Mentionsy Mentionsy
Rekonstrukcja Zdarzeń
Rekonstrukcja Zdarzeń

RZ#45 Sen o kobiecie - Harkstede| Podcast kryminalny

24.02.2025 ·46 min 28 s · 5 rozdziałów · 1 sponsor

Wsparcie zawsze chętnie widziane, z góry serdecznie dziękuję!buymeacoffee.com/rekonstrukcjazdarzenPodobno uznaje się go za największego seryjniaka w historii Holandii, ale nie widać tego ani po jego wzroście, ani po ilości informacji, które można by on nim było zebrać. Nazwijmy go więc najbardziej produktywnym przestępca, który swoją dzisiejszą popularnośc najprawdopodobnie zdobył po tym, kiedy napisano o nim książkę. Autor biografii, pan Sytze van der Zee, odwiedził go na tą potrzebę aż 30 razy w pokoju więziennym, w którym zatrzymani moga widywać się ze swoimi adwokatami. Osadzony, pomimo dojrzałego wieku, nie okazywał podczas rozmów żadnych wyrzutów sumienia, i pomimo usilnych starań Sytza, nie udało się dotrzeć do najbardziej interesującego detalu w historii. A mianowicie do tego, jakim motywem przestępca w swoich postępowaniach się kierował. Sytze van der Zee będzie póżniej pytany o swoje zdanie na ten temat, ale pomimo tego, że jego pasją jest analiza osobowości takich osadzonych, w tym wypadku ocenę tego faktu pozostawia jednak swoim czytelnikom. Jak sam stwierdzi, antybohater książki dostarczył mu zapewnie osobliwego doświadczenia, jednak malo da się z tym zrobić, bo nawet świstak ma w sobie więcej uczucia, niż ten człowiek. Dzisiejszy przedstawiciel świata przestępczego nie ma więc być może wielkiego serca do ludzi, ale na pewno stało ono otworem dla pasji, która wiodła go przez życie.A ja, Magda, zapraszam Was dzisiaj do odsłuchania historii, która zdarzyła się w pewnej holenderskiej wiosce. #podkast #kryminalny #TrueCrime #rekonstrukcjazdarzen #podkast kryminalny #kryminalne historie #kryminał #rz #kryminalna Belgia* cudzysłowie-----------------------------------------------------------------Uwaga❗️ Podcast może zawierać drastyczne opisy zdarzeń.----------------------------------------------------------------⏹️ Sprawa jest rozwiązana.Miejsce: Harkstede, NLOfiara: Cora Mantels, Aaltje Van Der Plaat, +3.Sprawca: Willem Van Eijk.Przedstawiony materiał ma charakter informacyjny i opiera się na danych z ogólnodostępnych żródeł.--------------------------------------------------------✅ Music: https://www.purple-planet.com ✅ Sound Effect from Pixabay✅ Źródła: https://tinyurl.com/y4u6r3nmhttps://tinyurl.com/5n7a92n3https://tinyurl.com/4uhu32jkhttps://nl.wikipedia.org/wiki/De_Kwakelhttps://tinyurl.com/3z5hcfkxhttps://nl.wikipedia.org/wiki/Jan_Zeldenrusthttps://tinyurl.com/4cka3d44https://tinyurl.com/2tfb73e3-----------------------------------------------------------✅ Spotify: https://open.spotify.com/show/6sAAzUNU3TmlwYFtkOSEMG✅ Youtube: www.youtube.com/@RekonstrukcjaZdarzen ✅ Apple podcast: podcasts.apple.com/us/podcast/rekonstrukcja-zdarzen/id1719445310 ✅ Kontakt: [email protected]

0:00 · Wprowadzenie i opis sprawy Korry 4

Podobno uznaje się go za największego syreniaka w historii Holandii, ale nie widać tego ani po jego wzroście, ani po ilości informacji, które można by o nim było zebrać. Nazwijmy go więc najbardziej produktywnym przestępcą, który swoją dzisiejszą popularność najprawdopodobniej zdobył po tym, kiedy napisano o nim książkę. Autobiografii pan Sytze van der Zee odwiedził go na to potrzebę aż 30 razy w pokoju więziennym, w którym zatrzymani mógł widywać się ze swoimi adwokatami. Został ten jednak przedtem ostrzeżony przez strażników, że był bardzo ostrożny i trzymał długopis z daleka od swojego rozmówcy, bo kiedy ten użyje go przeciwko Sytzowi, nie zdąży on nawet nacisnąć na guzik alarmowy.

