Raport o książkach – Michał Potocki „Malta. Święci i diabły”
Malta to kraj niewielki, by rzec – malutki. Tysiąc razy mniejszy od Polski. Ale historię ma olbrzymią. I gdyby chcieć znaleźć miarę, która najlepiej oddałaby charakter tej wyspy, byłoby nią zagęszczenie historii na metrze kwadratowym.To zagęszczenie historii, którą od tysiącleci budowali Fenicjanie, Arabowie, joannici, Francuzi, Brytyjczycy… Kto wie, może też olbrzymi i kosmici, wybrzmiewa w języku i polityce. I niejednej rzeczy w opowieści o Malcie nie da się uznać za prostą czy pozbawioną wewnętrznych sprzeczności.Gościem tego odcinka Raportu o książkach jest autor reportażu „Malta. Święci i diabły” Michał Potocki.Prowadzenie: Agata KasprolewiczGość: Michał PotockiKsiążka: „Malta. Święci i diabły” – Michał Potocki---------------------------------------------Raport o stanie świata to audycja, która istnieje dzięki naszym Patronom, dołącz się do zbiórki ➡️ https://patronite.pl/DariuszRosiakSubskrybuj newsletter Raportu o stanie świata ➡️ https://dariuszrosiak.substack.comKoszulki i kubki Raportu ➡️ https://patronite-sklep.pl/kolekcja/raport-o-stanie-swiata/ [Autopromocja]
Dzień dobry. Przy mikrofonie Agata Kasprolewicz. Zapraszam na Raport o książkach. Malta to kraj niewielki. Byrzec malutki. Tysiąc razy mniejszy od Polski. Ale historię ma olbrzymią. I gdyby chcieć znaleźć miarę, która najlepiej oddałaby charakter tej wyspy, byłoby nią zagęszczenie historii na metrze kwadratowym. To zagęszczenie historii, którą od tysiącleci budowali Fenicjanie, Arabowie, Joannici, Francuzi, Brytyjczycy, kto wie, może też olbrzymi i kosmici, wybrzmiewa w języku i polityce. I nie ma jednej rzeczy w opowieści o Malcie, która byłaby prosta czy pozbawiona wewnętrznej sprzeczności.
W raporcie o książkach już za chwilę rozmowa z autorem znakomitego reportażu Malta. Święci i diabły. Drodzy słuchacze, to wszystko co robimy jest możliwe dzięki Waszemu wsparciu. Każda raportowa odsłona, format i cykl to nasze wspólne dzieło. Dziękujemy. Jeśli ktoś z Państwa chciałby dołączyć do grona naszych patronów, najłatwiej zrobić to za pośrednictwem portalu patronite.pl, gdzie znajduje się profil Dariusza Rosiaka. Zachęcam do pisania do mnie na adres raportoksiążkachmałpa.gmail.com i do odwiedzania naszej strony internetowej raportostanieświata.pl. Jesteśmy w studiu Efektura w Warszawie. Program realizuje Kris Wawrzak.
Zaczynamy! Ze mną w studiu jest Michał Potocki. Dzień dobry. Dzień dobry. Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej, reporter, autor wielu znakomitych reportaży, znany słuchaczom Raportu o stanie świata. Przede wszystkim z opowieści o Ukrainie, o Białorusi, ale nie tylko. Niedawno rozmawiałeś z Dariuszem Rosiakiem o Malcie. Nieprzypadkowo. Nieprzypadkowo. I my tę opowieść dziś będziemy kontynuować, chociaż znacznie poszerzymy ramy czasowe tej opowieści. Malta jest obecna we współczesnym życiu politycznym. Trwa proces zabójców maltańskiej dziennikarki śledczej Dafne Caruany Galicji.
