Borejza: w Krakowie dość kolesiostwa
Mieszkańcy Krakowa nie chcą dać prezydentowi Aleksandrowi Miszalskiemu spokojnie dokończyć kadencji, bo – jak mówi Tomasz Borejza – mają dość sposobu zarządzania miastem, zadłużania samorządu i „epidemii kolesiostwa” w magistracie.
Z nami na łączach pan Tomasz Borejza, krowoderska.pl. Dzień dobry panu. Dzień dobry. I właśnie, a mieszkańcy Krakowa nie chcą dać normalnie dokończyć kadencji prezydentowi miasta Krakowa. Dlaczego? Myślę, że po prostu nie chcą mu dać dalej robić swoje, bo to jak słuchałem wypowiedzi pana prezydenta Miszalskiego, to trochę zabrzmiało jak groźba, prawdę powiedziawszy, że będą władze miasta kontynuować to, co robiły do tej pory. Chyba o to chodzi, że po prostu chcą ludzie już zmiany, bo zobaczyli, jak miasto jest zarządzane i nie chcą, żeby tak było dalej. Chcą jak najszybciej zareagować, żeby naprostować ścieżki, którymi Kraków podąża.
Taki koronny argument z Aleksandra Miszalskiego jest taki, że on dopiero zaczął swoją misję prostowania przede wszystkim finansów miasta. Wiemy, że Kraków jest rekordowo zadłużony. Kraków dopiero za jakiś czas wypracuje nadwyżkę operacyjną. Nie wiem, jak to się dokładnie nazywa. W każdym razie nie będzie już deficytu. Co pan odpowiada na taki argument? Nie no, te kwestie zadłużenia i deficytu, który ma zniknąć w jakiejś przeszłości, nie wiadomo tak naprawdę jakiej, przecież tam są rzucane daty. Trochę to wszystko wygląda niewiarygodnie. To wydaje mi się być po prostu odpowiedź na krytykę. Przez ostatnie dwa lata Kraków zadłużał się bardzo szybko, nawet szybciej niż za Jacka Majchrowskiego, co zresztą ludzie dostrzegli po prostu, więc urząd reaguje.
Także nie, znaczy no prezydent Miszalski do tej pory nie zapanował nad kwestią finansów Krakowa i nie wygląda, żeby się to miało wydarzyć w najbliższym czasie. Jest kwestia tego, skąd na przykład miałoby być finansowane metro. I jak duży miałby być wkład miasta do tego, więc jeżeli będziemy budować metro i jednocześnie będziemy mieć nadwyżkę... No wkład jest taki, że już chyba nie jeden, a kilka chyba zespołów do spraw metro powstało. Już pięć bodajże z tych zespołów do spraw budowy metra, natomiast pieniędzy jak na razie nie widać. Nie wiadomo jakie są zasady, ale jakby mówię o tym dlatego, że kwestia jest taka, że jeżeli będziemy budować to metro, Miasto będzie musiało do tego dołożyć jakieś wielomiliardowe kwoty. Ja nie wiem skąd one zostaną wzięte, skoro jednocześnie ma być obniżane zadłużenie.
To się może nie poskładać, tak mi się wydaje. Nie ma zaufania w ogóle do tego, że prezydent Miszalski jest w stanie zapanować nad sytuacją finansową miasta. Nie ma też zaufania co do tego, czy jest w stanie wybudować to metro. I tak po prawdzie to w ogóle nie ma zaufania do całej tej administracji. Być może dlatego, że wielu ludzi dostrzega i ocenia to w taki sposób, że miasto jest zarządzane przede wszystkim w interesie kolesi z Platformy Obywatelskiej, a nie miasta. I to się bardzo nie podoba. 24 maja tego roku odbędzie się referendum. Jest decyzja komisarza wyborczego. Czy w związku z tym nastąpiła jakaś zmiana w nastawieniu władz Krakowa, w nastawieniu prezydenta Miszalskiego?
No to teraz, jak już ono zostało ogłoszone, to sprawa, która do tej pory była sprawą raczej lokalną, krakowską, no stanie się chyba w tym momencie sprawą ogólnopolską i wpisze się jakoś w tę walkę polityczną już na poziomie krajowym. W jaki sposób chociażby państwo są przygotowani do tego boju przedreferendalnego? Jestem przyzwyczajony generalnie do tego, że stają się w Krakowie ludzie niechętni władzy, czy też patrzący władzy na ręce obiektami przeróżnych ataków. Prezydent Miszalski nie jest pierwszym prezydentem, którym patrzymy na ręce i to jest niezmienne, co się dzieje właściwie.
Bywa lepiej, bywa gorzej, wiadomo, są różne okresy, natomiast jestem przyzwyczajony do tego, że różne ataki są. Myślę, że... Może jest też wielu zaprawionych w Krakowie ludzi w odbieraniu i byciu obiektem tego rodzaju działań, bo dzieje się to wszystko od lat, za każdym razem, kiedy dzieje się coś, co jest niewygodne dla władzy. Tym razem może mocniej faktycznie jest tutaj zaangażowany cały aparat partyjny. Rządzącej krajem jednak partii politycznej. Więc ja się spodziewam, że to będzie generalnie wyglądać pewnie podobnie do tego, jak wyglądała kampania samorządowa w Krakowie, w której Miszalski został prezydentem, a była ona wyjątkowo brudna. Była wyjątkowo nieprzyjemna, byłem w nią zaangażowany. Właściwie chyba wszystkie możliwości partyjne do tego, żeby na przykład obrzydzać kontrkandydatów prezydenta Miszalskiego potencjalnym wyborcom.
