Rządził stolicą Polski. Został BOGACZEM. A powinien SIEDZIEĆ
Król życia, a raczej król złodziejstwa. Kradł z miejskiej kasy, przekupywał sędziów i urzędników, a nawet samego króla. Porywał kobiety, w swoim pałacu urządzał słynne "imprezy". Z miejskich pieniędzy finansował prywatne przyjemności. Erazm Czeczotka, XVI-wieczny burmistrz Krakowa, przeszedł do historii jako uosobienie korupcji i nadużyć władzy. Może to tylko barwna anegdota z dawnych czasów. A może dowód, że w polskiej polityce naprawdę niewiele się zmienia.
Kradł, cudzołożył, uprowadzał kobiety z miasta, by zmienić je w swoje kochanki. O kim mowa? O legendarnym burmistrzu Krakowa, który jeszcze w XVI wieku trząsł miastem. Ale robił też inne rzeczy. Wyciągał rękę po publiczne. Przekupywał sędziów. Przekupił nawet króla. Wszystko po to, by na sucho uszło mu to, Że dzięki obrotności, dzięki brakowi moralnych zahamowań i wyprowadzaniu publicznych pieniędzy, robieniu z nich prywatnego użytku, został na dzisiejsze multimilionerem. Postać Czeczotki, bo tak nazywał się ten burmistrz, Erazm Czeczotka, postać porównywana do słynnych Borgiów.
Jest też dowodem na to, że przez ostatnie 500 lat wiele elementów kultury politycznej w Polsce nie uległo zmianie. Że niektóre rzeczy trwają, że niektóre rzeczy wciąż wpływają na to, w jakim kraju, w jakich miastach. Żyjemy. Zapraszam Was na historię Erazma Czeczotki-Tłokińskiego. Na historię, na którą się umawialiśmy. Rozkradli złodzieje wszystko. Widły i do gnoju. Jest tak, że po różnych rządzących, po różnych włodarzach, po prezydentach miast i ich burmistrzach zostają różne rzeczy. Na przykład w Krakowie po Jacku Majchrowskim zostanie Tauron Arena, zostanie Centrum Kongresowe, zostanie też zapach cygar, który czuć na korytarzach krakowskiego urzędu,
Oraz bardzo ciekawe historie o zarzutach korupcyjnych stawianych jego najbliższym współpracownikom. Po prezydencie Miszalskim zostanie na pewno mnóstwo rolek. A po Eraźmie Czeczotce-Tłokińskim zostały głównie ciekawe, piękne opowieści, które dotyczą miłości. Ale miłości głównie takiej w cielesnym wydaniu, bo Czeczotka-Tłokiński Poddawał się rządzom jak prawdziwy człowiek renesansu. Józef Muczkowski, który jeszcze przed wojną napisał książkę o Czeczotce Tłokińskim, zatytułował ją Krwawy Burmistrz, pisze w niej, że Czeczotka Tłokiński to był gorący wielbiciel Wenery. Jak się ją czyta, to widać, że rzeczywiście
Miał duże zamiłowanie do cielesnych uciech. Można by powiedzieć, że nawet tak duże, jak niektórzy z aktualnych ekspertów rządu Donalda Tuska. Tacy jak na przykład Jacek Murański. Znany z zamiłowania do białego. Co jest? W którym dzisiaj miłość uprawiamy? Bieluchne bielutkie. Ale będziesz płukał. A jak już jesteśmy przy rządowych ekspertach, to muszę wspomnieć, dlaczego dzisiaj opowiadam o Czeczotce Tłokińskim, skąd ten temat do nas wrócił, bo on tak leży. Leży, jest wiecznie aktualny, ale też nigdy nie jest na czasie. Wracamy do niego dlatego, że Czeczotka pojawił się przy okazji KPO. W Krakowie jedną z firm, która skorzystała, czy chciała skorzystać z dotacji na KPO, jest restauracja, która znajduje się w dawnym domu Erazma Czeczotki.