Ale Malta, choć jest krajem niewielkim, podkreślmy, to jest zresztą porównanie zaczerpnięte z twojej książki, tysiąckrotnie mniejszym od Polski, to historię ma długą, bogatą, fascynującą i pełną sprzeczności. I tutaj bym te sprzeczności podkreśliła, sam już tytuł twojej książki, o której dzisiaj będziemy rozmawiać, Malta, święci i diabły, na tę wewnętrzną sprzeczność wskazuje. Bo nic w opowieści o Malcie nie jest ani proste, ani od tych sprzeczności wolne. Zacznijmy może od tej. Kraj maleńki, historia olbrzymia. I jakby było tego mało, to być może na samym początku tę historię budowali olbrzymi właśnie.
Nawiązuje tutaj trochę pół żartem, pół serio do tych mega litycznych świątyń na Malcie, których powstanie Podsycało rozmaite teorie, także te, które sugerowały obecność olbrzymów właśnie na tej maleńkiej Malcie. Tak, bo warto powiedzieć, że Malta jest krajem, w którym istnieją najstarsze, do dziś zachowane, jedne z najstarszych do dziś zachowanych budowli zbudowanych przez człowieka, świątynie megalityczne, których jest kilka. One są w bardzo dobrej formie, bo przez dłuższą część historii były częściowo pod powierzchnią ziemi. Natomiast one są starsze niż Pramidy Egipskie, te najstarsze maltańskie świątynie są starsze niż Stonehenge, w związku z czym jest to kawał historii rzeczywiście, a ponieważ zostały stworzone przez nieznaną nam dzisiaj cywilizację, o której wiemy tyle, że budowała świątynie, ale też wiemy, że nie znała żelaza, wiemy też, że nie znała broni, więc prawdopodobnie była pokojowo nastawiona do świata, co pewnie, być może kosztowało ją przetrwanie, kosztowało ją egzystencję.
Nie przetrwała pamięć w postaci legend, mitów ani już nie mówiąc o dokumentach. W związku z czym późniejsze pokolenia Maltańczyków, różnych Maltańczyków, którzy tę wyspę zaludniali, którzy zastanawiali się nad tym, jak można było takie cuda architektury zbudować, bo to nie tylko wielotonowe bloki, które trzeba było wykuć, przetransportować i ustawić bez użycia zaprawy, cementu. Ale też te świątynie są zorientowane astronomicznie, to znaczy one mają... ich wejścia, położenie ołtarzy, położenie ścian jest dostosowane do ruchu słońca i do ruchu gwiazd na niebie. Więc... Ta precyzja inżynieryjna i astronomiczna skłoniła późniejszych wielu pisarzy i badaczy martańskich do snucia opowieści o tym, że człowiek nie mógł tego zbudować, więc prawdopodobnie inni szatani byli tam czynni, na przykład w postaci olbrzymów.
A ponieważ taki statystyczny, XVI-wieczny maltański uczony znał doskonale Biblię, która w Starym Testamencie opowiada o istnieniu gigantów, olbrzymów, znał mity greckie, w których ta Malta też pełniła istotną rolę, a tam też przecież funkcjonowali cyklopi, inne gigantyczne, większe niż człowiek postaci, A do tego oczywiście i arabska przeszłość Malty. Tam też są legendy o Olbrzymach. No to wniosek nazywał się bardzo prosty. Skoro tak, to prawdopodobnie byli to wyżsi od nas budowniczy tych świątyń. I podkreślmy, że te opowieści o Olbrzymach wracały później. Wracały w różnych momentach historii Malty. Nie tylko w XVI wieku, ale w XIX choćby powróciło.
Takie myślenie, że te wspaniałe, gigantyczne, olbrzymie świątynie to olbrzymi właśnie musieli wybudować, to jeden z bardzo słynnych architektów maltańskich tak uważał. I tak sobie myślę, że jest w tym coś rzeczywiście bardzo tajemniczego, a jednocześnie inspirującego, że ta cywilizacja, po której nie został właściwie żaden ślad już, Bo piszesz, zniknęli równie niespodziewanie jak się pojawili ci wspaniali Maltańczycy, którzy te ogromne budowle wznosili. Ta cywilizacja po nich była mniej zaawansowana. Co przeczy takiemu naszemu myśleniu o historii, o postępie, że to co jest później jest lepsze od tego co wcześniej.
