Mentionsy Mentionsy
Radio Wnet
Radio Wnet

Borejza: w Krakowie dość kolesiostwa

08.04.2026 ·15 min 6 s

Mieszkańcy Krakowa nie chcą dać prezydentowi Aleksandrowi Miszalskiemu spokojnie dokończyć kadencji, bo – jak mówi Tomasz Borejza – mają dość sposobu zarządzania miastem, zadłużania samorządu i „epidemii kolesiostwa” w magistracie. 

Z nami na łączach pan Tomasz Borejza, krowoderska.pl. Dzień dobry panu. Dzień dobry. I właśnie, a mieszkańcy Krakowa nie chcą dać normalnie dokończyć kadencji prezydentowi miasta Krakowa. Dlaczego? Myślę, że po prostu nie chcą mu dać dalej robić swoje, bo to jak słuchałem wypowiedzi pana prezydenta Miszalskiego, to trochę zabrzmiało jak groźba, prawdę powiedziawszy, że będą władze miasta kontynuować to, co robiły do tej pory. Chyba o to chodzi, że po prostu chcą ludzie już zmiany, bo zobaczyli, jak miasto jest zarządzane i nie chcą, żeby tak było dalej. Chcą jak najszybciej zareagować, żeby naprostować ścieżki, którymi Kraków podąża.

Taki koronny argument z Aleksandra Miszalskiego jest taki, że on dopiero zaczął swoją misję prostowania przede wszystkim finansów miasta. Wiemy, że Kraków jest rekordowo zadłużony. Kraków dopiero za jakiś czas wypracuje nadwyżkę operacyjną. Nie wiem, jak to się dokładnie nazywa. W każdym razie nie będzie już deficytu. Co pan odpowiada na taki argument? Nie no, te kwestie zadłużenia i deficytu, który ma zniknąć w jakiejś przeszłości, nie wiadomo tak naprawdę jakiej, przecież tam są rzucane daty. Trochę to wszystko wygląda niewiarygodnie. To wydaje mi się być po prostu odpowiedź na krytykę. Przez ostatnie dwa lata Kraków zadłużał się bardzo szybko, nawet szybciej niż za Jacka Majchrowskiego, co zresztą ludzie dostrzegli po prostu, więc urząd reaguje.

Tam oczywiście jest obrona, że to są inwestycje, które są odziedziczone i tak dalej, i tak dalej, ale z drugiej strony jest też tak, że np. budżet w ubiegłym roku był zaniżony po stronie wydatków. Znacząco i miasto musiało po tym jak najpierw się chwaliło, że nad finansami zaczyna panować, brać chwilówkę tak naprawdę pod koniec roku, emitując obligacje w trybie specjalnym na kilkaset milionów złotych, żeby mieć z czego płacić za wynagrodzenia kierowcę tamteka. I w tym roku prawdopodobnie jest budżet skonstruowany w podobny sposób. Dobiegają takie głosy ze strony opozycyjnych radnych, że znowu zaniżono wydatki o kilkaset milionów złotych po to, Żeby wszystko wyglądało lepiej, no a jak się jakoś do jesieni dotrwa, no to wtedy się będzie próbować znowu zapewne jakieś obligacje specjalne w tym czasie emitować.

Także nie, znaczy no prezydent Miszalski do tej pory nie zapanował nad kwestią finansów Krakowa i nie wygląda, żeby się to miało wydarzyć w najbliższym czasie. Jest kwestia tego, skąd na przykład miałoby być finansowane metro. I jak duży miałby być wkład miasta do tego, więc jeżeli będziemy budować metro i jednocześnie będziemy mieć nadwyżkę... No wkład jest taki, że już chyba nie jeden, a kilka chyba zespołów do spraw metro powstało. Już pięć bodajże z tych zespołów do spraw budowy metra, natomiast pieniędzy jak na razie nie widać. Nie wiadomo jakie są zasady, ale jakby mówię o tym dlatego, że kwestia jest taka, że jeżeli będziemy budować to metro, Miasto będzie musiało do tego dołożyć jakieś wielomiliardowe kwoty. Ja nie wiem skąd one zostaną wzięte, skoro jednocześnie ma być obniżane zadłużenie.

