Monika Malec "W jabłoniowym sadzie"
Zmiana w życiu Anny Dubielis była podyktowana troską o zdrowie oraz koniecznością podjęcia decyzji co dalej z gospodarstwem pozostawionym przez jej mamę. Ania przez 20 lat pracowała w dużej firmie zajmującej się doradztwem rolniczym i mieszkała wygodnie w mieście. Co dała jej ucieczka z miasta na wieś? Fot. Anna Dubielis
I to są takie momenty, w których czuliśmy się też bezpiecznie. Nie musieliśmy sami podejmować wszystkich decyzji. Czasami potrzebujesz wrócić do tego sadu u babci. Gdzieś nas do tego ciągnie. Gdy mała Ania ma kilka lat, babcia daje jej zadanie, by wśród falujących traw i zbóż znalazła Boga. W czasie, gdy dziewczynka szuka Go, babcia spokojnie przypina łańcuchy krów na łące. Ania zapamiętuje, jak po bezskutecznym szukaniu Boga za różnymi roślinami babcia nakreśla ręką krąg i mówi, że Bóg jest wszędzie.
Może to jest faktycznie Bóg. Może on wygląda jak ten dziadek, który jestem przedstawiany, a może jest obłokiem tudzież słońcem, jak wierzyli Słowianie. I myślę sobie, no to kim byli ci Słowianie? Więc patrzyłam i sprawdzałam, co jest prawdą, a co jest fikcją. I oczywiście, że nie wiem, co jest prawdą, co jest fikcją. Wiem tylko, co jest dla mnie prawdą, a co jest fikcją. Czyli co mi odpowiada, a co mi nie odpowiada. I tak naprawdę to jest o tym, że uczyłam się jak wygląda świat, jak wygląda życie i uczyłam się dwóch rzeczy. Po pierwsze tego, że każdy może mieć inaczej, więc nie oceniaj. A po drugie, że to wszystko sprowadza się do tego, aby być w jedności z tym, co nas otacza i zaakceptować to, że żyjemy na przykład w Polsce, a nie w Peru.
Nie miałam tego czasu na odpoczynek. Od dziecka byłam takim dzieckiem otyłym. To wiązało się później z tym, że zawsze miałam więcej ciała, więc mój metabolizm pracował bardzo powoli. A to, że ja go nadwyrężałam w pracy, no to nie dbałam o swoje ciało, nie dbałam o swoje zdrowie. Bo my tak myślimy, że zawsze tak będzie, nie? Super, byłam młoda. Tylko w którymś momencie się okazuje, że jednak nie zajęłam się sobą. Pewnego dnia, jak byłam w takiej szczytowej swojej formie, tak właściwie z dnia na dzień, dowiedziałam się, że coś mi jest i że muszę to skonsultować z lekarzem. No i pojechałam do tego lekarza, zresztą wracając z jakiejś konferencji z laptopem, z rzutnikiem, pamiętam, poszłam do gabinetu i pani doktor popatrzyła na moje badania i powiedziała, że ona nie jest absolutnie Bogiem, ale według tych dokumentów, które ona widzi, to zostały mi jakieś 2-3 lata życia.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Monika opisuje swój sad jabłoniowy i relacje z babcią, wskazując na znaczenie natury dla jej duchowości.
Monika opowiada o relacjach z babcią, wierzeniach i dzieciństwie, które wpłynęły na jej duchowość.
Monika opisuje swoje dzieciństwo i gospodarstwo, w tym zwierzęta i praktyki rolnicze.
Monika opowiada o swojej pracy w rolnictwie i zmianie kariery z powodu choroby.
Monika opisuje chorobę i zmianę priorytetów, skupiając się na zdrowiu i rodzinie.
Monika opisuje stres z pracy i opuszczenie, zakończone zwolnieniem.
Monika opowiada o przyjaźni z wspólnikiem i planach związanych z sadem i rozwinięciem gospodarstwa.
Monika podsumowuje swoją podróż i podpowiada przyszłe kierunki, skupiając się na duchowości i naturze.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Zmiana w życiu Anny Dubielis była podyktowana troską o zdrowie oraz koniecznością podjęcia decyzji co dalej z gospodarstwem pozostawionym przez jej mamę. Ania przez 20 lat pracowała w dużej firmie zajmującej się doradztwem rolniczym i mieszkała wygodnie w mieście. Co dała jej ucieczka z miasta na wieś?
Fot. Anna Dubielis