Mentionsy Mentionsy
SpoilerMaster
SpoilerMaster

S07E21: "Łowca jeleni" (1978) || We współpracy z firmą Reset

21.11.2025 ·1 godz 30 min · 1 rozdział · 1 sponsor

Rozmawiam o filmie "Łowca jeleni" (1978) w reżyserii Michaela Cimino z pisarzem i filmowcem Robertem Ziębińskim.

Witajcie, z tej strony Michał Oleszczyk, SpoilerMaster, podcast do słuchania po seansie. Witam Was w kolejnym odcinku podcastu, w którym opowiadam o kinie bez strachu przed spoilerami. Ja jestem wykładowcą Wydziału Artes Liberales Uniwersytetu Warszawskiego, a misją tego podcastu jest popularyzacja wysokojakościowej wiedzy o kinie. Od niedawna SpoilerMaster powstaje w odstępach nieregularnych, a wesprzeć można go na zbiórce w portalu buycoffee.tu łamane przez SpoilerMaster. Witam Was serdecznie w odcinku, który powstaje we współpracy z firmą dystrybucyjną Reset, która dosłownie dziś, w momencie uploadu tego odcinka, 21 listopada, wprowadza na polskie ekrany pięknie odrestaurowaną kopię Łowcy jeleni, filmu Michaela Cimino z roku 1978, filmu nagrodzonego pięcioma Oscarami, trzygodzinnego.

0:49 · Reset 24

Tymczasem tutaj kolega Krajan Pajzan, jak o nim powiedział tego wieczoru Francis Ford, ubiegł go, otrzymał Oscara przed nim i zaprezentował trzygodzinną wizję wojny w Wietnamie, która odbiła się szerokim echem w amerykańskiej kulturze. Dla niektórych, jak na przykład dla recenzenta New York Timesa, był to wielki historyczny epos, epos na miarę Ameryki. Inni nazwali Cimino wprost faszystą, jak chociażby Jane Fonda, która w tym samym roku wyprodukowała swój film wietnamski, Czyli powrót do domu z jej rolą główną i wyreżyserowany przez Hala Ashbiego. Dla niej bardzo, bardzo aktywnej przeciwniczki obecności amerykańskich wojsk w Wietnamie. Ten film, który z empatią przyglądał się amerykańskim żołnierzom, a jednocześnie w karykaturalny, bardzo przerysowany sposób pokazywał Wietnamczyków z północy, był absolutnie nie do

I oto zachęcam Was, żebyście teraz, zanim przejdziemy do rozmowy z Robertem Ziembińskim, narysowali sobie w głowie te dwa punkty na linii czasu. To znaczy 9 kwietnia 1979, ogromny tryumf Michaela Cimino, 5 Oscarów, no i realizacja jego największych marzeń jako reżysera. Francis Ford Coppola wręcza mu statuetkę. A teraz przesuńmy się w czasie o 17 lat do przodu. Jesteśmy na lazurowym wybrzeżu. Festiwal w Cannes trwa od 9 do 20 maja 1996 roku. Tylko 17 lat, a zupełnie inna epoka. W międzyczasie zdążyło się skończyć kino nowego Hollywoodu, do którego Łowca jeleni przynależał, ale które zostało domknięte, a niektórzy powiedzą zabite, jego kolejnym filmem, czyli Wrotami niebios.

Heaven's Gate. I oto w tym Cannes, na pięknym lazurowym wybrzeżu, szefem jury konkursu kaneńskiego jest Francis Ford Coppola. W tym samym jury zasiada zresztą Polak Krzysztof Piesiewicz. I co się dzieje? W konkursie głównym szef festiwalu zaprasza do tego konkursu głównego film pt. Rajd ku słońcu, The Sun Chaser, film w reżyserii Michaela Cimino. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, Film ten był ogromną porażką, kasową, krytyczną, właściwie każdą. Nikt w Ameryce nie polubił Sunchasera. Wszyscy zgodnie orzekli, że jest to straszny, kolejny straszny, kolejny nieudany film w karierze Michaela Cimino, który zaczął właśnie od Wielkiego Dzwonu, ale potem po porażce Wrót Niebies jakoś nie mógł się pozbierać.

