Mentionsy Mentionsy
Kolasinska Podcast
Kolasinska Podcast

Putin się nie zatrzyma.

30.07.2025 ·1 godz 14 min

W tym przejmującym odcinku podcastu „Rozmowy w dresie” gościnią jest dziennikarka i ekspertka ds. Wschodu – Arleta Bojke, która przez lata relacjonowała wydarzenia z Rosji i Ukrainy. Rozmawiamy o najbardziej realnych i najbardziej niepokojących scenariuszach: co się stanie, jeśli Putin umrze? Czy Zachód jest przygotowany na chaos w Rosji? Jakie błędy popełniły kraje NATO i dlaczego ciągle działają z opóźnieniem?

No to to już jest jakiś zupełnie inny level, którego my chyba nie jesteśmy w stanie objąć umysłem. No ale to jest zmilitaryzowane państwo, właśnie nastawiane w taki sposób, że teraz tutaj musimy oddać swoje życie na ofierze ojczyzny, na ofierze lepszego świata. To jest raz. Po drugie, ci ludzie na tej prowincji, no bo Putin odpuścił Moskwę, Petersburg, bardzo skupił się na tym, żeby brać tych ludzi do armii, no bo to też nie jest tak, że tam wszyscy stoją w kolejkach, żeby walczyć na Ukrainie, z tej prowincji, gdzie oni tam rzeczywiście były łapanki, podjeżdżały autobusy, ale z drugiej strony dla tych ludzi to są ogromne pieniądze. Zarówno dla tych, którzy idą walczyć, zarówno dla tych, którzy... już swoich bliskich nie zobaczą ojca, męża, syna, ale dostają odszkodowania, to są dla nich gigantyczne pieniądze.

Nie ma takiej opcji. To się nie może udać i on o tym wie. No właśnie, bo to też jest takie dość istotne, że jednak ciężko jest chyba... Siadasz tak, jak ja lubię siadać. Tak, tak. Siadam tak często w pracy przy komputerze. Zawsze ktoś mi potem skomentuje, że to niekulturalne, ale... Może niekulturalne, ale wygodne. W każdym razie w ogóle patrzenie, mam wrażenie na Rosję w kategoriach Moskwa-Petersburg to jest w ogóle trochę jak patrzenie na Polskę przez pryzmat Warszawy, tylko że w dużo większym spektrum, no bo jednak, wiesz, no ja... Jeżeli rozpiętość między Warszawą, powiedzmy, a... Nie chcę teraz wskazać żadnego regionu Polski, bo ktoś się obrazi. No wiadomo o co chodzi. Tak.

Między Warszawą a jakimś małym miastem na którymkolwiek obrzeżu Polski to będzie rozpiętość od 1 do 20, no to jak weźmiesz Moskwę i weźmiesz sobie tą małą wieś w Jakucji, to masz od 1 do 200. To jest... Albo jeszcze więcej. No właśnie, bo ja się w ogóle wychowywałam w domu, w którym temat Rosji był niezwykle popularny, dlatego że mój tata przez lata pracował na Sachalinie. Bardzo dziwne miejsce. Tak. Ale co ciekawe, wiesz, taka Rosja, którą ja znam z opowieści, to jest bardzo fajne miejsce. W sensie mój tata rzadko kiedy opowiadał, no to było wiele, wiele lat temu, ja byłam małym dzieckiem, o Rosji... No już nie tak wiele, już nie przesadzaj. No z trzydzieści prawie lat, no to już myślę, że się mogło sporo zmienić, albo może właśnie nie, ale to była taka Rosja... Myślę, że właśnie nie.

I tak, i nie. Z jednej strony... Teraz sobie przypomniałam, że nie opowiedziałam ci o tym love and hate relation, ale dojdziemy na pewno do tego. Ja tak właśnie, jak już złapię słowo, to kto potem właśnie lecę takim strumieniem świadomości. Wiesz co, i tak, i nie. Z jednej strony rzeczywiście... Taka rosyjska wieś i to naprawdę nieodległa, nie wiem, no wystarczy odjechać 200 kilometrów od Moskwy, nie masz już bieżącej wody w domu, tylko musisz wodę przynieść ze studni, masz toaletę na dworze, oni żyją w takim standardzie, są do niego przyzwyczajeni, nigdy nie żyli w innym, więc taka babcia 80-letnia niosąca wiadra ze studni nie jest dla nich jakimś szokującym widokiem, mimo tego, że jest dla Europejczyków i spotykałam się nieraz z tym szokiem, no ale tak wygląda taka typowa rosyjska wieś.

