Mentionsy Mentionsy
Reportaż w Radiu Olsztyn
Reportaż w Radiu Olsztyn

Basia - Alicja Kulik

17.10.2022 ·26 min 6 s

Gdyby nie Barbara Zarudzka, byłoby więcej cierpienia. Tak w krótkich słowach można streścić to, co przez całe życie robi Pani Barbara dla ludzi i dla zwierząt. Czy dla siebie? Bohaterką reportażu była Barbara Zarudzka, która w Pasłęku od 14 lat prowadzi schronisko dla bezdomnych zwierząt „Psi raj”. Przygotowała Alicja Kulik.

Jak ktoś się pytał, co u Basi słychać, to tato zawsze mówił, a Basia zeszła na psy. Są nowe osoby. Was nie znają. Dwie nowe osoby, no. Kasiu, gdzie jest Puszek? Co? Biega? Czy był zamknięty? Już idziemy. Ja go tu przyniosę, dobrze? Tak, ja go tu przyniosę. Przez 10 lat pracy, po ich szczekaniu, my wiemy, kiedy przyjedzie obcy, kiedy szczekają, bo szczekają, kiedy chcą zwrócić na siebie uwagę, a kiedy to szczekanie jest agresywne i trzeba iść, zobaczyć, o co chodzi.

Poszło to w ten sposób. Słuchaj, ja wypisuję umowę dla Puszka. Kasia, wścieklizna, gdzie jest podpięta, bo nie mogę znaleźć? Ma całą książeczkę założoną. Gdzie ma książeczkę? Tak, a gdzie? Szukam. Dobra. Bo u nas, jeżeli chodzi o pasłęk, to w cudzysłowie mody na sterylizację, czy psów, czy kotów, to nie ma. Te biedy, te nieszczęścia, to rosną, giną pod kołami, bo to się widzi na trasie. Przyznaję szczerze, ja nie jestem wielką fanką kotów, ale znalazłam na trasie kota, co tu panią Barbarę od razu z samego rana atakowałam, że kociaczek mały został wyrzucony z jadącego samochodu.

Przychodzę do domu, włączam komputer. Pani Basiu, zobaczę Pani. Pani Basiu, uratuję Pani. I tak, i z Ukrainy mam teraz też tak dużo próśb. I to tak człowiek musi się nauczyć odmawiać, bo mam już za dużo zwierząt. A jak odmówię, to później w nocy nie śpię. No nie mogę, no widzę wszystko. Ja nawet tu szczurki zabrałam, sucę z pyska małe i je wykarmiłam na smoczku. Rozumiem, że jeden egzemplarz będzie dla mnie. A jak? Idziemy go... Tu jest nasza kropcia. Mój cień. Proszę, przechodzimy. Pojedziemy. Pojedziemy do domku.

Panie Krzyśku, ja go sama weznę, co? Ja wiem, że lata, ale tam jest obok dziura. Ja go mogę dzisiaj wziąć, panie Krzyśku. Ale nie chciałam bez pana nic robić. Tam jest taka luka. Jakbym mogła, to bym go wyciągnęła, ale ja przez pana, bez pana nie chciałam nic robić. Przecież pan jest właścicielem, nie? Tak, ale o to się pan nie boi. Absolutnie po co do Elbloga, jak tu mamy weterynarzy. Może mi pan zaufać, ja to robię tak, żeby to się zamknęło bez dymu. Rozumie pan? ...że pies jest chudy. No ja to przez 2-3 tygodnie nie odkarmię, Pani Basiu. Nie odkarmię. Ten drugi był w lepszej kondycji i uważam, że teraz jest w porządku z tym psem.

Dlaczego teraz takie karmidele? Karmią. Zamykają. Zaczynają karmić, zamykają. Mamy pięć osób. To jest Przemek. To jest Monika. Bardzo fajna dziewczyna. Jest jeszcze Kasia, która ze mną pracuje od samego początku. Jest jeszcze Grześ. Przybijał półkę u małych kotów i drabinki. Jest jeszcze... Kasia jest naszą wolontariuszką już drugi rok. Ja ją chciałam wziąć na etat. Ona do mnie powiedziała, że ona nie chce być na etacie, bo jak ja jej dam pieniądze, będę mogła zwracać uwagę. Więc pracuje drugi rok u nas za darmo. Ma od nas psy. Zawsze miała i to nie jednego i to brała jak niewidomego, to taką felę wieszaną. Wieszana była na drucie. Kasi mąż jest bardzo dobrym lekarzem, koordynatorem.

Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.