Już na bardzo wczesnym etapie historii Malty okazuje się, że to nieprawda, że pojawiają się takie momenty w historii odległej, bardzo, bardzo odległej, których my później przy całej swojej technologii, już mówiąc z perspektywy 2026 roku, nadal nie możemy, nie potrafimy wytłumaczyć. Bo te olbrzymie świątynie to nie jest jedyna zagadka maltańska, są jeszcze takie tory tajemnicze, no co do których też nie wiadomo skąd one się pojawiły i być może sami kosmici musieli na Malcie wylądować, żeby to wyżłobienie w wapiennej skale mogło powstać. No właśnie te mity o gigantach, one się później w XX wieku wy-degenerowały w postaci różnych teorii spiskowych, których symbolem chyba przynajmniej dla polskiego czytelnika był Erich von Däniken, wydawany zwłaszcza w latach 90.
W Polsce, który właśnie wszystko, wszystkie takie szczytowe osiągnięcia ludzkiej architektury z czasów prehistorycznych zebrał do jednego worka i wyszło mu niezbicie, że no człowiek nie mógł, w związku z czym musieli to zrobić kosmici. I rzeczywiście w książkach von Dänikena pojawia się również wątek maltański, W którym obok świątyń chyba rzeczywiście bardziej zafascynowały von Dänikena tory. Tory wyglądają w ten sposób, że Malta generalnie jest skałą sterczącą z Morza Śródziemnego. W wielu miejscach nie ma tam żadnego gruntu, nie ma tam żadnej ziemi rozumianej jako gleba. Jest lita skała i w tej litej skale w wielu miejscach można znaleźć, no to nazywane są torami, to są takie kolejny przypominające tory tramwajowe czy kolejowe, które w zasadzie nie znajdują jakiegoś przekonującego wyjaśnienia.
One czasami się urywają na klifach, one czasami są pod wodą, ale czasami przecinają też na przykład Fenicki Grobowiec. Jest takie miejsce, w którym przecinają Fenicki Grobowiec, co by sugerowało, że powstały później, po Fenicjanach, którzy przecież nie są w historię zagłębieni na jakieś tam dziesiątki tysięcy lat wstecz. W związku z czym jest to tak, jest to wielka zagadka, która osoby ze szczególnie rozbudowaną fantazją nakłaniała do snucia opowieści o kosmitach. Tych zagadek, tych nierozwiązanych tajemnic w historii maltańskiej jest znacznie więcej. Być może olbrzymi, być może kosmici, ale na pewno. Na pewno na Malcie obecni byli Fenicjanie, Grecy, Rzymianie, Wandalowie, Arabowie, Normanowie, Joannici, czyli zakon świętego Jana, który zbudował stolicę Malty, Valette, zatrzymał
No ale w końcu skapitulował przed Napoleonem, który zmierzał wówczas do Egiptu. W związku z tym pojawili się na Malcie jeszcze Francuzi, potem Brytyjczycy, kiedy to Malta stała się częścią Imperium Brytyjskiego. Słowem, Mieli Maltańczycy od samego początku swojej długiej, długiej historii z czego czerpać, mieli ogromny wybór odnośnie tego, co uznać za punkt odniesienia dla swojej tożsamości. W takiej wielości wpływów możemy sobie łatwo wyobrazić spory tożsamościowe. I one oczywiście są na Malcie obecne, bardzo wybrzmiewają choćby w języku, wybrzmiewają we współczesnej historii politycznej. Mam tutaj na myśli Wszystko to, co działo się choćby od drugiej połowy XX wieku, na pewno o tym dzisiaj porozmawiamy.