No i oczywiście nie wygląda to tak, to nie jest tylko Moskwa, Petersburg, no w Rosji duże miasta to są tylko te powyżej miliona, no ale jest jakiś Jekaterynburg, jeszcze parę miast byśmy mogły tutaj wymienić. No to tam nie ma takiego standardu, chociaż on też bywa bardzo różny. No ale na takiej głubince, na tej prowincji, prowincji. Jeżeli ci ludzie są rzeczywiście przyzwyczajeni do bardzo skromnego życia i wystarczy im kasza gryczana i to, że oni sobie zrobią te swoje salieni, to trochę inaczej niż nasze ogórki kiszone, bo oni do takich wielkich słojów wrzucają I pomidory, i kapustę, i ogórki tam są, i to w takich dużych słojach marynują, więc tak się przygotowują na zimę, powiedzmy. To jest w ogóle bardzo smaczne, tak? I pewnie nawet całkiem zdrowe, ale chodzi mi o to, że oni... To, że nie wiem, że nie mają krewetek w sklepie, to tak piję do tego, że te krewetki nagle się okazały, że są białoruskie, no to nie jest dla nich jakiś duży problem, bo oni zupełnie innymi produktami operują w życiu codziennym i jeżeli oni zawsze żyli bardzo skromnie, to to, czy to będzie minimalnie bardziej skromnie, czy...

Żeby wejść do gabinetu mera Moskwy, żeby porozmawiać tylko o jakiejś inwestycji, to trzeba było dać odpowiedniej osobie milion dolarów za samo wejście do gabinetu. No to jest w ogóle korupcja na zupełnie innym poziomie. Tam się przewalały niewyobrażalne z polskiego punktu widzenia pieniądze. To nie były pieniądze za to, że ci pozwolą wybudować hotel. To były pieniądze za to, żebyś mógł wejść o tym porozmawiać. Żeby mer Moskwy znalazł dla ciebie czas w swoim kalendarzu. Potem, bo tam potem zmienili, bo to mówię o merze Łuszkowie, który tam potem nagle stał się antybohaterem, potem nagle przyszedł drugi mer, Sergiej Sobianin, zresztą z którym wtedy też startował przeciwko niemu świętej pamięci, już Aleksiej Nawalny, który zdobył świetny wynik i wtedy wszyscy się go przestraszyli, bo wcześniej go chyba tak nie traktowali całkiem poważnie, bo on miał ponad 20%, no to było niewyobrażalne, ale to jest znowu tylko Moskwa.

To jest znowu tylko Moskwa, nie skala całej Rosji. No i niby tam to było porządkowane, ale ja nie wierzę. Myślę, że to się cały czas po prostu dzieje, więc ta korupcja towarzyszy tym ludziom od takich bardzo drobnych spraw, że kwestia mandatu, czy kwestia właśnie załatwiania takich spraw urzędowych, po taką korupcję polityczną na najwyższym szczeblu, po te biznesy. Tutaj im pewnie trochę źródełko wyschło, no bo jak nie ma tych zachodnich biznesów, no to nie ma tych ludzi z tymi milionowymi kopertami. Chyba, że Chińczycy przyjeżdżają, no bo to też jest bardzo prawdopodobne, chociaż... Ta kultura, jeśli chodzi o to, tam jest też trochę inna. Oni się chyba też muszą siebie nawzajem nauczyć. Także chyba nikt tutaj nie ma złudzeń co do korupcji. Myślę, że nie. Co do tego, czy NATO jest złe, to myślę, że tak, oni w to wierzą. Ja, jak przez prawie cztery lata mieszkając w Rosji, właściwie oglądałam tą rosyjską telewizję codziennie i przyznam szczerze, że w którymś momencie, kiedy...

byłego echa Moskwy, czy telewizji Deszcz, które to są treści antyputinowskie. Wiele osób im zarzuca, że to są wciąż treści rosyjskie, imperialne, ale są antyputinowskie, więc z tego punktu widzenia, z naszego punktu widzenia też powinny do nich docierać. Są te treści, tylko dla nich to jest też niebezpieczne. Oni to robią, ale to wymaga już więcej zachodu. To nie jest tak, że jadę sobie w metrze i wykorzystam sobie ten czas, żeby obejrzeć film właśnie Fundacji Aleksieja Nawalnego o tym, jaką straszną osobą jest rzeczniczka rosyjskiego MSZ-u, czy o propagandystach. No bo ktoś w tym metrze może to zobaczyć, może nam nie donieść.