To się może nie poskładać, tak mi się wydaje. Nie ma zaufania w ogóle do tego, że prezydent Miszalski jest w stanie zapanować nad sytuacją finansową miasta. Nie ma też zaufania co do tego, czy jest w stanie wybudować to metro. I tak po prawdzie to w ogóle nie ma zaufania do całej tej administracji. Być może dlatego, że wielu ludzi dostrzega i ocenia to w taki sposób, że miasto jest zarządzane przede wszystkim w interesie kolesi z Platformy Obywatelskiej, a nie miasta. I to się bardzo nie podoba. 24 maja tego roku odbędzie się referendum. Jest decyzja komisarza wyborczego. Czy w związku z tym nastąpiła jakaś zmiana w nastawieniu władz Krakowa, w nastawieniu prezydenta Miszalskiego?

W trakcie zbierania tych podpisów też między innymi pan opowiadał, O tych różnych ustępstwach albo może takich bonusach, które prezydent w miarę zwiększającej się liczby podpisów proponował bądź wycofywał się ze swoich decyzji. Czy teraz już po tym, kiedy jest ta decyzja, że referendum jednak na pewno będzie miało miejsce, czy coś się zmieniło, czy jakiś ruch nastąpił inny? Tak, ruch zdecydowanie nastąpił. Pan prezydent w czasie zbierania podpisów zmieniał się z dnia na dzień, stawał się coraz bardziej sympatycznym włodarzem miasta, wycofywał się z różnych decyzji, które ludzi rozzłościły. Generalnie było bardzo fajnie, ale jak się podpisy zebrały, to nagle się okazało, że pan prezydent Chyba nie jest aż tak sympatyczny, bo nas na przykład zaczął straszyć pozwami sądowymi w związku z jakimiś wpisami w internecie, które wydarzyły się chwilę temu i prawdę powiedziawszy nie znam jeszcze szczegółów, więc nie wiem o co dokładnie chodzi, ale wnioskując z filmików wygląda mi to na taki pozew typu slap po prostu, który ma za zadanie wystraszyć, uciszyć krytykę, no też medialną, ale też społeczną tak po prostu.

Więc mieliśmy i soki z buraka, mieliśmy jakieś przedziwne gazetki kolportowane po mieście, szczególnie tam, gdzie mieszkali starsi mieszkańcy, z niestworzonymi zupełnie zarzutami, które były zapewne drukowane w Warszawie. Znaczy później się okazało, że były gdzieś finansowane spoza miasta zupełnie, ale było to jakby oczywiste już w momencie, kiedy były kolportowane, bo tam na przykład pisano o krakowskim ratuszu. A my w Krakowie nie mamy ratusza od XIX wieku. Mamy magistrat, więc jak ktoś popełnia taki błąd, to wiadomo, że nie jest lokalny. I to szło w jakieś gigantyczne nakłady na przykład, żeby właśnie obrzydzać ludziom kontrkandydatów, więc myślę, że teraz będzie podobnie wyglądała akcja obrzydzania ludziom idei referendum. No bo kontrkandydatów nie ma, a chodzi o to, żeby ludzie zostali w domach i nie poszli zagłosować. Kontrkandydatów nie ma, czy jeszcze nie ma, czy już jacyś się wyłaniają?

Jak pan to widzi? Znaczy pyta pan, czy ruchy miejskie, które są zaangażowane w promowanie, będą startować w tych wyborach, tak? No to jest mniej więcej tak, to jest jeden aspekt tego pytania, ale rzeczywiście jak to będzie wyglądało już zakładając, że rzeczywiście dojdzie do tego odwołania prezydenta Miszalskiego? No ja myślę, że na pewno się znajdą osoby wśród ludzi zaangażowanych w całą tą akcję referendarną, które będą chciały gdzieś... Gdzieś wystartować do Rady Miasta, też po to to robią, żeby kto inny przejął Stary Miasta. Może jeszcze doprecyzowując to pytanie, to w sumie czy rzeczywiście to referendum w pana oczach jest taką możliwością, aby też wprowadzić jakąś nową krew?

