Mentionsy Mentionsy
Ślady Zbrodni
Ślady Zbrodni

Morderca się przyznał ale i tak jest na wolności

18.09.2024 ·43 min 48 s

Kamila Wdowińska wracała 21 listopada 2008 roku wieczorem z pracy do domu. Tę trasę przechodziła setki razy, ale tym razem ktoś stanął na jej drodze i nie pozwolił jej na szczęśliwy powrót. Ciało Kamili, leżące pod mostem, w płytkiej rzece, odnalazł nazajutrz rano przypadkowy przechodzień…

Mi się przyśniło, puka ktoś, otwieram tak na oścież te drzwi i tam stoi taka mała dziewczynka i czy, mamo, czy mnie jeszcze wpuścisz? W prosektorium dopiero tam, jak mieli sekcję robić, oznajmili, że Kamilka jest w ciąży. Brali też pod uwagę właśnie to, że chodzi o dziecko, bo Karol był zaręczony z inną kobietą, że może mu to dziecko przeszkadzało. Nie wiem, dziwi mnie, że ktoś zdołał się przyznać do zbrodni, wiedząc ile lat za to grozi, tylko z powodu zmęczenia. No dla mnie jest to jednak dziwne. Przyznała mi się teoretycznie do gwałtu, ale no... Znaczy ta osoba przewija się w śledztwie?

Żeby poznać szczegóły owianego tajemnicą zabójstwa z 2008 roku, muszę pojechać do miasta Świętej Wieży, do Częstochowy. Późną jesienią, 22-letnia Kamila Wdowińska wracała wieczorem z pracy do domu, ale nigdy tam nie dotarła. Żeby dowiedzieć się, kim była Kamila, spotykam się z jej najbliższą rodziną, mamą Krystyną, siostrą Jagodą i jej bratem Damianem. Pani Krystyno, jaka była Kamila jako dziecko?

Kamilka jako dziecko była bardzo wesoła, bardzo roześmiana, krzykliwa. A najfajniejsze u niej, jak była mała, to było tak, a co Pani robi? A czemu Pani wstała? Taka ciekawska. Tak, taka ciekawska. Jak żeśmy jechali zawsze do mojej mamy pociągiem, to nie dała ludziom w pociągu życia. A czemu? A czemu? A czemu Pani mówi? A co Pani czyta? A czemu Pani czyta? Tylko była otwarta na ludzi, tak? Tak, tak. Nie wstydziła się. Nie wstydziła się i ona do ostatniej chwili zawsze gdzieś tam na ulicy zawierała znajomość. Halo, cześć. Czyli z kimś się mijała i zaraz już był znajomy, tak?

Jaka była, jaka była siostrą? Jako siostrę bardzo dobrą. Dogadywały żeśmy się, miały żeśmy wspólne tematy, chociaż znajomych miały żeśmy kompletnie innych. Czyli miałyście jednak różne charaktery. Tak. Która była ta bardziej energiczna, która spokojna? O, tu ciężko powiedzieć. Kamila lubiła dyskoteki, w ogóle była towarzyską osobą. Ja znowu bardziej chodziłam na domówki, jakieś ogniska, coś w tym stylu, ale ona była tą spokojniejszą. Jednak? Jednak tak. Mimo, że lubiła dyskoteki i dużo ludzi dookoła. Tak. A miała faktycznie wielu przyjaciół?

Ona tak, była bardzo towarzyska zarówno koleżanek, jak i kolegów. Ona miała multum i pewną określoną grupę osób po prostu. A jak patrzę na te zdjęcia Kamili, to ja widzę na każdym zdjęciu ogromny, szeroki uśmiech. Czy Kamila rzeczywiście taka była na co dzień uśmiechnięta, radosna? Tak, ona była do życia bardzo pozytywnie nastawiona, raczej dostrzegała więcej tych pozytywnych cech, raczej starała się nie martwić o to, co będzie, co się stało, szła do przodu po prostu. A jeżeli chodzi o szkołę, bo Kamila wybrała określony kierunek zawodowy. Możesz powiedzieć więcej o tym?

Kamila włosami to się bawiła od dziecka. Ja tego bardzo nie lubiłam, jak mi tam robiła warkoczyki czy jakieś loki, ale ona to uwielbiała. Była w tym dobra. Czyli po gimnazjum od razu poszła do szkoły zawodowej, na fryzjerkę. Tak. Po szkole otworzyła swój zakład, bo nie mogła jakiś czas znaleźć pracy. Otworzyła swój zakład, ale prowadziła go około roku czasu. Później stwierdziła, że chciałaby... iść do jakiegoś salonu, nauczyć się czegoś nowego, bardziej nowoczesnego. Ona jak pracowała, jak Kamilka pracowała, no to też ona wychodziła rano o 10. Jak ona wróciła do domu, no to mnie już w tym domu nie było.

