USA ogranicza liczbę żołnierzy w Europie. "Jeśli oni tracą żołnierzy, to tracimy ich wspólnie"
USA poinformowały Rumunię i inne państwa NATO, że zredukują liczebność swoich wojsk w Europie. Do tej pory nie ma sygnałów, aby cięcia dotyczyły także Polski, która jest cenionym sojusznikiem i ważnym partnerem na wschodniej flance NATO. "Jeśli mamy umowy i chcemy współpracować militarnie z Bałtami czy z Rumunią, to jeśli oni tracą żołnierzy, to tracimy ich wspólnie. My jesteśmy zespołem, sojusznikami. To, że oni stracą kilkaset żołnierzy, a my swoich utrzymamy, to dalej jest dla nas problem. Amerykanie nas ostrzegają, dają sygnały, nie wycofują ich z dnia na dzień. Musimy dopasować się do nowej rzeczywistości, gdyż takich zmniejszeń może być więcej" – zwrócił uwagę w rozmowie z Marcinem Jędrychem na antenie Radia RMF24 dr Aleksander Olech z portalu Defence24.com.
Czy to jest też tak, że Trump wysyła jakiś sygnał nie tylko nam, ale na przykład Putinowi? Musimy to rozłożyć na dwa czynniki. Po pierwsze, powiedzmy sobie dość wprost, Polska i generalnie Europa Środkowo-Wschodnia to nie jest pierwsza książka z półki prezydenta Trumpa. Jak byśmy sobie to wyobrazili, to jest pierwsza półka, czyli oczywiście kwestia tutaj Ameryki, pokazania się Amerykanom, choćby teraz ta kwestia Wenezueli. tej walki tutaj z narkotykami. Druga półka to oczywiście Chiny i cała ta Azja, to co się dzieje na Indo-Pacyfiku. I teraz przecież choćby wizyta na szczycie ASEAN, czy planowane spotkanie z Xi Jinpingiem. I dopiero na trzeciej gdzieś tam półce znajduje się Europa Środkowo-Wschodnia, oczywiście Ukraina, w tym między innymi Polska.
Więc to jest takie coś, o co my walczymy od lat, żeby ta jednak Europa była kluczowa dla prezydenta Trumpa i generalnie dla administracji amerykańskiej. No i tutaj oczywiście Od lat się na to przygotowywaliśmy, ale może nie wystarczająco, tak samo jak widzimy po konflikcie na Ukrainie, że my sami jednak nie możemy i Trumpowi dajemy te karty w ręku. Oczywiście my odpowiadamy, na przykład Niemcy wysyłają swoją brygadę na Litwę, czy Francuzi do Rumunii, czy na przykład większa obecność Kanadyjczyków, ale oczywiście... że dla Władimira Putina jest to bardzo dobry sygnał, tym bardziej jeśli widzi popłoch w krajach europejskich, bo ten popłoch czy te obawy chyba najbardziej zaburza całe to postrzeganie relacji USA. Europa Wschodnia. No bo przecież to wszystko się rozbija o to, że my, na przykład Polska, chcemy być tym kluczowym, najważniejszym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych, a jednak te wojska tu znikają.
Więc Putin ma sygnał, ale my musimy do tego na spokojnie podejść, dlatego że też przecież tyle inwestujemy pieniędzy w te uzbrojenia, żeby po prostu nie obawiać się tej Federacji Rosyjskiej. I jak powiedział mi kiedyś wyższy amerykański urzędnik strategiczne partnerstwo kosztuje. I po to właśnie kupujemy to amerykańskie uzbrojenie i po to zwracamy uwagę Amerykanom, że skoro chcą być tym światowym generałem, no to muszą też pokazywać Rosji że nie może się tutaj w Europie Wschodniej panoczyć. Mamy tutaj takie dane, które mówią, że w Europie stacjonuje obecnie około 84 tysięcy amerykańskich żołnierzy, z tego w Polsce około 10 tysięcy, w Niemczech 37 tysięcy, a we Włoszech 13. Jaka to jest liczba, tak patrząc realnie, jeśli chodzi o tak zwane jakieś wojskowe, powiedzmy, potrzeby, czy też bardziej obronne potrzeby, no bo takim czy sojuszem jest NATO.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.