Mentionsy Mentionsy
SpoilerMaster
SpoilerMaster

S07E21: "Łowca jeleni" (1978) || We współpracy z firmą Reset

21.11.2025 ·1 godz 30 min · 1 rozdział · 1 sponsor

Rozmawiam o filmie "Łowca jeleni" (1978) w reżyserii Michaela Cimino z pisarzem i filmowcem Robertem Ziębińskim.

0:49 · Reset 9

Oczywiście. Zielone berety Johna Wayne'a. Ironia będzie polegała na tym, że John Wayne będzie wręczał Oscara właśnie za najlepszy film o celeni, ale może zacznę od tego, że moje serce, mimo że zostało wychowane na amerykańskiej kulturze, Więc kiedy oglądałem amerykańskie filmy o Wietnamie, potem takie jak Pluton, to oczywiście zawsze niesłychanie żal mi było tych amerykańskich chłopców i słusznie, bo tam ginęli, ale jednak im więcej potem o tym myślałem, to coraz bardziej moje serce biło przede wszystkim po stronie tych Wietnamczyków, którzy znaleźli się pomiędzy młotem i kowadłem, to znaczy pomiędzy dwiema wielkimi siłami, Sowietami oczywiście i USA, które tam walczyły o swoje wpływy. I powiem tak, wydaje mi się, że Łowca Jeleni jedzie po bandzie w tym, że pokazuje Amerykanów w zasadzie wyłącznie jako ofiary.

Ja oczywiście też to robię na swój sposób, ale cieszę się, że często mam tak, że otwieram, patrzę o czym napisałeś i znowu przypominasz mi jakiś film, który siedział w mojej głowie. Wiesz, na przykład ostatnio napisałeś o Cutter's Way, czyli jak to jest po polsku? Sposób Cuttera? To się po polsku nazywało jakoś dziwacz. No właśnie, ma jakiś taki dziwny tytuł, zaraz sobie przypomnę. W każdym razie film z Jeffem Bridgesem. Bridgesem tego, Boże, Passera. Ivana Passera. To jest tak dobry film, o którym tak mało osób pamięta, że często sobie... I to jest też film o konsekwencjach Wietnamu. O właśnie, o właśnie. Bo to jest bardzo ciekawa rzecz, Gdyby Nicky wrócił, to byłby takim bohaterem jak John Hurt w tym filmie. Tak, dokładnie. Gdyby Nicky wrócił z Wietnamu, byłby bohaterem, którego gra John Hurt w Cutter's Way.

Main title theme John Williams. O, proszę bardzo, teraz się dowiedziałem. Czyli jednak John Williams skomponował większość muzyki, którą kochamy. Cerkiewne śpiewy, które nie tylko, i to ważne, są nie wykorzystane tylko w scenie cerkiewnej, ale ona potem powraca w plenerze, bo w tych scenach polowania. Muszę powiedzieć, że tutaj ten film się ociera o kicz, bo kiedy widzę te kugury i słyszę tę cerkiewną muzykę, to widzę dowrzankę, widzę takie klimaty zapamiętane z Eisensteina może. Natomiast w kinie ma to swoją moc. Ale co ważne, też wykorzystanie pięknej muzyki popularnej, Can't take my eyes off you, Jersey Boys. Franky Valiant w The Four Seasons. I Nocturne Chopina, który jest wygrywany jeszcze przed wyjazdem do Wietnamu, kiedy jest taki moment refleksji.

Tam jest moment, kiedy oni wszyscy są razem. Jeden z nich gra na fortepianie właśnie Nocturne Chopina. I oni nagle mają takie przeczucie tego, Że za chwilkę spotkają się ze śmiercią, mówię to tak górnolotnie, co zresztą jest budowane bardzo subtelnie w całym tym prorogu, prawda? Kroplawina, która spada na sukienkę, rysa na szybie rozbitej, w której przegląda się bohater Johna Kazala. To wszystko sygnalizuje już razem z tym Chopinem to, że będzie ta śmierć. No i niesamowite, bardzo kontrowersyjne wtedy, komentowane na różne sposoby, odśpiewanie pieśni God Bless America w ostatniej scenie, kiedy oni są już po tym koszmarze, siedzą, no o ile można być po koszmarze, no są dalej w żałobie, ale siedzą w knajpie i nagle ktoś intonuje cichutkim głosem God Bless America, oni się dołączają i zaczynają śpiewać