I teraz namawiam Was do wyobrażenia sobie tego momentu, bo ja nie wiem, czy on nastąpił, ale wyobrażam sobie, że mógł. Takiego spacerku po lazurowym wybrzeżu, może po plaży, gdzie Francis Ford Coppola, już wówczas ozłocony dwiema złotymi palmami po swoich wielkich sukcesach, ale przecież także po wielkich porażkach, o których opowiadałem tutaj w Spoilermasterze, odsyłam do odcinka o Ojcu Chrzestym III, może wybrał się na spacer poranny po plaży z Michaelem Cimino, ze swoim paisan. I może dwaj panowie porozmawiali sobie o tym, co się wydarzyło przez te niemal dwie dekady, o śnie nowego Hollywoodu, który został zakończony, brutalnie urwany, o tym, że już nie da się kręcić takich filmów jak wcześniej. I być może tych dwóch Włocho-amerykanów

Zamknę ten krótki wstęp krótkim cytatem z początku tej recenzji Macieja Pawlickiego z filmu, ponieważ wydaje mi się ona dobrym barometrem tego, jak film Cimino, wówczas zakazany w Polsce już od 10 lat, mógł być odbierany w tej jeszcze wciąż zimnowojennej, schyłkowo-komunistycznej Polsce. Dochodził on jak głos z trochę innego świata. I Maciej Pawlicki pisał tak. Wstrząsu, jaki wywołał we mnie ten film, nie mogę porównać z niczym innym, co przedtem i potem zdarzyło mi się w kinie przeżyć. Jeżeli w ogóle sztuka współczesna zdolna jest wzbudzić prawdziwy katarzyzm, to właśnie łowca jeleni Michael Cimino wydaje się być tego najbliższy. Stopień emocjonalnego natężenia jaki Cimino osiąga w kluczowych sekwencjach swojego filmu u widza objawia się czymś w rodzaju głębokiego szoku.

Tak subtelnie zostaje wprowadzony widz w centrum wydarzeń, tak gwałtownej poddany presji. Nie, to nie melodrama do przyjaźni trzech dzielnych chłopców. To tragedia, w której miejsce autentycznej hieratyczności bohaterów zajęła niewiarygodna kondensacja emocjonalna, niebywała siła konfliktów. Przytaczam to jako pewien tekst historyczny, bo ten film oglądany w schyłkowym PRL-u musiał uderzać jako wizja przychodząca z zupełnie innej rzeczywistości i te słowa wydają mi się tego dobrym miernikiem. A teraz już przechodzimy do rozmowy z Robertem Zapraszam Was do kina, ponieważ ten odcinek powstaje we współpracy z Resetem, a mnie cieszy niezwykle, że ten wielki epos w końcu może być oglądany w tak pięknej cyfrowej wersji w Polsce i możemy się od niego znowu pokłócić, możemy sprawdzić na ile wizja Cimino nas przekonuje, na ile nas odrzuca, bo ten film naprawdę może zrobić i to i to, czasem nawet w tym samym momencie.

Więc mamy taką Pełny obrót. Pełny obrót pokazania każdej strony i myślę, że przez to ten film tak działa dobrze. No właśnie. On się nigdzie nie spieszy. Jak w przypowieści, jak w takiej długiej, sążnistej powieści, przygodowej nazwijmy to, chociaż chyba to słowo nie do końca tu pasuje. Ale takiej skupionej na detalach opowieści montuje ten świat przez te ponad godzinę po to, żeby go rozwalać przez następne dwie godziny. Ale już z klocków, które są bardzo mocno osadzone, zbudowane. I wtedy to działo. Tak, i tutaj dodajmy, że Michael Cimino, czyli przez całe życie mówiłem Simino, ale okazuje się, że to jest Cimino, że on był, w ogóle tajemnicza postać, o której powiemy więcej, ale on był między innymi z wykształcenia architektem, a przynajmniej przez jakiś czas architekturę studiował i w niektórych wywiadach mówił o sobie wprost.

