Mentionsy Mentionsy
Reportaż w Radiu Olsztyn
Reportaż w Radiu Olsztyn

Pamięć miejsca - Alicja Kulik

13.01.2023 ·30 min 18 s

Z inicjatywy byłych uczniów Liceum Ogólnokształcącego nr 1 w Olsztynie, a dziś studentów V roku Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego i Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego zorganizowano spacer po Kortowie. Nie był to zwyczajny spacer. Prawie pięćdziesięciu uczestników tego wydarzenia przeniosło się do lat, gdy Kortowo było Kortau, a w stojących do dziś budynkach mieścił się szpital psychiatryczny, w którym na początku lat 40. miała miejsce akcja o kryptonimie T4. O tym, czym było T4 i jak są upamiętnione jej ofiary w reportażu Alicji Kulik.

Swoje doświadczenia, przemyślenia zawarłem w eseju Kręgi na wodzie, który wszedł do książki Miasto wewnętrzne. Ale ta historia tak bardzo przylgnęła do mnie, albo ja do niej, że czułem, że należy o niej mówić, bo dosyć mało jest na ten temat informacji, więc zawsze, kiedy mam tylko możliwość na lekcjach, a ja jestem nauczycielem historii, to zawsze na lekcjach opowiadam o tym, co działo się w dawnym Allenstein, czyli w naszym obecnym Olsztynie, o historii Kortau. Natomiast to, jak bardzo oni poszli we wiedzę faktograficzną, w poszukiwanie dawnych pacjentów, No wyjaśnianie jak to mogło wyglądać, no jest niezwykle imponujące, a mówimy tu przecież o studentach, którzy robią robotę załodowych historyków, robotę, którą powinien zrobić zupełnie ktoś inny, a konkretnie moim zdaniem Uniwersytet Warmińsko-Mazurski, no ale on jednak woli milczeć.

I Piechocki, tak, no bo od niego się wszystko też zaczęło. Natomiast w roku 2018 było takie spotkanie, konferencja zorganizowana przez Uniwersytet Warmińsko-Mazurski z mojej inicjatywy i to nosiło spotkanie tytuł Od Kortau do Kortowa w literackiej narracji. Rok później, bo w 2019, pani Marlena Gajewska próbowała zorganizować takie wydarzenie w Różnicy właśnie. Zdobycia Kortau, bo taką nazwą rzeź w Kortowie i to zgromadziło też wiele osób, które przychodziło pod lapidarium, to był styczeń przypomnę, zamieszczało tam znicze, natomiast też ta akcja niespecjalnie spodobała się Mieszkańcom Olsztyna, bo też było wiele pogróżek i niesympatycznych informacji, postów zamieszczonych w internecie.

Te kobiety i dzieci to prawdopodobnie byli ci uchodźcy, którzy tu szukali schronienia. To odkrycie zupełnie, zupełnie pogrążyło tą propagandę. Ale mam takie pytanie. Właściwie z czego wynika ta niechęć władz Uniwersytetu do... My widzimy po prostu, że tutaj kłócą się bardzo narracje. Z jednej strony tańczymy, a z drugiej co? Tańczymy na grobach, pod kortowiadek. Uniwersytet Warmińsko-Mazurski inaczej sprzedał tą lokalizację jako jeden z największych, najpiękniejszych kampusów. Znamy tą narrację i ona nie pasuje w ogóle do... Nie pasuje do marki, do wizerunku marki. Tak, ja to z jednej strony rozumiem, tak, ale z drugiej strony pamięć, tak, o wydarzeniach i przede wszystkim o osobach, tak, o ofiarach tych wydarzeń nie musi się kłócić z życiem, prawda?