Jeszcze nie ma, bo jeszcze nawet nie wiadomo przecież, czy będą te wybory, więc można się domyślać, kto będzie próbował startować albo kto będzie próbował rzucać wyzwanie Platformie Obywatelskiej, jeżeli by doszło do tego, że prezydent Miszalski zostanie odwołany, ale mnie się wydaje, że jest jeszcze trochę za wcześnie na to, żeby robić jakieś listy osób, które będą startować. Na pewno największe partie polityczne wystawią swoich kandydatów. Pewnie będzie startował Łukasz Gibała, który od kilka razy już podchodził do tego, żeby zostać prezydentem Krakowa i w ostatnich wyborach przegrał z Miszalskim o 5 tysięcy głosów. Ale kto dokładnie będzie startował? Jak to będzie wyglądać? Czy w ogóle będą te wybory? Tego jeszcze nie wiemy. Mnie się wydaje, że na razie to jest bardziej taka atmosfera nie tego, kto ma zastąpić Miszalskiego, tylko żeby utrzeć nosa władzy, która zrobiła kilka bardzo takich irytujących, kontrowersyjnych, niemiłych rzeczy przez ostatnie dwa lata.
No i tej epidemii kolesiostwa, która trawi Kraków od pewnego czasu. Ostatnio się to uspokoiła pod wpływem krytyki No ale jednak kolecie, którzy zostali zatrudnieni wcześniej, dalej są zatrudniani na miejskich etatach, nie tylko na miejskich etatach, bo to po całym mieście się rozeszło. My mamy często te rozmowy właśnie na temat referendum w Krakowie i takie pytanie, które powraca, zakładając, że to referendum się odbędzie, że będzie ważne i że prezydent Miszalski zostanie rzeczywiście odwołany. Co dalej? No wiemy, że te wybory muszą zostać rozpisane chyba bodajże w ciągu 90 dni. Czy tutaj znowu będzie jakaś aktywność tych różnych ruchów miejskich, które teraz są zaangażowane w promowanie tego referendum?
Jak pan to widzi? Znaczy pyta pan, czy ruchy miejskie, które są zaangażowane w promowanie, będą startować w tych wyborach, tak? No to jest mniej więcej tak, to jest jeden aspekt tego pytania, ale rzeczywiście jak to będzie wyglądało już zakładając, że rzeczywiście dojdzie do tego odwołania prezydenta Miszalskiego? No ja myślę, że na pewno się znajdą osoby wśród ludzi zaangażowanych w całą tą akcję referendarną, które będą chciały gdzieś... Gdzieś wystartować do Rady Miasta, też po to to robią, żeby kto inny przejął Stary Miasta. Może jeszcze doprecyzowując to pytanie, to w sumie czy rzeczywiście to referendum w pana oczach jest taką możliwością, aby też wprowadzić jakąś nową krew?
Będzie się działo na pewno, ale najpierw musi zostać oczywiście odwołany Miszalski i Rada Miasta, bo jedno nie musi być równoznaczne z drugim. Może się zdarzyć sytuacja, w której prezydent zostanie odwołany, a rada miasta nie. No właśnie, a niezależnie od tego, jaki będzie wynik referendum, czy myśli pan, że już na ten moment to jest także wizerunek prezydenta miasta Krakowa, Aleksandra Miszalskiego, jeszcze jest do uratowania, czy to już minęliśmy te granice? Myślę, że zawsze się można uratować, jeżeli się posypie głowę popiołem i zrozumie, co się robiło źle. Natomiast aktualnie nie wygląda na to, żeby ktokolwiek w magistracie rozumiał, co robi źle i z czego się to wszystko wzięło.
On nie ma wykształcenia, którego by wymagano od kogokolwiek innego, żeby mógł zająć to stanowisko i okej. Jakby zaczęła się cała awantura, pan dalej jest tym doradcą, nie ma żadnego problemu. Jak ktoś o tym mówi, no to się naraża na ataki. A teraz to już nawet na groźby pozwów typu slap dodajmy, takie żeby zniechęcić w ogóle do jakiejkolwiek rozmowy na ten temat. No więc jakby się prezydent Miszalski jakimś cudem uratował przed odwołaniem? I nawrócił, pozbywając kolesi i stawiając miasto ponad partię i kolegów z partii, to ja nie wiem, może by mu się udało naprawić wizerunek. Natomiast na pewno aktualnie jest on fatalny, to zresztą badania opinii społecznej potwierdzają, że jest Miszalski dużo gorzej oceniany niż prezydent Majchrowski. A przecież Majchrowski nie kończył kadencji ostatniej jako popularny włodarz.
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Mieszkańcy Krakowa nie chcą dać prezydentowi Aleksandrowi Miszalskiemu spokojnie dokończyć kadencji, bo – jak mówi Tomasz Borejza – mają dość sposobu zarządzania miastem, zadłużania samorządu i „epidemii kolesiostwa” w magistracie.