Sytze jednak nie odczuwał strachu przed 65-latkiem, chociaż intuicja podpowiadała, że niski wzrost i spojrzenie niebieskich oczu na styl bezbronnego kotka nie przeszkodzą jego rozmówcy w zrobieniu Sytzemu krzywdy. Jeśli tylko by chciał oczywiście. Osadzony, pomimo dojrzałego wieku, nie okazywał podczas rozmów żadnych wyrzutów sumienia i, pomimo silnych starań Sytza, nie udało się też dotrzeć do najbardziej interesującego detalu w historii. A mianowicie do tego, jakim motywem przestępca w swoich postępowaniach się kierował. Sytze van der Zee będzie później pytany o swoje zdanie na ten temat, ale pomimo tego, że jego pasją jest analiza osobowości takich osadzonych, w tym przypadku ocenę faktów pozostawia jedynie swoim czytelnikom.

Było już około 12 w nocy, a ona i tak już przekroczyła ustaloną z rodzicami granicę czasową. Sekcja ciała Cory została wykonana przez patologa Jana Saldenrysta, znanego lekarza, który miał już okazję w latach 60 brać udział w wielu śledztwach dotyczących morderstw. Jego nazwisko ubiło się wielu ludziom o uszy, bo nieraz wspominano o nim w artykułach czytanych przez szeroką publikę. Poza tym był on także dyrektorem Laboratorium Patologii Sądowej, która później, w końcówce lat 90., przekształciła się w znany nam już NFI, czyli Niderlandzki Instytut Kryminalistyczny. Pan Seldenryst budził więc szacunek nie tylko policji, ale także zwykłego szarego człowieka. W sprawie Kory opisał bardzo dokładnie, co się jej przydarzyło, a co według niego odbiegało bardzo od przyjętej przestępczej normy, z którą miał się już okazję do tej pory zapoznać.

Jej ciało pokryte było ranami kłótymi, a brzuch został otwarty najprawdopodobniej tym samym narzędziem, które także przecięło jej gardło. Cora, pierwsza ofiara, znajdowała się natomiast przy wodzie i nie miała aż tak poważnych ran. Nowa ofiara, kobieta znaleziona w polu kukurydzy, w odróżnieniu od kory została jednak zidentyfikowana dużo szybciej. Była nią 44-letnia Alcie van der Plaet, która poprzedniego dnia była obecna na mszy wieczornej i była tam wraz ze swoją siostrą i szwagrem. Kiedy wizyta w kościele się zakończyła, siostra z mężem poszli jeszcze w odwiedziny do znajomych, a Alcie wybrała się samotnie w 6-kilometrową drogę powrotną do domu siostry.

9:12 · Opis mordercy Willem van Eycka 5

Dziwnym trafem, w tym przypadku policja znalazła podejrzanego bardzo szybko. Wiosy Korterhaar, położonej w prowincji Holandii Południowej, miejscowości niezbyt popularnej i też niezbyt bogatej, czy szykownej, dosyć małej, bo zamieszkanej przez około 1500 mieszkańców i składającej się z jednej nitkowatej drogi, wzdłuż której postawiono całe zabudowanie, W czasach II wojny światowej, a dokładniej to 13 sierpnia 1941 roku urodził się właśnie nasz podejrzany, pan Willem van Eyck. Jego rodzina mieszkała pod adresem Huxk, Arkady nr 14 i nie była to mała rodzina, bo oprócz Willema Posiadali oni jeszcze piątkę starszych dzieci. I nie było to nic nadzwyczajnego jak na tamte czasy.

Może się bali, może nie, w każdym bądź razie Willem na pewno niektórym imponował. Chłopak jednak najwidoczniej nie tylko obcym wydawał się groźny, bo nawet jego rodzina, kiedy miał już 8 lat, stwierdziła, że Willem to zło wścielone. Jego życie zachowało jeszcze trzy rzeczy. Po pierwsze, był on małą przestępcą, który już od dawna okradał nie tylko swoją rodzinę, ale też pobliskie sąsiedztwo, co zresztą przynosiło mu dobre zarobki. Bo mógł dzięki temu spokojnie przeżyć i sponsorować swoje zachcianki. 2. Willem uwielbiał motocross i brał nawet udział w wyścigach. Jako kompan znanego później Willa van der Laana. Po trzecie, Willem miał dziwne fantazje dotyczące kobiet, a te fantazje nie były ani miłe, ani przyjemne dla pań i na pewno też nie były całkiem legalne.

