Mariusz Kamiński "Życie w ciągłym biegu"
Opowieść o marzeniach, cenie sukcesu i niezwykłej miłości do ziemi. To historia małżeństwa Zofii i Witolda Kowalczuków zamieszkujących w powiecie chełmskim, którego codzienność przez dekady była wypełniona bardzo ciężkąpracą na roli. Ona doświadczyła bolesnych prześladowań wpowojennej Polsce. On z kolei postawił wszystko na jedną kartę i popłynął statkiem do Kanady, gdzie ciężkopracował, aby zarobić na własny kawałek roli. Ich życiowe ścieżki splotły się w dawnym majątku dworskim, który do dziś skrywa ślady dawnych właścicieli i rodzinne tajemnice. Dziadkowie są dumni z wnuka Konrada, który przejął ponich miłość do ziemi i pracowitość.
Może po jego śmierci majątek podupadł, bo nie było gospodarza. To tak na pewno było. Z dużym prawdopodobieństwem to tak pewnie było. W każdym bądź razie jest zagadka. No to tak. Ale co z rodziną Józewuskiego, to... Nie wiem, ani w internecie, ani tu... No to tyle co babcia mówiła, że jacyś tam potomkowie z Francji byli. Dawno temu, to już chyba było w dwutysięcznym, z tej posiadłości przyjechał człowiek z Rzewuskich, z Francji, ze swoją żoną, francuską, i przyjechała ich ciotka z Warszawy.
I ten Żywuski Zygmunt, to właściciel był w Lublinie. Wola Sławińska tam. Tak, Wola Sławińska, Dębówka. To my chodziliśmy nawet do lasu, do Brzewuskiego, bo tam takie orzechy leścicnowe rosły. I był pałac. Zbóżowo dojedziesz. Jak Zbóżowa ulica, tam była posiadłość Brzewuskich. Coś tam skąd mam takiego znalazłem. W czasie II wojny światowej, Dzbenin, była tu komórka AK-owska związana z Wolą Słowińską, której właścicielami byli Stanisław Żywuski i Mieczysław Krychowski, właściciel Słowina. I mój ojciec razem z Żywuskim Zygmuntem był AK-owcem.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Opowieść o marzeniach, cenie sukcesu i niezwykłej miłości do ziemi. To historia małżeństwa Zofii i Witolda Kowalczuków zamieszkujących w powiecie chełmskim, którego codzienność przez dekady była wypełniona bardzo ciężkąpracą na roli. Ona doświadczyła bolesnych prześladowań wpowojennej Polsce. On z kolei postawił wszystko na jedną kartę i popłynął statkiem do Kanady, gdzie ciężkopracował, aby zarobić na własny kawałek roli. Ich życiowe ścieżki splotły się w dawnym majątku dworskim, który do dziś skrywa ślady dawnych właścicieli i rodzinne tajemnice. Dziadkowie są dumni z wnuka Konrada, który przejął ponich miłość do ziemi i pracowitość.