Mentionsy Mentionsy
Radio Wnet
Radio Wnet

Literatura między prozą a biografią

24.08.2026 ·1 godz 2 min · 6 rozdziałów

W audycji spotykamy się z Rafałem Wojasińskim, autorem najnowszego tomu prozy „Dzieci czerwonego słońca”, oraz Beatą Izdebską-Zybałą, z którą rozmawiamy o książce esejów „Iwaszkiewicz. Przyjaciele i wrogowie”. Rozmawiamy o literaturze, jej bohaterach i relacjach, które kryją się za opowieściami pisarzy.

8:25 · Postacie i ich rola w książce 1

I ja muszę się w pewnym momencie ugiąć, mimo że wiem pewne rzeczy więcej, ale nie mam możliwości, nie mam argumentów, już nie mam narzędzia, bo biologia spowodowała, że tamten wykonuje pewne zadania życia. Czyli życie jakby daje pewne zadania, Im się wydaje, że oni są świadomi, a wyposażeni są w taki sposób, że mają możliwości dominacji, więc dominują, tak jak w innych organizmach, w innych gatunkach, w innej rzeczywistości. I co ma być dla mnie prawdą? To, że ktoś jest mocniejszy, silniejszy, staje się przywódcą i jest w stanie dominować nad innymi, to ma być jakaś dla mnie prawda życiowa i ja mam chwalić ten rodzaj funkcjonowania? Nie, ja się na to nie zgadzam. Ja wiem, że to jest bez sensu, bo takie jest życie. Ale idąc za Zbigniewem Herbertem w pojedynkę, pan Kogito, stać w pojedynkę człowieka, że może powiedzieć po prostu na pewne rzeczy nie, albo nazwać pewne rzeczy.

34:04 · Listy i relacje międzyludzkie 1

No Iwaszkiewicz miał rację i to bezwzględnie, prawda? Więc to są ciekawe rzeczy. Tak, to są takie na podstawie konkretnych zdarzeń możemy wywnioskować coś więcej. Więc Iwaszkiewicz miał bardzo pozytywny stosunek do młodych pisarzy, takich adeptów pisarstwa. I on tak było z Odojewskim, tak było z Herbertem, przecież Herbert w 1955 roku drukował w twórczości. Tak było z Kazimierzem Orłosiem i też tak ze Stryjkowskim, któremu powiedział właśnie ty cholero, dla ciebie stworzyliśmy pismo, żebyś miał gdzie głosy w ciemności drukować. Wspaniałą książkę, którą Iwaszkiewiczowie bardzo doceniali, właśnie głosy w ciemności.

39:58 · Awantury i relacje zawodowe 1

Przywołuje też Pani bardzo ciekawą zmianę zdań między Iwasz Kibiczem a Zbigniewem Herbertem z 1972 roku, kiedy oczywiście w emocjach Kiedy Iwaszkiewicz w dzienniku napisał o nim, że w głowie ma kaszę i bezczelne chłopiem do niemożliwości. No, ale tam dodaje, że trudno być zawsze dobrym poetą, prawda? Nie, napisał poeta dobry. Poeta dobry, przecinek nie zawsze. Ale trudno być zawsze dobrym poetą. A ten z kolei z Grecji przysłał mu pocztówkę z pytaniem i to pytanie strząsające. Jarosławie, czy prostujesz ścieżki swoje i czy czynisz pokutę? Tak, no to jest bardzo ciekawa relacja, bardzo.

49:56 · Współpraca z młodymi pisarzami 13

Dlatego, że ona jest taka zupełnie nieoczywista, bo jeżeli mamy na przykład przyjaźń z Andrzejem Wajdą, to to jest taka różami usłana, piękna relacja przyjacielska dwóch takich mistrzów swojego fachu, prawda? Pisarza i reżysera. I to jest taka piękna, prosta, Przykład takiej przyjaźni. Tutaj ona jest bardzo skomplikowana. I Herbert bardzo dużo zawdzięczał Iwaszkiewiczowi, bo przecież debiutował w 1955 roku W twórczości pisze w dedykacjach na swoich tomach wierszy, które ofiarował Iwaszkiewiczowi, które są w stawisku w Księgozbiorze Historycznym.