W cudzysłowie do władz miasta, ponieważ miasta, które było rządzone chociażby przez pana Jacka Majchrowskiego przez bardzo długi czas. Nie pamiętam, przyznam szczerze, przez jak długi czas, ale czy rzeczywiście to jest moment, aby zreformować jakoś bardziej, aby zreformować jakoś, wprowadzić świeży powiew do magistratu w Krakowie? Myślę, że jest, bo generalnie dzieje się to samo, nawet chyba bardziej w Krakowie niż w całej Polsce, że coś się zmienia, gdzieś te sympatie się zmieniają, też ludzie zaczynają mieć poczucie sprawstwa co do tego, co się dzieje. Także chyba za sprawą internetu, jakby przestali być odbiorcami biernymi mediów, zaczęli być ich aktywnymi twórcami, więc są w stanie się porozumieć, dogadać i o czymś pomyśleć.

Myślę, że może być całkiem spore trzęsienie ziemi z tego W Krakowie, szczególnie jeżeli w referendum zostałaby odwołana Rada Miasta, bo ona się w mieście trzyma aktualnie jednym głosem większości. Więc jeżeli jakakolwiek by doszła strata dla Platformy i Nowej Lewicy w Krakowie, przy czym z Nowej Lewicy to jest właśnie jeden radny tak naprawdę, No to dużo by się mogło pozmieniać. Gdzieś rosną różne siły na boku. Są też ci ludzie, którzy zaangażowali się w referendum, bardzo różni światopoglądowo, bo to nie jest żaden światopoglądowy monolit, który się odnajdzie nagle w jednym ruchu czy w jednej partii. Może się okazać, że odnajdą się w różnych miejscach. Widać, że im zależy i chyba widać też, że potrafią, skoro zebrali w krótszym czasie niż wymagane dwa razy więcej podpisów niż było trzeba.

Będzie się działo na pewno, ale najpierw musi zostać oczywiście odwołany Miszalski i Rada Miasta, bo jedno nie musi być równoznaczne z drugim. Może się zdarzyć sytuacja, w której prezydent zostanie odwołany, a rada miasta nie. No właśnie, a niezależnie od tego, jaki będzie wynik referendum, czy myśli pan, że już na ten moment to jest także wizerunek prezydenta miasta Krakowa, Aleksandra Miszalskiego, jeszcze jest do uratowania, czy to już minęliśmy te granice? Myślę, że zawsze się można uratować, jeżeli się posypie głowę popiołem i zrozumie, co się robiło źle. Natomiast aktualnie nie wygląda na to, żeby ktokolwiek w magistracie rozumiał, co robi źle i z czego się to wszystko wzięło.

On nie ma wykształcenia, którego by wymagano od kogokolwiek innego, żeby mógł zająć to stanowisko i okej. Jakby zaczęła się cała awantura, pan dalej jest tym doradcą, nie ma żadnego problemu. Jak ktoś o tym mówi, no to się naraża na ataki. A teraz to już nawet na groźby pozwów typu slap dodajmy, takie żeby zniechęcić w ogóle do jakiejkolwiek rozmowy na ten temat. No więc jakby się prezydent Miszalski jakimś cudem uratował przed odwołaniem? I nawrócił, pozbywając kolesi i stawiając miasto ponad partię i kolegów z partii, to ja nie wiem, może by mu się udało naprawić wizerunek. Natomiast na pewno aktualnie jest on fatalny, to zresztą badania opinii społecznej potwierdzają, że jest Miszalski dużo gorzej oceniany niż prezydent Majchrowski. A przecież Majchrowski nie kończył kadencji ostatniej jako popularny włodarz.

Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.