Ale jest taka jedna opowieść, co do której Maltańczycy chyba są zgodni, prawda? I to jest opowieść o tym, że na Malcie rozbił się święty Paweł. Bardzo ważna historia, z której Maltańczycy czerpią nie tylko poczucie własnej tożsamości, ale chyba to też poczucie jedności. Piszesz w swojej książce, że nigdzie na świecie nie podchodzi się do świętego Pawła tak jak tu. Tu, czyli na Malcie. I chciałam Cię zapytać o to, z czego to wynika, że dla Maltańczyków ta opowieść o świętym Pawle, który miał na Malcie właśnie się rozbić, dlaczego ta historia jest dla nich tak ważna, że co do tego nie ma na tej Malcie jakże zróżnicowanej sporu?
Dla chrześcijan z całego świata święty Paweł jest postacią bardzo ważną, bo jest tym człowiekiem, który oderwał chrześcijaństwo od judaizmu i był, był, wszyscy znamy historię świętego Pawła z dziejów apostolskich, no ale jest postacią przede wszystkim religijną. Jednym z najważniejszych i najwcześniejszych świętych. Dla Maltańczyka jego znaczenie wykracza poza sferę stricte religijną i wkracza w sferę polityczną, dlatego, że święty Paweł w oczach Maltańczyka jest Praojcem współczesnego narodu maltańskiego. Według dziejów apostolskich, święty Paweł płynąc do Rzymu po to, żeby skonfrontować się z cesarzem, bo jako obywatelowi rzymskiemu przysługiwało mu prawo odwołania do cesarza od zarzutów, które mu postawiono w Palestynie, w Ziemi Świętej.
Płynąc z Krety w stronę Rzymu, wpadł w sztorm. Sztorm rzucił jego statkiem, którym płynął, rzucił go o wyspę, która w tekście dziejów apostolskich nazywała się Melite i zmusił do spędzenia trzech miesięcy zimowych na tejże wyspie, które to miesiące poświęcił na nawracanie miejscowych i na ich uzdrawianie. Po czym popłynął do Rzymu, kiedy przydarzyło się takie okno pogodowe, kiedy się otworzyło. No i dla Maltańczyków, Maltańczycy uznają, że skoro, że skoro święty Paweł nawrócił ich w takim, a nie innym momencie historii, na 300 czy tam 200 ponad lat, 300 lat prawie przed tym, jak ochrzciła się Armenia, przed Rzymem samym ochrzczonym i cesarzem Konstantynem i tak dalej, i tak dalej,
No to miano pierwszych chrześcijan, a co za tym idzie pierwszych współczesnych Europejczyków, przysługuje właśnie im. I na tym jest budowana, na tym były budowane różnego rodzaju idee polityczne, można było na tym budować tożsamość partyjną, tożsamość narodową i tak właśnie się stało. Niezależnie od tego, że pomiędzy mieszkańcami Malty z przełomu mileniów, a współczesnymi mieszkańcami Malty, w zasadzie takiej bezpośredniej linii poprowadzić się nie da, dlatego że W międzyczasie było panowanie arabskie, które jak można przypuszczać, chociażby biorąc pod uwagę język, którym dzisiaj się Maltańczycy posługują, a jest to język postarabski, semicki, zdziesiątkowało poprzednich mieszkańców Malty. Prawdopodobnie żadnych śladów genetycznych tamtych mieszkańców Malty już nie ma, no ale ciągłość geograficzna jakaś jest.
I biorąc pod uwagę, że Malta po panowaniu arabskim została zrechrystianizowana, Ta tożsamość wyprowadzana od świętego Pawła jest w zasadzie takim pewnikiem, kogo by nie zapytać, niezależnie od wielu wątpliwości. No właśnie, tych wątpliwości, jedna z nich to choćby to, że być może, być może to wcale nie na Malcie, święty Paweł się rozbił tylko w Chorwacji, na jednej z chorwackich wysp. A może w ogóle na jednej z greckich wysp. To jest taka część twojej książki, która przypomina trochę śledztwo. Takie śledztwo dziennikarskie przez wielkie Eś. Ciekawie się czyta historię sprzed tak dawna, w której mnożą się wątpliwości. I która jest tak fascynująca, ale bez względu na te spory i na te wątpliwości właśnie wokół tego, czy to była maltańska, grecka, czy chorwacka wyspa, jedno jest pewne, że Maltańczycy najbardziej żarliwie tej swojej opowieści bronili.