Wielu lewicowych krytyków wtedy pisało, że to jest absolutnie konserwatywne, prawicowe zakończenie, że tutaj Cimino, prawda, staje po stronie Johna Wayne'a, mówiąc. Natomiast, no, no, no, tu zrobię wielokropek. Chyba to nie jest takie jednoznaczne, tak? On pokazuje ludzi, którzy poszukują jakiejś wspólnoty i ta pieśń pozwala im to w tym momencie uzyskać. Trochę tak, no trochę, znaczy bardzo tak. Zresztą on to sam tłumaczył, że ta scena narodziła się przez przypadek. Ona była wyimprowizowana. Znajdźmy pieśń, która połączy ludzi. God bless America po prostu łączy, jednoczy ludzi. Czy ona stoi po stronie Ameryki wielkości? Nie, ona stoi po stronie tej wspólnoty, wspólnoty odczuwania.

A tutaj facet, główny gwiazdor, już wtedy naprawdę na dużym szczycie, to już jest 78. Jest po oskarze za Ojca Chrzestnego II. On już jest po oskarze za Ojca Chrzestnego II. Wsiada z jakimś typem i jedzie przez pół Ameryki, żeby sobie pooglądać lokację. To świadczy o tym, jak bardzo to wszystko, Ci ludzie byli ze sobą zżyci, no a potem dochodzimy do tej całej historii przecież z Meryl Streep i z Johnem. No właśnie. To powiedzmy jeszcze o tym, bo potem mam dwie rzeczy, które musimy jeszcze powiedzieć, ale niech to wybrzmi. Oglądamy na ekranie jako Stana, Johna Kazala, którego znamy też oczywiście jako Fredo z Ojca Chróstowego 2.

Który tak naprawdę na tym ekranie jest po raz ostatni. Tak. Jest umierający w momencie robienia tego filmu. Jest prywatnie partnerem Meryl Streep. Niezwykła postać amerykańskiego kina, bo ty powiedziałeś uwielbiamy kino amerykańskie lat 70. W dużej mierze to kino ma twarz Johna Cazala. Tak, bo on, Pieskie Popołudnie, Ojciec Chrzestny, Łowca Jeleni. Poczekaj, on zagrał w sumie w pięciu filmach. Ojciec Chrzestny, Rozmowa, Ojciec Chrzestny 2, Pieskie Popołudnie, Łowca Jeleni. Koniec, kropka. No właśnie. Plus jeszcze dwa krótkie rzeczy. Co on wnosi? Nie ma aparycji Gwiazdora. To jest facet, którego wszyscy znamy, bo jest naszym wujkiem albo kuzynem.

On zarobił 3 miliony. Więc to jest dowód na to, że kina, dla producentów z kolei, to był dowód na to, że kina autorskie się wypaliło. Że może być sobie taki wariat, jak Francis Ford Coppola, który zastawia swój dom, jacht, winnicę i robi czas apokalipsy. To niech on se go robi, bo on se robi za swoje, ale my już się nie bawmy w tych artystów, geniuszy kina. Tylko mamy tutaj Johna Baddama, mamy paru innych i oni nam będą robili te filmy, które my potrzebujemy. A przy okazji Spielberg pokazuje inną drogę pod tytułem Indiana Jones, tutaj Gwiezdne Wojny. Idźmy w to, co dla nastolatków. To co bezpieczne i to co nam robi Spielberg. Nawet jak Spielberg przekracza nam budżet, to zwraca nam go w ilości 495 milionów za szczęki.

To wejście do domu Mickiego Rurka, czyli Stanleya, który wbiega i szuka żony, no jest porażające. No jest świetny John Lone. John Lone i pojedynek na moście jest fantastyczny. Ale to już jest film, który próbował powtórzyć patent z Łowcy jeleni, bo tam mamy cały ten obrządek smoka, mamy tą gigantyczną, długą scenę, która się ciągnie i ciągnie w Chinatown i nie wiadomo dlaczego i po co budujemy właśnie świat. Tylko to jest 1985 rok, to jest film dla Warnera i to ma być film sensacyjny. W związku z czym przychodzi producent i mówi, a tu podetniemy, tu podetniemy. A Cimino już nie może powiedzieć, nie tnijcie. Już nie ma pozycji, hej, właśnie zrobiłem łowcę jeleni, tylko wiesz, ty chłopie, to ty jesteś od tych wrót niebios.

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.