USA ogranicza liczbę żołnierzy w Europie. "Jeśli oni tracą żołnierzy, to tracimy ich wspólnie"
USA poinformowały Rumunię i inne państwa NATO, że zredukują liczebność swoich wojsk w Europie. Do tej pory nie ma sygnałów, aby cięcia dotyczyły także Polski, która jest cenionym sojusznikiem i ważnym partnerem na wschodniej flance NATO. "Jeśli mamy umowy i chcemy współpracować militarnie z Bałtami czy z Rumunią, to jeśli oni tracą żołnierzy, to tracimy ich wspólnie. My jesteśmy zespołem, sojusznikami. To, że oni stracą kilkaset żołnierzy, a my swoich utrzymamy, to dalej jest dla nas problem. Amerykanie nas ostrzegają, dają sygnały, nie wycofują ich z dnia na dzień. Musimy dopasować się do nowej rzeczywistości, gdyż takich zmniejszeń może być więcej" – zwrócił uwagę w rozmowie z Marcinem Jędrychem na antenie Radia RMF24 dr Aleksander Olech z portalu Defence24.com.
W Radiu RMF24 ważny temat polityczny, o którym w ciągu ostatnich kilkunastu godzin sporo się mówi. Otóż USA poinformowały Rumunię i inne państwa na to, że zredukują liczebność swoich wojsk w Europie. Na razie nie ma żadnych sygnałów, by te cięcia na przykład dotyczyły także Polski, która jest cenionym sojusznikiem i ważnym partnerem we wschodniej flance NATO. No ale już sam komunikat został wysłany, no i teraz... Warto poszukać tutaj być może jakichś kontekstów w tym, co się pojawiło. Otóż naszym gościem dzisiaj jest pan dr Aleksander Olech z portalu defense24.com. Dobry wieczór panu. Dobry wieczór, kłaniam się. Już kiedyś chyba Trump zapowiadał, że takie cięcia i redukcja wojsk może nastąpić. Teraz wydaje się, że to już staje się przynajmniej na razie faktem, chociaż może jeszcze nie do końca jest to pewne.
Więc Putin ma sygnał, ale my musimy do tego na spokojnie podejść, dlatego że też przecież tyle inwestujemy pieniędzy w te uzbrojenia, żeby po prostu nie obawiać się tej Federacji Rosyjskiej. I jak powiedział mi kiedyś wyższy amerykański urzędnik strategiczne partnerstwo kosztuje. I po to właśnie kupujemy to amerykańskie uzbrojenie i po to zwracamy uwagę Amerykanom, że skoro chcą być tym światowym generałem, no to muszą też pokazywać Rosji że nie może się tutaj w Europie Wschodniej panoczyć. Mamy tutaj takie dane, które mówią, że w Europie stacjonuje obecnie około 84 tysięcy amerykańskich żołnierzy, z tego w Polsce około 10 tysięcy, w Niemczech 37 tysięcy, a we Włoszech 13. Jaka to jest liczba, tak patrząc realnie, jeśli chodzi o tak zwane jakieś wojskowe, powiedzmy, potrzeby, czy też bardziej obronne potrzeby, no bo takim czy sojuszem jest NATO.
No i to ma kilka elementów, czyli powstrzymywanie Rosji, czy taka strategia odstraszania. Amerykanie trzymają żołnierzy i blisko granic NATO, żeby ewentualna agresja Rosji automatycznie oznaczała co? Starcie z USA. Zrazu daję Państwu przykład. Estonijczycy nie za bardzo czują się dobrze z Amerykanami, dlatego naciskają na Francuzów i wciągają Francuzów do siebie, żeby mieć Francuzów. U siebie, którzy w przypadku właśnie rosyjskiej agresji, a przecież wiemy niestety, że Bałtowie byliby tym pierwszym regionem ataku, no to tam po prostu Francja miałaby reagować. Druga rzecz to jest oczywiście kontrola szlaków logistycznych i operacyjnych, co oznacza takie kraje jak właśnie Niemcy, Włochy, Polska i Rumunia. gdzie ta obecność żołnierzy będzie zmniejszana, ale to są kraje, tak naprawdę takie kluczowe huby, taka kluczowa logistyka, gdzie właśnie USA może operować, przesuwać żołnierzy i to, o czym zapominamy, to są też takie punkty przesiadkowe dla Amerykanów w kontekście Bliskiego Wschodu.
Afryki i Ukrainy. Oni też wykorzystują te miejsca, żeby dalej operować, a nie tylko do Europy. No i finalnie pamiętajmy o tym, że to jest też narzędzie wpływu, czyli Amerykanie pokazują, że mają swoje bazy czy swoją obecność. w skali globalnej, czyli po prostu mając ponad 80 tysięcy wojsk są wciąż kluczowym gwarantem bezpieczeństwa kontynentu. To co pan powiedział o tych żołnierzach francuskich, to zacząłem się zastanawiać nad tym, czy może być kiedyś tak, że powiedzmy kraje, zwłaszcza te z tak zwanej wschodniej flanki NATO, tu wspomniana przez pana Estonia, czy one będą oczekiwać, żeby trochę poszukać jakiegoś innego wojskowego wsparcia, na przykład właśnie w żołnierzach z Francji, może z Wielkiej Brytanii, czy w ogóle tego typu przesunięcia na tej, powiedzmy, mapie wojsk są w ogóle wykonalne, żeby inne kraje NATO też udzielały takiego wojskowego wsparcia tym, którzy tego potrzebują?
Przede wszystkim to taki pomysł wykorzystania wojsk europejskich został przecież rzucony przez prezydenta Macrona. Miała być to koalicja chętnych, która oczywiście pojawi się na Ukrainie po zakończeniu konfliktu. Troszeczkę ten pomysł upadł, niemniej NATO ma swoją specjalną misję, to jest tak zwane Enhanced Forward Presence, czyli takie wielonarodowe, rotacyjne, batalionowe grupy. I one są w różnych krajach, w różnej wielkości. Na przykład Estonia, którą pan redaktor wspomniał, to jest między innymi właśnie Wielka Brytania, ale jest też tam Dania, jest tam też Francja. Czasami pojawiają się Amerykanie. I co ciekawe, skoro ta Estonia jest wywołana, 10 dni temu mieliśmy wlot dwóch dronów. z których jeden był w pobliżu bazy, którą niedawno wizytowali Amerykanie.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.