Restauracja nazwana Czeczotka, którą znajdziecie na rogu ulicy Wiślnej i Świętej Anny w Krakowie. Bardzo drogi lokal, który postanowił, że przyda mu się pół miliona złotych na to, żeby do menu, które serwuje głównie turystom, był odpornić się przeciwko pandemii. Wprowadzić dania z epoki Erazma Czeczotki. Opowiedziałem o tym w materiale o KPO. Ten znajdziecie w lewym górnym rogu. Wrzucimy go też w opis. No i zapytałem Was o to, czy chcielibyście przy tej okazji usłyszeć przypomnienie tego, kim był Erazm Czeczotka. W którego domu znajduje się ta restauracja. Napisaliście, że... No więc wracamy do tego, ale jeszcze chciałbym Was przeprosić za jedną rzecz, ponieważ w tym materiale zapowiadałem także, że zrobimy tour de KPO.
Obejdziemy kolejne miejsca, które w Krakowie z KPO skorzystały, żeby pokazać Wam, na jakich biedaków wzięliście kredyt, żeby pomóc im rozwijać swoje biznesy. No i zostawiłem ten materiał kolegom, bo nie było mnie przez tydzień. Nie dowieźli, więc przepraszam za to, że tego materiału nie ma. No i chyba go już nie będzie, bo wydaje mi się, że moment na jego realizację trochę nam już odjechał. No ale wróćmy jednak na ten róg Anny i Wiślnej, gdzie jest dzisiaj restauracja Czeczotka. Za czasów Czeczotki nie było tam restauracji, ale także było miejsce spotkań. Dlaczego? Jakie? No bardzo, bardzo Ciekawe lub niepoprawne, godne renesansu, ponieważ Czeczotka, jako człowiek bardzo zamożny, jako wielbiciel uciech cielesnych w swoim domu, który tam miał, gdzie rezydował, stworzył łaźnię.
Ale nie była to taka zwykła łaźnia, tylko była to łaźnia znana w mieście, przyciągająca różne mieszczki. A także chłopki służące tam ściągał. Ściągał tam generalnie różne kobiety i odbywały się tam orgie. Było to miejsce znane w mieście, ściągało liczne protesty np. mężów znudzonych krakowskich mieszczanek, które zamiast siedzieć w domu wolały odwiedzać Czeczotkę Tłokińskiego i oddawać się różnym cielesnym uciechom. Nie jest to sprawa zmyślona, jeżeli myślicie, że coś tutaj nie gra. Wiemy o tym dobrze, ponieważ Muczkowski powołuje się na raport przygotowany przez lokalnego proboszcza. Przygotowanie takiego raportu zlecił biskup, do którego dotarły właśnie między innymi protesty tych zniesmaczonych mężów, których żony uciekały z domów, żeby posiedzieć z Czeczotką i jego kolegami w jego łaźni znajdującej się przy rogu Anny.
No i wysłał księży, żeby sprawdzili, czy jest w tych zarzutach jakaś prawda. No ci poszli, sprawdzili, nie wiem jak poszli, jak sprawdzili, ale uznali i potwierdzili, że tak. Czeczotka ma w domu miejsce, w którym organizuje orgie. I to właśnie w tym miejscu, w Pałacu Czeczotki znajduje się ten lokal, który dzięki KPO chce wzbogacić swoją ofertę, tak żebyście mogli zajrzeć tam i dokonać degustacji z czasów No a miał za co organizować te orgie, bo był człowiekiem niezwykle zamożnym. Czeczotka był krakowskim radnym przez czterdzieści lat. Trzy razy piastował zaszczytne stanowisko krakowskiego burmistrza. No i przez ten czas dorobił się pieniędzy, które dzisiaj liczylibyśmy w dziesiątkach, może w setkach milionów złotych.