Chorwaci byli gotowi odpuścić i piszesz, powołując się zresztą na wypowiedź jednego ze swoich bohaterów, że trzeba być Maltańczykiem, by wiedzieć, że święty Paweł rozbił się tutaj. Z tego co mówisz wynika, że to nie tylko żarliwość religijna, ale bardzo konkretne myślenie polityczne zdecydowało o tym, że Maltańczykom na tej opowieści o świętym Pawle tak bardzo mocno zależało. I tak sobie myślę, że to takie silne przekonanie, że trzeba budować tożsamość maltańską wokół opowieści o świętym Pawle, Pokazuje, jak bardzo Maltańczycy od samego początku chcieli osadzić siebie w tradycji europejskiej, jak bardzo znosiło ich w stronę Europy, co nie musiało się wydarzyć.
Patrząc choćby na mapę, ok, najbliżej do Sycylii jest z Malty, No ale jakby popatrzeć sobie na historię sycylijsko-maltańską, to z Sycylii Arabowie przyszli na Maltę, a nie Europejczycy. No więc Malta mogła spojrzeć w stronę Europy, mogła spojrzeć w stronę Afryki. Jak rozumiem, ta opowieść o świętym Pawle była taką bardzo silną deklaracją, nie tylko historyczną, ale też polityczną, że Maltańczycy chcą być Europejczykami. Dlaczego tak bardzo właśnie w stronę Europy ich znosiło? Dlaczego, i to znów zdanie zaczerpnięte z twojej książki, raczej plecami stali Maltańczycy zawsze do Afryki?
Jeśli chodzi o świętego Pawła, to ta opowieść o świętym Pawle na Malcie, ona w zasadzie trafiła do głównego nurtu chrześcijaństwa. Dlatego, że jeżeli spojrzymy na współczesne tłumaczenia Biblii, to tam jest po prostu myli, to jest tłumaczona po prostu jako Malta. Nawet w Biblii Chorwackiej, do której też zajrzałem z ciekawości, czy czasem nie jest tam miet, ale nie, jest Malta. Rzeczywiście Malta jest odwrócona plecami do Afryki Północnej, przede wszystkim ze względu na różnice religijne. To znaczy, Arabowie rzeczywiście przynieśli Malcie i Islam, i język arabski, ale po wyparciu Arabów przez Normanów, Islam został, był stopniowo spychany na margines, aż ostatecznie muzułmanie zostali ostatecznie Zostali wypędzeni czy zmuszeni do konwersji. Język natomiast ocalał, ale ten język był już stopniowo również chrystianizowany, był poddany właśnie chrystianizacji, a muzułmanie od tej pory kojarzyli się głównie z tymi, którzy Maltę najeżdżają i biorą ludność do niewoli, przekształcają ich w niewolników i sprzedają ich na targach w dzisiejszej, przede wszystkim w dzisiejszej Tunezji.
To nie jest tak, że druga strona była zupełnie biała i puszysta, jak to się mówi, dlatego że na Malcie z kolei również istniały targi niewolników, tylko z kolei muzułmańskich, dlatego że parali się porywaniem ludności muzułmańskiej, również późniejsi władcy chrześcijańscy Malty. Ale to sprawiło, że do Arabów i do Afryki Maltańczycy czują dystans do dzisiejszego dnia, co nie znaczy, że to się tak jednoznacznie zupełnie przekłada na ich poczucie tożsamości w pełni europejskiej. Tam są w zasadzie dwa nurty myślenia na temat Europy. Pierwszy nurt, który jest właśnie kojarzony politycznie z prawicą, a szerzej z katolicyzmem maltańskim, To jest właśnie opowieść o Maltańczykach jako pierwszych Europejczykach wychodzących od św. Pawła.