I pomimo tego stwierdzenia, nikt chyba nie za bardzo wziął sobie uwagi psychiatry do serca, bo Willem po swoim odsiadce rzeczywiście nic w swoim życiu nie zmienił, ale po wolności chodził. Jest rok 1971, a Willem van der Eyck dalej kradnie i dalej ma przed oczami wizję kobiety, która jest przez niego krzywdzona. Wizję i sny o takiej tematyce ma już od wieku nastoletniego, Jak do tej pory nie straciły one na ważności. Dlatego gdy trafi mu się okazja, na pewno ją złapie, myśli Willem, popijając piwko w amsterdamskim barze. Jest właśnie trzecia niedziela miesiąca, 20 czerwca 1971 roku, a mężczyzna spędza ten dzień na małym wypadzie do dużego miasta. Najpierw podlewa się piwkiem, później rozluźnia się w sali kinowej, po czym powraca do domu wieczorowo poru.

Jednak taktyka mężczyzny nie pozwala im na zapoznanie się z jego motywami, albowiem Willem na początku przesłuchań postanawia po prostu milczeć. Potem jednak znowu zmienia zdanie i zaraz przyznaje się do zamordowania pielęgniarki, która wracała z kościoła. Willem jednak nie kończy swojej historii na tym. Ucieszona z podwyższenia statystyk wykrywalności przez ten z policja, ma jeszcze większy powód do radości, kiedy pan Van Eyck przyznaje się mi również do bycia tym, który pozbawił życia 15-letnio Corey Mantles. Jest to więc przełomowe zdarzenie, bo policja na sprawę Corey nie miała za bardzo dużo dowodów i poza tym skoro Van Eyck sam się przyznał, to być może przyzna się do jeszcze paru innych zbrodni. A co najważniejsze, ludzie zauważą w końcu efekt pracy policji i będą czuć się bezpieczniej.

Bo z tym też były pewne problemy w latach 90. Motyw swoich czynów, jakie Van Eyck podaje policji, to modczące go od lat sny, w których głównym motywem jest skrzywdzona kobieta. Znam ogólnikowo podejście Freuda do takich snów, ale ciekawa jestem, jakby to wyjaśnił. Czy Willem marzył o krzywdzeniu kobiet, by jego matka stawiała na zimny chów? Czy dlatego może, że był zazdrosną zmarłą siostrę, którą matka ewidentnie bardziej kochała od niego? No i oczywiście ten otwarty brzuch, który Willem tak bardzo chciał widzieć u swoich ofiar. Czy ma to związek z jego narodzinami? Czy może wiąże się to z tym, że Willem chciał przyjąć rolę swojej zmarłej siostry i odrodzić się jako kobieta? Nie wiem, tak dużo pytań, tak mało odpowiedzi. Ktoś może podrzuci w komentarzach jakieś teorie, chętnie poczytamy.

21:12 · Zbrodnie Willemia w latach 70. i 80. 6

I tak oto krótkie śledztwo w sprawie Alcie van der Steen doprowadzało Willema van Eycka w roku 1975 przed oblicze sądu. Proces wywołuje szerokie zainteresowanie medialne oraz pobliżenie opinii publicznej, za każdym razem kiedy Willem wykazuje brak skruchy podczas prowadzenia posiedzeń. Mężczyzna zostaje oskarżony o popełnienie Za nami dwóch morderstw na tle seksualnym. Na jego obronę wysuwane zostaje głównie jego wychowanie. Miał się wychować w małej, zamkniętej społeczności, co mogło wpływać na jego psychikę. Od wczesnych lat wykazywał oznaki społecznego zachowania, które często pozostawały niestety niezauważone. Już jako dziecko przejawiał też tendencje do agresji i brutalności wobec zwierząt, co jest bardzo częstym wskaźnikiem przyszłych skłonności przestępczych.