I tutaj mnie to dziwi tak naprawdę, bo nadal my jesteśmy w takich klimatach sterowania historią czy wiedzą, czy dostępem do wiedzy, do świadomości zależnie od polityki, tak? To się nie skończyło i to jest straszne. Nie skończy, póki dyskurs jest decydujący w historii, czyli zawsze. Może wpływać i na to, jak historia będzie wyglądać w oczach współczesnych i tak dalej. To jest taki problem, że to jest właśnie przestrzeń historycznie jeszcze niezagospodarowana i każdy tu się stara wcisnąć swoją po prostu narrację. Swoją działkę. Tak. Uniwersytet jest miejscem, które ma obowiązek, a nie tworzenie polityki, tylko obowiązek odkrywania. Tak, my tak wyjście pisaliśmy. Inicjatywa powstała, upamiętnienie dla Kortowa, czyli ten list otwartych do rektora, to było takie pierwsze działanie, już jakieś konkretne, które podjęliśmy w tym celu w 2020 roku.

No to jest problem, bo tak naprawdę tych pseudomedycznych eksperymentów nie sposób zweryfikować, nie ma na to żadnych dowodów. To jest powtarzanie legendy miejskiej za Stanisławem Piechockim, za innymi. To są informacje niezweryfikowane. Natomiast nie ma z kolei nic o akcji T4, która jest potwierdzona właśnie w dokumentach. Wydaje mi się, że głównie władze jednak Uniwersytetu zdecydowały, że lepiej będzie po prostu wziąć Piechockiego, przepisać z niego te pseudomedyczne eksperymenty. I teraz co jest z tymi pseudomedycznymi? Zabijanie pacjentów czy sterylizacja? Jest napisane 33-45. To też miała być tablica, nie? No my myśleliśmy, że to będzie... No na przykład tutaj. Taka wielka tablica informacyjna z wyjaśnieniem, tak jak o ogrodach w Kortowie albo urbanistycznym rozkładzie Kortowa, prawda? Chociaż słowo akcji T4 się należy tym ofiarom.

Później jak pamięć o tych osobach będzie zaznaczona, to jest druga sprawa. Więc tutaj już ta polityka może się bardziej zazębia, ale samo zdobycie wiedzy i utrwalenie tego, co tu się stało, to jest obowiązek według mnie naukowców. Tym bardziej, że to jest uniwersytet tu, prawda? Prof. Krzysztof Młynarczyk powiedział o tym, że w latach 70. w jednym z budynków na strychu znalazł cały zestaw kartek na chleb, ale z tyłu były świadectwa zgonu, które były in blanco i było na nich rozpoznanie zawału mięśnia sercowego. Więc jeżeli coś takiego było, to tam kompletnie to zmienia naszą perspektywę z tego względu, że jeżeli były gotowe takie karteczki, no to Kortau brało udział w eutanazji na dziko. No problem jest taki, że dowiedzieliśmy się to dopiero teraz i tak w zasadzie przypadkiem, a kiedy pisaliśmy do uczelni, do archiwum UWM-u w tej sprawie jakiś dokumentów z tamtych lat, no to nic nie znaleziono.

Dziękowała o tej współpracy ze strony UWM, bo my też wielokrotnie się zgłaszaliśmy do archiwum właśnie prosząc o jakieś materiały, no to spotkaliśmy się z odpowiedzią tylko zdjęcia z lat 50., no które... I są na stronie. I są na stronie, więc w dostępie otwartym. Tutaj się teraz okazuje, że właśnie jest coś takiego, ale może nie dla wszystkich, no nie wiem. Słowem, które najbardziej pasuje do tego, co robi uniwersytet w temacie historii Kortau, to jest poczucie jakiegoś totalnego niedosytu. Totalnego. Mówimy o uniwersytecie, gdzie jest kilkanaście katedr, iluś tam profesorów, a więc ludzi bardzo mądrych, czyli z wielkimi głowami, na pewno z wielkimi sercami. którzy w żaden sposób tą historią nie zajmują się, albo zajmują się w taki sposób, żeby zrobić jak najmniej, a więc nie ma ani ścieżki edukacyjnej, nie ma ani jednej rzetelnej monografii, która powinna być w tak zwanym psim obowiązku Wydziału Historii chociażby, żeby tą historię po prostu rzetelnie opisać, a nie dalej bawić się w jakieś półprawdy, przemilczenia w miejskie legendy i budować atmosferę horroru.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.