PLATFORMA i jej media chcą nas zniszczyć
Prezydent Krakowa, Aleksander Miszalski, oskarżył nas o… rozpylenie drażniącej substancji w Urzędzie Miasta. Tak – właśnie tak zrobił. Happening, w którym ogłosiliśmy "strefę epidemii kolesiostwa" – jako reakcję na partyjne rozdawnictwo stanowisk w mieście – został przez Miszalskiego przedstawiony jak atak na mieszkańców i urzędników, a do ataku na nasz kanał dołączyły też lokalne media. Miszalski, wspierany przez stare, lokalne media, rozkręcił kampanię ataków i dezinformacji, która miała jeden cel: przykryć nepotyzm, układy i fatalne decyzje kadrowe. A wszystko to przy wsparciu dziennikarzy, którzy nie zadali ani jednego pytania, nie sprawdzili faktów, nie zweryfikowali doniesień u źródła. Po prostu przekleili kłamstwa z Facebooka prezydenta. W tym materiale:opowiadam, jak wyglądała cała akcja – naprawdę,tłumaczymy, dlaczego powstała seria „Stref Epidemii Kolesiostwa”,i punkt po punkcie demaskujemy manipulacje Platformy oraz jej zaprzyjaźnionych mediów.
Każdego dnia wpadają nowe. Ostatnio co się okazało? Ostatnio się okazało, że ten koleś, co zaczął pracować w Sanepidzie po przegranym konkursie, to zatrudnia kolegów z Platformy w tym Sanepidzie. Czyli co? Mamy w Sanepidzie epidemię kolesiostwa. W związku z tym, że w Sanepidzie wybuchła epidemia kolesiostwa, mój redakcyjny kolega Grzesiek Krzywak pomyślał, że trzeba Sanepid zabezpieczyć. Epidemiologicznie, żeby to się nie rozchodziło dalej. Poszedł do sanepidu, ogłosił tam strefę skażenia epidemią kolesiostwa, porozwieszał taśmy, zrobił właściwie w tym sanepidzie dokładnie to, co Wam, przedsiębiorcom, właścicielom restauracji i lokali robiono w pandemii. Z tym, że w Sanepidzie taśmy pozrywano, nie bojąc się, że dostaną kilkadziesiąt tysięcy złotych grzywny za brak przestrzegania obostrzeń.
No i jak już zaczął z Sanepidem, to pomyślał, że trzeba ostrzegać ludzi w innych miejscach, trzeba te strefy epidemiczne nieść dalej. No i poszedł do AMW i ogłosił strefę skażenia epidemią kolesiostwa w AMW, bo tam... Dwóch wicedyrektorów ma zdjęcie z Miszalskim. Dwóch wicedyrektorów mianowanych oczywiście po wyborach. To politycy Platformy Obywatelskiej. No a jak już ogłosił tą strefę w Sanepidzie i ogłosił ją w AMW, no to poszliśmy też do Urzędu Miasta. Ja tam trafiłem trochę przypadkiem, bo gość, który miał iść z Grześkiem, miał jakieś inne sprawy. Generalnie to reklamował piknik dzielnicowy, bo jest radnym w Krowodrze. Zajebisty piknik. Można w piłeczkę zagrać. Tym graniem można wesprzeć seniorów w Krakowie, w dzielnicy.
Turniej jest naprawdę dobry, żeby się na niego zapisać. Wpadnijcie na stronę dzielnicy 5 Krowodrze, a tam są wszystkie szczegóły. Jeżeli oczywiście macie ochotę. No w każdym razie wieszał te plakaty. To ja poszedłem ogłosić strefę skażenia epidemiologicznego w Urzędzie Miasta z Grześkiem. Trochę nieprzygotowany w sandałkach, a dlaczego to ma znaczenie, to zaraz Wam opowiem. Zaraz do tego dojdziemy. No i to jest wprowadzenie. Jak chcecie więcej, lewy górny róg, film Grześka o tym, co się działo, możecie sobie pooglądać, a my jedziemy dalej. Bo rzecz po prostu w tym, że my do tego urzędu poszliśmy, odkaziliśmy klamki. Powiesiliśmy taśmę, ogłosiliśmy, że co jest, pacjent zero siedzi w krakowskim magistracie i roznosi drogą obrazkową epidemię kolesiostwa. Przekazaliśmy mu też, poprzez dziennik podawczy, bo nie chcieli nas do niego wpuścić, wezwanie.
Po drugie, jak on już napisał, że rozpylono tą drażniącą substancję, to co staje przed oczami? No goście, którzy wpadli tam jak Ghostbusters po prostu z jakimiś butlami na plecach i lali po wszystkich kwasem solnym. Ja w sandałach oczywiście, dlatego to ma znaczenie. No bo w sandałach poszedłem tą drażniącą substancję, ten kwas solny, lać do urzędu. Chyba, żeby bezpieczniej było po prostu. Zobaczcie sobie na fotkę, jak się przygotowałem doskonale. No i ta drażniąca substancja, ten odświeżacz powietrza, to po pierwsze, rozpylany to był tak, że psiknęliśmy, Grzesiek psiknął na klamki limuzyny Miszalskiego, które zdecydowanie trzeba było odkazić, no bo kolesiostwo tym samochodem jest po Krakowie ewidentnie roznoszone. Psiknął na klamkę wejściową do urzędu, na co patrzył strażnik miejski, który uśmiechał się od ucha do ucha, jak to widział.
Niech pan dowiedzie, że pan nie kłamał. Pokaże pan? A jak chcecie zobaczyć relacje z całej tej akcji, to tutaj Grzesiek Krzywak, pomysłodawca wszystkiego, przygotował taką niedługą, w sam raz do zobaczenia relacyjkę. A ja was zapraszam do subskrypcji kanału, żebyście nie przegapili ogłaszania kolejnych stref epidemii. I wiecie co? Ludzie piszą do nas, żeby wpadać do innych miast, bo u nich jest to samo. Piszcie w komentarzach, gdzie jest tak samo, czy u was jest tak samo. Może wpadniemy, wypijemy piwo i ogłosimy strefę epidemii Kolesiostwa także u was.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Happening, w którym ogłosiliśmy "strefę epidemii kolesiostwa" – jako reakcję na partyjne rozdawnictwo stanowisk w mieście – został przez Miszalskiego przedstawiony jak atak na mieszkańców i urzędników, a do ataku na nasz kanał dołączyły też lokalne media.
Miszalski, wspierany przez stare, lokalne media, rozkręcił kampanię ataków i dezinformacji, która miała jeden cel: przykryć nepotyzm, układy i fatalne decyzje kadrowe. A wszystko to przy wsparciu dziennikarzy, którzy nie zadali ani jednego pytania, nie sprawdzili faktów, nie zweryfikowali doniesień u źródła.
Po prostu przekleili kłamstwa z Facebooka prezydenta. W tym materiale:
opowiadam, jak wyglądała cała akcja – naprawdę,tłumaczymy, dlaczego powstała seria „Stref Epidemii Kolesiostwa”,i punkt po punkcie demaskujemy manipulacje Platformy oraz jej zaprzyjaźnionych mediów.