Morderca się przyznał ale i tak jest na wolności
Kamila Wdowińska wracała 21 listopada 2008 roku wieczorem z pracy do domu. Tę trasę przechodziła setki razy, ale tym razem ktoś stanął na jej drodze i nie pozwolił jej na szczęśliwy powrót. Ciało Kamili, leżące pod mostem, w płytkiej rzece, odnalazł nazajutrz rano przypadkowy przechodzień…
Stan ubrania wskazywał na próbę gwałtu, a dziewczynie ukradziono też kilka osobistych przedmiotów. Jak się okazało, bezpośrednią przyczyną zgonu nie były jednak zadane rany, a utonięcie, mimo że w tym miejscu niewielka rzeka Stradomka ma zaledwie do pół metra głębokości. To, co wydarzyło się ponad 15 lat temu podczas listopadowego weekendu, zmieniło rodzinę Wdowińskich na zawsze. Jak to się wszystko dalej toczyło? Czy były jakieś podejrzenia? Co się wydarzyło? Jak wyglądała ta praca policji na tych początkowych etapach? Co oni robili? Właściwie podejrzeń to chyba nie mieli żadnych.
Pani też tutaj się nie da nic zrobić. To są słowa pani prokurator. Od razu chciała zniechęcić, żebyście odpuścili. Ale wy nie odpuściliście. Nie, nie. Ja postanowiłam, że będę walczyć do końca, do końca. Po śmierci Kamili Częstochowę opanowała psychoza strachu. Po mieście rozeszły się plotki o grasującym mordercy kobiet. Plotki, które policja musiała dementować. Podobno feralnego wieczora na moście widziano dwóch dziwnie zachowujących się mężczyzn i auto stojące na światłach awaryjnych, ale ten wątek nigdy nie został rozpoznany.
Widziałem go ze dwa razy. Nie sądziłem, że on, ale dla mnie też, czy to nie jest tylko takie przyznanie się, czy na pewno są badania robione, czy były robione pod tym kątem. To znaczy masz wątpliwości, czy były badania diagnostyczne? Ja akurat mam wątpliwości. A skąd te wątpliwości? No po prostu wydarzyło się dużo spraw takich, co na policję było zgłaszane, no i one były zbywane, więc dla mnie czy to też nie było z powodu tego... No ja szłem z nią na przejście, bo często tak chodziliśmy się przejść, pogadać. Przyznała mi się teoretycznie do gwałtu, ale no na ile to jest też prawda, no nie możemy tego zweryfikować. Że ktoś ją skrzywdził. Tak. Że to się wydarzyło w samochodzie, ona nie chciała, więc...
Ten przyjaciel narzeczonej Karola, podobno nawet Kamila śledził, jakieś zdjęcia z ukrycia jej robił, ale policji oprócz tego nie udało się nic ustalić. A Kamila nic wam nie mówiła, że się kogoś boi? Że może nigdy o tych SMS-ach też nie powiedziała? Nie. Wy jako rodzina próbujecie zrobić wszystko, żeby poznać prawdę i żeby ukarać sprawcę. Między innymi uciekaliście się do metod niekonwencjonalnych. Na przykład do pomocy jasnowidza. Czy możemy o tym też porozmawiać? Tak. Jakiś czas po śmierci Kamili korzystaliśmy z pomocy Krzysztofa Jackowskiego, o ile się nie mylę.
Tak. Wzywanie na pomoc jasnowidza nie jest tylko wyrazem desperacji rodzin, które szukają swoich bliskich. Chociaż służby nie zawsze głośno się do tego przyznają, to zdarza się, że sięgają po nadnaturalne metody śledcze. Zaświadcza o tym były naczelnik sekcji kryminalnej w Będzińskiej Policji Edward Adamek. Panie Edwardzie, czy Policji zdarza się korzystać z pomocy jasnowidzów? No niewątpliwie tak.
Kościół. A kościół jest, każdy, kto jedzie gierkówką, widzi kościół Wyjkowica Kościelnych przed Siewierzem Biały na górce charakterystyczny. No i faktycznie, jej zeznania były kluczowe w tej sprawie. Czyli to było to brakujące ogniwo, które wskazało. To było to brakujące ogniwo, które nam wskazało. Dziś trudno mi jest powiedzieć, czy ono nam wskazało sprawcę, czy przyspieszyło jego ustalenie. A czy Pana zdaniem lepiej, żeby policja korzystała z takich metod, żeby jednak otworzyła się na to, żeby się o tym mówiło częściej? A odpowiem pytaniem, czy warto było jechać po to, żeby sprawca, który za 2 tysiące złotych zamordował dwie osoby, odbywał dzisiaj karę do żywotnego pozbawienia wolności? Zdecydowanie tak.
Norbert przyznał się do zbrodni, ale był wówczas przesłuchiwany w charakterze świadka, a ponadto policja owego przesłuchania nie zarejestrowała. Mężczyzna kilka dni później, już jako podejrzany, wszystkiego się jednak wyparł, a jego zeznania w charakterze świadka nie miały mocy prawnej. Mężczyzna trafił do więzienia na kilka lat, ale za zupełnie inne przestępstwa. Nie da się ukryć, że służby się w tym przypadku nie popisały, a rodzina Wdowińskich ma do nich uzasadnione pretensje. To niestety ani nie pierwszy, ani nie ostatni moment, kiedy w tej sprawie organy ścigania zawiodły. Tak, on po doprowadzeniu do prokuratury wycofał się, twierdząc, że on był wtedy zmęczony, bolała go głowa, on nic o tej sprawie nie wie, a policja po prostu na przesłuchaniu zmusiła go do udzielania takich odpowiedzi.