Ja przychodziłam, no właśnie, no pierwsza w nocy, no to wszyscy śpią, no to co mogłam mieć za kontakt z nią, no. Mijałyście się. Tak. Proza życia. 21 listopada 2008 roku. Kamila wychodzi do pracy. Wychodzi do pracy jak zawsze. Cześć mamo, zostań z Bogiem. i dzisiaj przyjdę później, bo idę na urodziny do koleżanki.

Ja mówię, no właśnie, mówię, wpuścisz się po nocach, a później to mnie w nocy bucisz. To była mała Kamila. To był sam. To była Kamila. Czy mnie jeszcze wpuścisz? No i w niedzielę już iśmy na komisariację, jako tam poszli. A pamiętasz ten moment, kiedy dowiedziałeś się tej najgorszej? Znaczy, ja coś się dowiedziałem, tylko już teraz nie pamiętam skąd, że coś się wydarzyło pod mostem i sam tam poszłem. One poszły na komisariat, a ja poszłem tam pod most, co się wydarzyło. Nie wiedząc nawet jeszcze. Nie wiedząc, co się wydarzyło i kto.

Wyszło, że to jednak Kamila. I to wtedy od razu się dowiedziałyście na miejscu już na komisariacie? Tak. To to musiał być ogromny szok. To była taka informacja niespodziewana. Dokładnie. Nie, po prostu na początku to takie rzeczy nie docierają w ogóle do wiadomości, że coś się stało. Człowiek nie dowierza. Dokładnie. Co się działo na komisariacie, nie wiem, jak Oda tam więcej zapamiętała, bo jak żeśmy podali zdjęcia, to Jagoda już wyczuwała, że coś się złego stało. Na dyżurce przyjął, to wiem, że na dyżurce przyjął zdjęcie.

Oni brali dużo wersji pod uwagę, że to był napadek rabunkowy, bo jednak zginęła torebka, kurtka, telefon. Kamila została zaatakowana, ale też obrabowana. Ukradziono jej biżuterię, torebkę, telefon i kurtkę. To jest bardzo dziwne. Dlaczego ktoś ukradł białą kurtkę? No ja myślę, że tylko do zatarcia śladów, no bo jak ją pozikał tak nożami, no że miała na karku um. na piersiach, w brzuchu. Siedem ciosów to jest atak kogoś, kto chce zabić. Dokładnie. To nie jest ktoś, kto szedł przypadkowo i coś się komuś nie spodobało, że idzie moją stroną czy coś.

Wiesz, czy pobierano jakieś materiały genetyczne, czy na miejscu zbrodni znaleziono jakieś DNA? Przynajmniej wszystko, co było mówione, no to należało do Kamili. Chusteczki jakieś były znalezione, były przebadane, podobność tylko były ślady Kamili. Były pod paznokciami jakieś ślady naskórka, no ale nie wiem, no przynajmniej ten wątek nie wiem jak tam, ale że nie da się zidentyfikować. Czyli Kamila broniła się pod paznokciami, mogła mieć materiał genetyczny sprawcy. Tak, tak mogło być. Ucznice prowadzili i powiedzieli, że na pewno chodzi o Kamilę. Po dwóch dniach to stwierdzili, że na pewno to chodziło o Kamilę. To nie jest zwykły przypadek, tylko chodzi o Kamilę. Ktoś celowo ją zaatakował.

Tak, ale pani prokurator twierdziła tam coś innego. Już w grudniu chciała to umorzyć. A Kamila zginęła w listopadzie, czyli miesiąc później. Tak, coś na święta, po świętach to miało być umorzone. Dopiero ja napisałam sama zażalenie. No i to się przeciągło chyba do 2009, tam gdzieś znowuż w czerwcu czy kiedyś się i tak umorzyło. Pani prokurator powiedziała tak. Przecież pani słyszała o tym Olewniku. Była taka głośna sprawa o Olewniku. Oni tacy majętni i wszystko przegrali.

Szybko okazało się, że Kamila skrywała w sobie sekret, który mógł być motywem morderstwa. Wiemy, że Kamila w chwili odejścia była w ciąży, w szóstym miesiącu. Tak, ale o tym nikt nie wiedział. Ja coś podejrzewałam, bo jak to w jednym domu, kiedyś się przebierała, zauważyłam lekko zaokrąglony brzuszek, ale Kama też nigdy nie była tak szczupła jak ja. I nawet jej się zapytałam, to było chyba w dzień śmierci, jak ją odprowadzałam do pracy, bo ja miałam później, czy ona czasem nie jest w ciąży.