A co za tym idzie? Na tym budowano wnioski takie, początkowo przywiązanie, czy takie zapatrzenie we Włochy i we Włochów przed II wojną światową. Elity maltańskie, prawicowe elity maltańskie często używały na co dzień języka włoskiego, były zitalianizowane bardzo mocno, nie tylko mentalnie, ale też właśnie językowo i kulturowo. To im przeszło w wyniku II wojny światowej, kiedy Malta była poddawana ciężkim bombardowaniom przez Mussoliniego. Natomiast poczucie tożsamości europejskiej po prawej stronie sceny politycznej przetrwało i przekształciło się w dążenie do integracji z Unią Europejską, postrzeganą właśnie przez maltańską prawicę jako takie ucieleśnienie setek lat dochodzenia do budowy, rozwijania idei praw człowieka,
Przywiązania do wartości chrześcijańskich rozumianych właśnie raczej jako miłość bliźniego, a nie jako nawracanie siłą niewiernych. Przynajmniej w tej dwudziestowiecznej opowieści, bo w przeszłości zakon Janitów różnie z tym bywało. Ale to nie jest jedyna opowieść, to nie jest jedyna idea, czy jedyna myśl o Europie, która na Malcie funkcjonuje, dlatego, że mamy też maltańską lewicę, która raczej postrzegała Maltę jako Część regionu śródziemnomorskiego, czyli lewica argumentowała w ten sposób, ok, święty Paweł i Europa w porządku, ale jednak więcej nas łączy z naszymi językowymi krewniakami z Tunezji, niż z naszymi kolonistami, którzy nas zniewolili z Wielkiej Brytanii na przykład. W związku z czym, dlaczego mamy czuć bliskość z germańskimi ludami Europy Północnej,
A odrywać się od naszych sąsiadów, od których oddziela nas tam raptem 300 km od wybrzeża tunezyjskiego. Na tym też budowano idee polityczne, kiedy Maltą w latach 70-tych, 80-tych rządziła Partia Pracy, która była wtedy partią bardzo mocno lewicującą, komunizującą miejscami. Starała się wręcz na kontaktach z Libią budować przeciwwagę dla wpływów europejskich do tego stopnia, że nawet premier Dom Minto, rządzący ówcześnie, wprowadził język arabski do szkół, co skończyło się raczej karykaturą, no ale próba była podjęta. No tak, a inny z kolei maltański premier był zdaje się ostatnim politykiem, który spotkał się z Muammarem Kaddafim przed wybuchem rewolucji w Libii.
O tym libijskim wątku na pewno opowiemy, bo poświęcasz tej historii związanej z Muammarem Kaddafim cały rozdział swojej książki, ale najpierw powiedzmy o języku. O języku maltańskim, w którym nie tylko przegląda się długa historia tego kraju, ale tak sobie myślę, że przegląda się też stosunek do spuścizny arabskiej i europejskiej, czy też arabskiej i włoskiej Maltańczyków. Bo to, w jaki sposób te wpływy arabskie i włoskie zadomowiły się w języku maltańskim, czy wybrzmiewają w języku maltańskim, sporo chyba mówi o tej historii, sporo mówi o podejściu Maltańczyków do tych dwóch tradycji.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Agata Kasprolewicz przedstawia Malta i jej złożoną historię, podkreślając zagęszczenie historii na metrze kwadratowym. Michał Potocki, autor książki „Malta. Święci i diabły”, opisuje swoją opowieść.
Michał Potocki omawia najstarsze świątynie na Malcie, teorie o budowniczych i teorie spiskowe o obecności olbrzymów i kosmitów.
Rozważania nad wpływem Fenikijczyków, Arabów, Normanów, Joannici i innych na maltańską historię i tożsamość.
Michał Potocki omawia opowieść o świętym Pawle, jego znaczenie dla Malty i konflikt z historią i archeologią.
Rozważania nad językiem maltańskim, jego pochodzeniem, wpływem włoskiego i arabskiego, oraz paradoksy w użyciu terminologii chrześcijańskiej i islamskiej.