Zezłościł się właśnie tymi słowami już na koniec, to było podczas wieczoru. Dwudziestopięciolecie Juliusza Osterwy, kiedy tam czytano jaskinie filozofów Herberta i wszyscy się zachwycali, a Iwaszkiewicz nie, prawda? Był zdziwiony, czemu tak wszyscy się zachwycają i wtedy to w dzienniku napisał, że rozczelne chłopie ma kaszę w głowie. I tu postawimy kropkę, bo czas nas nagli, a z fragmentami książki pani Beaty Izdebskiej-Zybały, którą mieliśmy honor gościć na antenie, dziękujemy pięknie. Dziękuję za usłyszenie. Książka nosi tytuł Iwaszkiewicz, przyjaciele i wrogowe, a fragment właśnie o relacji Jarosława Iwaszkiewicza ze Zbigniewem Herbertem przeczyta teraz pani Magdalena Woźniak.

Natomiast za uwagę dziękuję. Krzysztof Masuń. I Tomasz Zapert. Bardzo Państwu dziękuję. Zbigniew Herbert i Jarosław Iwaszkiewicz. Dzieliły ich dekady, ale w pewnym momencie pisali do siebie bardzo zażyłe listy. Wszystko skończyło się mało przyjemnie. W głowie makasze pisał o Herbercie w dzienniku Iwaszkiewicz, a poeta pytał go w liście. Czynisz pokutę, Jarosławie? Byli jak ogień i woda. Jeden o naturze buntownika, brzydzący się kompromisami, drugi cierpliwy, niejako pozytywista, żyjący w przekonaniu, że można wiele poświęcić, aby zapewnić ciągłość kultury polskiej w autorytarnym systemie władzy. A jednak odmienne postawy życiowe i polityczne, jak pisze Andrzej Franaszek, biograf Zbigniewa Herberta, nie psuły ich prawdziwego świata międzyludzkich relacji, które przynajmniej w niektórych okresach mogły być nacechowane czułością.

Dopiero pod koniec życia Herbert wyrażał sprzeczne uczucia wobec Jarosława Iwaszkiewicza. Ale miało to już miejsce, kiedy nie szczędził ciosów także i innym pisarzom. Pozostawali w takich relacjach, jakich dziś bardzo brakuje w przestrzeni publicznej. Współpraca, wzajemne uznanie, respekt dla talentu tego drugiego. To wszystko okazywało się możliwe, ponieważ mieli silną świadomość, że służą wartościom większym niż oni sami. Liczyła się ciągłość kultury w warunkach opresji PRL-u. Dzięki temu mogły powstawać dzieła, które wciąż wielu z nich podziwia. Szymborska, Różewicz, Białoszewski – wszyscy chcieli pisać do twórczości.

Iwaszkiewicz wspierał spore grono młodszych pisarzy i poetów. Istotne znaczenie miał w tym miesięczniku twórczość, którym autor sławy i chwały kierował od 1955 roku. Traktował to pismo jako instrument chronienia i przekazywania prawdziwych wartości kulturalnych. Odżegnywał się natomiast od inspirowania cichej kontrrewolucji, co było sprzeczne z jego pojmowaniem sprawy. Ostatecznie stworzył periodyk, który Konstanty Kot-Jeleński ocenił jako najlepsze pismo literackie w tej części Europy. Podobnie uważał Herbert, który pisał do Czesława Miłosza w liście z 1969 roku.

Twórczość to jedyne chyba pismo, w którym można drukować bez wstydu, przypomina piwnicę z czasów okupacji, w której schowali się spaleni i Żydzi. Chcąc wydawać opiniotwórcze pismo literackie, Iwaszkiewicz musiał szukać i przyciągać dobrych autorów, między innymi poetów młodego pokolenia. Wisławę Szymborską, Tadeusza Różewicza, Mirona Białoszewskiego, Stanisława Grochowiaka. Kolejne numery twórczości przyniosły utwory, które odegrały ważną rolę w historii literatury polskiej. Głosy w ciemności Juliana Stryjkowskiego czy pętle i ósmy dzień tygodnia Marka Chłaski. Herbert znalazł się w ścisłym gronie współpracowników pisma.

Iwaszkiewicz wspierał tych, u których widział potencjał. Do Kazimierza Orłosia pisał, aby nie zniechęcał się do pracy pisarskiej. Cieszę się, że podpisał pan umowę na książkę. Jednocześnie martwię się, że pan w Solinie nic nie pisze. Trzeba się przemóc i pisać. Zajdź do redakcji. Bardzo się tam ciebie lubi – dodawał. Zadatki na pisarza dostrzegał również we Włodzimierzu Odojewskim. Początkujący wówczas literat przypomniał bliście Iwaszkiewiczowi. Swego czasu wyraził pan chęć zapoznania się z moją twórczością i wysłał mu do recenzji kilka opowiadań. Koniec lat pięćdziesiątych. Kariera Zbigniewa Herberta nabiera rozpędu.

