Mentionsy Mentionsy
Reportaż Radia Lublin
Reportaż Radia Lublin

Monika Malec "Tajemnica obrazu"

06.10.2026 ·32 min 24 s · 6 rozdziałów

Józef Pankiewicz to malarz urodzony w Lublinie, związanym z Kazimierzem Dolnym i Francją. Jego malarstwo było przełomowe dla historii sztuki w Polsce. A do tych przełomowych dzieł należy: "Targ na jarzyny" (1888), który wzbudził szczególne zainteresowanie historyka sztuki profesora Michała Haake. Badając twórczość Pankiewicza zauważył rozbieżność obrazu z jego oryginalnym zdjęciem zrobionym przed wojną. Stwierdził, że w Muzeum Narodowym w Poznaniu wisi kopia, a nie oryginał. Dowody na słuszność swojego twierdzenia zawarł w książce "Utracone arcydzieło. Losy obrazu "Targ na jarzyny" Józefa Pankiewicza". Przez wiele lat trwały prace konserwatorskie nad obrazem mające na celu zbadanie, czy prof. Haake ma rację. Badania konserwatorskie prowadzone w Muzeum Narodowym w Poznaniu w końcu potwierdziły, że obraz jest kopią. Od 25 września do 7 grudnia 2025 roku w Poznaniu można było zobaczyć kopię obrazu oraz zdjęcie oryginału podczas wystawy prezentującej wynik badań konserwatorskich w Muzeum Narodowym w Poznaniu "Ulec złudzeniu. Badania i konserwacja obrazu „Targ na jarzyny na placu Żelaznej Bramy w Warszawie”. Oryginał obrazu był w kolekcji hrabiego Ignacego Korwin Milewskiego. Na wystawie w Muzeum Narodowym w Warszawie poświęconej kolekcji hrabiego Ignacego Korwin Milewskiego było prezentowane zdjęcie oryginału tuż obok kopii z muzeum poznańskiego. Dziś nie wiadomo gdzie znajduje się oryginał obrazu. Czy zostanie odnaleziony? To pokaże czas.Fot. Czarno białe przedwojenne zdjęcie oryginału obrazu "Targ na jarzyny" Józefa Pankiewicza oraz kopia obrazu autorstwa nieznanego artysty na wystawie "Kolekcjoner. Ignacy Korwin-Milewski" w Muzeum Narodowym w Warszawie.

11:45 · Badania konserwatorskie 7

W 1888 roku do chwili zakupu obrazu o takim tytule do Poznania, czyli do roku 1948, kiedy kilka lat po wojnie obraz został zakupiony do muzeum. Wtedy to jeszcze było Muzeum Wielkopolskie, a od 1950 roku Muzeum Narodowe. Musiałem przejrzeć z rozmaitych archiwów, żeby to sprawdzić. No i nie ma takiej ciągłości, mówiąc krótko. A nie ma i dlatego, to też rzecz ciekawa, że obraz właściwie ginie z oczu bardzo szybko, bo już w roku 1890. Dlaczego? No bo jeszcze w pracowni Pankiewicza obraz ten został zakupiony przez Ignacego Korwin-Milewskiego, magnata, kolekcjonera, posiadacza bardzo dużej kolekcji obrazów malarzy polskich związanych ze Szkołą Monachijską.

Wiemy, jakim było to wielkim wydarzeniem, kiedy ten obraz został zakupiony i trafił na ekspozycję. Wielgrzymowały tłumy wielbicieli, tłumy widzów, wycieczki szkolne. Nie zachowały się żadne dokumenty związane z zakupem tego obrazu. Istnieje tylko wpis w inwentarzu. A to nie jest dokument, to jest informacja, która została przez kogoś naniesiona. Natomiast nie ma żadnych dokumentów, które są związane z zakupem. A tych dokumentów przy okazji każdego dzieła wówczas zakupanego było przynajmniej kilka, w różnych zresztą teczkach.