Miał kilkanaście domów w Krakowie. Dzierżawił. Dzierżawił różne wsie. Dzierżawił Lubocze. Dzierżawił też od miasta Dąbie i dzierżawił od miasta Grzegórzki, które przynosiły bardzo duży dochód, znacznie wyższy niż to, co musiał miastu płacić za to, że stał się ich dzierżawcą, że nimi zarządzał i że czerpał z nich zyski. Ale przecież to nie wszystko, bo właściwie każdy interes, który w mieście był i który robiło miasto, każda, jak dzisiaj powiedzieliśmy, każda koncesja, każdy interes w rodzaju jarmarku na rynku, jak się tylko coś takiego działo, Czeczotka miał w tym swój udział. Wiemy o tym, ponieważ zachowała się lista zarzutów, które postawił mu jeden z radnych miejskich. Stanisław Haller pod groźbą utraty życia sporządził listę złodziejstw dokonanych przez Czeczotkę.
No i na przykład na tej liście jest dzierżawa wagi miejskiej, za którą Czeczotka zapłacił 80 złotych. To tak jakby za koncesję na wagę miejską, na jakąś usługę w mieście zapłacił 80 złotych, a poddzierżawił ją komuś za 300. Strzelam, że zadowolony był i Czeczotka, bo miał 220 złotych na czysto, który dostał tylko za to, że to on decydował o tym, kto tę koncesję dostanie. I zadowolony był też poddzierżawca, który pewnie zdzierał Jak należy później ze swoich klientów. Ciekawe rzeczy robił też, kiedy angażował się w działalność charytatywną. Ponieważ został zarządcą szpitala Świętego Rocha, szpitala dla ubogich, który ufundował Hańcza z Rogowa. I tam była taka historia, że na tych ubogich, którzy byli w szpitalu, przeznaczano pewną sumę pieniędzy.
Dwa floreny i beczkę piwa. Dwa floreny tygodniowo na jedzenie i beczkę piwa. Zarządzał tym Czeczotka i kiedy później zajrzano do ksiąg Szpitala Świętego Rocha, to okazało się, że na jedzenie dla tych ubogich przeznaczał nie dwa floreny tygodniowo, tylko florena i nie poił ich piwem, być może i zdrowo, tylko wodą. Co działo się z pieniędzmi, które zaoszczędził w ten sposób? Zgadnijcie. Za coś ten pałac na rynku? I tak było ze wszystkim. Miejskie jatki w sukiennicach – Czeczotka. Czeczotka stawiał kramy miejskie za miejskie pieniądze i później wynajmował je miastu, zarabiając pieniądze do prywatnej kieszeni. Stawy rybne, sadzawki – wszystko było zrobione tak, żeby swój udział miał w tym…
Bo zbudowali je silni ludzie. Było z czego korzystać, było z czego kraść, więc słabi ludzie, których rodziły te dobre czasy, postanowili to wszystko rozkraść. Czeczotka miał na łaźnię, bo ktoś wcześniej ciężko pracował, żeby kraj miał pieniądze. Ale nie kradł przecież tylko Czeczotka, kradli też jego koledzy i robili to czasami w niesamowicie głupi sposób. Miał na przykład takiego kumpla, podstarościego Myszkowskiego. On robił rzeczy najgłupsze z możliwych, kiedy chodzi właśnie o to, jak ma się żyć w kraju. Znaczy, gość robił takie rzeczy, że było wiadomo, że to długo pociągnąć nie może. Otóż Myszkowski na przykład napadał na kupców. Nie tyle napadał, co rzucał na nich fałszywe oskarżenia, po czym ich ścinał i kradł ich towar oraz ich pieniądze.
Robił tak na przykład z Węgrami przywożącymi do Krakowa wina. I to już nie jest zwykłe złodziejstwo, to jest takie złodziejstwo, które grodzi w... W dobrostan czy w dobro kraju, bo kto będzie handlował z miastem i z krajem, w którym władza publiczna może takiego handlującego w każdej chwili ściąć i okraść? No nikt. Więc widzicie, tacy słabi ludzie musieli stworzyć złe czasy, no i zrobili to. To był początek tego okresu, który doprowadził do upadku Rzeczpospolitej. No ale wracając do Czeczotki, w historii zapisał się nie tylko dlatego, że kradł, robił też takie numery, które wynikały z jego arogancji, buty z przekonania, że wszystko mu wolno.