Znajomi Kamili sami zaproponowali, że go zrobią, ale na tym nowym muralu, który dzisiaj ma około 5-6 lat, zaczęły się pojawiać obelżywe napisy typu Było to zgłaszane na policji, ale policja uznała to za zwykłą dewastację i stwierdziła, że to raczej nie ma nic wspólnego ze sprawą. Mural, który przedstawia Kamilę, bywał dewastowany. Co czułeś jako brat, kiedy widziałeś okropne napisy na twarzy podobiźnie swojej siostry?
Nie. Z wściekłością, premedytacją. To nie było właśnie tak, jak prokurator mówi, jak policja mówi, że żeśmy są przewrażliwieni. Nie, to była taka wściekłość, taka mściwość, ale taka... Taki manifest. Tak. Czyli znicze, kwiaty, wszystko było niszczone. Wszystko to było niszczone. Teraz ze dwa lata, jak się uspokoiło to. A czy nikt nie rozważał na przykład założenia tam monitoringu, zobaczenia kto może być tą osobą, która przychodzi niszczyć? Niby policja stwierdziła, że nic nie widać, a poza resztą nad mostem jest monitoring. Podobno nawet coś tam sprawdzali, ale nie da się ustalić, bo to nie wiadomo w którym momencie dokładnie powstało.
No i pod mostem ten monitoring oczywiście nie działa, jedynie na zejście pod most, więc... Telefon zaginął też. Zaginała kurtka, biżuteria i telefon. Czy policja sprawdza? Czy sygnał, że ktoś włączył ten telefon, że się zalogował do sieci, ktoś tego pilnuje? Nie wiem na ten temat nic, choć dzwonię do Kamilki raz czasem. Długo, długo telefon był nieosiągalny. Teraz jest poczta głosowa. I dwa lata po śmierci Kamilki dzwoniliśmy i odezwał się głos, czy może podać Kamilkę.
Jaka Kamilka? Tu nie ma Kamilki. No i wyłączył się ten telefon już później. I już go nie było, był niedostępny. Zgłosiliśmy to na policję. Przewrażliwieni. No to jak przewrażliwieni, no to zostaliśmy sami, sobie. I zareagowali na to? Nie. Na to, że ktoś odebrał telefon skradziony podczas zabójstwa? Zgłosili, żeśmy... No to jak... No to do kogo mamy? Do Pana Boga? No nie może być tak, żebyście byli sami z tym. Wychodzi mi, że tylko do Pana Boga mogę iść.
Wierzy Pani, że to się uda poznać prawdę? Czy może Archiwum X pomoże? Może to jest świeże spojrzenie na sprawę? Ja tylko wierzę w nich, bo tak naprawdę to nic nie chce mieć wspólnego też z Częstochową, z sądem, z prokuratorom, z policją. Nic, nic. Zawiedli bardzo Pani. Bardzo. No liczę na to. Tyle spraw mają z tak dawnych lat rozwiązanych, że No mam nadzieję, chociaż od nich też nie mamy żadnych informacji, żeby coś się ruszyło, więc... Znaczy po latach masz żal do policji? Uważasz, że nie tak powinno to być poprowadzone czy na odwrót, że zrobili co mogli? Nie, no niestety tak jak powiedziałem też wcześniej troszeczkę, że no do osób, które zajmują się tym na co dzień, no wydaje mi się, że powinno to być lepiej prowadzone.
Wjazdzić trzeba. Chciałbym. Nawet nie tyle, żeby poszedł do więzienia, tylko żeby dowiedzieć się dlaczego. Czy ma pani pretensje do policji? Tak. I do policji, i do prokuratury. Mogli zrobić więcej? Więcej, dokładniej też mogli nas wysłuchać, mogli wysłuchać. Błagałam, prosiłam. Załóżcie tam kamerę. Kto niszczy? Załóżcie kamerę i będzie wszystko. I nikt tego nie zrobił? Nie zrobił, nie potrzeba. Nie mają pieniędzy. A czy pani wierzy, że jeszcze poznacie prawdę, że to się rozwiąże? Mam nadzieję.
Kto zostawił wiadomość dla rodziny? Kto dewastował mural poświęcony pamięci ofiary? Jak to możliwe, że policja popełniła tyle błędów, a prokuratura była tak bierna? Czy wskazania Jasnowidza były trafne? Sprawa morderstwa z 2008 roku wciąż budzi więcej pytań niż odpowiedzi, a ja nie mogę oprzeć się wrażeniu, że otaczają ją same sekrety. Mam nadzieję, że tajemnicy swojej śmierci Kamila nie zabrała do grobu. Prawda czeka na dociekliwych śledczych, którzy pozwolą rodzinie Wdowińskich osiągnąć spokój.
Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Kamila Wdowińska wracała 21 listopada 2008 roku wieczorem z pracy do domu. Tę trasę przechodziła setki razy, ale tym razem ktoś stanął na jej drodze i nie pozwolił jej na szczęśliwy powrót. Ciało Kamili, leżące pod mostem, w płytkiej rzece, odnalazł nazajutrz rano przypadkowy przechodzień…