Borejza: w Krakowie dość kolesiostwa
Mieszkańcy Krakowa nie chcą dać prezydentowi Aleksandrowi Miszalskiemu spokojnie dokończyć kadencji, bo – jak mówi Tomasz Borejza – mają dość sposobu zarządzania miastem, zadłużania samorządu i „epidemii kolesiostwa” w magistracie.
To się może nie poskładać, tak mi się wydaje. Nie ma zaufania w ogóle do tego, że prezydent Miszalski jest w stanie zapanować nad sytuacją finansową miasta. Nie ma też zaufania co do tego, czy jest w stanie wybudować to metro. I tak po prawdzie to w ogóle nie ma zaufania do całej tej administracji. Być może dlatego, że wielu ludzi dostrzega i ocenia to w taki sposób, że miasto jest zarządzane przede wszystkim w interesie kolesi z Platformy Obywatelskiej, a nie miasta. I to się bardzo nie podoba. 24 maja tego roku odbędzie się referendum. Jest decyzja komisarza wyborczego. Czy w związku z tym nastąpiła jakaś zmiana w nastawieniu władz Krakowa, w nastawieniu prezydenta Miszalskiego?
Jeszcze nie ma, bo jeszcze nawet nie wiadomo przecież, czy będą te wybory, więc można się domyślać, kto będzie próbował startować albo kto będzie próbował rzucać wyzwanie Platformie Obywatelskiej, jeżeli by doszło do tego, że prezydent Miszalski zostanie odwołany, ale mnie się wydaje, że jest jeszcze trochę za wcześnie na to, żeby robić jakieś listy osób, które będą startować. Na pewno największe partie polityczne wystawią swoich kandydatów. Pewnie będzie startował Łukasz Gibała, który od kilka razy już podchodził do tego, żeby zostać prezydentem Krakowa i w ostatnich wyborach przegrał z Miszalskim o 5 tysięcy głosów. Ale kto dokładnie będzie startował? Jak to będzie wyglądać? Czy w ogóle będą te wybory? Tego jeszcze nie wiemy. Mnie się wydaje, że na razie to jest bardziej taka atmosfera nie tego, kto ma zastąpić Miszalskiego, tylko żeby utrzeć nosa władzy, która zrobiła kilka bardzo takich irytujących, kontrowersyjnych, niemiłych rzeczy przez ostatnie dwa lata.
Myślę, że może być całkiem spore trzęsienie ziemi z tego W Krakowie, szczególnie jeżeli w referendum zostałaby odwołana Rada Miasta, bo ona się w mieście trzyma aktualnie jednym głosem większości. Więc jeżeli jakakolwiek by doszła strata dla Platformy i Nowej Lewicy w Krakowie, przy czym z Nowej Lewicy to jest właśnie jeden radny tak naprawdę, No to dużo by się mogło pozmieniać. Gdzieś rosną różne siły na boku. Są też ci ludzie, którzy zaangażowali się w referendum, bardzo różni światopoglądowo, bo to nie jest żaden światopoglądowy monolit, który się odnajdzie nagle w jednym ruchu czy w jednej partii. Może się okazać, że odnajdą się w różnych miejscach. Widać, że im zależy i chyba widać też, że potrafią, skoro zebrali w krótszym czasie niż wymagane dwa razy więcej podpisów niż było trzeba.
Raczej jest szukanie jakichś winnych. W przeróżnych środowiskach, bo winny tego referendum był już chyba każdy. Były kolportowane fake newsy dotyczące tego, że to jest PiS. Były informacje o tym, że to jest Konfederacji cały rok. Były jakieś przedziwne zrzucania winy naprawdę na każdego. I to jak się nie kleiło, to wybierano kolejną grupę i kolejną grupę, licząc, że ludzie coś wreszcie kupią. Natomiast nikt tam kompletnie nie popatrzył na siebie i nie pomyślał, że być może powodem jest po prostu na przykład to, Szalone kolesiostwo. I to, że szef Krakowskiej Platformy Obywatelskiej został na przykład doradcą w krakowskim holdingu komunalnym, największej krakowskiej, najważniejszej krakowskiej spółce miejskiej, bez żadnego konkursu. W sumie to nie wiadomo jak. Próbowano utajnić nawet to, co facet robi.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Mieszkańcy Krakowa nie chcą dać prezydentowi Aleksandrowi Miszalskiemu spokojnie dokończyć kadencji, bo – jak mówi Tomasz Borejza – mają dość sposobu zarządzania miastem, zadłużania samorządu i „epidemii kolesiostwa” w magistracie.