Dom, lew pod Żabką, struś na Bornholmie
Napisz do mnie, tak jak się mówi czasem do księżyca. Raz w miesiącu wybiorę list, na który odpowiedź może przydać się nam wszystkim. Nie musi być poważny, nie musi być głęboki – ale może też być niezwykle istotny i prawdziwy. Zawsze chciałam to robić: słuchać i myśleć o tym, co usłyszałam.Napisz do mnie, a może uda nam się przeżyć moment prawdziwej rozmowy: [email protected] Lewestam
Pismo Magazyn Opinii Karolina Lewestam Rozmowy z K Dom, lew pod żabką, struś na Bornholmie Czytają Karolina Lewestam i Katarzyna Hołyńska Szanowna K Piszę do ciebie, bo trochę się zdenerwowałam. Usiadłam przed chwilą w pociągu, którym jadę szczęśliwie jeszcze z moją sytą zniżką kolejową i ledwo skończonymi dwudziestoma pięcioma latami na karku. Otwieram pierwszą stronę kupionego na podróż pisma. Spokojnie czytam twój felieton i nagle pod koniec strony widzę, że ludzki dom zaczyna się, kiedy kogoś pokochasz.
No, ubodło mnie to do żywego. Niby się z tym zgadzam, ale zgadzam się obecnie bardzo niechętnie. Ja z moim krótkim stażem życiowym już zdążyłam kogoś pokochać. Już był dom, piękne plany, notarialno-zagraniczne, bo ślub pary jednopłciowej po polsku to nie lada zagwostka. Jednak zamiast do wesela doszło do rozstania i złamania serca. Teraz próbuję koić różne dolegliwości sercowe i umościć się. Zadomowić w świecie sama. A tu nagle czytam takie rzeczy. Czyli teraz do następnego pokochania czeka mnie bezdomność? Poproszę o jakąś alternatywną wizję. Pozdrawiam, M. Kochana M.
Innymi słowy, mózg M bez przerwy buduje sobie model świata, taki mikroświatek. A gdy już go ma, to ma nadzieję, ba, oczekuje, że świat będzie właśnie taki, jak to sobie wymodelował. Czasem z hukiem okazuje się, że model był do chrzanu. Na przykład myśleliśmy, że ktoś nas kocha, a on nas zdradza. Sądziliśmy, że muchomor jest fajną przekąską i kończymy na sorze. I wtedy trzeba na gwałt nasz model przemodelowywać. Ale zanim nie nastąpi jednoznaczne pogrążenie naszego aktualnego modelu, będziemy próbować widzieć wszystko tak, jak on zakłada. I jeśli spodziewasz się psa na ulicy, a nie spodziewasz się lwa, to zanim stojący pod żabką lew zaryczy ci w twarz, usuwając wszelkie wątpliwości co do swojego istnienia, przez długą, nieuważną chwilę będziesz naprawdę widzieć tam psa.
M. Myśląc o tej zasadzie, myślę o twojej dziewczynie. Z którą miałaś wielkie plany. O tym, jak budowałaś swój obraz świata, z nią w samym środku. Jak długo musiałaś postrzegać sygnały końca, jako nieszkodliwe drgania. Jak boleśnie ten obraz musiał się roztrzaskać, kiedy w końcu się rozstałeś, kiedy lew zaryczał ci w twarz. Ale myślę też o zasadzie wolnej energii dlatego, że ja w tej odpowiedzi, która cię wkurzyła, dałam ci lwa pod żabką, a ty zobaczyłaś tam psa. Bo w naszym modelu świata miłość to zawsze partner czy partnerka. Miłość to coś, co się domaga seksu i welonu albo chociaż patrzenia sobie w oczy w pociągu pędzącym w stronę szczęścia.
Na słonecznych twarzach kochanków migają cienie lasu. Nic więc dziwnego, M, że się denerwujesz, kiedy ktoś ci mówi, że bez miłości jesteś bezdomna. O co w końcu kurcze blade? Czy dom się robi z welonu? Jak jakiś chory kokon, psia, czy też lwia jego mać? Ale ja się będę nadal upierać, że miłość jest potrzebna w architekturze życia, tyle że miłość potrafi być lwem pod żabką. Albo strusiem na Bornholmie. Czyli czymś zupełnie, ale to zupełnie innym. Denerwuje mnie co innego ten prymat w naszych głowach, w naszej kulturze romansu nad innymi formami miłości. Ty, M, czytasz kochać i od razu wracasz myślą do swoich związków. A ja czuję, że jest tak wiele różnych form miłości, że miłościami, które na przykład mnie samą najdobitniej uczyniły, są przyjaźnie.
Że najgłębiej w domu zawsze byłam właśnie w nich. Ciężko może zbudować sobie dom z przyjacielem czy przyjaciółką, bo czasem zmierzamy w różnych kierunkach, by potem się z radością spotkać znowu. Ale taka miłość też tworzy domy. Domy na kółkach, kampery i tabory. Droga M, przeróbmy ten model świata. Niechaj miłość zobaczona zostanie tam, gdzie się jej nie spodziewamy. Niechaj będzie w przyjaźniach i dobrych spotkaniach. Niechaj będzie w naszych matkach, ojcach, siostrach, braciach, mentorach i mentorkach. Niechaj buduje nam domy, domy chwilowe i ulotne, ale domy, w których jesteśmy u siebie, w których jest nam ciepło.
Tą wizją pozdrawiam cię mocno z Bornholmu, gdzie lecą dzikie gęsi, ale może tak naprawdę strusie. Bojakka. Felieton ukazał się w 80. numerze miesięcznika pismo Magazyn Opinii. Czytały Karolina Lewestam i Katarzyna Hołyńska. Czytaj i słuchaj innych materiałów autorki tego tekstu na stronie magazynpismo.pl. Materiał zrealizowany we współpracy z Audioteką.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Napisz do mnie, tak jak się mówi czasem do księżyca. Raz w miesiącu wybiorę list, na który odpowiedź może przydać się nam wszystkim. Nie musi być poważny, nie musi być głęboki – ale może też być niezwykle istotny i prawdziwy. Zawsze chciałam to robić: słuchać i myśleć o tym, co usłyszałam.
Napisz do mnie, a może uda nam się przeżyć moment prawdziwej rozmowy: [email protected]
Karolina Lewestam