Basia - Alicja Kulik
Gdyby nie Barbara Zarudzka, byłoby więcej cierpienia. Tak w krótkich słowach można streścić to, co przez całe życie robi Pani Barbara dla ludzi i dla zwierząt. Czy dla siebie? Bohaterką reportażu była Barbara Zarudzka, która w Pasłęku od 14 lat prowadzi schronisko dla bezdomnych zwierząt „Psi raj”. Przygotowała Alicja Kulik.
Jak sobie Pan rzuci w internet hasło, wyszukiwarkę, protokół przekazania zwierzęcia do schroniska, to tam Pan będzie miał gotowe. Tak, tak, warunki i tak, imię psa, co on miał wykonywane, jakie szczepienia i tak dalej. Wie pan, książeczkę nie wiem czy wyrabiacie, bo my mamy, nie? Nie wiem jak. Bo wie pan, ludzie nam opowiadają cudowne bajki, a później jak się sprawdza, to pies trafia na łańcuch do beczki. Także musicie sprawdzać, nie? No, dobrze, dobra. Dziękuję ślicznie, no powodzenia życzę. No myśmy wczoraj mieli tragiczny dzień. Znalazłam trochę czasu, żeby pojechać w teren, bo ludzie nam zgłaszają i biorę straż miejską albo policję, jedziemy w teren.
Słuchaj, zadzwoń do niego, czy jak ja podjadę, to on mi, bo ja muszę z nim porozmawiać, czy on mi otworzy. Mhm. A może jest, że ja bym podjechała, bo miałam teraz też telefon w jego sprawie. Przed chwilą. I ja chcę do niego przyjechać, bo robi się gorąco. Zadzwoń do niego, co? I daj mi znać, tak? Ja zaraz podjadę. Tak? Dobra. Czekam, no. On nie odbierze ode mnie. Zadzwoń, co on ci powie, tak? Czy jest w domu. Dobra. Krażnik Miejski nie może, bo banku jedzie zaraz. A on mówi, że go jeszcze nie ma. Miał być o 12. Myślę, że zleka. Tak to wygląda. Nieraz się śmieję, bo ludzie chcą mi pomniki stawiać. Święta. Nieraz patrzę, czy mi skrzydła rosną.
Brałam dziecko z domu dziecka, brałam Bogusię długo, została adoptowana i myślę jakbym nie została adoptowana, to myślę, że by była z nami. Mówię, dobrze, że już się wyprowadziłam, że już nie będę miała tego takiego balastu tych krzywdzonych dzieci na sobie, już nie będę tego nosić. No i zaczęłam pomagać zwierzętom prywatnie. Mój mąż był strażnikiem miejskim i mówił, słuchaj, tu umarła jakaś pani czy pan, została jamniczka, tu jakiś pies. No nie było miejsca takiego. Pasynk nie miał schroniska, miał obok w jakimś tam schronisku miejsce na dwa psy. To schronisko było bardzo niedobre. Byłam tam też, te psy już mnie tu nie zabrali.
Pierwszy był wniosek, to było trzy tysiące. Absurd, żeśmy wtedy mieli chyba ze dwadzieścia, później jeszcze było cztery tysiące. Coraz to więcej. Mamy taką współpracę z Policją Pasłęcką, Straż Miejska też, też Straż Pożarna, jako gdzieś na drzewie, czy gdzieś. Nigdy my nie odmawiają, bo widzą, że to jest, że my sobie pomagamy. Bo do tej pory był problem, był gdzieś pies, czy potrącony. Lekarz dał leki i wypuszczał go. O, może to nasz pan. Napisamy smsa. Halo? Halo? Dzień dobry. Tak. A kto? Wie pan co? Panie Krzyśku, przyjadę po tego psa.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Gdyby nie Barbara Zarudzka, byłoby więcej cierpienia.
Tak w krótkich słowach można streścić to, co przez całe życie robi Pani Barbara dla ludzi i dla zwierząt. Czy dla siebie?
Bohaterką reportażu była Barbara Zarudzka, która w Pasłęku od 14 lat prowadzi schronisko dla bezdomnych zwierząt „Psi raj”.
Przygotowała Alicja Kulik.