Ja nie jestem intelektualistą, jestem architektem, który myśli przestrzenią i swoje filmy też opowiadam przede wszystkim przestrzenią. Ponieważ nie jest kontrowersyjne, że Łowca Jeleni to jest najlepszy film Cimino. Myślę, że to jest dosyć łatwe do udowodnienia. Ale zwróćmy uwagę, że rzeczywiście on tutaj operuje tą przestrzenią, tak jak powiedziałeś. Zaczyna się wszystko od wyjazdu z tunelu. Wspaniałe, szerokoekranowe zdjęcia Wilmosza Żygmonda, które naprawdę warto smakować na dużym ekranie. Z tego tunelu i ciemności zostajemy wtrąceni najpierw do piekła fabryki, bo jesteśmy w hucie żelaza w Pensylwanii, prawda? I to jest pierwsze nasze zderzenie z jakimś strasznym żywiołem, ale on jeszcze jest poskromiony, prawda?

Do tego też wrócimy. Natomiast jak to się w ogóle stało, że... Aha, ale jednym z tych zarzutów było też to, że w Wietnamie nie było rosyjskiej ruletki, że to jest coś, że to jest całkowicie jakby wymyślone przez Cimino. I teraz ta rosyjska ruletka, ona rzeczywiście jest no ahistoryczna, ale ona skądś się wzięła i to ma coś wspólnego z tym, co Cimino robił wcześniej. Dlatego chciałem cię zapytać, skąd to połączenie Wietnam plus rosyjska ruletka? To było tak, że jeśli ja nie przekręcam, że po sukcesie Pioruna i Lekkiej Stopy, czyli swojego debiutu, przy którego produkcji bardzo mocno wspierał Cimino Clint Eastwood, który zresztą tam zagrał główną rolę, Ja mam wrażenie, że on go też nauczył bardzo mocno pilnować tych kadrów wtedy.

Cimino dostał propozycję, dostał scenariusz, który się nazywał The Man Who Came to Play i to była taka na fali pieru na lekkiej stopy, trochę jakaś kryminalno-obyczajowa opowieść o ludziach, którzy trafiają do Las Vegas i w tym Las Vegas mają zagrać w rosyjską ruletkę. I Cimino się zgodził z tym, że wziął, był i się zaczął bawić. I się zaczął bawić, zostawiając samą figurę rosyjskiej ruletki, o której krążyły legendy. Bo to nie jest też tak, że on to wyssał z palca, że ta rosyjska ruletka w Wietnamie to jest jakaś nie wiadomo co. Bo gdzieś, jak się pogrzebie w tych historycznych reakcjach żołnierzy, Piosenka o życiu społeczności.

Nie wiem jak to ładnie powiedzieć, żeby nie przeklinać. No powiedz, powiedz, bo ja pewnych będę respektów bronił, ale mów. Znaczy ja ich rozumiem, kiedy masz świat podzielony na dwa. Jedni są po drugiej, po każdej stronie są obozy, które się wzajemnie zwalczają, więc to jest absolutnie naturalne. że oni tak zareagowali. Do tego jeszcze Cimino ich podpuścił, bo ta etniczna część, etniczne pochodzenie naszych bohaterów jest wschodnie. Ona nigdy nie zostało wyjaśnione. Co akurat uważam, że w przypadku Cimino było dość, nie dość, że celowym, to świadomym zabiegiem. Czyli dajmy im mówić po rosyjsku, dajmy im czy po ukraińsku, czy po łemkowsku, czy po jakiemuś tam, namieszajmy tym wschodem, ale nigdy nie powiedzmy kim oni są.