Do tego słaba kontrola impulsów oraz brak empaty sprawiły, że jego zachowanie nieuchronnie prowadziło ku tragedii. Według badań psychologicznych mężczyzna cierpiał na różne zaburzenia psychiczne, które w dużej mierze mogły wpłynąć na jego późniejsze brutalne zachowanie. Poza tym przez większość życia Willem nie miał ani stałej pracy, ani bliskich relacji interpersonalnych, co również dodatkowo pogłębiało jego izolację społeczną. Willem wykazywał wyraźne skłonności do przemocy seksualnej, co w dużej mierze determinowało też jego motywację do popełnienia morderstw. Wszystkie jego ofiary były kobietami, a modus operandi za każdym razem był podobny. Wykorzystanie, a następnie pozbawienie życia. Eksperci zajmujący się profilowaniem Syryjniaków wskazywali, że van Eyck działał z przymusu wewnętrznego, a każda zbrodnia dawała mu satysfakcję, co jest typowe dla syryjnych morderców o skutakich, a nie innych skłonnościach.

Jednak nie tylko przemoc napędzała van Eycka. Jego skonność do kontroli i dominacji nad ofiarami również odgrywały tu znaczącą rolę. Podczas śledztwa policyjnego, które rozpoczęło się po odkryciu drugiej ofiary, eksperci zauważyli, że van Eyck starannie wybierał swoje ofiary, skupiając się głównie na kobietach młodych i bezbronnych. Podsumowując, Willema ukształtowały jego traumy z dzieciństwa i wielokrotne odrzucenia przez nie tylko kobiety, ale także mężczyzn, którzy pojawili się w jego życiu. Van Eyck zostaje skazany na 20 lat więzienia i przymusowe leczenie, zwane na tamtym czas w skrócie TBR, dzisiejsze TBS. Nie dostał on do żywocia, bo miał według sądu nie planować swoich zbrodni, czyli działał po prostu pod wpływem emocji, których nie miał, jak sami stwierdzili.

No ale wyrok ten był postrzegany przez słuszny i sprawiedliwy, Bo i tak oceniano, że prawdopodobnie pan i tak resztę swojego życia spędzi w jakimś ośrodku, który zajmie się jego przymusowym leczeniem. Willem natomiast twierdził zupełnie inaczej i już za niedługo skłożył apelację. Na sądzie jego wyroku wypowiadał się neurolog Adriaans, który odgrywał na tamten czas poważną rolę w holenderskiej psychiatrii. Ten lekarz uznał, że 20 lat więzienia to zbyt długo jak dla Willema, bo to tylko opóźni jego leczenie. Specjalista uznaje, że 5-6 lat za kratkami to powinno być maksimum. Na resztę czasu powinno się przeznaczyć na leczenie duszy człowieka, co ma doprowadzić w efekcie do zmiany jego osobowości.

Mężczyzna bardzo często lądował w izolatce z powodu niekontrolowanego zachowania, które lekarze tłumaczyli głównie tym, że Willem doznał w dzieciństwie oszkodzenia mózgu. Nie mogą jednak przedstawić twardych dowodów na te podejrzenia, bo Willem nie miał zamiaru poddawać się jakimkolwiek badaniu. Kiedy pan Van Eyck siedzi już czwarty rok w klinice, dostaje pozwolenie na użycie swojego dnia urlopu. Niesamotnie oczywiście, ale w towarzystwie asystenta, który ma być przy nim przez cały czas i nad nim czuwać. I też może nad jego potencjalnymi ofiarami. No nie, w każdym razie taki urlop to nie jest żadna taryfa ulgowa, z której tylko Van Eyck mógł korzystać. W tamtym czasie było to prawnie ustalone dla wszystkich klientów kliniki.

Przy czym jeśli ewaluacja była negatywna, leczenie przedłużano kolejne 24 miesiące. I tak w roku 1980 Willem nadal siedział w klinice, ale nie miał zamiaru tak dłużej marnować swojego życia. Postanowił więc przejść do akcji, I znaleźć sobie partnerkę. Bo wiadome to było wszystkim pacjentom, że znalezienie stałej partnerki wyrównało się większym szansą na wyjście. W tamtych czasach bowiem uważano, że rodzina to podstawa, która trzyma człowieka w ryzach i dokonuje cudów, jeśli tylko uda Ci się taką założyć. Dlatego Willem w marcu 1980 roku wysyła do gazety Dachblatt van den Oorden ogłoszenie, w którym pisze Młody mężczyzna, lat 38, szuka kobiety. Dzieci mi nie przeszkadzają.