Patrzyłam i nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Mówię, wy mnie naprawdę o to pytacie? No to trochę my mamy takie wyobrażenie o Rosji. Oni też mają dyskoteki i telewizory i Moskwa, w której ja mieszkałam, to była Moskwa, do której przyjeżdżały największe światowe gwiazdy muzyki, takie, które nie przyjeżdżały do Warszawy. Bo tam po prostu zarabiały więcej. Tak? To była... Moskwa była naprawdę pod wieloma względami super rozwinięta, nawet pod względem takim modowym. Jak ja widziałam, że coś robi się modne w Moskwie, nie w Rosji, to wiedziałam, że za pół roku to będzie modne w Polsce. I to się sprawdzało jeden do jednego. Więc naprawdę to nie było zacofane miejsce. Znowu były takie miejsca w Moskwie, które były straszne i bardzo zacofane, te w których mieszkali migranci, ale ta bogata Moskwa to naprawdę trudno im odmówić takiego standardu czy czegokolwiek.

zmierzałyśmy do... Do tego, czy my właśnie mamy taką świadomość, swoją drogą tylko nadmieniając to, ile razy prywatnymi dżetami jako stewardessa leciałam do Moskwy, to nawet nie zliczę, więc to też pokazuje jednak, kto tam mieszka, no bo nie każdego na prywatnego dżeta stać. Chociaż moje wspomnienia z Moskwy są absolutnie okropne właśnie ze względu na dojazd z lotniska... Do centrum Moskwy. Po prostu to jest hardcore, nie? Jeżeli my myślimy, że lotnisko Chopina jest jakkolwiek daleko gdziekolwiek, no to tak, to trzeba doświadczyć, co to znaczy dojechać z lotniska w Moskwie do centrum. Chyba najdłużej jechałam z pięć i pół godziny. No ja chyba tylko dwie.

Ja najdłużej jechałam z pięć i pół godziny, no i jakby plusem jest, jak nie masz dużo walizek, no że możesz wsiąść w pociąg i pociągiem dojechać do centrum Moskwy i ten pociąg rzeczywiście był dosyć tam wygodny, no i gwarantował ci czas, że dojedziesz w określonym czasie, bo samochodem nigdy nie było wiadomo. Mam mnóstwo doświadczeń takich, że też właśnie spędziłam cztery godziny w samochodzie żeby przejechać dwa kilometry i to jest tak, że wszyscy zawsze pytają, no to przecież możesz zostawić samochód i pójść piechotą. Tylko ja nawet jechałam z operatorem i nawet nie siedziałam za kółkiem, ale jak jesteś na sześciopasmowej ulicy i jesteś w środku, no to nic nie zrobisz. A oni zamknęli akurat drogę, bo jechał Władimir Putin i zanim to się wszystko rozjechało, kiedyś jakieś zimę, pamiętam, to rosyjskie telewizje liczyły, że suma korków w Moskwie, jak akurat spadł śnieg...

to oni policzyli, że korki w Moskwie zliczone razem miały taką odległość jak z Moskwy do Portugalii. I jak ktoś mi potem, jak wróciłam do Polski, ktoś mi mówił, że w Warszawie są korki, to ja zawsze się śmiałam, to nie są korki. Uwierzcie mi, to w ogóle nie są korki. To w ogóle nie są korki. Nie, ale właśnie wracając jeszcze do tego wątku, zastanawiam się na ile my już mamy świadomość w Polsce, że wiesz, to co się dzieje na Ukrainie, czy wojna, która trwa, to jest realne zagrożenie. Czy my dalej to mamy w sferze takiej też trochę jest gdzieś tam coś tam. Myślę, że nie da się żyć w stanie takiego ciągłego napięcia. Znaczy myślę, że ogólnie tak, tylko dajemy sobie na luz czasami. Znaczy albo częściej nawet. To jest trochę ten sam mechanizm, jak wszyscy się bulwersują, może nie wszyscy, no ale sporo osób się bulwersuje, że jak to możliwe, że Ukraińcy chodzą do dyskotek w Odessie czy w Kijowie, kiedy mają wojnę w swoim kraju.