To są chłopcy, którzy tam przyjechali. Vietcong jest pokazany jako mordujący swoich współziomków, wrzucających granaty do rowu wypełnionego po brzegi Wietnamczykami z południa. Nasz amerykański bohater w tym momencie wkracza z miotaczem ognia i pali tego. Żołnierza Vietcongu. I, że tak powiem, nawet nie jest wspomniane, że Amerykanie już wtedy wiedzą o tym, jakich masakr sami tam dokonywali. My Lai na przykład jest już powszechną wiedzą. Więc wydaje mi się, że tutaj jesteśmy na granicy wręcz pewnej prowokacji ze strony Cimino. Ale z drugiej strony, i to teraz na drugą nóżkę, bo ja zawsze symetrystyczną duszę będę Pielęgnował. Amerykańska kultura popularna w tym takim wydaniu onestreamowym, liberalno nastawionym przez całe lata 70. straszliwie źle traktowała weteranów z Wietnamu.

Oni byli często także oprotestowywani, kiedy wracali do domu. Lewicowo nastawieni studenci witali ich okrzykami w rodzaju mordercy dzieci i tak dalej i tak dalej. I absolutnie rozumiem, że w tych ludziach, którzy zostali często wysłani na tę wojnę, tak jak bohaterowie naszego filmu, po prostu z małych... Rosyjska ruletka dostajesz powołanie albo nie dostajesz. I nie masz bogatego tatusia, tylko jesteś hutnikiem z Pensylwanii i musisz jechać. I amerykańskie kino tak bardzo zaniedbało ten temat, że Cimino tutaj wchodzi, chciałbyś powiedzieć, cały na biało i w końcu daje też tym ludziom jakąś sprawiedliwość, daje poczucie, że oni są, jak to się dzisiaj ładnie mówi, zobaczeni, tak? I to mnie tutaj dosyć porusza.

Teraz kwestia jeszcze tej etniczności, bo ona jest Niebywale zagmatwana. Mi się też wydaje, że Cimino pewnie świadomie, ale też troszkę chaotycznie pomieszał tutaj te etniczności. Bo powiem ci, że przeglądałem dużo tekstów, które się pojawiło w polskiej prasie. Każdy recenzent pisze o tym inaczej. Maciej Pawlicki, rok 1988. Pochodzą oni, społeczność owa wywodzi się z Ukrainy, tak pisze. W innym tekście mamy słowo o łemkach. Jerzy Płażewski, który napisał bardzo negatywny tekst o tym filmie na łamach kina po tym berlińskim skandalu. To taki płomienny protest, ta straszna choroba azjatycka, tak to się nazywało. I na łamach kina kpi w ogóle z tych scen weselnych.

Wyliczył, że jest język rosyjski, który się fragmentarycznie pojawia, język cerkiewno-słowiański, to są pieśni śpiewane w trakcie ślubu. I język łemkowski rzeczywiście. Nawet widzimy napis Lemko Hall w pewnym momencie. I tu już kończę moją tiradę, że rzeczywiście Cimino uszył tą wspólnotę z bardzo różnych patchworkowych elementów i uszył też tą przestrzeń, ponieważ Clareton nie istnieje w tej wersji, którą widzimy na ekranie. Było kręcone w zupełnie różnych stanach. Oczywiście to było porozrzucane. Zresztą to też zaraz spróbuję nie zapomnieć. Natomiast ja jeszcze grzebałem po recenzjach amerykańskich i dogrzebywałem się Białorusinów, Słowaków, Polaków, bo główny bohater ma nazwisko Wroński.