34:24 · Proces i leczenie Willemia 10

Przypisują mu leki i oferują nawet parę godzin terapii. Co dziwne, tym razem Willem chętnie w nich uczestniczył. Policja w tym samym czasie zaczyna łączyć pewne fakty dotyczące i istnienia i przebiegu życia Willema Van Eycka, który dziwnym trawem mieszka w Harkstede i podobno widziany był nie raz i nie dwa z paniami, których zadaniem było dostarczanie uciechy swoim klientom. Próbują też dowiedzieć się funkcjonariusze czegoś od lekarzy Willema, ci jednak nie mogą im pomóc, nie mogą im przekazać zbyt wiele informacji, bo nie pozwala im na to etyka zawodowa. Tak więc 2 maja 1997 roku w Groningen znalezione zostaje ciało Shirley Reichers, kolejna pani wynajmowana na godziny, która traci życie w wyniku udoszenia.

7 lutego 1998 ginie 35-letnia Jolanda Meyer, koleżanka po fachu pani Shirley. W międzyczasie relacja Williama i Adri rozpada się całkowicie. Według Adri, mężczyzna stawiał jej zbyt wysokie wymagania łóżkowe, których ona nie miała, czy też nie chciała, czy też nie mogła już zamiaru spełniać. 17 lipca 2001 w pobliżu Harkstede odnaleziono nagie ciało 34-letniej pani Sasi Schenker. Jej motorower zostaje znaleziony w jednym z chronińskich lasów, A jej ubrania znajdują się na dnie rowu nawadniającego. Zostały włożone w plastikową torbę i obciążone kamieniami. Nie zdziwi chyba jednak nikogo fakt, że kanał nawadniający położony był niedaleko domu van Eycka.

I to właśnie w końcu dało policji zielone światło do rozpoczęcia poważnych podejrzeń w stronę naszego antybohatera. Willem był widziany z Sasią, jej ubrania leżały niedaleko jej domu, a do tego mężczyzna był byłym pacjentem kliniki, w której spędził parę lat i miał się też tam wyleczyć niby z bycia mordercą. Podejrzane fakty, więc policja stara się połączyć je w jedną całość. Przydatne też było to, że dyrekcja Mezdach Klinik, w której Willem był kiedyś w cudzysłowie leczony, Postanowiła skontaktować się z funkcjonariuszami i przedstawić im swoje podejrzenia. Na policję zgłosiły też koleżanki zmarłych i lekko insynowały, że być może odpowiedzialny za te zbrodnie jest ten właśnie pan. W przypadku Sashi nie zgadzał się jednak jeden ślad, by istnieje świadkowie, którzy zeznali, iż widzieli ją w dzień po wizycie Willema.

Problemem w tej sprawie jest jednak to, że Anker reprezentuje także stronę Shirley Harry Cares. Kiedy Willem zostaje oficjalnie uznany za podejrzanego, W sprawie jej morderstwa pan Anker wycofa się z układu z Willem. I wtedy rozpocznie się proces, bardzo długi proces szukania nowego obrońcy, co oczywiście opóźni cały proces oskarżenia Willema. W końcu zostaje mu przydzielony z urzędu pan Benedikt Fick, który stara się przekonać sąd, że Willem nie planował ofiar pozbawić życia, No tylko czasami sytuacja wymkała się spod jego kontroli. To by się jednak nie zgadzało z faktem, że wiele z jego ofiar stało się przed nim uciekać. A jeżeli uciekały, to oznaczało to, że Willem w prawie każdym przypadku miał odpowiednio dużo czasu, żeby ochłonąć i pozostawić kobiety przy życiu.

No tego jednak nie robił. Obrona Van Eycka próbowała argumentować, że mężczyzna cierpiał na poważne zaburzenia psychiczne, co mogło tłumaczyć jego zachowania. Obrońcy wskazywali także, że Van Eyck miał trudne dzieciństwo, a jego choroby psychiczne nie były odpowiednio diagnozowane i leczone. Prokuratorzy natomiast argumentowali, że van Eyck działał z premedytacją, wybierając swoje ofiary w sposób świadomy, a jego zbrodnie były wynikiem sadystycznych skłonności. Podczas procesu van Eyck nie wykazywał skruchy ani też emocji. Przedstawiał się jako zimny i względny człowiek, który działał z sadystycznych pobudek. Prokuratura zaprezentowała szeroki zakres dowodów, w tym wyniki badań DNA, które jednoznacznie wskazywały na van Eycka jako sprawcę.