To były dokumenty, które wskazywały na po pierwsze zgodę właściciela, to były często deklaracje, że dany obraz nie pochodzi z szabru, ani że nie jest jakąś własnością podejrzaną. To były decyzje Komisji Zakupów, które działały i w Muzeum w Poznaniu i przede wszystkim chodzi o Główną Komisję Zakupów, która kontrolowała ten zakup dzieł dla muzeów polskich. Nie ma żadnego dokumentu, żadnego świstka, który by dotyczył tej transakcji. Więc to jest rzecz bardzo podejrzana. Ale oczywiście ta sprawa badana dłużej odkrywała jakby coraz to nowe, bardzo tajemnicze strony. Dane w archiwach muzealnych, które wskazywały na to, od kogo ten obraz był kupiony, okazały się mało wiarygodne.

Mianowicie nie można było właściwie potwierdzić, że osoby, które były wymienione w dokumentach muzealnych, rzeczywiście były w posiadaniu tego obrazu. Tam było kilka osób. Mówiąc najogólniej, można dojść do wniosku, że te dane muzealne zostały, powiem dobitnie, ale wymyślone po to, żeby uwiarygodnić i zbudować pewną genealogię dzieła. A to jest w historii fałszerstw całkiem częsty zabieg, mianowicie temu dziełu sfałszowanemu wymyśla się jakąś historię. Po ustaleniach profesora Michała Hagę, oczywiście każdy sobie stawia pytanie, jak to się stało, że taki obraz, który w zasadzie jest, no może nie najwyższej klasy kopią oryginału, trafił do muzeum? Jak to się stało, że komisja muzealników, wykształconych, doświadczonych, nie rozpoznała falsyfikatu?

No właśnie, sprawy falsyfikatu są zawsze bardzo zawikłane. Po części odpowiedzi na to pytanie znajdujemy już w książce Michała Hacke, kiedy on przedstawia okoliczności zakupu tego obrazu, które były dosyć tajemnicze. I rzucają cień na osobę pana dyrektora ówczesnego muzeum, niestety. Pojawia się tam również sławna, niesławna osoba Tadeusza Wierzejskiego. Jest to postać wielkiego formatu, wielki znawca, donator muzeów, ale już dzisiaj wiemy, że nie był postacią kryształową. Postać Tadeusza Bierzejskiego. To był kolekcjoner przedwojenny.

Co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Ale tutaj rzeczywiście w tej historii musiał być wzięty przeze mnie pod uwagę, ponieważ wtedy, kiedy ten obraz został zakupiony, on akurat pełnił funkcję dyrektora. Kępiński był członkiem przedwojennej Komunistycznej Partii Polski, a to była okoliczność, która na pewno promowała W tym świecie powojennym i przyczyniała się do karier na pewno, oprócz oczywiście niewątpliwych zasług i przygotowania merytorycznego, przynajmniej w tym przypadku niewątpliwego. No więc Kępiński oczywiście jest wtedy dyrektorem. On mógł szczególnie przychylić się do propozycji zakupu Pankiewicza z tego powodu, że jako pierwszy muzealnik w Polsce, to jedna z tych jego niewątpliwych zasług, zaczął budować kolekcję malarstwa polskiego w muzeum, jeszcze wtedy wielkopolskim.

Przynajmniej mnie się do nich dotrzeć nie udało, nawet do jakichś notatek, zapisków, no czegokolwiek, co mogłoby tamtej sprawy dotyczyć. W każdym razie były dokumenty ze śledztwa prowadzonego przeciwko Kępińskiemu już w latach 60-tych. To sprawa przykra i dla Kępińskiego oczywiście, no ale z tych materiałów ze śledztwa wynikało między innymi to, że Kępiński, kiedy był dyrektorem dość nonchalansko podchodził do spraw zakupów, ponieważ krótko na podstawie informacji czy zeznań innych członków Komisji Zakupów Można wywnioskować, że często opinie tych członków były przez Kępińskiego ignorowane, a więc rozmaite wątpliwości, które oni zgłaszali co do oryginalności danego dzieła, czy co do wysokości ceny, no były przez Kępińskiego lekceważone, czyli brane pod uwagę.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.