Chyba najgłośniejsza z tych historii to sprawa magistra Akademii Krakowskiej Franciszka Wolskiego. I ona wyglądała tak, że Wolski Odbił Czeczotce jedną z licznych kochanek. Czego Czeczotka nie mógł znieść? Między innymi chyba dlatego, że Wolski, człowiek młody, silny, postawny, wpadł na Czeczotkę, któregoś dnia u tej kochanki i kazał mu... W słowach żołnierskich, treściwych, wyjść za drzwi. No i Czeczotka nie mógł tej zniewagi znieść, postanowił się zemścić. Próbował na różne sposoby, chciał np. Wolskiego sprowokować do bójki ze strażą miejską, tak by ten musiał odpowiedzieć Za to nawet głową. Wolski nie dał się jednak sprowokować.
Przez jakiś czas unikał zemsty Czeczotki, ale nie udawało mu się to zbyt długo. Czeczotka wpadł bowiem na błyskotliwy pomysł i wrobił Wolskiego w historię, która polegała na tym, że wysłał swoich parobków, by ci dokonali zniszczeń na miejskim ratuszu, a później zrzucili tę winę. Na Wolskiego. Wolskiego zatrzymano, wrzucono do ratuszowej piwnicy. Przez jakiś czas nie chciał przyznać się do winy, ale w końcu przekonano go, że zmanipulowano go, by podpisał takie przyznanie, bo jak to zrobi, no to wyjdzie na wolność. Ten podpisał, ale na wolność nie wyszedł. Czeczotka doprowadził do... Skazania Wolskiego doprowadził też do tego, że kat kościoł. Facet stracił głowę, bo odbił dziewczynę burmistrzowi Krakowa.
To wywołało w mieście zamieszki studentów Akademii Krakowskiej, z której Pochodził. Polski. W ogóle Radzie Miasta tak naprawdę nie wolno było go ściąć, bo był akademikiem, miał swoje prawa i powinien odpowiadać przed sądem rektorskim. Ale Czeczotka tak to wszystko z radnymi, ze swoimi kolegami załatwił, że udało się go ściąć na tyle szybko, że rektor nie zdążył skutecznie interweniować. W każdym razie, doszło do rozruchów pod domem Czeczotki. Ten musiał zwijać z domu, schować się u kolegi. Wybito mu m.in. okna. I wiecie co zrobił? Wstawił sobie nowe okna, to jasne, ale zrobił to na koszt miasta. Dlaczego na koszt miasta? Ano dlatego, że okna wybito mu w związku z pełnieniem przez niego urzędu, ze sprawowaniem misji publicznej.
Facet narażał się ścinając kochanka swojej dziewczyny. Robił to dla dobra miasta, więc rada miasta złożona z jego kolegów przyznała mu odszkodowanie. Ale tutaj się zemścił na kochanku swojej dziewczyny, a czasami robił też tak, że porywał sobie kochanki. Zostały informacje o sprawie jakiejś magdaleny kucharzowej chłopki z Dąbia, którą Czeczotka kazał porwać straży miejskiej. Dokładnie było to tak, że wymyślił jakieś dziwne zarzuty Okradzież. I wysłał miejskich pachołków, żeby przyprowadzili mu tę kucharzową. Dlaczego to zrobił? Bo kucharzowa miała męża i nie za bardzo chciała zaglądać do tej jego łaźni, do której ją zapraszał. A podobno była bardzo ładna i Erazm uznał, że chyba mu się należy.