Więc byłam w jakichś mniejszych miejscowościach także. Chociaż powiem ci, że w tych mniejszych było łatwiej niż w Moskwie. No bo zakładam, że większość czasu jednak spędziłaś, skoro mówisz o prywatnych jetach, że to było takie posz środowisko. Też, stewardessy tam nie zostają w jakichś tam pewnie najlepszych moskiewskich hotelach, no ale też nie najgorszych. No ale jednak jak ktoś lata prywatnym jetem do Moskwy, to myślę, że nawet stewardessy nie lądują w najbardziej zapyziałym hotelu. Nie. Więc Moskwa jest, sami Rosjanie mówią, że Moskwa i Rosja to są dwie różne rzeczy. I rzeczywiście im dalej od Moskwy, tym ta gościnność większa. Dlatego nie dziwi mnie zupełnie, że mówisz, że w mniejszych miejscowościach było łatwiej.

I ja mam mnóstwo historii, typu robiłam reportaż o pożarach pod Moskwą i byliśmy u jakiejś babci, który się spalił dom i ona straciła właśnie ten swój nędzny dobytek swojego ubogiego życia i właściwie nie wie, co ma dalej ze sobą zrobić, ale biegnie za nami, żeby nam jeszcze dać siatkę jabłek na drogę, nie? Albo jak byłam w kraju krasnojarskim, miałam dwie syberyjskie mamy, które po prostu były... tak opiekuńcze w stosunku do mnie i tak bardzo chciały pomóc i wymyślić mi, co ja jeszcze mogłabym zrobić i jak mogłabym pokazać ich piękny kraj i w ogóle naprawdę to były super rozmowy i rzeczywiście w takich też tych... małych miejscowościach, czy właśnie tych odległych rejonach Rosji, tam się nie dogadasz po angielsku.

Nawet jak po prostu widzisz w jakimś lokalnym domu kultury styropianową tablicę, do której poprzepinane są ogłoszenia, no to tak się takie... mnie to w pewien sposób rozczula. No jednak pokazuje z jednej strony jakieś takie zacofanie, no bo w Polsce już chyba nie znajdziesz nigdzie styropianowej tablicy z ogłoszeniami. Te czasy już minęły. No ale z drugiej strony to, że u nich się ten czas zatrzymał, to zatrzymało się też wiele dobrych rzeczy, takich ludzkich, w takim ludzkim aspekcie. Z drugiej strony jest trochę tak, jak Wiktor Bater kiedyś mi mówił, niestety już nieżyjący korespondent w Moskwie, który tam spędził połowę życia, on mi zawsze mówił, że Moskwa jest jak matka alkoholiczka, on mówił o Moskwie konkretnie, jak matka alkoholiczka, że kochasz ją i nienawidzisz.

No to coś w tym wszystkim jest, że z jednej strony ta Moskwa i Rosja jest taka trudna, że wszystko jest właśnie takie trudne do ogarnięcia. Każda jakaś taka administracyjna sprawa to wymagała po prostu tyle energii, żeby to załatwić i tyle jakiegoś tam stresu i nerwów. Z drugiej strony właśnie pojedziesz sobie do takiego kraju krosnejarskiego i dostajesz jakiś taki zastrzyk energii. To teraz wszystko też wygląda inaczej, bo oni mają do nas inne nastawienie i... Jednak my jesteśmy prezentowani źle jako Polacy, jako ten naród rusofobów i tak dalej, i tak dalej, więc pewnie w tej chwili jest trochę trudniej, ale jest naprawdę za co Rosję kochać i ja podziwiałam tych podejście do kultury, jak widziałam kolejki do muzeów, których nie widziałam w Polsce, takich długich, jak próbowałam wejść do muzeum na wystawę czasową Salwadora Dali, miałam pięć podejść i za każdym razem, niezależnie od tego, czy to było sobota po południu, czy to był wtorek, dziewiąte rano,

podziwiałam, cieszyłam się, że mogę tam być. Ona była dla mnie ciekawa, interesująca, wymagająca. Z drugiej strony często właśnie przy jakichś starciach takich, przy dyskusjach politycznych na temat tego w administracji prezydenta, dlaczego oni nam nigdy nie udzielą wywiadu, bo my i tak zawsze wszyscy przekręcimy sobie na swoje i tak na końcu będzie, że Putin to ha. Więc... Jest ta dwojakość, to podwójne podejście do Rosji, to się na wielu poziomach objawia i oni są w ogóle też tacy z rozdwojeniem jaźni, mam wrażenie. Zaczynając od tego kompilowania sobie elementów carskich i sowieckich, mimo że to wrogie systemy, no to masz dwugłowe orły carskie i rubinowe komunistyczne gwiazdy na Kremlu już od razu na wejściu w pierwszym punkcie widokówkowym z Moskwy.

Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.