Rządził stolicą Polski. Został BOGACZEM. A powinien SIEDZIEĆ
Król życia, a raczej król złodziejstwa. Kradł z miejskiej kasy, przekupywał sędziów i urzędników, a nawet samego króla. Porywał kobiety, w swoim pałacu urządzał słynne "imprezy". Z miejskich pieniędzy finansował prywatne przyjemności. Erazm Czeczotka, XVI-wieczny burmistrz Krakowa, przeszedł do historii jako uosobienie korupcji i nadużyć władzy. Może to tylko barwna anegdota z dawnych czasów. A może dowód, że w polskiej polityce naprawdę niewiele się zmienia.
Oraz bardzo ciekawe historie o zarzutach korupcyjnych stawianych jego najbliższym współpracownikom. Po prezydencie Miszalskim zostanie na pewno mnóstwo rolek. A po Eraźmie Czeczotce-Tłokińskim zostały głównie ciekawe, piękne opowieści, które dotyczą miłości. Ale miłości głównie takiej w cielesnym wydaniu, bo Czeczotka-Tłokiński Poddawał się rządzom jak prawdziwy człowiek renesansu. Józef Muczkowski, który jeszcze przed wojną napisał książkę o Czeczotce Tłokińskim, zatytułował ją Krwawy Burmistrz, pisze w niej, że Czeczotka Tłokiński to był gorący wielbiciel Wenery. Jak się ją czyta, to widać, że rzeczywiście
Ale nie była to taka zwykła łaźnia, tylko była to łaźnia znana w mieście, przyciągająca różne mieszczki. A także chłopki służące tam ściągał. Ściągał tam generalnie różne kobiety i odbywały się tam orgie. Było to miejsce znane w mieście, ściągało liczne protesty np. mężów znudzonych krakowskich mieszczanek, które zamiast siedzieć w domu wolały odwiedzać Czeczotkę Tłokińskiego i oddawać się różnym cielesnym uciechom. Nie jest to sprawa zmyślona, jeżeli myślicie, że coś tutaj nie gra. Wiemy o tym dobrze, ponieważ Muczkowski powołuje się na raport przygotowany przez lokalnego proboszcza. Przygotowanie takiego raportu zlecił biskup, do którego dotarły właśnie między innymi protesty tych zniesmaczonych mężów, których żony uciekały z domów, żeby posiedzieć z Czeczotką i jego kolegami w jego łaźni znajdującej się przy rogu Anny.
Znaczy jest tak, że jak ktoś rządzi, to wtedy jest zamykana opozycja. Jak rząd się zmienia, no to znowu PO zamyka PiS, PiS zamyka PO. Czyli służby służą temu, kto rządzi. W innej formie, ale czy w treści, to się tak bardzo znowu różni. Nie wiem. Jest też pytanie o to, dlaczego Czeczotka, mimo tych wszystkich rzeczy, które robił, pozostał bezkarny. No i tu odpowiedź, wskazuje Muczkowski, da się znaleźć bez trudu w miejskich księgach rachunkowych. Bo kiedy do nich zajrzał, to okazało się, że wszyscy zaangażowani w sprawie Czeczotki mieli jakieś korzyści z tego, że z Krakowem utrzymywali dobre relacje. Na przykład biskup. Z biskupem Czeczotka miał sporo problemów, bo...
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Może to tylko barwna anegdota z dawnych czasów.
A może dowód, że w polskiej polityce naprawdę niewiele się zmienia.