Wrońskich w Polsce to jest, że tak powiem, jak psów. Więc ja jestem absolutnie święcie przekonany, że to właśnie ta przekorna, złośliwa dusza Cimino wymyśliła sobie coś takiego, że... Jest tak jak mówisz, Amerykanie... Weteranów traktują fatalnie, są marginalizowani. I to już zaczęło się od Korei, potem był Wietnam. Gdzieś, no to społeczeństwo jeszcze, bo to są inne wojny. Czym innym jest bycie weteranem II wojny światowej, kiedy wracasz w glorii i chwale, bo pokonałeś Niemców, a czym innym jest pojechać na wojnę, która jest wojną rządu,

Niemniej jednak zaskakujący jest wybór językowo genealogiczny naszych bohaterów. No właśnie, to jest zaskakujące. Tym bardziej ja uważam, że powinniśmy być gdzieś wdzięczni, Świętej Pamięci Cimino, bo Ameryka i zresztą Hollywood, a ta taka łaspowska Ameryka białych protestantów, naprawdę nigdy się nie interesowała imigrantami z Europy Wschodniej. Traktowała ich z dużą wyższością. Filmów o Polakach, czy Ukraińcach, czy w ogóle wschodnich imigrantach właściwie ich nie było, taka jest prawda. I Cimino się nami zainteresował, mówię nami tutaj w szerokim kontekście. Właściwie w wielu jego filmach, jestem w stanie naliczyć co najmniej cztery, pojawiają się potomkowie albo sami imigranci właśnie z Europy Środkowej.

Albo jakieś tropy, bo akcja filmu, o którym już wspomniałeś, Thunderbolt and Lightfoot, częściowo się dzieje w miejscowości Warsaw w stanie Montana, więc jest to film, który dzieje się w Warszawie, mówiąc krótko, tylko, że w innej Warszawie. Potem słynne czy niesławne Wrota Niebios, o których może powiemy dwa słowa później. To jest w zasadzie cały film poświęcony przemocy wobec imigrantów właśnie z Europy Centralnej. I słychać tam wiele języków, w tym polski. Bohater Roku Smoka, grany przez Mike'a Rurka, to późniejszy film Cimino, 1985 rok, też ma polskie korzenie. Mówi nawet o sobie, że jest Polak. Stanley White. Więc coś jest na rzeczy, mimo że Cimino, no i tutaj właśnie dochodzimy do ciekawej rzeczy, bo Cimino sam nie był Słowianinem.

Miał włoskie korzenie, więc gdzieś tam, jak Francis Ford Coppola wyczytujący jego nazwisko na Oscarach mówi The winner is my paisan, Michael Cimino, czyli mój krajan, prawda? Bardzo ciekawa książka wyszła parę lat temu. W ogóle Cimino był bardzo długotajemniczą postacią. Autor Charles Elton zrobił wszystko, żeby dotrzeć do wszystkiego, co tylko się dało, a miał bardzo utrudnione zadanie, bo Cimino też rozsiewał różne sprzeczne informacje o swoim życiorysie. Był konfabulatorem. Ale najciekawsza część tej biografii, poza pewną sensacyjną końcówką, o której powiem, to jest zdecydowanie to, że Cimino, wbrew temu, co kłamał w trakcie realizacji Łowcy jeleni, najprawdopodobniej nigdy

I jego pierwsza część kariery, to są w ogóle produkcje reklamowe. Bo on robił reklamy. I między innymi nakręcił wtedy najsłynniejszą reklamę Kodaka, którą możecie Państwo do dzisiaj zobaczyć. To jest reklama z lat 60., której cały pomysł był fabularny. Mianowicie to polegało na tym, że dwójka staruszków zaczyna przeglądać sobie album ze zdjęciami i te zdjęcia to są utrwalone wspomnienia i my widzimy te wspomnienia zainscenizowane przez Cimino, taka dwuminutowa, ale dosyć z rozmachem zrobiona reklama. Więc krótko mówiąc, Mamy kogoś, kto przychodzi z dużego amerykańskiego przywileju, ale robi Epos o amerykańskich chłopcach, robotnikach z tych gór Pensylwanii, prawda? Paradoks, a może właśnie tak powstaje wielka sztuka?

