PLATFORMA i jej media chcą nas zniszczyć
Prezydent Krakowa, Aleksander Miszalski, oskarżył nas o… rozpylenie drażniącej substancji w Urzędzie Miasta. Tak – właśnie tak zrobił. Happening, w którym ogłosiliśmy "strefę epidemii kolesiostwa" – jako reakcję na partyjne rozdawnictwo stanowisk w mieście – został przez Miszalskiego przedstawiony jak atak na mieszkańców i urzędników, a do ataku na nasz kanał dołączyły też lokalne media. Miszalski, wspierany przez stare, lokalne media, rozkręcił kampanię ataków i dezinformacji, która miała jeden cel: przykryć nepotyzm, układy i fatalne decyzje kadrowe. A wszystko to przy wsparciu dziennikarzy, którzy nie zadali ani jednego pytania, nie sprawdzili faktów, nie zweryfikowali doniesień u źródła. Po prostu przekleili kłamstwa z Facebooka prezydenta. W tym materiale:opowiadam, jak wyglądała cała akcja – naprawdę,tłumaczymy, dlaczego powstała seria „Stref Epidemii Kolesiostwa”,i punkt po punkcie demaskujemy manipulacje Platformy oraz jej zaprzyjaźnionych mediów.
I za tego Hawrańka, tego Ferska Kiepskiego, coście go do sanepidu wypchali. Chociaż przegrał, przegrał konkurs. Ale przecież to jeszcze też nie jest wszystko, drodzy koledzy z mediów. Którzy puściliście tego szczuja dalej. A przecież jeszcze były inne rzeczy, które się dało wyłapać tutaj. Żeby wiedzieć, że to jest szczuj i kłamstwo. Na przykład to, że wrzuciliśmy wcześniej fotkę jak idziemy. Jak patrol ds. epidemii kolesiostwa rusza na miasto. Wrzuciliśmy ją na fanpage krowoderska.pl na Facebooku, który ma prawie 100 tysięcy obserwujących. No jakim trzeba by było być debilem, żeby idąc rozpylać drażniącą substancję, atakować urzędników i mieszkańców w Urzędzie Miasta, ogłosić, jeszcze się zamaskować do tego, żeby się nie dało nas rozpoznać, ogłosić wcześniej stu tysiącom ludzi, że tak, to my, to my tam idziemy, jeszcze ku**a...
Narażeni byli zarówno pracownicy magistratu, jak i mieszkańcy załatwiający swoje sprawy. To był happening, tłumaczą aktywiści krowoderska.pl. No to macie w lidzie. Cztery informacje, o których oni poprawiając ten tekst musieli już wiedzieć, że są nieprawdziwe. Nie było drażniącej substancji. Nie było poszkodowanych. Czyli zobaczcie, w lidzie jest kilka kłamstw potwierdzających, że doszło do napaści, która się nie wydarzyła. W sensie tam nie było żadnej drażniącej substancji, nie było poszkodowanych, informowała o tym policja. W sumie tam mieszkańców za bardzo nie było. Jak dobrze pamiętam, to była jedna mieszkanka, koło której zresztą uzupełnialiśmy pismo złożone do Miszalskiego, bo było źle zaadresowane. I panie urzędniczki poprosiły, że to jest do Miszalskiego, żeby mogły przyjąć na dziennik podawczy.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Happening, w którym ogłosiliśmy "strefę epidemii kolesiostwa" – jako reakcję na partyjne rozdawnictwo stanowisk w mieście – został przez Miszalskiego przedstawiony jak atak na mieszkańców i urzędników, a do ataku na nasz kanał dołączyły też lokalne media.
Miszalski, wspierany przez stare, lokalne media, rozkręcił kampanię ataków i dezinformacji, która miała jeden cel: przykryć nepotyzm, układy i fatalne decyzje kadrowe. A wszystko to przy wsparciu dziennikarzy, którzy nie zadali ani jednego pytania, nie sprawdzili faktów, nie zweryfikowali doniesień u źródła.
Po prostu przekleili kłamstwa z Facebooka prezydenta. W tym materiale:
opowiadam, jak wyglądała cała akcja – naprawdę,tłumaczymy, dlaczego powstała seria „Stref Epidemii Kolesiostwa”,i punkt po punkcie demaskujemy manipulacje Platformy oraz jej zaprzyjaźnionych mediów.