Ale to powiedziała, że tak głupia jestem i zaczęła się z tego śmiać, więc uznałam, że może mi się zdawało, nie było to tak widoczne znowu, żebym miała pewność. A macie podejrzenie, dlaczego nie chciała tego powiedzieć już na takim zaawansowanym etapie? Kamila była powiedzmy lekko bojaźliwa, bała się co powiedzą ludzie, rodzice i myślę, że to może z tego powodu. W prosektorium dopiero tam jak mieli sekcję robić, dopiero oznajmili, że Kamilka jest w ciąży. Jeszcze jak określiła sekcja 26 tydzień,

A wy znaliście tego Karola? Ja widziałam go wcześniej może z trzy razy. Jeszcze tak przypadkowo po prostu wstąpił po Kamilę. Posiedzieli tu z godzinę w domu. Czyli informacja o tym, że on jest ojcem dziecka była zaskoczeniem jednak dla was? Ja o Karolu dużo od Kamili słyszałam. Czyli mówiła o nim? Tak, mówiła. Bardziej jako o przyjacielu. Wiem, że się spotykali często po pracy. Kamila najczęściej właściwie o nim opowiadała, więc gdy się dowiedziałam o ciąży, to jego jako pierwszego wskazałam na ojca. Aha, i wtedy były dokonane badania, tak? Tak. I to się potwierdziło, że Karol jest ojcem. A Karol się wypierał na początku tego ojcostwa?

Nie, od razu było. Przyznał się od razu, że może być, nie jest pewien, ale Kamila podobno coś mu wspominała, że jest w ciąży. Później powiedział, że się z tego wycofała, ale nie wypierał się ojcostwa. Ale sytuacja była bardzo skomplikowana, bo Karol był zaręczony z inną kobietą. Tak, oni mieli już datę ślubu, nawet ustalono na następny rok, chyba na maj. Więc brali ten wątek pod uwagę, oni zostali nawet zatrzymani, ale nie udało się znaleźć na nich żadnych dowodów, które by świadczyły, że mogą mieć cokolwiek wspólnego. Czy znałeś Karola?

Ten przyjaciel narzeczonej Karola, podobno nawet Kamila śledził, jakieś zdjęcia z ukrycia jej robił, ale policji oprócz tego nie udało się nic ustalić. A Kamila nic wam nie mówiła, że się kogoś boi? Że może nigdy o tych SMS-ach też nie powiedziała? Nie. Wy jako rodzina próbujecie zrobić wszystko, żeby poznać prawdę i żeby ukarać sprawcę. Między innymi uciekaliście się do metod niekonwencjonalnych. Na przykład do pomocy jasnowidza. Czy możemy o tym też porozmawiać? Tak. Jakiś czas po śmierci Kamili korzystaliśmy z pomocy Krzysztofa Jackowskiego, o ile się nie mylę.

No i pod mostem ten monitoring oczywiście nie działa, jedynie na zejście pod most, więc... Telefon zaginął też. Zaginała kurtka, biżuteria i telefon. Czy policja sprawdza? Czy sygnał, że ktoś włączył ten telefon, że się zalogował do sieci, ktoś tego pilnuje? Nie wiem na ten temat nic, choć dzwonię do Kamilki raz czasem. Długo, długo telefon był nieosiągalny. Teraz jest poczta głosowa. I dwa lata po śmierci Kamilki dzwoniliśmy i odezwał się głos, czy może podać Kamilkę.

Jaka Kamilka? Tu nie ma Kamilki. No i wyłączył się ten telefon już później. I już go nie było, był niedostępny. Zgłosiliśmy to na policję. Przewrażliwieni. No to jak przewrażliwieni, no to zostaliśmy sami, sobie. I zareagowali na to? Nie. Na to, że ktoś odebrał telefon skradziony podczas zabójstwa? Zgłosili, żeśmy... No to jak... No to do kogo mamy? Do Pana Boga? No nie może być tak, żebyście byli sami z tym. Wychodzi mi, że tylko do Pana Boga mogę iść.

Kto zostawił wiadomość dla rodziny? Kto dewastował mural poświęcony pamięci ofiary? Jak to możliwe, że policja popełniła tyle błędów, a prokuratura była tak bierna? Czy wskazania Jasnowidza były trafne? Sprawa morderstwa z 2008 roku wciąż budzi więcej pytań niż odpowiedzi, a ja nie mogę oprzeć się wrażeniu, że otaczają ją same sekrety. Mam nadzieję, że tajemnicy swojej śmierci Kamila nie zabrała do grobu. Prawda czeka na dociekliwych śledczych, którzy pozwolą rodzinie Wdowińskich osiągnąć spokój.

Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.