Michał Potocki analizuje rolę języka w polityce Malty, w tym wpływ Mussoliniego i Brytyjczyków na maltański język i tożsamość.
Rozważania nad wpływem zakonu Janitów na Malty, a także wpływ polityczny na tożsamość maltańską w kontekście Europy i Afryki.
Rozmowa koncentruje się na roli języka w polityce Malty, jego zmianach i zagrożeniu przez angielski. Autor podkreśla, że język maltański utracił część swojej pozycji, ale nadal ma znaczenie w kulturze i tożsamości maltańskiej.
Rozdział poświęcony polityce Malty, od Dominika Mintoffa do Muamara Kaddafiego, pokazujący jak polityka i religia wpływały na życie maltańskie. Autor podkreśla, że Malta była często w centrum konfliktów politycznych i religijnych.
Rozdział skupia się na wpływie Muamara Kaddafiego na kulturę maltańską, szczególnie na muzykę, a także na relacjach Malty z Libią przed wybuchem rewolucji w Libii.
Rozmowa kontynuuje omówienie politycznych konsekwencji wojny w Libii dla Malty i jej wpływu na politykę międzynarodową, zwłaszcza na decyzję Putina o zrezygnowaniu z liberalizmu.
Analiza skutków wojny w Libii na Malty, w tym migracje i wyzwań bezpieczeństwa, oraz jej wpływu na politykę maltańską.
Refleksje na temat znaczenia Malty jako kraju na peryferiach i jego roli w globalnej polityce.
Najhojniejsi patroni Raportu o stanie świata to firma Ampio Smart Home
Hotel Bania Termaliski w Białce Tatrzańskiej oferujący pakiety pobytowe z termami w cenie
Beck & Politzer od ponad 160 lat wspiera przemysł na całym świecie
Centrochem dostarczamy surowce chemiczne i stabilność łańcucha dostaw
Ekspert od zadbanego obuwia. Pielęgnuj od świeżej i chroń swoje buty z Cochine Shop EU
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Najhojniejsi patroni Raportu o stanie świata to firma Ampio Smart Home"
„Hotel Bania Termaliski w Białce Tatrzańskiej oferujący pakiety pobytowe z termami w cenie"
„Beck & Politzer od ponad 160 lat wspiera przemysł na całym świecie"
„Centrochem dostarczamy surowce chemiczne i stabilność łańcucha dostaw"
„Ekspert od zadbanego obuwia. Pielęgnuj od świeżej i chroń swoje buty z Cochine Shop EU"
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Malta to kraj niewielki, by rzec – malutki. Tysiąc razy mniejszy od Polski. Ale historię ma olbrzymią. I gdyby chcieć znaleźć miarę, która najlepiej oddałaby charakter tej wyspy, byłoby nią zagęszczenie historii na metrze kwadratowym.
To zagęszczenie historii, którą od tysiącleci budowali Fenicjanie, Arabowie, joannici, Francuzi, Brytyjczycy… Kto wie, może też olbrzymi i kosmici, wybrzmiewa w języku i polityce. I niejednej rzeczy w opowieści o Malcie nie da się uznać za prostą czy pozbawioną wewnętrznych sprzeczności.
Gościem tego odcinka Raportu o książkach jest autor reportażu „Malta. Święci i diabły” Michał Potocki.
Prowadzenie: Agata Kasprolewicz
Gość: Michał Potocki
Książka: „Malta. Święci i diabły” – Michał Potocki
---------------------------------------------
Raport o stanie świata to audycja, która istnieje dzięki naszym Patronom, dołącz się do zbiórki ➡️ https://patronite.pl/DariuszRosiak
Subskrybuj newsletter Raportu o stanie świata ➡️ https://dariuszrosiak.substack.com
Koszulki i kubki Raportu ➡️ https://patronite-sklep.pl/kolekcja/raport-o-stanie-swiata/ [Autopromocja]