Przedstawiono również dowody z analizy psychologicznej, które sugerowały, że van Eyck cierpi na poważne zaburzenia No, co w dużej mierze tłumaczyło jego zachowanie rzeczywiście, no ale to nie znaczyło, że nie mógł zostać za to skazany. Proces Wilama van Eycka był jednym z najbardziej głośnych procesów w Holandii, ponieważ dotyczył seryjnego mordercy, który wcześniej już był skazany, a który kolejnie został zwolniony z więzienia. Społeczeństwo było oburzone, że van Eyck mimo wcześniejszych wyroków mógł ponownie popełnić tak brutalne zgodnie, tylko dlatego, że postanowił go wypuścić. Proces miał wymiar nie tylko prawny, ale także emocjonalny, ponieważ przywrócił do debaty publicznej temat odpowiedzialności systemu za wcześniejsze zwolnienia przestępców.

25 października 2002 prokuratura zażądała kary dożywotniego więzienia. 7 listopada sąd Fronihens spełnił jej żądania. Willem, nie ma tu niespodzianki, ponownie nie zgodził się z wyrokiem sądu i wynajął amsterdamskich adwokatów van den Bruggenbech. Adwokatem? Którzy mieli zamiar wykorzystać byłą już żonę Willema, panią Ardy, do usprawiedliwienia czynu swojego klienta. Willem zeznał, że Ardy wiedziała o morderstwie Annelise Reinders i go szantażowała tą wiedzą. Jego adwokaci postanowili sprowadzić byłą żonę na salę. Sąd uznał jednak, że nie ma takiej potrzeby i podziękował Willemowi. 14 listopada 2003 r. Sąd uznał wyrok z zeszłego roku za prawomocny i potwierdził tym, że Willem na 100% jest odpowiedzialny za śmierć Sasi, Michelle i Anne-Lise.

Willem jednak nadal się nie poddawał i zaskarżył wyrok w Radzie Wyższej. Ta jednak nie przyjęła jego skargi, bo Willem nie był w stanie przedstawić jej żadnych nowych faktów, tzw. novum, które miałyby tak duże znaczenie w sprawie, że wpływałyby znacząco na wysokość wyroku. Willemowi nigdy nie udowodniono, że jest odpowiedzialny za zaginięcie Jolanty Meyer. Choć w jego domu przeprowadzono liczne przeszukania, nigdy nie odnaleziono wystarczających dowodów, które mogłyby bezpośrednio powiązać go z jej zaginięciem. Jedna z hipotez sugerowała tylko, że Van Eyck mógł ją uśmiercić i pozbyć się jej ciała, karmiąc nim swoje zwierzęta. Na to jednak brakowało dowodów.

Piętnaście lat po aresztowaniu Willema, jego dom stojący w Harkstede przy ulicy Hofdwech nr 167 został zburzony, a miejsce po nim posłużyło na zabudowę nowo tworzonego osiedla. Van Eyck do końca twierdził, że przyczyną jego zachowań jest ciężkie dzieciństwo, prześladowania i nękanie ze strony rówieśników oraz sny, które nie dawały mu spokoju przez wiele lat, a na które, jak wiadomo, on wpływu nie mógł mieć. Autor książki biograficznej o Willemie przez 30 długich rozmów wysłuchiwał, jak Willem miał ciężkie życie i jak bardzo czuł się pokrzywdzony tym, że to on właśnie musi siedzieć w więzieniu za coś, na co przecież zupełnie nie miał żadnego wpływu. Willem miał nadzieję, że autor wspomoże go jakoś, może jakoś wpłynie na wyrok z sądu.

Okazało się to jednak niemożliwe i Willem postanowił przerwać współpracę. Cóż mogę dodać na koniec? Nie bójcie się, że Willem van Eyck wyjdzie z więzienia. Tym razem już go nie wypuszczą, jak w roku 90, bo nawet nie mają takiej możliwości. Chyba, że jako ducha, niedługo Halloween się zbliża, także wszystko możliwe. W każdym razie na pewno nie wyjdzie żywy, bo van Eyck zmarł 19 czerwca 2019 w ośrodku penitencjarym Wychc. Przyczyna jego śmierci nie została podana jednak do wiadomości publicznej. Jeżeli spodobał Ci się podcast, możesz polubić filmik. Jeżeli chcesz być powiadamiany o nowych odcinkach, możesz zasubskrybować.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.