Mariusz Kamiński "Życie w ciągłym biegu"
Opowieść o marzeniach, cenie sukcesu i niezwykłej miłości do ziemi. To historia małżeństwa Zofii i Witolda Kowalczuków zamieszkujących w powiecie chełmskim, którego codzienność przez dekady była wypełniona bardzo ciężkąpracą na roli. Ona doświadczyła bolesnych prześladowań wpowojennej Polsce. On z kolei postawił wszystko na jedną kartę i popłynął statkiem do Kanady, gdzie ciężkopracował, aby zarobić na własny kawałek roli. Ich życiowe ścieżki splotły się w dawnym majątku dworskim, który do dziś skrywa ślady dawnych właścicieli i rodzinne tajemnice. Dziadkowie są dumni z wnuka Konrada, który przejął ponich miłość do ziemi i pracowitość.
To lepsze drzewo. Tak, które tam kurniki nie zjadły, nie zgniło. Ale to co, dziedzi drzewuski jakieś miały kłopoty finansowe, że trzeba było to sprzedawać? Tego to ja nie powiem. To w 22 roku, parcela dworu szła tu. I kto miał pieniądze, to kupował. Kozłowski miał więcej pieniędzy. A Kozłowski też wrócił, tylko że ze Stanów Zjednoczonych akurat, i też kupił to jeden. To kupił 40 mórk. Bartwicki 40 mórk. A resztę to po 5 mórk, po 2, po 3, kupywali. I tak ten dór został rozparcelowany.
Jedziemy i teraz staniemy gdzie zacznął się taki dwór. Jak to dziadek mówi, centro. O, stąd. I tak nam pokazuje lokalizacja, że stąd zaczynało się główne centro dworu. Tu właśnie jest oznaczone, że był młyn wodny. I tutaj jest staw. Tylko jest zarośnięty, nie widać, ale tutaj ten staw jest, który jest na tych mapach galicyjskich. I tu już zaczynał się dwór. I teraz tą część dworu no to nabył Barcicki. Nie pamiętam imienia, dziadek będzie wiedział. Barcicki też wrócił ze Stanów. I teraz jedziemy dalej i zaczynają się Aleje Lipowe.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Opowieść o marzeniach, cenie sukcesu i niezwykłej miłości do ziemi. To historia małżeństwa Zofii i Witolda Kowalczuków zamieszkujących w powiecie chełmskim, którego codzienność przez dekady była wypełniona bardzo ciężkąpracą na roli. Ona doświadczyła bolesnych prześladowań wpowojennej Polsce. On z kolei postawił wszystko na jedną kartę i popłynął statkiem do Kanady, gdzie ciężkopracował, aby zarobić na własny kawałek roli. Ich życiowe ścieżki splotły się w dawnym majątku dworskim, który do dziś skrywa ślady dawnych właścicieli i rodzinne tajemnice. Dziadkowie są dumni z wnuka Konrada, który przejął ponich miłość do ziemi i pracowitość.