A przynajmniej pomoże mu poradzić sobie trochę z jego wielkopańską nudą. No więc uprowadzono tą kobietę, wrzucono do ratuszowej piwnicy i trzymano ją tam przez wiele tygodni. Co Czeczotka z nią robił? Tego do końca nie wiemy, ale możemy się domyślać. Wiemy natomiast, że jej mąż nie zostawił sprawy w taki sposób, że jakby schował głowę w piasek i się nie odezwał. Jej mąż Paweł chciał odzyskać małżonkę. Chodził gdzie mógł, składał skargi gdzie mógł. Co zrobił Czeczotka? No, Czeczotka postanowił oskarżyć go o kradzież. Do tego namówił także do fałszywych zeznań parobków z gospodarstwa kucharza, jakichś jego kolegów, którzy zeznali, że
Znaczy jest tak, że jak ktoś rządzi, to wtedy jest zamykana opozycja. Jak rząd się zmienia, no to znowu PO zamyka PiS, PiS zamyka PO. Czyli służby służą temu, kto rządzi. W innej formie, ale czy w treści, to się tak bardzo znowu różni. Nie wiem. Jest też pytanie o to, dlaczego Czeczotka, mimo tych wszystkich rzeczy, które robił, pozostał bezkarny. No i tu odpowiedź, wskazuje Muczkowski, da się znaleźć bez trudu w miejskich księgach rachunkowych. Bo kiedy do nich zajrzał, to okazało się, że wszyscy zaangażowani w sprawie Czeczotki mieli jakieś korzyści z tego, że z Krakowem utrzymywali dobre relacje. Na przykład biskup. Z biskupem Czeczotka miał sporo problemów, bo...
No bo żył jak żył i te łaźnie się niespecjalnie podobały lokalnym księżom. Biskup dostał z miejskiej kasy puchar, piękny puchar za 62 floreny. Na liście osób, które otrzymywały prezenty w okresach, kiedy toczyły się te sprawy, procesy, Różne skargi na Czeczotkę. Był też wojewoda. Był sędzia, który powinien być zaangażowany w sprawę. Sędzia brał pieniądze od rady miasta, z budżetu miasta, żeby burmistrz miasta czy radny miasta nie odpowiadał za przekręty, które robił. Rozumiecie, jak to wyglądało. Był sędzia, był wojewoda, był nawet król Zygmunt August, który kilka razy rzucił ratunkowe koło Czeczotce. Był taką ostatnią instancją, do której Czeczotka mógł się odwołać.
A od Rady Miasta dostał prezent w wysokości 850 florenów. Jak mogło być dobrze? No nie mogło być dobrze z Polską, którą rządzono w taki sposób. No i dobrze się to, jak wszyscy wiemy, nie skończyło. Ale żeby też nie kończyć tak bardzo pesymistycznie przypominaniem tylko tego, co było złego, to warto wspomnieć, że w czasach Czeczotki byli jeszcze inni ludzie. Ludzie, Z tej kategorii, która buduje dobrobyt krajów. I robili zupełnie inne rzeczy niż on. Taką bardzo głośną historią był Jan Abraham Ezofowicz. Człowiek, który dzierżawił sława królewskie w Kownie. I on pewnego dnia zorientował się, że zarabia na tej dzierżawie 10 razy tyle, ile za nią płaci.
Co zrobił? Poprosił króla, żeby mu tą dzierżawę zabrano. Można więc tak jak Czeczotka kraść z publicznego, z tego, co ktoś wypracował, a można się też do tego publicznego dokładać. Tylko ciężko się dokłada, kiedy ma się świadomość, że ktoś to później rozkradnie. Ale historia, w której słabi ludzie marnują dorobek pracy silnych ludzi, to nie jest tylko historia Polski. Zapraszam Was na materiał o Niemczech. On się pojawi tutaj. Materiał, który opowiada, jak niezbyt mądrzy i słabi rządzący zmarnowali potencjał kraju, który jeszcze niedawno był europejskim A dziś stał się pośmiewiskiem Europy. I zapraszam oczywiście też do subskrypcji kanału.
Pokazano wszystkie 22 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Może to tylko barwna anegdota z dawnych czasów.
A może dowód, że w polskiej polityce naprawdę niewiele się zmienia.