Znaczy się, to ja bym jeszcze poszedł dalej. Cimino był nielubiany w Hollywood i to był nielubiany z wielu powodów. O tym, że on miał bardzo specyficzny sposób reżyserowania filmów, to napisano nie jedną, nie dwie i nie trzy książki, ale on też właśnie był Nielubiany przez to, że ukrywał tą tajemnicę swojego pochodzenia. On miał pieniądze. On nie musiał walczyć. On był zupełnie w innej sytuacji niż większość jego kolegów, która startowała z poziomu studentów. On był zamożny. On gdzieś się chyba tego wstydził w dość mocny sposób, bo to co jakiś czas wypływało, ta protekcja Clint Eastwooda też nie wzięła się z powietrza i też mówiono, że Clint Eastwood wszystko za niego robi, a żeby za kogoś robił Clint Eastwood cokolwiek, to musi mieć w tym żywotny interes, bo inaczej to Clint Eastwood nie słynął z tego, żeby cokolwiek za kogokolwiek zrobić.

I to wymaga czasu. Wszystkie epickie filmy amerykańskie z lat 70. wymagają czasu. Jasne, da się Ojca Chrzestnego, tak zresztą jak były próby, skrócić do 90 minut. To wciąż będzie historia o Don Corleone. I wszystko będzie działało, tylko film nie będzie działał. Znaczy historia będzie działała, bo ona jest, tylko film nie będzie działał, bo nie będzie bohaterów. I trochę tak jest, mam wrażenie, z tym co się wymknęło potem Cimino przy Wrotach Niebios, najpóźniejszych filmach, gdzie po prostu one już były naprawdę niedobre. Chyba kuriozalnym, kuriozom już było absolutnym, godzinę rozpaczy. Remake filmu z Bogartem. Remake, tak. Gdzie to po prostu gdzieś mu wszystko, te misternie budowane światy mu się rozwaliły.

Ja nie wiem, ile jest w wersji, nie pamiętam, chyba 4 albo 5 Wrót Niebios. No, ja wiem na pewno o dwóch, natomiast jest jedna nieoficjalna, to tutaj wytnę ci się. Mianowicie to, co powiedziałeś, że można by przemontować Steven Soderbergh, który od wielu lat jest zafascynowany, Cimino zresztą wielu, wielu ludzi jest zafascynowany Wrotami Niebios, bo który reżyser nie chciałby tak zaszaleć, jak Cimino przy Wrotach Niebios. Otóż Soderbergh, który ma obsesję na punkcie Heaven's Gate, czyli Wrót Niebios, zrobił swoją wersję tego filmu. Ona jest w internecie, każdy może ją zobaczyć. To się nazywa Heaven's Gate Butcher Cut, czyli wersja rzeźnika, gdzie skrócił ten, w oficjalnej wersji, trzy godziny trzydzieści minut, trzydzieści dziewięć nawet, film do stu ośmiu minut.

I nadał mu pewną nową strukturę. I powiem szczerze, że ogląda się to bardzo dobrze. Ale on otwiera tę wersję takim hasłem. Wiem, że to co zrobiłem z tym filmem jest niemoralne i nielegalne. Tam jest taki napis. Ale on pokazuje, że tam dałoby się z tego wykroić taki klasycznie opowiedziany film. Tylko, że Cimino chodziło o coś innego. I wracając do Łowcy jeleni, porównaj sobie Wesele, no przecież Ojciec Chrzestny też się zaczyna weselem i Łowca jeleni też się zaczyna weselem, ale Coppola, mimo że pozwala nam się tam nacieszyć tą muzyką i tak dalej, ale jednak on już opowiada swoją intrygę, prawda? Tutaj jest Don Corleone, robi te interesy, tu Michael przyjechał, prawda? Natomiast u Cimino to wszystko jest o wiele bardziej takie

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.