Iwaszkiewiczowska twórczość była dla Herberta kluczowym miejscem debiutu poetyckiego. W czerwcowym numerze z 1955 roku ukazały się jego trzy wiersze – Mama, Dwie krople oraz Drży i Faluje. W numerze wrześniowym redakcja zamieściła esej Uwagi o poezji Józefa Czechowicza. Będące reakcją poety na ukazanie się pierwszego powojennego wyboru wierszy Czechowicza. Z kolei w listopadowym wydaniu drukowała jego eseje o Fernandzie Leggerze związanym z kubizmem francuskim malarzu, grafiku i rzeźbiarzu. Od tej pory Herbert zaczął w twórczości systematycznie drukować wiersze, ale również eseje podróżne o historii sztuki europejskiej.

Wszedł w doborowe towarzystwo, bo opublikowali tam chociażby Mieczysław Jastron, Adam Warzyk, Antoni Słonimski, Kazimierz Brandys, Andrzej Kijowski czy Kazimiera Iłłakowiczówna. To między innymi dzięki Iwaszkiewiczowi zyskiwał rozpoznawalność w środowisku literackim stolicy. Świadczy o tym zdarzenie, które Herbert opisał w liście do Haliny Misiołek, swojej ówczesnej partnerki, po tym jak Iwaszkiewicz napisał dwa pochlebne słowa na marginesie wierszy, struny, pisze Herbert, różne osoby wchodziły i oglądały mnie. Jego kariera literacka nabierała wówczas kolorów. Na okładce tomu poetyckiego Struna światła wpisuje dedykację dla Iwaszkiewicza, panu Jarosławowi Iwaszkiewiczowi, autorowi lata 1932.

Dla Herberta znaczenie musiało mieć również to, że Iwaszkiewicz był od 1959 roku prezesem Związku Literatów Polskich. Także jego działalność recenzencka była istotna. Na łamach Życia Warszawy prowadził rubrykę Rozmowy o książkach na temat nowości wydawniczych. Z czasem stawała się ona coraz bardziej opiniotwórcza. Stała współpraca z twórczością skłoniła Herberta do zamieszkiwania w Warszawie. W styczniu 1958 roku dzięki wstawiennictwu literata i polityka Jerzego Zawiejskiego otrzymał z puli mieszkań ZLP, kawalerkę przy ulicy Świerczewskiego, obecnie Aleja Solidarności.

Adaptował się do życia w stolicy, zyskując przyjaciół i znajomych, jak choćby Zbigniewa Bieńkowskiego, Jerzego Lisowskiego czy Zdzisława Nejdera. Nider w wywiadzie Rzece nadgonić czas wspominał zresztą, że Iwaszkiewicz odnosił się do Zbyszka z olbrzymią życzliwością i uznaniem. W 1955 roku Herbert ponownie wstąpił do ZLP. Był już członkiem, kandydatem w latach 1948-1951, ale zrezygnował. Dzięki temu mógł planować pierwsze wyjazdy. W 1957 roku otrzymał stypendium. ZLP. 100 dolarów, które pozwoliło mu odbyć pierwszą zagraniczną podróż. Pojechał do Paryża.

W ogóle zaczął sporo wyjeżdżać. W latach 1958-1959 przemieszczał się między Wiedniem i Paryżem. Od stycznia do marca 1959 roku mieszkał również w Anglii. Do Polski wrócił na stałe w marcu 1960 roku. Szanownemu i drogiemu panu Jarosławowi Iwaszkiewiczowi. Ich bliskie relacje znajdują odzwierciedlenie we wzajemnych dedykacjach. Gdy w 1961 roku Herbert wydał tom wierszy zatytułowany Studium Przedmiotu, Iwaszkiewiczowi ofiarował egzemplarz Ze specyficzną dedykacją szanownemu i drogiemu panu Jarosławowi Iwaszkiewiczowi, poecie niezawisłemu, mecenasowi i obrońcy młodych wierszopisów, wdzięczny Herbert.

Książka zachowała się w księgozbiorze Muzeum w Stawisku. Autor matki Joanny od Aniołów nie ukrywał, że i on sam korzysta z relacji z młodymi poetami, w tym z Herbertem. Najlepszym tego przykładem pozostaje jego tom wierszy Jutro żniwa z podtytułem Nowe wiersze. W wydanym w 1963 roku zbiorze nawiązywał do stylistyki poetów O kilka dekad młodszych. Różewicza i właśnie Herberta. Krytycy uważają, że otwiera on nowy etap w twórczości Iwaszkiewicza. Jednocześnie powoli staje się on starym poetą. Zwłaszcza w oczach młodej generacji. Podobnie jak wcześniej Leopold Staw, Żyjący w latach 1878-1957 i nazywany poetą trzech pokoleń.

Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.