, bo wtedy każdy miał, musiał mieć nóż czy finkę. Dzisiaj to pewnie rodzice by poszli do więzienia za to. I jeszcze by sąsiedzi donieśli, że dzieciak chodzi z finku albo z nożem i z ogromnym zagrożeniem w dzielnicy. Jak nie było wiadomo, gdzie ktoś będzie, to albo przy szepaku, albo przy śmietniku. Często też szepak był przy śmietniku, ale u mnie akurat szepak był na drugim podwórku. I oczywiście największą atrakcją była śmieciarka, która przyjeżdżała. Myśmy robili taką bramę z takiego łańcucha i pan, żeby przejechać, nam czekoladkę musiał dawać.
I czepialiśmy się śmieciarki na drugie podwórko, ale szepak mieliśmy na swoim. Więc ten świat podwórkowy to jest chyba też taka przepaść wizualna między tym co było kiedyś, a tym co jest dzisiaj, że dzisiaj nie ma dzieci na podwórku. To jest smutne, prawda? To jest smutne. No trochę tak, chociaż mówię, to jest jakby zmiana czasu. Znaczy są te takie malutkie dzieciaczki w piaskownicach, ale nastolatków już nie ma. Już ciężko, chociaż moja córka akurat dość sporo wychodzi, syn też. Ja zawsze mówię przynajmniej raz, dwa razy w tygodniu proszę gdzieś wyjść z kolegami. Ale niekoniecznie pewnie spędzają czas na podwórku, nie? Tylko idą już do kina albo gdzieś.
I mój mąż wtedy, o to jak u nas, my zawsze mieliśmy bazy na drzewach, robiliśmy właśnie, strzelaliśmy, mieliśmy pistolety z patyków. Nasze te dzieci tak na nas są, mieliście pistolety z patyków, wydawało się to dla nich abstrakcją. No ale tak, oni mają wszystko, my mieliśmy niewiele, dlatego musieliśmy być Nie mieliśmy niczego, jak to mówi klasyk. Nie mieliśmy niczego, musieliśmy sobie sami to wymyślić. Co mi się też jeszcze kojarzy z PRL'em, to zdecydowanie domówki. Domówki do dzisiaj przetrwały, ale wtedy jakoś tak, no może z sentymentu uważam, że były wyjątkowe. To też jest taki drugi obraz właśnie zabawy, bo o tej gastronomii napisałem całą książkę, ale pamiętajmy, że lokali nawet 1% nie było wtedy tyle, co teraz.
Ja też sam jeszcze chodziłem w latach osiemdziesiątych z mojej sekcji judo ze Słupska w Pochodzie. Pamiętajmy, że idea wolnej soboty to jest dopiero koniec lat siedemdziesiątych, że ludzie chodzili do szkoły i pracowali w soboty. Jeszcze nawet się przecież w strajku grudniowym pojawił jeden z postulatów chyba ostatni, żeby były wolne soboty. Więc tak naprawdę dopiero de facto od lat 80-tych Polacy mieli wolne soboty, więc odpoczywaliśmy tylko w niedzielę. Ludzie też wtedy bardzo ciężko pracowali tak naprawdę, więc bardzo często, szczególnie w tych pierwszych dekadach PRL-u, odpoczynek polegał na tym, że po prostu siedzieli w domu i odsypiali, albo słuchali radia, Bo w telewizji też niewiele było, przynajmniej na początku, bo też pamiętajmy, że drugi program to jest połowa lat 70., a tak był tylko jeden program, kilka godzin dziennie.
Całe życie. A ludzie pracowali często w jednym zakładzie pracy i z tymi samymi ludźmi jeździli na wczasy. I tutaj właśnie organizowały te fundusze wczasów pracownicze, w dużej mierze, poprzez swoje zakłady pracy. No bo też właśnie, to też trochę powstało dlatego, żeby po prostu państwo, ci ci ludzie, którzy nami rządzili, no trochę mieli kontrolę nad tym, gdzie jedziemy i co robimy na tych wczasach. Potrafiliśmy robić swoje rzeczy, tak jak to Polacy. Mieli nas na oku. I warto zwrócić uwagę, że te ośrodki wypoczynkowe do dzisiaj istnieją. Niektóre są przerobione i są ładne, a niektóre po prostu zostały, jak to dzieci mówią, urbaneksami. Ja miałam okazję. Ja, jak Karwowski, mam działkę niedaleko Serocka.
Tylko weźcie coś, jakąś sałatkę albo oranżadę i zapukali i powiedzieli tak po prostu cześć, może usiądziemy i sobie pogadamy. Myślę, że to będzie super przeżycie. I takie zadanie Wojtek tutaj państwu zleca. Zdajcie relację. Ślicznie dziękuję. Wojtek Przylipiak był moim gościem. Dziękuję bardzo. Do usłyszenia. To był podcast Polskiego Radia Dzieciom.
Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Joanna Mokosa-Rykalska wprowadza gościa, Wojtka Przylipiaka, do rozmowy o czasach PRL-u, podkreślając jego zainteresowanie tym tematem.
Wojtek Przylipiak wyjaśnia, że jego zainteresowanie PRL-u wynika z sentymentalnych powodów i zbieraczyckiego zainteresowania przedmiotami z tamtej epoki.
Wojtek opisuje swoje doświadczenia z zbieraniem przedmiotów związanych z PRL-em, w tym opakowania, menu, bilety i inne artefakty.
Wojtek Przylipiak omawia, dlaczego PRL u唤起对过去计划经济时代的回忆,特别是关于服务行业如酒吧和餐厅服务员的角色变化。
讨论了PRL时代服务员的角色及其培训,以及他们如何在服务和烹饪方面接受专业培训。
探讨了PRL时代服务员角色的变化,从战后初期的高端服务到后来的普及化,以及服务行业的社会地位。
Rozmowa kontynuuje opowieść o znaczeniu sąsiadostwa i imprez domowych w PRL'u, podkreślając, jak była to forma spędzania wolnego czasu i utrzymywania kontaktów międzyludzkich.
Kontynuacja tematu imprez i zwyczajów w PRL'u, podkreślająca, jak organizowane były imprezy i zwyczaje, a także wpływ na relacje międzyludzkie.
Rozmowa skupia się na funduszach wczasów pracowniczych, ich celu i konsekwencji na życie ludzi w PRL'u, podkreślając kontrolę państwa nad wolnym czasem.
Rozmowa o zmianach w ośrodkach wypoczynkowych w PRL'u i porównanie z obecnymi praktykami.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.